sobota, 10 stycznia 2015

Rozdział 5

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
_________________________________________________________________________________
Miałeś być kiedy będę ciebie potrzebować. 
Miałeś być kiedy upadam. 
Miałeś podnosić mnie na duchu. 
Miałeś ratować mnie przed moim lękiem. 
Miałeś pocieszać mnie w trudnych chwilach.
Miałeś kochać mnie bez przerwy, coraz bardziej.
Miałeś po prostu być przy mnie nie pozwalając mi ponownie umrzeć.
Z tego co wiem jesteś...ale nie przy mnie. Nie ze MNĄ. 
Nie ma cię kiedy cię potrzebuję.
Nie ma cię kiedy upadam.
Nie podnosisz mnie na duchu.
Nie ratujesz mnie przed moim lękiem.
Nie pocieszasz mnie w trudnych chwilach.
Nie kochasz mnie bez przerwy, coraz bardziej.
A co najgorsze pozwalasz mi umierać na nowo.
Dlaczego do cholery to robisz? 
Dlaczego niszczysz ostatnią cząstkę mnie? 
Dlaczego tak bardzo mnie nienawidzisz? 
Dlaczego tak bardzo chcesz mnie zniszczyć?
Dlaczego tak bardzo zależy Ci na moim cierpieniu?
Przepraszam za wszystko. 
Przepraszam, że pojawiłam się w Twoim życiu. Ale nie wiń mnie za to. Nie zabijaj mnie tak jak to robili wszyscy. Już i tak wystarczająco moja dusza jest zniszczona. Twoje słowa echem odbijają się w mojej głowie. To co zrobiłeś było najgorsze co mogłeś zrobić.
Chciałabym powiedzieć jak strasznie Cię nienawidzę.
Chciałabym powiedzieć jak strasznie mam ochotę Cię stłuc.
Chciałabym powiedzieć jakim draniem jesteś.
Chciałabym powiedzieć, że mnie nie obchodzisz.
Chciałabym powiedzieć, ze mam w dupie Twoje słowa.
Chciałabym powiedzieć, że nie ranią mnie twoje czyny.
Chciałabym powiedzieć, że mi na Tobie nie zależy.
Ale tego nie powiem. Bo to byłoby jedno wielkie kłamstwo...
Nie chciałam... Ale Ty tak. Dam ci to czego od samego początku pragnąłeś...Gratulacje...
W KOŃCU UMIERAM

***
-Ej wstawaj...- Usłyszałam czyjś głos. Przekręciłam się na drugi bok chcąc z powrotem wrócić w objęcia snu.- Młoda ruszaj się.- Ktoś zaczął poruszać moim ciałem. Jęknęłam przeciągle.
-Chcę spać...- Ziewnęłam i bardziej przykryłam się kołdrą.
-Ja też, ale cóż... takie są uroki szkoły. Wstawaj.- Zaczęłam rozpoznawać ten głos. Louis. Zdarł ze mnie kołdrę, przez co oblała mnie fala dreszczy. 
-Zimno.- Szepnęłam i zwinęłam się w kulkę, rękami oplatając swoje ciało.
-Za dziesięć minut widzę cię na dole, albo jadę bez ciebie.- Powiedział poważnie po czym wyszedł z pokoju. Westchnęłam zrezygnowana i ostatecznie zwlekłam się z łóżka. Wzięłam z szafy ciuchy i poszłam do łazienki. Umyłam zęby i przebrałam się. Zobaczyłam kosmetyczkę. Wzięłam ją i zerknęłam do środka. Było tu wszystko czego dziewczyna potrzebuje! Zrobiłam delikatny makijaż i po kilku minutach byłam gotowa. Wzięłam plecak, który wczoraj przygotowała mi pani Johannnah... Znaczy Jay. Uh nie wiem czy nauczę się mówić do niej 'Jay'. Zbiegłam po schodach na dół, gdzie oparty o ścianę czekał na mnie Louis.
-No wreszcie.- Burknął.- Chodź.- Pociągnął mnie za rękę w stronę wyjścia. Ubrałam buty oraz kurtkę i wyszliśmy. Zakluczył drzwi.- Pojedziemy moim samochodem.- Poinformował. Gwałtownie się zatrzymałam. On odwrócił się w moją stronę i spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.- Wszystko okej?- Zmarszczył brwi i zrobił kok do przodu. Powoli wypuściłam wstrzymywane  powietrze. Nawet nie wiedziałam, że na chwilę przestałam oddychać.
-Tak...wszystko jest...dobrze.- Szepnęłam.
-Jakby się coś działo to mów.- Mruknął.- A teraz chodź już bo się spóźnisz.- Powiedział głośniej. Wsiedliśmy do wozu. Zapięłam pasy bezpieczeństwa i zacisnęłam na nich dłoń. Czułam jak moje serce gwałtownie bije. Jechaliśmy w ciszy więc postanowiłam ją przerwać.
-Powiedziałeś, żebyśmy szli bo ja się spóźnię. A ty nie idziesz do szkoły?- Zapytałam zdziwiona.
-Idę.- Wzruszył ramionami.- Ale nauczyciele już się przyzwyczaili, że nie przychodzę na lekcje na czas. A to twój pierwszy dzień.- Wytłumaczył. Uważnie wpatrywał się w drogę i nie odrywał wzroku od przedniej szyby.
-Może lepiej zapnij pas.- Zasugerowałam nieśmiało. On tylko prychnął rozbawiony. Już więcej się nie odezwałam. Nie chciałam, albo po prostu nie miałam odwagi. W ciszy, uważnie wpatrywałam się w chłopaka siedzącego obok. Brązowe, zmierzwione włosy, szare, bystre oczy, idealnie wykrojona szczęka, widoczne kości policzkowe, które dodawały mu uroku, proporcjonalny nos oraz pełne, czerwone usta. Na chwile zatrzymałam na nich wzrok. Mogłoby się wydawać, że to chłopak ideał... Ale było w nim coś takiego... nie wiem jak to wyjaśnić. Moja podświadomość krzyczała, abym nigdy w życiu nie zaprzyjaźniała się z tym kolesiem... Ale nie wiem dlaczego. Czemu miałabym się go obawiać? Co mógłby mi takiego zrobić?... Nagle wyrwał mnie z zamyślenia. Językiem, delikatnie zwilżył usta.
-Mogłabyś mi się tak nie przyglądać? To cholernie rozprasza.- Powiedział, a na jego ustach pojawił się bezczelny uśmiech. 
-Przepraszam.- Bąknęłam i spuściłam głowę. Moje policzki przybrały kolor delikatnego różu.
-Jesteśmy na miejscu.- Westchnął i zatrzymał samochód. Wzięłam plecak i wyszłam na zewnątrz. Wpatrywałam się w ogromny budynek. O matko...- Witamy w więzieniu.- Usłyszałam tuż przy moim uchu. Podskoczyłam lekko wystraszona, a Louis cicho się zaśmiał.- Powodzenia młoda.- Poklepał mnie po ramieniu i poszedł w stronę wejścia. Stałam tak jeszcze przez chwilę, a później ruszyłam do środka. Okej. „Znajdź dyrektora. On da ci plan lekcji oraz numer twojej szafki” przypomniały mi się słowa Jay. Dobra. Nic trudnego... Ale gdzie do cholery znajduje się pokój dyrektora? Dam radę.
Poprawiłam ramiączko plecaka i niepewnym krokiem ruszyłam przed siebie korytarzem. Mijałam grupki uczniów, którzy uważnie skanowali każdy mój krok. To było dość irytujące. Nie mają lepszych zajęć do roboty?! I gdzie jest ten dyrektor?! Chcę wrócić do domu... Do prawdziwego domu.
Wydawało mi się jakby wszyscy cały czas o mnie gadali. Jakby wiedzieli o mnie wszystko. Kim jestem, co się stało i jak tu trafiłam. Od dzisiaj jestem chyba głównym tematem do rozmów. Oni są naprawdę strasznie wkurzający...
Nagle na kogoś wpadłam, co od razu wyrwało mnie  zamyślenia. Prawie upadłam na ziemię, jednak ktoś w ostatniej chwili mnie złapał i pomógł utrzymać równowagę.
-Nic ci nie jest?- Zapytał jakiś chłopak. Podniosłam wzrok i napotkałam zielone tęczówki. 
-Nie. Wszystko jest okej.- Szepnęłam. Przez chwilę się w niego wpatrywałam. Bujne loki, które opadały mu na twarz, umięśnione ciało, urocze dołeczki w policzkach, które pojawiały się kiedy na jego pełnych ustach tworzył się zniewalający uśmiech. I te oczy. Śliczne, zielone oczy...
-Harry! Chodź już!- Usłyszałam dobrze znajomy mi głos. Czyli tan chłopak nazywa się Harry... A Louis go zna. Matko.
-To do zobaczenia.- Uśmiechnął się do mnie lokowaty.- I następnym razem patrz przed siebie. Nie wiadomo na kogo się wpadnie.- Puścił do mnie oczko, przez co trochę się speszyłam.
-Um. Okej... I przepraszam.- Mruknęłam.
-Nie ma sprawy.- Zaśmiał się.- Pa.- Pożegnał się i mnie wyminął.
-Zaczekaj!- Krzyknęłam za nim. Chłopak zatrzymał się i odwrócił w moją stronę. Spojrzał na mnie, dając mi znak abym mówiła.- Wiesz gdzie znajduje się pokój dyrektora?- Zapytałam.
-Korytarzem prosto, później w prawo. Pierwsze drzwi.- Wyjaśnił. Pokiwałam głową.
-Dzięki.- Posłałam mu wdzięczny uśmiech, który odwzajemnił.
-Na razie.- Pomachał mi i poszedł. Przez krótką chwilę przyglądałam mu się po czym ruszyłam w przeciwną stronę... Dzięki jego wskazówką wreszcie udało mi się dojść do pokoju, w którym znajdował się dyrektor. Zapukałam w drzwi, a kiedy usłyszałam ciche „proszę”, weszłam do środka.
-Dzień dobry.- Przywitałam się słabym głosem.
-Oh ty pewnie jesteś Meg.- Wstał ze swojego dużego fotela, obszedł dookoła biurko i stanął naprzeciwko mnie.- Twoja matka już wszystko załatwiła. Masz tutaj twój plan lekcji oraz numer szafki.- Dał mi średniej wielkości kartkę... Powiedział, że moja 'matka' wszystko już załatwiła. Pewnie mówił o Jay. Ale ona nie jest moją matką. Moja mama nie żyje...
-Dobrze dziękuję.- Podziękowałam grzecznie.- Coś jeszcze?- Zapytałam
-Nie. To wszystko. Możesz już iść na lekcje... Miłego dnia.- Pożegnał się.
-Dobrze.- Pokiwałam jedynie głową.- Dziękuję.- Uśmiechnęłam si sztucznie i wyszłam.



Okej. Zdobyłam to co chciałam. Teraz pójdę do swojej szafki, zostawię niepotrzebne rzeczy i pójdę na lekcje.
Ruszyłam w wybranym kierunku. Korytarze stawały się coraz bardziej opustoszałe, jednak nadal chodziło nimi sporo osób. Kiedy w końcu doszłam na miejsce, wpisałam kod i włożyłam do środka szkolnej szafki, niepotrzebne książki. Zostawiłam tam również mój nowy plan lekcji. Kiedy już zamierzałam zamknąć, ktoś zrobił to za mnie i zatrzasnął mi drzwiczki przed nosem.
-Hej.- O szafki stał oparty jakiś chłopak. Wysoki i przystojny. Dlaczego cały czas na kogoś wpadam? Albo raczej ktoś wpada na mnie?
-Hej?- Bardziej brzmiało to jak pytanie niż odpowiedź.- Ty jesteś...- Spojrzałam na niego pytającym wzrokiem.
-Tony. Twój przyszły najlepsiejszy przyjaciel.- Uśmiechnął się widocznie rozbawiony.
-Co?- Zdziwiona zmarszczyłam brwi.
-Jesteś nowa prawda?- Zapytał, a ja pokiwałam głową.- No właśnie. Pomogę ci przejść przez to piekło. Uwierz... Dla nowych uczniów to liceum nie jest zbyt...kolorowe. Inni będą chcieli ciebie jak najbardziej pogrążyć, poza tym ty mieszkasz z Louisem więc masz jeszcze bardziej przesrane. Ale nie martw się, ja ci w tym pomogę. Razem stworzymy zajebistą paczkę, która stawi czoło innym... Co ty na to?- Nie wiedziałam czy żartuje czy mówi serio.
-Jesteś gejem?- Wyrwało mi się.
-Co?- Zaśmiał się.- Czuję się urażony.- Złapał się za serce.- Odpowiadając na twoje pytanie. Nie, nie jestem gejem. Jestem stuprocentowym hetero i uważam, że jesteś bardzo seksowna.- Powiedział i uśmiechnął się łobuzersko. Moje policzki przybrały kolor lekkiego różu.
-Czy ty mnie właśnie próbujesz poderwać?- Zmarszczyłam brwi.
-Nie...- Zaprzeczył- No chyba, że to działa?- Zrobił krok w moją stronę. Cały czas się uśmiechał, aż trudno było tego nie odwzajemnić.
-Tak.- Powiedziałam rozbawiona.
-Serio?- Zapytał i zmarszczył brwi.
-Nie.- Pokręciłam głową i oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
-Chodź zaprowadzę cię pok kasę, bo właśnie zaczynasz lekcje.- Pociągnął mnie za rękę.
-Skąd wiesz, że właśnie zaczynam lekcje?- Zapytałam zdziwiona.
-Oj wiem o tobie dużo. Jesteś Meg. Do niedawna Evans od wczoraj Tomlinson. Przez większość swojego życia dorastałaś w domu dziecka. Kochasz taniec z czego akurat się bardzo cieszę, ponieważ ja też uwielbiam tańczyć. Twój ulubiony kolor to niebieski, ale od czasu wypadku gustujesz bardziej w czerni oraz bieli...- Przerwałam mu jego wypowiedź.
-Skąd tyle o mnie wiesz... I kto ci powiedział o wypadku?- Zapytałam cicho. 
-Wieści się szybko rozchodzą.- Wzruszył ramionami.- Nie martw się. O wypadku wiem w sumie chyba tylko ja. Reszta wie, że po prostu dorastałaś w domu dziecka.- Wyjaśnił. Odetchnęłam z ulgą. To nie tak, że to jakaś wielka tajemnica. Ale nie chcę, żeby zbyt wiele osób o tym wiedziało... 
-Ile masz lat?- Spytałam, chcąc odwrócić uwagę ode mnie. Na szczęście podziałało.
-Jestem w wieku twojego nowego braciszka.- Szturchnął mnie w bok.
-On nie jest moim bratem.- Bąknęłam zmieszana.
-Przecież wiem. Ale jednak mieszkacie razem i od wczoraj macie to samo nazwisko.- Powiedział.- Ale jeśli cię czymś uraziłem to przepraszam.- Mruknął i podrapał się po karku.
-Nie. Nie uraziłeś mnie.- Zaprzeczyłam i uśmiechnęłam się do nieco, co odwzajemnił.- Jaki on jest... Jaki jest Louis?- Zapytałam zaciekawiona. Jeśli mam z nim mieszkać, chciałabym przynajmniej coś o nim wiedzieć.
-Louis to spoko gość. Jest naprawdę świetny... Jednak czasem jest...- Zamilkł na chwilę jakby szukał idealnego słowa.- Trudny. 
-'Trudny'?- Zmarszczyłam brwi.
-No tak trudny.- Wzruszył ramionami jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie.- On jest świetnym kumplem. Większość ceni w nim to, że jak cię lubi to traktuje cię jak kogoś wyjątkowego. Można się poczuć przy nim ważnym, a nie odtrąconym od reszty... Jednak on potrafi być również prawdziwym chujem.- Wyjaśnił.
-Chujem? Serio? A ja uważałem ciebie za kumpla.- Usłyszałam znajomy głos.  Tony podniósł wzrok nad moje ramie. Ja również odwróciłam się w stronę Louisa. Nie wydawał się obrażony. Wręcz przeciwnie. Był rozbawiony. Widocznie często tak do siebie mówili.
-Tak chujem. Nieraz jesteś wielkim, tępym chujem.- Zaśmiał się Tony.
-Meg. Jak skończysz lekcje idź od razu do mojego auta to zawiozę cię później do domu. Tylko się pośpiesz, bo nie chce mi się czekać.- Zwrócił się w moją stronę.
-Okej.- Przytaknęłam.
-Idź już dupku i nie stresuj mojej przyjaciółki.- Tony objął mnie ramieniem. Oni cały czas mają taki dobry humor.
-A co ja takiego robię? Powiedziałem jej tylko o podwózce do domu bo sama tam nie trafi.- Zaśmiał się.- A poza tym to od kiedy jesteście przyjaciółmi co?- Zapytał.
-Od jakichś dziesięciu minut.- Odpowiedział patrząc na zegarek. Chciałam wybuchnąć śmiechem, jednak w ostatniej chwili się powstrzymałam. Już lubię Tony'ego.- I nie strasz mi jej więcej. Jeśli się dowiem, że jakkolwiek skrzywdziłeś moją Meggi to możesz mieć pewność, ze skopię ci dupę.- Zmrużył powieki i spoważniał, jednak dalej można było wyczuć między nimi luźną atmosferę. 
-Meggi?- Zmarszczył brwi jednocześnie zdziwiony jak i rozbawiony.- Dobra, spadam na lekcje.- Louis wywrócił oczami i uśmiechnął się.- Widzimy się później.- Powiedział po czym odszedł.
-A ty nie powinieneś iść na lekcje?- Zwróciłam się do Tony'ego.
-Powinienem.- Wzruszył ramionami.- Ale stwierdzam, że nie będziesz chciała przedstawiać się nowej klasie więc ja zrobię to za ciebie.- Spojrzałam na niego zdziwiona. W sumie miał racje. Nie mam ochoty przedstawiać się przed wszystkimi. Przypuszczam, że i tak już wiedzą kim jestem.
Doszliśmy pod klasę. Chłopak otworzył drzwi i wszedł razem ze mną do środka.
-Dzień dobry.- Powiedziałam cicho.
-Oh dzień dobry. Ty pewnie musisz być tą nową uczennicą... Jesteś...- Nie dokończyła, bo mój nowy znajomy wszedł jej w słowo.
-To jest Meg. Dla przyjaciół Meggi. W sumie to tylko dla mnie Meggi. Ksywa zajęta.- Powiedział, przez co w klasie wszyscy zaczęli się śmiać. Widocznie był w tej szkole lubiany. W sumie nie dziwię się. Jak można kogoś takiego nie lubić?
-A ty Tony tu po co?- Zapytała młoda nauczycielka. Starała się zachować powagę, jednak na jej ustach błądził cień uśmiechu.- Nie powinieneś być na lekcji?
-Hmmm... Patrząc na to z innej strony to ja jestem na lekcji. Nie powiedziano mi, na której mam się akurat znajdować.- Wzruszył ramionami. Po sali ponownie rozniosły się śmiechy.
-Idź już.- Nauczycielka wskazała na drzwi.
-Już się chce mnie pani pozbyć? Jest pani okrutna. I oznajmiam, ze zatęskni pani jeszcze za mną.- Powiedział i zmrużył powieki.- Do zobaczenia później.- Szepnął mi na ucho po czym wyszedł. Zajęłam wolne miejsce z tyłu klasy i przez resztę lekcji siedziałam udając, że to co mówi nauczycielka mnie interesuje. Tak naprawdę myślami krążyłam przy chłopaku o szarych oczach...
***
Wszystkie przerwy oraz wolne chwile jakie tylko były spędziłam z Tony'm. Nieraz dołączali się do nas jego koledzy wraz z Louis'em oraz Harry'm. Poznałam również Niall'a, Zayn'a i Liam'a. Zauważyłam, że oni wszyscy byli bardzo znani w szkole.
Po lekcjach wróciłam z Louis'em do domu. Kiedy po pracy wróciła pani Tomlinson... Uh to znaczy Jay, zaczęła się mnie wypytywać o pierwszy dzień w szkole. Opowiedziałam jej wszystko w skrócie. Nie zagłębiałam się w szczegóły. Przez pewien czas ćwiczyłam w sali od tańca. Po kolacji siedziałam u siebie w pokoju i czytałam. Siedziałam w moim książkowym kąciku, zamknięta w swoim własnym świecie... Nagle ktoś zapukał. Zza drzwi wyłonił się Louis. Wszedł do środka i wskoczył na moje łóżko. Rozłożył się na nim i zaczął mi się przyglądać. Nie zwracałam na niego uwagi, jednak cały czas czułam na sobie jego wzrok.
-Co?- Zapytałam w końcu.
-Nic.- Odpowiedział.- Jak po pierwszym dniu w nowej szkole?
-W porządku. Nie było tak źle jak sobie to wyobrażałam. Ludzie jak na razie są mili.- Wzruszyłam ramionami.
-Jak na razie. W końcu się to zmieni.- Mruknął.
-Dlaczego?- Zmarszczyłam brwi.
-Bo ludzie to kur*y. Nie warto im ufać i się do nich przywiązywać.- Wyjaśnił i położył się na plecach. Wpatrywał się w sufit i nad czymś rozmyślał.
-Masz rację.- Przyznałam.- Ale niektórzy są inni. I trudno jest przy nich trzymać się zasad.- Powiedziałam cicho.
-Jakich zasad?- Ponownie na mnie spojrzał.
-Od kiedy straciłam rodziców i trafiłam do domu dziecka mam pewne zasady. Dzięki nim łatwiej mi było się pozbierać po tym jak latałam z rodziny do rodziny jak jakaś chwilowa zabawka.- Bąknęłam.
-Jakie są te zasady?- Nagle wydawał się bardziej zaciekawiony.
-Nic wielkiego wzruszyłam ramionami.- „Nie kochaj, nie ufaj, nie przywiązuj się, nie czuj.”- Powiedziałam. Zawsze się tego trzymałam. Ale teraz jest trudniej. Jak można nie przywiązać się do tak cudownej osoby jak Jay?
-Hmmm... Mądrze.- Mruknął Louis.- Powiedz mi coś o sobie.- Powiedział nagle.
-Co chcesz wiedzieć?- Zapytałam.
-Najlepiej wszystko.- Ponownie położył się na plecach i wpatrywał się w biały sufit, słuchając tego co mu mówiłam...


Nienawidzę siebie za to co zrobiłam... Za to, że pozwoliłam MU wejść do mojego życia... Żałuję, że nie postąpiłam tak jak miałam postąpić na początku... Żałuję, że ZAUFAŁAM MU...

Witam Was nowym rozdziałem! :)Jak się podoba? :)Postanowiłam, ze co jakiś czas będę na samym początku pisała kawałek z daaaaaaaaaaalszych rozdziałów ;) (tak na zachętę ^^) Co Wy na to? :DWięc dla wiadomości, to co zostało napisane na początku NIE jest tekstem piosenki ani nic :) Wymyśliłam to sama  i jest to zwyczajnie kawałek(lub zapowiedź) z daaalszych rozdziałów ;)
Piszcie opinie w komentarzach! :) To bardzo ważne! <3
Co sądzicie o Tony'm? :) Szczerze? Ja go strasznie polubiłam ^^ I przypuszczam, ze będzie on się często pojawiał w opowiadaniu...
No nic.. nie przedłużam :) Komentujcie! <3
Zapraszam na drugiego bloga ----------> Dary AniołaOraz jakby ktoś chciał zwiastun na swojego bloga -----------> Zwiastunowo

17 komentarzy:

  1. Wow! Wow! Wow!
    Ten Tony zaczyna mi się podobać ... I z deka rozśmieszył mnie trochę, choć jest to fikcja...
    Czekam na następny ;*
    Rozdział cudowny ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Super rozdział. <3 Czekam na Nexta :*

    OdpowiedzUsuń
  3. Rozdział super, czekam z niecierpliwością na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Zajebisty, czekam na nn <3 Powodzenia w pisaniu <3 Kocham! :*

    OdpowiedzUsuń
  5. Lubię Tony'ego!
    Rozdzial super czekqm na next
    Zapraszam do mnie
    saveyoutonight-louistommo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  6. Haha Tony jest świetny!
    Ooo Louis chcę dowiedzieć się czegoś o Meg:) Hmmm...
    Podoba mi się to wprowadzenie na początku ;) Zaintrygowalas mnie =D
    Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  7. Trafiłam dziś na twojego bloga, przeczytałam wszystko i muszę ci powiedzieć, że mnie zaciekawiłaś. Nie lubię 1d (mam nadzieję, że cię tym nie urażę), ale będę śledzić twoje opowiadanie, bo mi się spodobało :) Polubiłam Tony'ego, jest taki zwariowany, a ja przepadam za wariatami, sama jestem wariatką XD Meg też lubię, rzecz jasna. Ciekawi mnie, czy pojawi się jeszcze Amy, bo ona też przypadła mi do gustu i to bardzo :) Czekam na kolejne rozdziały i zapraszam też do mnie ;)
    welcome-to-the-world-ww.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  8. Jejku ale Tony jest słodki!! <3 kocham tego gościa, czemu ja nie mam takiego przyjaciela :( zazdroszczę jej tego! :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Ciekawe opowiadanie, świetny styl pisania. Podoba mi się także fabuła jak i szablon.
    Rozdział wspaniały tak jak i reszta. Tony najlepszy ze wszystkich <3
    Już nie mogę doczekać się kolejnego rozdział, możesz liczyć na to, że znów cię odwiedzę.
    Pozdrawiam i życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Super! Ciekawy rozdział : Poprostu piszesz zajebiście ! Uwielbiam twoje blogi. Tony jest najlepszy <3 Czekam na następny i życze weny ! <3

    OdpowiedzUsuń
  11. Odpowiedzi
    1. Nie wiem. Mam problrm z laptopem i jak sobie nie poradzę to oddam go do naprawy a wtedy dodanie rozdziału się opóźni ;/

      Usuń
  12. Zostałaś nominowana do Liebster Blogger Award.
    Więcej u mnie na blogu --------> http://incubus-fanfiction.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  13. Fajny ten Tony :)
    Czekam na kolejny!
    hope---fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  14. Fajny ten Tony :)
    Czekam na kolejny!
    hope---fanfiction.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. OMG już kocham Tony'ego!!!!
    Jeeeeeeeeejku chyba się zakochałam *-* #SoSorryHazz

    Wspaniały rozdział! Naprawdę, Ty to masz talent! REWELACJA!!!!

    P.S. Pytania do bohaterów? Plsssss!!! Chcę popytać Tony'ego xd
    N.x

    OdpowiedzUsuń