sobota, 7 lutego 2015

Rozdział 8

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
To co jest tu na początku przechylona kursywą to jest kolejna zapowiedź przyszłych rozdziałów ;)
_________________________________________________________________________________
'-Meg... Matko jedyna co ci się stało?! 
-Ja...
-Co on ci do cholery zrobił?
-N-nic...
-Zabiję go. Zabiję tego gnoja!
-Nie! Błagam nie rób nic głupiego!
-Głupiego?... O nie, ja zamierzam zrobić coś znacznie gorszego...'
*** ***
Przez odsłonięte okno, do środka pokoju wpadały smugi światła, które skutecznie mnie obudziły. Było mi strasznie gorąco. Powoli otworzyłam zmęczone oczy. Chciałam się podnieść, jednak coś skutecznie blokowało mi ruchy. Zauważyłam czyjeś ręce owinięte wokół mojej tali. Zmarszczyłam brwi i delikatnie przekręciłam się na drugi bok. Louis smacznie spał, przytulony do mnie. Jego brązowe włosy opadały mu na oczy. Słodko wyglądał kiedy spał. Tak spokojnie i niewinnie. Spojrzałam na zegarek. Jeszcze jest sporo czasu, dlatego nie będę go budziła... Jak najdelikatniej potrafiłam, wyplątałam się z objęć chłopaka.  Mruknął tylko coś pod nosem i odwrócił się do mnie tyłem. Po cichu poszłam do łazienki. Ściągnęłam z siebie ciuchy i weszłam pod prysznic. Gorąca woda spływała po moim ciele, dając mi tym samym ukojenie. Kiedy się cała umyłam, zakręciłam kran i wyszłam, owijając się uprzednio ręcznikiem. Ubrałam się w czyste ciuchy, umyłam zęby, zrobiłam lekki makijaż i wróciłam do swojego pokoju. Louis już nie spał. Leżał na moim łóżku i kiedy wyczuł moją obecność przeniósł na mnie wzrok.
-Hej.- Powiedziałam.
-Hej.- Uśmiechnął się.- Jak się spało?- Zapytał zaspanym głosem.
-Oh Amy świetnie. W sumie jak zawsze kiedy ze mną śpisz.- Powiedziałam sarkastycznie.
-Widzę, że humorek dzisiaj dopisuje.- Zauważył.- To co? Porozmawiamy o tych różnych babskich sprawach? Może jakieś ploteczki na temat chłopaków?- Zażartował.
-Nie.- Powiedziałam z uśmiechem.
-Ależ nalegam. Z przyjaciółką nie porozmawiasz?- Uniósł pytająco brew. 
-Ty idź się lepiej przygotuj do szkoły.- Rozbawiona wywróciłam oczami. Ruszyłam w stronę drzwi od pokoju.
-O mnie się nie martw... Poza tym ładnie wyglądasz.- Skomplementował.
-Dzięki.- Bąknęłam zawstydzona i wyszłam. Zeszłam do kuchni, gdzie akurat znajdowała się Jay.- Dzień dobry.- Powiedziałam. Kobieta odwróciła się w moją stronę i uśmiechnęła się miło.
-Witaj Meg. Jak się spało?- Zapytała.
-Um..dobrze.- Odpowiedziałam lekko skrępowana.
-Jesteś głodna?- Krzątała się po kuchni, a ja wodziłam za nią wzrokiem.
-Trochę.- Przyznałam.
-Zaraz ci coś zrobię. Masz ochotę na naleśniki?- Zapytała.
-O tak.- Powiedziałam z uśmiechem, który odwzajemniła.
-O właśnie zapomniałabym. Mam coś dla ciebie.- Wyszła na chwilę z kuchni, a kiedy przyszła podała mi niewielkie pudełko. Otworzyłam je. W środku znajdował się telefon. 
-Nie. Nie trzeba. Naprawdę. Już i tak wystarczająco mi pomogliście.- Chciałam jej go oddać, ale odsunęła się o krok w tył.
-Weź go. To nic wielkiego, a przynajmniej dzięki temu będę miała z tobą kontakt. Nasze numery są już tam zapisane.- Wyjaśniła.
-Dobrze. Dziękuję.- Położyłam telefon na stole. Oni są dla mnie stanowczo zbyt dobrzy... 
***
Otworzyłam swoją szafkę, z której wyleciała mała karteczka. Podniosłam ją z ziemi i odczytałam napis.
„Czas zacząć zabawę. Gotowa?”
Zmarszczyłam brwi i kiedy tak wpatrywałam się w ten papierek, ktoś wyrwał mi go z rąk.
-Nie przejmuj się tymi ludźmi. Oni są nic niewarci.- Powiedział Tony. Zgniótł karteczkę w kulkę, po czym rzucił ją na ziemię.
-Nie przejmuję się. Nie mam po co.- Wzruszyłam ramionami.- Zastanawia mnie tylko, czy nie nudzi im się to? Ta cała monotonia? Nie mają własnego życia, tylko wpychają się do innych?- Zapytałam.
-Wiesz jak to mówią. Są ludzie i taborety.- Wzruszył ramionami, a na jego usta wpłynął lekki uśmiech.
-Co?- Zmarszczyłam brwi i również się uśmiechnęłam.
-Nic kochanie.- Rozbawiony wywrócił oczami.- Chodź.- Złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. W oddali zobaczyłam grupkę uczniów. Był tam Louis. Rozpoznałam również Harry'ego, Niall'a, Zayn'a i Liam'a. Podeszliśmy do nich. Chciałam trzymać się bardziej na uboczu, ale Tony miał inne plany. Stanął za mną, przytulił mnie i położył brodę na mojej głowie. Dlaczego większość facetów musi być takich wysokich? Chociaż to w sumie duża zaleta.
-Louis. Nie czekaj dzisiaj na Meggi. Zabieram ją po szkole na miasto.- Powiedział chłopak. 
-Co?- Zapytaliśmy równocześnie z Louis'em. Przechyliłam głowę w bok tak, aby mieć na niego lepszy widok.
-Oh głuchniecie już na starość czy co?- Zapytał rozbawiony.- Zabieram moją Meggi po szkole na miasto.- Powtórzył.
-Naprawdę?- Spojrzałam na niego zdziwiona.
-Jak najbardziej tak księżniczko.- Przytaknął z uśmiechem, który nie sposób było nie odwzajemnić. Dlaczego on musi być taki cudowny? 
-Hej chłopaki.- Usłyszeliśmy. Pamiętam ten głos. O nie... on zwiastuje same kłopoty... Blond księżniczka, wraz ze swoją przyjaciółką podeszły do nas.- Hej Louis.- Powiedziała przesłodzonym głosem i pocałowała go w policzek. Zdusiłam chęć wywrócenia oczami.
-Hej Natalie.- Przywitali się z nią. A więc blond panna nazywa się Natalie. Warto wiedzieć... Kiedy zobaczyła, że tutaj jestem posłała mi wywyższające spojrzenie, które zignorowałam.
-Co ty tu robisz?- Zapytała widocznie oburzona moją obecnością. Kiedy miałam się odezwać, do akcji wkroczył Tony.
-Stoi tu. Nie widzisz?- Powiedział obojętnym tonem. Chciałam się zaśmiać, ale w ostatniej chwili się powstrzymałam.
-Czyli, że ty i ona...- Wskazała na nas swoim wypielęgnowanym paznokciem. Otworzyłam usta, żeby zaprzeczyć, ale wtedy ponownie odezwał się chłopak stojący za mną.
-A jeśli nawet to co? Czyżby ci to przeszkadzało?- Uniósł pytająco brew, a ona posłała mu piorunujące spojrzenie. Poczułam jak Tony jeszcze bliżej mnie do siebie przysuwa. 
-Nie. Nie przeszkadzałoby mi to za bardzo, ale dlaczego akurat ona? Tony możesz mieć każdą. Nie mogłeś wybrać sobie kogoś lepszego?- Zapytała i posłała mi tryumfujące spojrzenie. Spuściłam wzrok. Nienawidzę jej. Może nie jestem tak bogata i nie mam swojej prawdziwej rodziny, ale to chyba nie jest moja wina?! Dlaczego ona akurat uwzięła się na mnie?! Co ja jej takiego zrobiłam?!... Tony cały się spiął i przez chwilę milczał. Pewnie nie wiedział jak na to odpowiedzieć. Przypuszczam, że uważał tak samo jak ona. Że jestem z „gorszej ligi”. Na pewno wszyscy tutaj tak uważali. Byłam wyrzutkiem i nie było dla mnie tutaj miejsca. Mieli rację. Nie byłam taka jak inni. Byłam gorsza.... I dobrze o tym wiedziałam.
Po krótkiej chwili Tony w końcu się odezwał. Powiedział coś, czego nie spodziewałabym się, że powie...
-A może dla mnie to właśnie ona jest najlepsza?- Powiedział cichym głosem.- Może dla mnie właśnie jest inna? Wyjątkowa? Ponieważ nie zachowuje się jak co po niektórzy?- Powiedział wymownie. Spojrzałam na niego zaskoczona.
-Nie ważne.- Mruknęła i wywróciła oczami. Jakoś nie zauważyłam, żeby była na niego szczególnie zła. Widać, że oni wszyscy długo się ze sobą znają i pewnie przyzwyczajeni są do takich komentarzy.- Przyszłam powiedzieć, że w sobotę organizowana impreza. Chciałam się upewnić czy będziecie.- Atmosfera od razu się rozluźniła.
-No pewnie! Bez nas nie ma imprez! Będziemy na sto procent!- Mówił jeden przez drugiego. Tony też wyraźnie się ożywił.
-Jak chcesz też możesz wpaść.- Zwróciła się do mnie.- Ale nie wiem, czy akurat sukienka będzie ci pasować.- Chciałam zedrzeć ten szyderczy uśmiech z jej twarzy. Nikt chyba nie usłyszał tego co mi mówiła. Może to nawet i dobrze.
-Odpuść już dobra?- Zapytał Louis. I ja i ona byłyśmy równie zdziwione.
-No właśnie Natalie.- Przytaknął Niall. Tony odsunął się ode mnie i zeskanował moją sylwetkę z góry do dołu.
-Poza tym wydaje mi się, że w sukience będziesz wyglądać cholernie seksownie. Lubię cię w dżinsach, bo uwydatniają twój zabójczy tyłek, ale w sukience na pewno będziesz wyglądać równie pięknie i pociągająco.- Powiedział z uśmiechem.
-Tak. Tony ma całkowitą rację.- Dołączył się Harry. Zażenowana spuściłam wzrok tak, że włosy opadły mi na twarz, zasłaniając tym samym niechciane rumieńce.
-Oj już jej tak nie zawstydzajcie. Biedna się speszyła.- Zaśmiał się Zayn. Nagle zadzwonił dzwonek, oznajmiając tym samym, że lekcje się rozpoczynają.
-Chodź. Odprowadzę cię pod sale.- Toni złapał mnie za rękę. Ruszyłam za nim i szczerze mówiąc byłam mu wdzięczna, ponieważ jeszcze nie orientowałam się za bardzo gdzie są jakie sale. Kiedy znaleźliśmy się pod klasą, chłopak pożegnał się ze mną i pobiegł na swoje lekcje. Usiadłam na tyłach sali, a kiedy pani Smith zaczęła swój wywód, doszczętnie się wyłączyłam i zamknęłam w swoim własnym świecie.
***
Przerwa obiadowa. Miałam się spotkać z chłopakami na stołówce. Ale powiem szczerze, że nie miałam ochoty tam iść. Nie byłam również za bardzo głodna, ale co miałam zrobić. Już się z nimi umówiłam... Westchnęłam cicho i pchnęłam wielkie, podwójne drzwi. Czułam na sobie wzrok większości osób, ale udawałam, że tego nie zauważam. Ruszyłam po tackę na jedzenie i ustawiłam się w kolejce. Nie brałam obiadu, który podawali. Wzięłam jedynie jabłko i kiedy już brałam butelkę z wodą, ktoś niespodziewanie wyrwał mi ją z rąk.
-Ostatnia woda? Wielkie dzięki, że mi ją oddałaś. Strasznie chciało mi się pić.- Usłyszałam dziewczęcy głos. Podniosłam wzrok. Przede mną stała brunetka i uśmiechała się chamsko. Już ją widziałam. Cały czas łazi z Natalie. Pewnie to jej przyjaciółeczka... Zirytowana, mocniej zacisnęłam dłonie na tacy.
-Przepraszam bardzo, ale ja pierwsza ją sobie wzięłam.- Zdobyłam się na uprzejmy ton, chociaż było ciężko.
-Oh tak? Nie wydaje mi się. A jeśli nawet, to ja mam pierwszeństwo.- Zachichotała.
-Ale...- Zaczęłam, jednak ktoś wtrącił się do naszej „rozmowy”.
-Nie przejmuj się. Dam ci swoją.- Znikąd za mną pojawił się Tony. Żałowałam, że w tamtej chwili nie miałam aparatu. Mina tamtej dziewczyny była bezcenna. Wpatrywała się w niego wielkimi oczami.- Lily, Natalie cię szuka.- Zwrócił się do niej.
-Okej. Dzięki.- Mruknęła, a na jej policzki wpłynął delikatny rumieniec. Wiadome dla mnie było to, że jej ewidentnie podobał się Tony. Ale cóż się dziwić. Tony podobał się większości dziewczyn. Lily poszła do stolika, gdzie siedzieli już inni.
-Tylko tyle zamierzasz jeść?- Zapytał Tony i wskazał na moje jabłko.
-No. Nie jestem w szczególności głodna.- Przyznałam. Tony zmrużył oczy i przez chwile mi się przyglądał.
-Powinnaś coś zjeść.- Powiedział cicho, że prawie go nie usłyszałam.
-Naprawdę nie chce.- Również ściszyłam głos do szeptu.
-Dobra. Chodź.- Skinął w stronę stolika, gdzie siedział Louis i reszta. Szłam za nim i kiedy byliśmy blisko, poczułam jak ktoś na mnie wpada. Moje i czyjeś jedzenie spadło na podłogę, ale jednak zrobiło mi wielką plamę na koszulce, którą miałam na sobie założoną.
-Ojejku przepraszam. Nie zauważyłam cię. Jesteś prawie niewidzialna.- Powiedziała Natalie ze sztuczną skruchą. Na stołówce zapanowała cisza, po czym wszyscy, którzy się tu znajdowali wybuchli niepohamowanym śmiechem. Wpatrywałam się w nią nienawistnym spojrzeniem. Jeszcze nigdy nie miałam takiego uczucia, że chciałam kogoś uderzyć.- Teraz to się zmieniło.
-Natalie przesadziłaś.- Louis gwałtownie podniósł się z miejsca.
-Oj przestań. To tylko żarty.- Rozbawiona wywróciła oczami.- Nie mów mi, że będziesz jej bronić?!- Zaplotła ręce na klatce piersiowej i wpatrywała się w niego wyczekująco. W pomieszczeniu ponownie zapanowała cisza. Louis zignorował dziewczynę, ominął ją i złapał mnie za rękę.
-Wyjdźmy stąd.- Szepnął do mnie i pociągnął za sobą. Zaprowadził mnie do najbliższej, damskiej łazienki i wszedł ze mną do środka. Przy lustrze stały trzy dziewczyny, które poprawiały makijaż.- Możecie na chwilę zostawić nas samych?- Zwrócił się do nich.
-Jasne.- Zachichotały i wyszły z łazienki.
-Louis to damska toaleta. Nie możesz tu być.- Zauważyłam.
-No i co z tego? Jak na razie trzeba to zmyć.- Powiedział. Wziął ręcznik i go namoczył. Podszedł do mnie i delikatnie zaczął zmywać plamę.
-Dlaczego to robisz?- Zapytałam po krótkiej chwili ciszy.
-Co?- Zmarszczył brwi.
-Dlaczego mi pomagasz? Nie musiałeś. Mogłeś przecież udawać, że mnie nie znasz.- Nie rozumiem tego. Dlaczego poświęcił swoją reputację dla mnie?
-A dlaczego miałbym ci nie pomóc?- Odpowiedział pytaniem na pytanie. Nie odezwałam się.- Uwaga mam zimne ręce.- Powiedział. Zmarszczyłam brwi, nie rozumiejąc o co mu chodzi... Podniósł moją koszulkę i włożył pod nią rękę. Delikatnie przejechał opuszkami palców po moim brzuchu, przez co pojawiła się w tamtym miejscu gęsia skórka, a po plecach przeszedł mi przyjemny dreszcz. Ale to nie było przez to, że miał chłodne dłonie. Nie wiem w sumie dlaczego, ale było to przyjemne. Pociągnął za moją bluzkę aby mieć ją bliżej siebie.- To się chyba tak nie zmyje. Trzeba ją wyprać.- Mruknął w końcu. 
-Trudno. Najwyżej będę chodzić w brudnym ubraniu.- Westchnęłam.
-Nie, nie będziesz.- Wyprostował się, przez co ponownie był ode mnie wyższy.- Weź moją koszulkę. Wiem, że jesteś mała i pewnie będzie na ciebie za duża, ale jak zwiążemy ją tutaj na boku to chyba nie będzie tak źle wyglądać.- Powiedział i zaczął mi się przeglądać.
-Nie. Ty nie będziesz miał w czym chodzić.- Zaprzeczyłam.
-Spokojnie mam zapasową w szafce.- Uśmiechnął się. Przeciągnął przez głowę bluzkę. Skrępowana odwróciłam wzrok. Dobra przyznaję, ma ładne ciało.- Masz.- Wystawił do mnie rękę z ubraniem. Wzięłam je od niego.
-Um... mógłbyś...- Obróciłam palcem w powietrzu, dając mu tym samym znak aby się obrócił.
-Muszę? Ty jakoś patrzyłaś jak się rozbieram.- Powiedział rozbawiony.
-To co innego! Więc tak musisz.- Powiedziałam stanowczo, jednak nie potrafiłam ukryć uśmiechu, który cisnął mi się na usta.
-Może również czułem się skrępowany? Poza tym nadal nic na sobie nie mam.- Zaśmiał się, jednak w końcu stanął do mnie tyłem. Ściągnęłam koszulkę i jak najszybciej założyłam jego.
-Okej możesz już się odwrócić.- Spojrzałam na niego i zamarłam. Wpatrywał się w moje lustrzane odbicie.- Louis!- Wrzasnęłam, a on wybuchnął niepohamowanym śmiechem.- Ty zboczeńcu!- Oburzona uderzyłam go w umięśnione plecy, po czym również zaczęłam się śmiać. 
-Nie moja wina, że są tu lustra. Poza tym dałaś mi niezły pokaz.- Nadal się ze mnie nabijał.
-Jesteś okropny.- Zrobiłam naburmuszoną minę. 
-Już nie złość się.- Przejechał kciukiem po moim policzku. Od miejsca, którego dotknął po moim ciele rozeszło się przyjemne ciepło.- Naprawdę ta koszulka jest na ciebie duża.- Stwierdził. Spojrzałam w dół i miał rację. Sięgała mi do połowy ud. Wziął dwa boki koszulki i związał mi je na boku. Kiedy skończył cofną się o krok i uważnie zeskanował moją sylwetkę.- Uroczo wyglądasz. Pasuje ci to.- Przyznał. Na moich policzkach zagościł rumieniec przez jego komplement i przez to, że nadal nie miał na sobie koszulki.- Tak. Naprawdę uroczo.- Pokiwał głową wyraźnie rozbawiony. A teraz chodź. Ja również muszę się ubrać.- Pociągnął mnie za sobą. 
-Naprawdę? Myślę, że większości dziewczyn podobałoby się tak jak jest.- Zażartowałam.
-Żartownisia.- Zaśmiał się i pstryknął mnie palcem w nos.
***
Stałam przy wejściu i czekałam na Tony'ego.
-Czyli nie wracasz?- Zapytał Louis.
-Nie. Chyba nie.- Stwierdziłam.
-Mam po ciebie później przyjechać?- Zadał kolejne pytanie. W sumie nie wiedziałam. Tony nic mi nie chciał powiedzieć. Nie wiedziałam gdzie zamierzał mnie zabrać.
-Spokojnie odwiozę ją.- Przy mnie pojawił się Tony. Louis tylko kiwnął głową i poszedł do samochodu.- No to co ruszamy?- Zwrócił się do mnie z uśmiechem.
-Jasne.- Odwzajemniłam ten gest. Wsiedliśmy do jego auta.- A więc gdzie mnie zabierasz?- Zapytałam zaciekawiona.
-Na miasto. Już mówiłem. Przejdziemy się, pospacerujemy, pójdziemy na lody a wieczorem zabiorę cię do kona i na jakąś kolację.- Odpowiedział wpatrując się w ulicę.
-To wieczorem również gdzieś wychodzimy?- Uniosłam brwi w geście zdziwienia.
-Tak.- Odparł z uśmiechem. Włączył radio, dzięki czemu w tle rozbrzmiała przyjemna muzyka. Po kilku minutach Tony zaczął sobie cicho podśpiewywać.- A hundred days have made me older. Since the last time that I saw your pretty face. A thousand lies have made me colder. And I don't rhink I cant look at this the same.- Śpiewał. Przyglądałam mu się uważnie, a na moich ustach błąkał się delikatny uśmiech.- But all the miles that separate. Disappear now when I'm dreaming of your face...- W końcu zorientował się, że się mu cały czas przyglądam.- Co?- Zapytał i zmarszczył brwi, jak zobaczył, że szczerzę się do niego jak głupia.
-Nic. Bardzo ładnie śpiewasz.- Przyznałam.- Nie przestawaj. Lubię cię słuchać.- Zachęciłam.
-I'm here without you baby. But you're still on my lonely mind. I think about you baby. And I dream about you all the time. I'm here without you baby .But you're still with me in my dreams. And tonight it's only you and me*...- Wsłuchiwałam się w jego delikatny głos. Po kilku minutach piosenka się zmieniła i wtedy oboje darliśmy się i śmialiśmy na cały samochód...
***
-Jaki smak?- Zwrócił się do mnie.
-Czekoladowe.- Odparłam od razu. Uśmiechnął się do mnie i odwrócił z powrotem do sprzedawcy.
-Dwa razy czekoladowe lody.- Powiedział. Po chwili otrzymaliśmy smakołyki i ruszyliśmy w stronę parku.
-Naprawdę dobrze się dzisiaj z tobą bawię.- Przyznałam.- Dzięki, że mnie ze sobą zabrałeś... Ale... nie wolałeś wziąć kogoś innego? Albo pójść gdzieś z kolegami?- Zapytałam.
-Nie.- Wzruszył ramionami.
-Nie potrafię tego zrozumieć. Są osoby dużo fajniejsze ode mnie, więc dlaczego wybrałeś akurat mnie?- Mój głos nie był chyba głośniejszy od szeptu. Przez większość czasu się nad tym zastanawiałam i w końcu musiałam zapytać. 
-Bo może cię lubię?- Stanął w miejscu i odwrócił się w moją stronę, przez co ja również się zatrzymałam.- Bo może lubię spędzać z tobą czas, lubię z tobą rozmawiać, lubię widzieć jak się uśmiechasz i jak jesteś szczęśliwa, bo przez większość swojego życia nie byłaś? Dlaczego trudno ci pojąć, że nie jesteś gorsza od innych? Że jesteś równie wspaniała? Cały czas uważasz siebie za gorszą, a to całkowita nieprawda. To, że wychowywałaś się w domu dziecka nie oznacza, że nie zasługujesz na nic. To oznacza, że jesteś wystarczająco silna aby to znieść, dzięki czemu stajesz się nawet sto razy bardziej wyjątkowa od nas wszystkich.... Ja o tym wiem i teraz czas abyś sama się do tego przekonała...



Stałam oniemiała i wpatrywałam się w niego dużymi oczami. Nikt nigdy mi czegoś takiego nie powiedział. Nigdy nie usłyszałam od kogoś takich słów. W końcu postanowiłam się odezwać.
-Czy ja musiałam aż tyle czekać, żeby poznać kogoś takiego jak ty?- Zapytałam cicho.- Jeśli mi teraz powiesz, że nie masz dziewczyny to ci nie uwierzę.- Wskazałam na niego palcem. On zaśmiał się i spuścił wzrok.


-Nie, nie mam dziewczyny.- Pokręcił głową.- Nie chcę z kimś chodzić na siłę. Czekam na tą wyjątkową.- Wzruszył ramionami.- Chodź.- Objął mnie ramieniem i poszliśmy dalej.
-Jesteś zbyt fajny, żeby być sam. No chyba że jesteś gejem.- Stwierdziłam.
-Tak, odkryłaś moją tajemnicę. Jestem gejem, którego kręcą same dziewczyny.- Zaśmiał się. 
-Tak myślałam.- Mruknęłam rozbawiona...
***
-Dzięki. Było naprawdę fajnie.- Powiedziałam, kiedy razem z Tony'm staliśmy pod drzwiami domu.
-Nie ma sprawy. Mnie też było przyjemnie... Ale nie zapomnij, że zabieram cię dzisiaj do kina.- Przypomniał. Uśmiechnęłam się tylko.- Do zobaczenia.- Pożegnał się i poszedł do swojego samochodu. Stałam tak do puki nie odjechał, a później  weszłam do środka mieszkania.
***
-Co czytasz?- Zapytał Louis, kiedy wszedł do mojego pokoju.
-„50 twarzy Greya”- Odpowiedziałam nie patrząc na niego.
-To denne, erotyczne romansidło dla kobiet?- Zapytał i rzucił się na moje łóżko.
-Ono nie jest denne!- Zaprzeczyłam i w końcu podniosłam wzrok.
-Naprawdę? To co jest tam takiego świetnego?- Uniósł jedną brew.- Oprócz seksu oczywiście.- Dodał.
-Gdybyś to przeczytał to byś zrozumiał.- Burknęłam.
-Co dziewczyny widzą w tym... jak mu tam?- Zapytał.
-Christian.- Mruknęłam i z powrotem zatopiłam się w książce.
-No właśnie. Co wy takiego w nim widzicie? On jest zwykłym tandetnym gościem.- Usłyszałam jak przewrócił się na plecy.
-Każda dziewczyna chciałaby, żeby jej facet był chociaż trochę podobny do niego. On jest niebezpieczny dla niektórych, ale dla niej delikatny. Jest zaborczy, ale potrafi również ustąpić. Jest uroczy, ale jednocześnie irytujący. .. No wiesz o co mi chodzi.- Machnęłam w jego stronę ręką.
-A skąd wiesz czy ja taki nie jestem?- Wstał z miejsca i podszedł do mnie bliżej.
-Czyli jesteś zwykłym tandetnym chłopakiem.- Zaśmiałam się i również wstałam, aby przygotować się do wyjścia. Kiedy zamierzałam ominąć Louisa, on przygwoździł mnie do ściany. Złapał moje nadgarstki i dał mi je nad głowę.
-Tandetny powiadasz?- Mruknął rozbawiony. 
-Bardzo, bardzo tandetny.- Zachichotałam.
-Wybierasz się gdzieś?- Zapytał.
-Wychodzę z Tonym do kina.- Odpowiedziałam. Chłopak odsunął się ode mnie.
-A okej... Miłej zabawy.- Mruknął.- A właśnie.. może zostanę tutaj jak będziesz się przebierać?- Powiedział i zabawnie poruszył brwiami.
-Nie ma mowy!- Zaczęłam się śmiać i wypchałam go za drzwi. Ruszyłam w stronę szafy, aby wybrać jakiś strój...
***
Zadzwonił dzwonek, oznajmiając przyjście. Zbiegłam na dół i otworzyłam drzwi.
-Gotowa?- Zapytał z uśmiechem Tony.
-Gotowa.- Odpowiedziała radośnie i razem podążyliśmy do jego auta.
***
Po kolacji i kinie Tony z powrotem odwiózł mnie do domu. Weszłam po cichu i podążyłam w stronę swojego pokoju. Jednak zatrzymałam się przy wejściu do sali tanecznej połączonej z siłownią. W sumie dawno nie tańczyłam... 
Zeszłam po schodach. Światło na dole się paliło, co oznaczało, że ktoś tam był... Miałam rację. Louis z wielką siłą uderzał w worek treningowy. Widać było, że jest zły. Bił z wielką siłą i chyba nie zamierzał przestawać. W końcu jednak zaprzestał swoich ruchów. Odetchnął głęboko i ręcznikiem otarł pot z czoła.
-Coś się stało?- Zapytałam cichym głosem. Gwałtownie odwrócił się w moją stronę, zaskoczony tym, że tu jestem.
-Nie.- Warknął.
-Ale widzę, że coś się dzieje.- Naciskałam.
-Nie ważne. To nie twoja sprawa.- Mruknął i wyminął mnie. Złapałam go za ramię. 
-Jeśli coś się dzieje możesz mi powiedzieć.- Szepnęłam.
-Nie mieszaj się w to okej?!- Zapytał ostro. Gwałtownie odwrócił się w moją stronę i wyrzucił ręce w górę w geście frustracji. Wystraszona cofnęłam się o krok. Jego oczy się rozszerzyły.
-Myślałaś, że cię uderzę?- Jego głos nie był głośniejszy od szeptu.
-J-ja..- Zająknęłam się.
-Boże nie... Nigdy bym cię nie uderzył.- Szepnął i przyciągnął mnie do siebie. Objął mnie ramionami i mocno przytulił. Louis był bez koszuli. Był trochę mokry z wcześniejszego wysiłku, ale nie przeszkadzało mi to.- Nie mogę uwierzyć, że pomyślałaś, że podniósłbym na ciebie rękę... że w ogóle podniósłbym rękę na jakąkolwiek dziewczynę.- Delikatnie gładził dłonią moje plecy, co było naprawdę przyjemne. Był bardzo ciepły, dlatego wtuliłam się w niego jeszcze bardziej.- Przepraszam, że tak na ciebie naskoczyłem, ale mam... pewne problemy i nie chce ciebie w nie mieszać.- Wyjaśnił.
-Nic nie szkodzi... A ja przepraszam, że tak na ciebie naciskałam. To twoje prywatne sprawy i nie powinnam się w nie mieszać.- Stwierdziłam.
-A więc wszystko już dobrze?- Odsunął się ode mnie kawałek i spojrzał mi w oczy.
-Dobrze.- Uśmiechnęłam się lekko co odwzajemnił.

Nie mogę uwierzyć jak bardzo się wtedy myliłam....

* Piosenka, którą śpiewał Tony (jakby ktoś chciał wiedzieć xd) --> KLIK :)
No i witam! :) Nie mogę uwierzyć, że wyrobiłam się z tym rozdziałem! :) Naszła mnie ogromna wena, wzięłam się w garść i napisałam! :) Poza tym to chyba najdłuższy jak na razie rozdział z czego jestem zadowolona ;) (Mam nadzieję, że Was nie zanudziłam nim :))
Jak wam się podoba? Bo moim zdaniem jest on jak na razie najciekawszy (ale tylko moim zdaniem)
Piszcie w komentarzach jak Wy uważacie :) Komentarze naprawdę motywują i wtedy staram się dodawać rozdziały częściej ;) (Jak widać te ostatnie zmotywowały mnie do napisania dłuższego rozdziału xd)
Co sądzicie? :) Poza tym wolicie Louisa czy Tonyego? ;) (Pewnie większość wybierze Lou xd) PISZCIE! :*
Zapraszam na drugiego bloga ----------> Dary Anioła
Oraz jakby ktoś chciał zwiastun na swojego bloga -----------> Zwiastunowo
Jest również zakładka "Pytania do bohaterów" ! :D (Tak Nicol zrobiłam dla Ciebie :* ) Zachęcam do zajrzenia i pytania! ;)

12 komentarzy:

  1. Cudowny! I taaaki długi, że aż się smutno zrobiło jak się skończył. Ta zapowiedź przyszłych rozdziałów to świetny pomysł :) Strasznie mnie to zaintrygowało ;) I masz rację ten rozdział jest najciekawszy =D
    Do następnego <3

    OdpowiedzUsuń
  2. Hahah! Pisany u mnie, więc raczej, że najciekawszy! ;D (No dobra, DOKAŃCZANY u mnie ;))

    OdpowiedzUsuń
  3. Cudowny! Chciałabym mieć takiego chłopaka, jak Tony! Jest cudowny, uwielbiam go, tak samo jak Louisa w tym opowiadaniu :) Kocham to opowiadanie i czekam na następny rozdział :) Oby pojawił się szybko, bo ja tu po prostu nie usiedzę :D
    Życzę weny i mam nadzieję, że kolejny wkrótce :)

    OdpowiedzUsuń
  4. NOMINUJE CIĘ DO LBA !
    http://giftmoonlight.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. super <3 czekam na nn i weny życzę :***

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział cudowny z resztą jak każdy. Czekam na kolejny z niecierpliwością <3 ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  7. Boskie!
    hs-fanfiction.blogspot.com - zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  8. To co piszesz na poczatku rozdziałów, daje do myślenia i duzo pytan Sb zadaje typu s kim ona jest, o co chodzi? Itp i denerwuje mnie to ze nie mogę dostać teraz na nie odp

    OdpowiedzUsuń
  9. Boskie opowiadanie. Prawie codziennie wchodzę na twojego bloga, modląc się aby był nowy rozdział. I jest! ^^
    Tony jest ... idealny. Kochany, troskliwy, opiekuńczy po prostu awww ;3 kocham go. Od dzisiaj jest moim mężem. Możesz go o tym poinformować :D
    Lou też jest aww ;3 ale tylko aww, nie awww. Ten tytuł jest Tony'ego . Tonyy <33
    Mimo iż Tony jest boski, awww i ksjdkdkbsjdlsndjdksj *.* to jednak shippuje Meg z Lou i nie mogę sie doczekać jakiejś... scenki z nimi , ale takiej scenki że scenki jeśli wiesz o co mi chodzi ^^
    Pozdrawiam i czekam na kolejny rozdział! ;*
    °wyimaginowana°

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahah chyba wiem o co Ci chodzi :D
      Wiesz... myślę nad taką scenką ;D

      Usuń
  10. Świetny rozdział!
    Ja sama nie wiem czy wolę Tonyego czy Louisa, ale szczerze przyznam, że na dzień dzisiejszy jestem chyba bardziej przekonana do Louisa... Ten moment kiedy powiedział jej, że nigdy jej nie uderzy i jak ją potem przytulił! Odebrałam to jak jego wyznanie na to, że zawsze przy niej będziee!
    Jestem ciekawa jaką ty tu scenkę nam planujesz, co? Bo jak Grey się pojawił, to ja już chyba się domyślaaam... XDD
    Pozdraawiam Cieplutko ♥
    Zapraszam do siebie :)
    http://please-rose.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń