wtorek, 9 grudnia 2014

Rozdział 1

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
_________________________________________________________________________________
-Mamo?- Nic cisza... Znowu samotna... Znowu opuszczona.
-Meg...- Jak przez mgłę słyszałam czyjś głos...
-Mamusiu? Mamusiu dlaczego się nie ruszasz?- Zapytałam cichym głosem. Ten widok był koszmarny. Dlaczego ona nie odpowiada?
-Meg... Proszę cię.- Znowu ten głos. Wydawał mi się znajomy, ale nie mogłam nikogo dostrzec. Widziałam przed sobą tylko nieruchome ciało mamy. Co się dzieje?!
-Mamusiu. Proszę powiedz coś.- Zaszlochałam. Gdzie jest tata? Co się właśnie dzieje?! - Tato! - Krzyknęłam na cały głos. Było tutaj ciasno, ciemno... Zaczynałam się dusić.- Tatusiu proszę!- Nie odpowiedział. Nie widziałam go. Zamiast niego zobaczyłam obcych ludzi. Wyciągnęli mnie z tego małego pomieszczenia.- Nie! Zostawcie mnie! Zostawcie mnie z mamą!- Krzyczałam, a z moich oczu płynęły słone łzy.-Nie, nie nie!
-Meg! Obudź się!- Czyjś przeraźliwy krzyk doszedł do moich uszu. Czułam jak ktoś potrząsa moimi ramionami. Gwałtownie otworzyłam oczy.
-Nie!- Wrzasnęłam i podniosłam się do pozycji siedzącej. Po chwili zorientowałam się gdzie jestem. Poczułam, że ktoś mocno mnie przytula.
-Ciii... To był tylko koszmar.- Usłyszałam cichy głos Amy.- Już wszystko jest dobrze.
-Nic nie jest dobrze.- Mruknęłam. Czułam się taka pusta. Byłam cała spocona, przerażona, nie mogłam złapać oddechu, a z moich oczu płynęły łzy.
-Znowu ten sam sen?- Zapytała i delikatnie gładziła dłonią moje plecy. Powoli się uspokajałam.
-Tak.- Przytaknęłam roztrzęsiona. On kilku lat cały czas nawiedza mnie ten sam sen... Tamto okropne wydarzenie.- A przez kilka dni było spokojnie. Dlaczego to znowu wraca? Dlaczego to nie może zostawić mnie w końcu w spokoju?
-Wspomnień nie da się pozbyć od tak.- Pstryknęła w powietrzu palcami.- Teraz weź głęboki oddech, wstań i idź się ogarnąć, po czym pójdziemy na śniadanie. Masz tylko piętnaście minut.
-Nie chcę jeść. Chcę zostać w łóżku i spokojnie umrzeć.- Jęknęłam i opadłam twarzą na poduszki. Zakryłam się cała kołdrą i ponownie chciałam wrócić w objęcia snu... Tylko bałam się, że ten koszmar powróci... A to było bardzo prawdopodobne.
-Nie, nie, nie. Kochana.- Przyjaciółka zerwała ze mnie pościel przez co cicho warknęłam.- Wiesz, że w związku z jedzeniem muszę ciebie pilnować. Obowiązkowo jesz trzy posiłki dziennie inaczej i tobie i mnie oberwie się od opiekunek.- Miała rację. Wszyscy mają spokój, tylko mnie pilnują, żebym jadła. Wkurza mnie to... Jak raz nie zjem to nic mi nie będzie...- No rusz się i wstawaj!- Amy pociągnęła mnie za nogę.
-Dobra, dobra. Już wstaję.- Westchnęłam wycieńczona i powoli zwlekłam się z łóżka. Złapałam pierwsze lepsze ubrania i wyszłam na korytarz, aby pójść do toalety się przygotować. 
***
-Gotowa?- Zapytała Amy, kiedy przekroczyłam próg pokoju.
-Tak, tak.- Przytaknęłam. Dziewczyna poprawiła koszulkę po czym obie byłyśmy w drodze na dół do jadalni. Zatrzymałam się przed dużymi drzwiami.- Naprawdę nie jestem głodna.- Szepnęłam.
-Nie gadaj. Wchodź.- Przyjaciółka wskazała palcem na drzwi po czym pchnęła mnie lekko w ich stronę. Westchnęłam poddając się. Weszłam do jadalni, gdzie znajdowali się tu prawie wszyscy. On małych dzieciaczków po prawie dorosłych nastolatków. Nienawidzę tego miejsca. Tak. Dbają tu o nas, ale to nie to samo co dom rodzinny. Prawdziwy dom.- Chodź.- Amy złapała mnie za rękę i pociągnęła za sobą. Wzięłyśmy tacę, nałożyłyśmy jedzenie i usiadłyśmy przy naszym stoliku.
-To jedzenie jest naprawdę obrzydliwe.- Jęknęłam zniesmaczona.
-Mówisz tak przynajmniej trzy razy dziennie... Przez dziewięć lat.- Zachichotała. Jestem tu już dziewięć lat. Nie mam pojęcia jak dałam radę i wytrzymałam.- Jedz...- Dziewczyna wzięła swoją kanapkę i ugryzła.- Dobra masz rację. To nie jest aż takie dobre na jakie wygląda... Ale nie jest takie znowu złe.- Przyznała.
-Jak tam uważasz.- Wzruszyłam ramionami. Mimo tego, że jest tutaj tyle dzieci młodszych, starszych i również w moim wieku, to jakoś nie przyjaźnię się z nikim tak bardzo jak z Amy. Ona jest dla mnie najlepsza... I zdecydowanie najważniejsza...
***
-Jesteś podekscytowana?- Zapytała moja przyjaciółka. Amy siedziała na swoim łóżku. Który znajdował się obok mojego i wpatrywała się we mnie swoimi przenikliwymi, niebieskimi oczami. 
-Nie.- Poprawiłam swoją pościel i również usiadłam. Nie mam pojęcia czym tu się tak ekscytować...
-Nic? Ani troszkę?- Zapytała zdziwiona i poprawiła swoje czarne włosy.- Niemożliwe. Dziś poznasz swoją nową rodzinę. W końcu wyrwiesz się z tego miejsca. I ty mówisz, że nie jesteś ani trochę podekscytowana?- Niedowierzała.
-Amy daj spokój.- Wywróciłam oczami.- Znowu będę miała nadzieję, że w końcu znajdę rodzinę i opuszczę dom dziecka, ale potem i tak będzie jak zawsze. Przez jakiś czas będę mieszkała z nową rodziną, a później znowu zostanę porzucona, ponieważ nie będę taką na jaką oczekiwali.- Wzruszyłam ramionami.- Nie chcę się tak bardzo tym emocjonować, bo wtedy to bardziej boli.- Spuściłam wzrok. Naprawdę miałam już tego serdecznie dość. Te ciągłe nadzieje, powroty i kolejne rany...
-Oj kochana nie bądź już taka pesymistyczna. Może wtedy się nie udawało, ponieważ los chciał, abyś trafiła właśnie do tej rodziny? Rodziny Tomlinsonów?- Wstała z miejsca i przeniosła się na moje łóżko. Odwróciłam się bardziej w jej stronę i skrzyżowałam nogi.
-Nie jestem pesymistyczna.- Zmarszczyłam brwi.- Po prostu jestem realistką.- Przygryzłam lekko wargę. Tak... Byłam cholerną realistką...
-Dość już tego użalania się... Może syn tej pani będzie miał jakichś  mega przystojnych kolegów? A może sam jej syn będzie boskim ciachem?- Zapiszczała i na jej usta wpłynął ogromny uśmiech. Uderzyłam ją lekko w ramie. Tak... Ona o niczym innym nie gada... Zawsze : chłopcy.
-Nie będę szła na podryw, tylko aby zamieszkać w nowym domu...- Zachichotałam i rozbawiona pokręciłam głową. Kochałam w niej to, że zawsze potrafiła mnie pocieszyć.
-No przecież wiem...- Również zaczęła się śmiać.- Ale kto wie...- Poruszyła zabawnie brwiami.- Tylko jak już opuścisz to miejsce, to obiecaj, że mnie nie zapomnisz. I, że będziesz mnie tutaj odwiedzać, a jak będziemy pełnoletnie to zamieszkamy razem.
-Obiecuję.- Położyłam dłoń na sercu.-  Ale skąd możesz wiedzieć, że będziesz tu siedzieć aż do osiemnastki? Może ty też znajdziesz dom?- Zasugerowałam i zaczęłam bawić się skrawkiem kołdry.
-Może... Ale zawsze będziemy przyjaciółkami? Nie zostawisz mnie nigdy prawda?- Zapytała cicho.
-Nigdy.- Zapewniłam i przyciągnęłam ją do siebie w uścisku.- Kocham cię.
-Ja ciebie też.- Mruknęła i odwzajemniła uścisk. Mimo tego, że obie znajdujemy się w najgorszym miejscu dla większości dzieci... Bo przecież dom dziecka to nie bajka... My nie tracimy nadziei ani chęci do życia. Ponieważ mamy siebie. I to nam wystarcza.

Hej! :) Przybywam z pierwszym rozdziałem! :) Tak wiem, nie jest on taki ciekawy i długi, ale chciałam najpierw dać wam się 'przyzwyczaić' do bohaterów ! :)Jak się podoba? A może coś wam się nie podoba? :D Piszcie swoje opinie, uwagi, możecie też krytykować :)
Zaktualizowałam zakładkę 'bohaterowie' ;) Dodałam tam jeszcze Amy ;) Więc jak ktoś chce może spojrzeć ;) 
Zrobiłam jeszcze drugi zwiastun! :D : KLIKA jakby ktoś jeszcze nie widział pierwszego zwiastunu : KLIK
Zapraszam na drugiego bloga ----------> Dary Anioła
Oraz jakby ktoś chciał zwiastun na swojego bloga ----------> Zwiastunowo
Komentujcie! :)

12 komentarzy:

  1. Cudny! Czekam na 2 rozdział:)
    Pozdrawiam xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Rozdział - fantastyczny. Czemu jednak taki krótki? Bardzo miło mi się czytało, a tu takie : "Ups! Koniec!"
    "My nie tracimy nadziei ani chęci do życia. Ponieważ mamy siebie. I to nam wystarcza." :')
    Cudownie piszesz. Mam nadzieję, że nowy rozdział pojawi się w najbliższej przyszłości :) x

    http://niebo-zla.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Przepraszam, że tak późno komentuję :(

    ROZDZIAŁ TAKI REWELACYJNY, ŻE JKAGWFWALGUFEGWLUA *-*

    Ahhh już pokochałam główną bohaterkę! Jest silna. Musi być. Nie zrób z niej kolejnej użalającej się nad sobą ofiary, bo takich bohaterek jest od groma (ekhem, ekhem- Jade. Nienawidzę siebie za to co z nią zrobiłam.) Meg jest fantastyczną dziewczyną. Wiele w życiu zniosła, ale to na pewno czyni ją mocniejszą, silniejszą :)
    I baaaardzo sie cieszę, że ma taką cudowną przyjaciółkę! Mają w sobie duże oparcie :)

    Pozdrawiam, życzę weny ♥
    Nicol <3
    http://harrykochakotki.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  4. Hej. Zapraszam na NOWY spis fajfiction http://kraina-fanfiction.blogspot.com/ ! Mam nadzieję, że wpadniesz !

    Pozdrawiam.
    P.S ZAJEBISTY BLOG ! :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie mg się doczekać, aż napiszesz co się stało z jej rodzicami <3
    A tu mój, jak masz czas, to wpadnij ;)
    http://gdzies-ponad-tecza.blogspot.com/2014/11/rozdzia-1.html

    OdpowiedzUsuń
  6. Zapowiada się ciekawie czekam na kolejny rozdział! ;)

    OdpowiedzUsuń
  7. Omg pierwszy rozdział a ja się już tak ekscytuje : Naprawdę fajny rozdziała czekam na następny i życzę powodzenia w pisaniu i dobrej weny :*

    OdpowiedzUsuń