wtorek, 17 marca 2015

Rozdział 12

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
To co jest tu na początku przechylona kursywą to jest kolejna zapowiedź przyszłych rozdziałów ;)
Rozdział pisałam przy TEJ piosence, więc jak ktoś chce (i lubi bardzo spokojny rap) może sobie włączyć dla klimatu ;)
_________________________________________________________________________________
'-Po co udajesz kogoś kim nie jesteś? To nie jest rozwiązanie.
-I mówi to ktoś, kto ma tak wiele twarzy?
-Mówię poważnie. Bądź sobą, a nie kimś innym.
-Po co? Co to niby zmieni?
-Ponieważ żeby stać się kimś, trzeba najpierw stać się sobą...'
*** ***
Siedziałam na ziemi z nogami podkulonymi pod brodę. Dlaczego ona tak bardzo się na mnie uwzięła?! Co ja jej takiego zrobiłam, że tak strasznie mnie nienawidzi?! Od samego początku uprzykrza mi życie, chociaż nie wiem z jakiego powodu. Najchętniej to bym teraz zasnęła i obudziła się, kiedy to wszystko przeminie. Zapadłabym się pod ziemie, aby nikt nie mógł mnie znaleźć. To zabawne jak słowa potrafią ranić. Sprawiają nawet większy ból niż czyny. Tworzą większe rany niż najostrzejszy nóż. Są groźniejsze od wszelkiej broni, która znajduje się na świecie. Słowa są najniebezpieczniejsze, ponieważ trafiają w sam środek człowieka raniąc każdy kawałek serca, którego później nie da się poskładać z powrotem. Z czasem ból się zmniejsza, ale blizny zawsze pozostają. Codziennie są rozdrapywane i krwawią na nowo.
Mimo tego, że już od wielu lat staram się jakoś trzymać, to nawet nic nieznaczące słowo, może ponownie mnie zniszczyć. Jeśli ktoś sądzi, że czas leczy rany to chyba tak naprawdę nigdy nie został zraniony. Czas nie leczy ran. On tylko pozwala przyzwyczaić się do bólu. A ja już bardzo dobrze się z nim oswoiłam. Jednak za każdym kolejnym razem wraca ze zdwojoną siłą. Nienawidzę siebie za to, że tak łatwo mnie skrzywdzić. Wśród ludzi jestem bezbronna, dlatego zawsze wolałam samotność.
Z rozmyślań wyrwał mnie czyjś cichy głos.
-Wszystko dobrze?- zapytał Zayn. Podniosłam na niego wzrok, jednak po chwili ponownie spojrzałam tępym wzrokiem w podłogę.
-Tak. Wszystko świetnie...- skłamałam.- Nie przejmujcie się mną. Po prostu przez chwilę sobie tu posiedzę.- Wzruszyłam lekko ramionami. Usłyszałam jego ciche westchnienie. Wolnym krokiem podszedł po czym usiadł obok mnie.
-Nie przejmuj się nią. Ona czasem... ma swoje humorki- powiedział.
-Coś ostatnio często jej się zdarzają. Szczególnie w stosunku do mnie- prychnęłam.- Co ja jej takiego zrobiłam?- zapytałam i popatrzyłam na niego. 
-Nic nie zrobiłaś.- Pokręcił głową.- Pewnie jest zazdrosna- stwierdził.
-Zazdrosna? A niby o co? Jest ode mnie starsza. Na dodatek ma idealną figurę, jest popularna i piękna. Nie wiem o co może być zazdrosna.- Zmarszczyłam brwi.
-O ciebie... No i o Louisa- powiedział. 
-Ale mnie przecież z nim nic nie łączy! Tylko mieszkamy razem!- Zaczesałam dłonią włosy do tyłu i westchnęłam.
-Nathalie to naprawdę fajna dziewczyna. Z czasem się do ciebie przekona. Jest strasznie zazdrosna, a wiadomo co zazdrość może zrobić z człowiekiem. Jestem pewien, że za niedługo wszystko będzie dobrze.- Objął mnie ramieniem i przytulił.- A teraz uśmiechnij się. Nie lubię kiedy ludzie są smutni.- Skrzywił się lekko, a ja zachichotałam.- O wiele lepiej.- Uśmiechnął się, co odwzajemniłam. Nagle drzwi do pokoju się otworzyły i stanął w nich Tony.
-Wszystko dobrze księżniczko?- zapytał i kucnął przede mną. Pokiwałam głową, chociaż sama nie byłam pewna czy tak jest. Było lepiej to na pewno. Jednak w środku nadal czułam się zraniona.
-To ja zostawię was samych- oznajmił Zayn po czym wyszedł z pokoju. Kiedy zostaliśmy sami Tony od razu zamknął mnie w szczelnym uścisku.
-Nie przejmuj się nią. Błagam nie bierz tego do siebie. Jesteś piękna, szczupła i zgrabna. Nie słuchaj tego co mówiła. Jesteś idealna- szepnął do mojego ucha po czym trochę się ode mnie odsunął, aby spojrzeć na moją twarz. Nie. Wcale taka nie byłam. Nienawidziłam swojego ciała, ponieważ ono właśnie było NIE idealne. Było okropne. Pokręciłam głową.
-Nie mów tak, bo to nie jest prawda- powiedziałam cicho. Zauważyłam, że cały się spiął i pobladł trochę na twarzy.
-Matko... tylko nie to. Przestań.- Delikatnie przejechał kciukiem po moim policzku, co wywołało przyjemne dreszcze. Pocałował mnie w czubek nosa i oparł swoje czoło o moje.- Dlaczego nie chcesz przyjąć do wiadomości, że jesteś cudowna i wyglądasz naprawdę jak modelka?- zapytał.
-A dlaczego ty tak bardzo się tym przejmujesz?- odpowiedziałam pytaniem na pytanie. Odsunął się ode mnie i gwałtownie podniósł się z ziemi. Zaczął chodzić w kółko i nerwowo przeczesywał włosy palcami. Zmarszczyłam brwi i również podniosłam się z podłogi.
-Coś nie tak?- Podeszłam do niego i położyłam dłoń na jego ramieniu. Niespodziewanie odwrócił się w moją stronę, przez co zaskoczona cofnęłam się o krok w tył.
-Miałem siostrę...- zaczął niepewnie.
-Naprawdę?- Uśmiechnęłam się lekko.- Ile ma lat?- zapytałam.
-Nie żyje...- mruknął i spuścił głowę. Zasłoniłam usta ręką. O nie. Nie żyje? Jak to możliwe? Nie odezwałam się, tylko podeszłam do niego i przytuliłam. Chłopak momentalnie oplótł mnie rękami i przyciągnął bliżej siebie. Nie będę naciskała aby mi powiedział. Jak zechce to sam powie. Tak bardzo było mi smuto. Chciało mi się płakać, mimo tego, że nawet jej nie znałam. Przypuszczam, że była tak samo cudowną dziewczyną jak jej brat.
-Przepraszam. Nie chciałam.- Wtuliłam się bardziej w jego ciało. Zaczął kierować się w stronę łóżka, nadal trzymając mnie w swoich ramionach. Usiedliśmy na nim i przez pewien czas panowała cisza. Była ona komfortowa. Przekazywaliśmy sobie nieme wyznania i wystarczyło tylko to, że byliśmy, wiedząc, że nie jesteśmy sami.
-Była chora. Miała anoreksje,a przez to i różne powikłania zdrowotne- powiedział cicho. Przeniosłam na niego wzrok.- Później również popadła w depresje. Na początku było wszystko dobrze. Zawsze się śmiała, była pełna życia. Nigdy nie widziałem jej smutnej. Jeden gnój się na niej uwziął, ponieważ nie chciała z nim iść do łóżka. Cały czas ją poniżał, ośmieszał... No i nazwał ją grubą dziwką. Zaczęła się głodzić. Nienawidziła swojego ciała. Nie potrafiła siebie zaakceptować. A była  szczupła. I nie mówię to jako jej brat. Naprawdę miała ładną figurę. Wiele chłopaków się za nią oglądało, co nie raz mnie irytowało... Pewnego dnia straciła przytomność w szkole, dlatego zabraliśmy ją do szpitala. Nie chciała jeść, jednak lekarze ją leczyli, więc jej stan się poprawiał... Mimo tego, że wszyscy myśleli, że jej stan się poprawia, to wcale tak nie było. Ona umierała fizycznie. Raz powiedziała mi, że ona już nie żyje. Że psychicznie umarła  dawno. Wtedy do końca tego nie rozumiałem. Dopiero w ostatni dzień jej życia opowiedziała mi o wszystkim. Dlaczego tak postąpiła... Nienawidzę siebie. To moja wina. To przeze mnie jej teraz tutaj nie ma...- Jego głos zaczął się załamywać. Podniosłam się i usadowiłam na jego nogach. Złapałam jego twarz w swoje dłonie, zmuszając go tym samym aby na mnie spojrzał.
-To nie jest twoja wina. Nie obwiniaj się za coś, co zrobili inni.- Patrzyłam w jego zaszklone oczy. Nawet nie zauważyłam kiedy, ale również płakałam. Łzy spływały mi po policzkach i nie mogłam ich zatrzymać.
-Byłem od niej starszy! Powinienem jakoś zareagować! Zabiłbym go. Zniszczyłbym mu życie, wiedząc, że on robił to samo jej. Powinienem się nią opiekować, a nawet nie zauważyłem kiedy przeżywała swoje najgorsze dni. Moim obowiązkiem było ją chronić! Nie zasługiwała na to...- Nie przetrzymywał już łez, które cisnęły mu się na powierzchnię. Pozwolił im wypłynąć i ujrzeć światło dzienne. 
-Nie wiedziałeś. Nie powiedziała ci. Ona na pewno nie miała ci tego za złe. Nikt cię za to nie obwinia, więc ty też tego nie rób- szepnęłam i oparłam swoje czoło o jego. Może właśnie dlatego tak dobrze się dogadujemy? Rozumiemy się mimo tego, że znamy się krótki czas. Oboje straciliśmy ważne dla nas osoby i oboje wiemy jaki to ból. Ja już nauczyłam się z nim żyć. Na początku również obwiniałam się za to co się stało, jednak w końcu zrozumiałam, że nie miałam na to wpływu. Tak się stało i tak widocznie miało być. Nie pogodziłam się z tym i nigdy się nie pogodzę. Po prostu się nie da. Trzeba się przyzwyczaić. Sprawić, aby to stało się naszą częścią. I on również musi to zrobić. Nawet gdyby wiedział, prawdopodobnie nie mógłby zmienić tego, jak czuła się jego siostra. To nie on ją skrzywdził. Nie zrobił nic złego, za co miałby teraz odpowiadać.
Oparłam głowę o jego klatkę piersiową i wsłuchiwałam się w miarowe bicie serca.
-Proszę księżniczko, nie przejmuj się tym co mówiła Nathalie. Nie głódź się tylko jedz. Taka jesteś idealna i nie musisz się zmieniać- powiedział cicho wprost do mojego ucha. Uśmiechnęłam się i bliżej - o ile w ogóle było można – przysunęłam się do niego. Nie wiem ile tak siedzieliśmy w ciszy, ale w żadnym wypadku nie chciałam tego przerywać.
-Jak ona wyglądała?- zapytałam niepewnie. Nie chciałam poruszać tego tematu i przywoływać smutnych wspomnień, ale byłam naprawdę ciekawa tego jak ona wyglądała.- Albo nie. Nie ważne. Zapomnij. Przepraszam...- dodałam szybko trochę speszona.
-Spokojnie. Naprawdę wszystko jest okej- powiedział i podniósł się lekko. Wyciągnął z kieszeni komórkę, po czym z powrotem opadł na materac, dzięki czemu mogłam wygodnie się ułożyć. Odblokował telefon po czym mi go podał. Przekręciłam się aby lepiej widzieć. Chłopak rozszerzył nogi, dzięki czemu siedziałam pomiędzy nimi i plecami opierałam się o jego tors.
Jako tapeta było zdjęcie z młodą dziewczyną. Miała blond włosy i niebieskie, przenikliwe oczy. Zdjęcie było robione chyba z zaskoczenia, dzięki czemu było naprawdę urocze. Zauważyłam podobieństwo do Tony'ego. Te same rysy twarzy, ten sam uśmiech. On miał całkowitą rację. Była naprawdę prześliczna i szczupła. Dosłownie figura modelki. Było coś na co zwróciłam szczególną uwagę. Była wtedy naprawdę szczęśliwa. Wyglądała wtedy tak, jakby na świecie nie było żadnych problemów. W tamtej chwili cieszyła się życiem. Stała nad brzegiem morza w koszulce nad pępek i krótkich spodenkach. Jej długie włosy, które w tamtym momencie odgarniała z twarzy powiewały na wietrze. Mimowolnie uśmiechnęłam się do ekranu. Tak strasznie chciałabym ją poznać.- Aktualnie kończyłaby siedemnaście lat. Pewnie kazałaby urządzić sobie huczną osiemnastkę. Od zawsze opowiadała mi jaką to by chciała mieć imprezę. Planowała każdy szczegół. Nieraz mnie przerażała.- Zaśmiał się cicho, wspominając stare czasy.
-Gdzie zrobiłeś to zdjęcie?- Przekręciłam głowę w bok, aby móc na niego spojrzeć.
-Pojechaliśmy wtedy razem z Louisem, Zaynem, Niallem, Harry'm i Nathalie do Hiszpanii. Zabraliśmy ze sobą moją siostrę, ponieważ nie dawała mi spokoju. Byliśmy jak co wieczór na plaży i wtedy zrobiliśmy to zdjęcie- odpowiedział. Pokiwałam głową i z powrotem przeniosłam wzrok na dziewczynę. Ona była taka młoda. Nie ma i już nigdy jej tu nie będzie. Oddałam chłopakowi jego urządzenie i westchnęłam cicho. Objął mnie ramionami, delikatnie kreśląc kciukiem nieznane dla mnie wzory na mojej dłoni. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową i zamknęłam oczy.
-Dziękuję- szepnęłam cicho.
-Za co?- zapytał wyraźnie zdziwiony.-To bardziej ty mi dziś pomogłaś, niż ja tobie- stwierdził.
-A właśnie, że nie. Naprawdę poprawiłeś mi humor. Jestem o wiele spokojniejsza. Dziękuję ci za to, że taki jesteś oraz za to, że w ogóle jesteś.- Uśmiechnęłam się lekko. Pocałował mnie w czubek głowy. Kiedy miałam się odezwać, do pokoju wszedł Niall.
-Tony musimy już iść. A z tobą Meg wszystko okej?- Przeniósł wzrok na mnie. 
-Tak. Wszystko dobrze- przytaknęłam.
-Louis idzie z nami?- zapytał Tony.
-Dołączy trochę później. Chodź.- Blondyn skinął w stronę drzwi, po czym wyszedł zostawiając nas samych.
-Nie chcę cię tu zostawiać księżniczko- bąknął chłopak.
-Idź. Ja sobie poradzę. Naprawdę- zapewniłam. On jedynie westchnął, dał mi buziaka w policzek – co swoją drogą było strasznie urocze – pożegnał się i wyszedł. Po kilku minutach przebrałam się w luźnie ciuchy i również postanowiłam się ruszyć. Kiedy znalazłam się na korytarzu usłyszałam krzyki z pokoju Louisa.
-Nie wiem co ty takiego w niej widzisz?!- Czyli Nathalie nadal tu jest.
-O czym ty do cholery mówisz?!- odkrzyknął Louis. Wiem, że w tym momencie powinnam odejść, ale nie zrobiłam tego. Coś trzymało mnie w tutaj i nie pozwoliło ruszyć się z miejsca.
-Ona nawet nie jest do niej podobna! Różni się od niej w dosłownie wszystkim!- Po domu rozniósł się jej zirytowany głos.- Ona nigdy nie będzie taka jak Rose- dodała już trochę spokojniej.
-Wyjdź- powiedział stanowczo. Dziewczyna chciała coś jeszcze powiedzieć, jednak Louis nie dał jej dojść do słowa.- Powiedziałem wyjdź- warknął.
-Wiesz co? Z wielką chęcią!- odpowiedziała. Usłyszałam jej zbliżające się kroki, więc jak najszybciej zbiegłam po schodach na dół i wyszłam na ogród. Usiadłam na trawie i odetchnęłam głęboko. 
-Przepraszam za nią.- Nawet nie zauważyłam, a Louis siedział obok mnie.
-Nie przepraszaj. To nie ty to powiedziałeś tylko ona. Poza tym...to nie ważne.- Wzruszyłam obojętnie ramionami.
-Mam nadzieję, że nie wzięłaś tego za bardzo do siebie i nie uważasz tak jak ona powiedziała.- Spojrzał na mnie wyczekująco, jednak ja nie odpowiedziałam.- Meg?- ponaglił.
-Ale przecież ona miała całkowitą racje- prychnęłam.
-No chyba nie mówisz tego poważnie?!- zapytał zbulwersowany i gwałtownie podniósł się na nogi.- Wstawaj- powiedział poważnym głosem.
-Co?- Zdziwiona zmarszczyłam brwi.
-No wstawaj.- Złapał mnie za łokieć i pociągnął do góry, przez co musiałam wstać. Zaczął prowadzić mnie z powrotem do domu, a potem schodami do salo-siłowni. Było strasznie ciemno. Zatrzymał mnie w jednym miejscu, po czym odszedł i zapalił światło. Stałam na środku pomieszczenia, a przede mną była lustrzana ściana. Chłopak włączył cichą muzykę, podszedł do mnie i stanął za mną. Był o głowę wyższy, dlatego mogłam patrzeć się na jego twarz.
-Powiedz mi co widzisz. Co ci się w sobie nie podoba- szepnął do mojego ucha. Nie przerywał kontaktu wzrokowego i uważnie przypatrywał się mojemu lustrzanemu odbiciu. Zeskanowałam moją sylwetkę od góry do dołu i skrzywiłam się lekko.
-Duży brzuch, grube uda i łydki no i mały biust.- Wyliczyłam tylko kilka rzeczy, których w sobie nie lubię. Jest ich zdecydowanie więcej!
-Żartujesz- zaśmiał się. Złapał za krańce mojej koszulki, po czym podciągnął ją trochę do góry. Położył rozłożoną dłoń na moim nagim brzuchu, przez co przebiegł mnie dreszcz.- Gdzie ty tu masz coś grubego? On jest płaściutki- powiedział.
-A to? Wcale nie jest płaski.- Wskazałam wypuklenie znajdujące się na moim brzuchu.
-To jest niczym. Przecież to wcale nie jest tłuszcz. Moim zdaniem wiele dziewczyn mogłoby ci pozazdrościć takiej figury.- Uśmiechnął się do mnie w lustrze.- Następne były nogi- mruknął do siebie. Przeszedł obok i klęknął przede mną tak, że jego twarz znajdowała się naprzeciw mojego brzucha.
-Złącz stopy- nakazał. Tak też zrobiłam. Podniósł rękę i włożył dłoń pomiędzy moje uda.
-Um...- bąknęłam skrępowana.
-Spokojnie- zaśmiał się i pokręcił głową.- Widzisz? Jakbyś miała grube uda, to moja dłoń nawet by nie przeszła- oznajmił. Dołożył również drugą.- Spokojnie zmieściłaby się jeszcze jedna- zauważył, po czym wstał i stanął przede mną. Moje policzki były zaróżowione, co nie uszło jego uwadze.- No, a teraz kwestia biustu.- Uśmiechnął się cwaniacko.
-O nie! Nie ma mowy!- pisnęłam i cofnęłam się o krok do tyłu.
-Żartowałem.- Zaczął się śmiać. Warknęłam cicho.- Jeszcze nie dziś. Nad tym popracujemy kiedy indziej- dodał nadal się śmiejąc.
-Zboczeniec!- fuknęłam, ale po chwili również zaczęłam się śmiać. Louis przyciągnął mnie do siebie i przytulił, co odwzajemniłam.
-Jesteś piękna i proszę nie myśl inaczej. Nie widzisz w sobie tego co widzą w tobie inni... Co widzę w tobie ja.- Przejechał kciukiem po moim policzku. Przyjemne ciepło rozeszło się po moim całym ciele. Dzięki niemu czułam się wyjątkowa. Byłam szczęśliwa wiedząc, że ON jest przy mnie.

Każdy widzi w sobie to co najgorsze, nie zauważając, że niektórzy widzą w nas o wiele więcej. Akceptują nasze wady przemieniając je w zalety. Sprawiają, że z dnia na dzień czujemy się coraz bardziej wyjątkowi. Jak Anioły uczące się latać.

Witam Was wszystkich! Rozdział o dziwo nawet mi się podoba :) A w szczególności końcówka, napisana przechyloną kursywą (dokładniej ostatnie zdanie xD)
A jak się podoba Wam? :) Macie jakieś zastrzeżenia? Coś nie pasuje? Piszcie śmiało! :)
Kogo jak na razie shippujecie? :D Mony czy Mouis? :D (haha myślę, że wiecie o co chodzi ;)) Ja szczerze to nie wiem kogo wolę xD Dobrze pisze mi się scenki z Tonym tak jak i z Louisem ;)
A więc MOJE ANIOŁKI UCZĄCE SIĘ LATAĆ KOMENTUJCIE ♥♥♥♥♥♥♥♥ Tak bardzo proszę ^^Kocham Was! ♥
Zapraszam na bloga --->  Dary AniołaOraz jakby ktoś chciał zwiastun na swojego bloga -----------> Zwiastunowo


Zachęcam do pytania bohaterów :) (zaczynają się nudzić ;))
Wpadajcie również tu! ---> My Madness

24 komentarze:

  1. Ojej.. ta historia z siostrą Tony'ego... to takie smutne :( Ciekawi mnie o kim mówiła Nathalie? Rose.. może to siostra Tony'ego?! Taak wiem, ja i moje pomysły ;) I masz całkowitą rację rozdział świetny a końcówka to już w ogóle kosmos! =D

    Każdy widzi w sobie to co najgorsze, nie zauważając, że niektórzy widzą w nas o wiele więcej. Akceptują nasze wady przemieniając je w zalety. Sprawiają, że z dnia na dzień czujemy się coraz bardziej wyjątkowi. Jak Anioły uczące się latać.

    Przez chwilę nawet porównałam to do siebie i zrobiło mi się tak cieplej na serduszku. Dziękuję ci :)
    Do następnego Skarbie <3

    Ps. Ja tam jestem za Mouise =D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz co? :) Chyba każdy znajdzie tutaj coś co porównuje do siebie i swojego życia :)
      Ja również. Wiele zdarzeń, które opisałam w tych rozdziałach przydarzyły się właśnie mi (w większości). Może dlatego tak bardzo jestem związana z bohaterami i tą historią? Bo tak naprawdę przynajmniej w połowie ukazują mnie i moje życie?


      Cieszę się, że Twoje serduszko jest szczęśliwe ♥
      Dziękuję za komentarz ♥♥

      Ps. haha przypuszczam, że większość osób będzie ;D

      Usuń
  2. A ja jestem na Mony! No bo mimo wszystko... MIMO WSZYSTKO... Louis to brat... jakby na to nie patrzeć. Poza tym, Tony jest taki milusi... <3

    A co do historii.. Bardzo fajne :) Choć miejscami czułam się, jakbyś przepisywała fragmenty z "mało ambitnych powieści dla nastolatek" :P Albo z różncyh cytatów... Co w sumie byłoby tym samym...
    Nie ważne :D

    Chcem nastempny...:3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Haha wiem wiem, ale można powiedzieć, że mam co do tego pewne plany ;)

      Naprawdę tak się czułaś? :o Może mam podobny styl pisania (bo w sumie jestem nastolatką), ale przysięgam, że nic nie przepisywałam!
      Jejku teraz się czuję tak...dziwnie...

      Usuń
    2. Hahahaha. Nie no spokojnie :P
      W sumie, jak się często przebywa na stronach typu... nie wiem, bo nie wchodzę :P... coś takiego właśnie z "motywującymi" cytatami, to to się chyba jakoś koduje w głowie i się potem tak pisze :)
      Tak podejrzewam... Nie wiem, nigdy tak nie miałam :D

      A ja i tak jestem za Mony...

      Usuń
  3. Mony rządzi! Oni muszą być razem, haloo, czy tylko ja to widzę? :((
    Ugh, mam nadzieję, że Zayn mówi prawdę o Nathalie. Może faktycznie to przez zazdrość... nie wiem. Na razie ją widzę jako Ludmiłe z ,,Voletty", głównie przez jej charakter (chodzi o pierwszy sezon, reszty nie oglądałam, bo mi się znudziło).
    Tony taki kochany, jak zawsze z resztą! To, jak nazywa ją księżniczką, ugh, to takie słodkie! ♡ Albo to, jak mówił o swojej siostrze... jestem wzruszona i smutna jednocześnie. To takie przykre. Na prawdę. Ona poświęciła swoje życie, w najokrutniejszy sposób z możliwych. Głodzenie się wcale nie jest przyjemne. Ono boli. Każdego dnia czujesz, jak ulatuje cząstka ciebie. Czujesz, jak opadasz sił. I przede wszystkim czujesz ten okropny głód. Przynajmniej tak to sobie wyobrażam, bo jak na razie nie zamierzam się głodzić. Co to, to nie.
    Louis przecież i tak ją widział w staniku, no nie? Wtedy, co Nathalie ubrudziła ją czymś, ale nie pamiętam czym, no i Louis jej oddał swoją koszulkę i bezwstydnie patrzył się w lustro! Dobrze to pamiętam? :3
    W każdym razie, mimo, iż jest kochany, to ja i tak jestem za Tonny'm. Sorki. :* Chociaż bardzo możliwe jet to, że ona będzie z trzecią osobą. Hahahha.
    Chciałam Ci powiedzieć, że nie masz w wielu miejscach przecinka. Głównie na początku. Jakbyś nie umiała znaleźć tych miejsc, to pisz do mnie. ;*
    A na koniec... ZAYN! Zachował się tak dżentelmen'sko, gdy przyszedł jako pierwszy i zapytał, czy wszystko OK. *--*
    Dawaj mi następny rodział! Na tym i na Dary Aniołów, już! ;*
    PS. Dlaczego tak mało Harry'ego, Niall'a i Liam'a? :'(((

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah wiedziałam, że jednak ktoś będzie za Tony'm i Meg! :D

      Ugh nigdy nie lubiłam tego serialu xD Zawsze działam mi na nerwy! xD

      Tak on jest kochany ^^ I mi też się podoba jak ją nazywa ♥ Jak pisałam to o jego siostrze, to aż mi się zrobiło... dziwnie... bo to w sumie poniekąd pisałam o sobie :) Również się głodziłam, ale nie popadłam w anoreksję (umiałam wyczaić, kiedy jest odpowiedni moment aby przestać) ;)

      Hahaha w sumie to prawda! Masz rację! Widział ją w tedy w staniku! zapomniałam o tej sytuacji! :D (i tak dobrze pamiętasz ;))

      To z trzecią osobą... hmhmhmh ciekawee ;D

      Tak wiem, że często nie stawiam przecinków (albo daję ich za dużo), ale strasznie śpieszę się z pisaniem i nie zauważam :( (tak samo błędy jak i literówki xd) Jakbyś mogła mi napisać, gdzie przegapiłam to byłabym wdzięczna :)

      Taak masz rację! :D Zayn zachował się naprawdę dżentelmen'sko ;D

      Ps. Staram się dawać każdego po trochę :) Jak na razie najwięcej z nich było Harry'ego i Nialla więc teraz postanowiłam dać Zayna ;) Postaram się dawać ich częściej :)

      Usuń
  4. Nie wiem co napisać .. ale w tamtym i w tym rozdziale płakałam i płacze ;'( jestem dość zżyta z główna bohaterką .. a ta historia siostry Tony'ego .. ehh :( ludzie nie wiedzą jak czują się osoby z zaburzeniami odżywiania .. dla nich to proste ,, porostu jedz ! " ale dla nas to nie jest łatwe ... uwielbiam tą historię .. ona jest bardzo prawdziwa i to nie jest historia typu ,,bad boy wynajduje dziewczynę i za wszelką cenę musi ją mieć " chociaz takie rownieiz uwielbiam czekam na następny rozdział .. :>
    ~Rybka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem :) Mi również było dość... smutno.
      Również jestem z nią zżyta (tak jak i z innymi bohaterami), ponieważ każdy z nich przynajmniej w małym stopniu ukazują mnie.
      Ta historia taka "prawdziwa", bo wiele z sytuacji przedstawionych w tym opowiadaniu przydarzyło się mnie.

      Zauważyłam, że coraz więcej jest takich historii (chociaż również je czytam i bardzo lubię!), dlatego postanowiłam napisać coś innego :)

      Usuń
  5. Cudo *_* Zajebisty rozdział <3
    Nie piszę długich komentarzy, więc proszę o wybaczenie...
    Kocham Twoje opowiadanie i serdecznie zapraszam do siebie <3
    Super tło, blog... Popłakałam się po przeczytaniu rozdziału :(
    Czekam na nn i życzę weny <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku dziękuję! (No i oczywiście wybaczam xD)
      Nie ważne, że krótki komentarz :) Ważne, że w ogóle skomentowałaś :)
      I jasne, że do Ciebie wpadnę! :) (mogłabyś podać link bloga? :D)

      Usuń
  6. Wpadłam tu praktycznke przez przypadek, ale tak mnie wciągnęło, że wszystko na raz przeczytałam.
    Historia genialna, pomysł WOW czuję się tak mocno zwiazana z główną bohaterką i czytając to czuję wszystko co ona czuje
    Weny, weny, weny i jeszcze raz weny i dawaj szypciutko kolejny :*
    PS przegladnij sb wszystko, bo widziałam kilka literówek :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku naprawdę? Nawet nie wiesz jaka jestem teraz szczęśliwa ♥
      Również jestem związana z główną bohaterką (jak i innymi) :)

      Ps. Tak wiem, często je robię bo się śpieszę z pisaniem xd

      Usuń
  7. Rozdział super. Czekam na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  8. CUDOWNY <3 Poprostu uwielbiam czytać twoje blogi bo są CUDOWNE ! Mega rozdział i czekam na NEXT ! I weny życze kochana <3

    OdpowiedzUsuń
  9. To opowiadanie jest cudowne, nigdy takiego czytałam, wiesz?
    Ciesze się, że Tony mógł w końcu ujawnić część swojego cnego życia :) A Nathalie (w tym opowiadaniu) nienawidzę! Zawsze w życiu znajdzie się osoba, która ma coś do nas. Problemy, chore zazdrości i inne tego typu rzeczy ;( Każdy z nas na pewno spotkał się z chamstwem lub podobnym zdarzeniem z tego opowiadania. Często czuję pokrewieństwo między mną, a główną bohaterką. Mamy zbyt wiele wspólnego ;) Iwona, kocham to co piszesz i doceniam to! :) Jestem twoją wierną fanką i największą :D <3
    Rozdział jest cudowny i nic dodać nic ująć <3 BRAK SŁÓW, dosłownie :)
    Czekam oczywiście na kolejny.
    Weny życzę i powodzenia :)
    http://hate-my-mind-ff.blogspot.com/ - coś podobnego :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku dziękuję ♥♥ Naprawdę nigdy takiego nie czytałaś? (ja w sumie chyba też nie xd) Starałam się wymyślić przynajmniej trochę oryginalną fabułę, aby nie była taka jak prawie większość...
      Zauważyłam, że wiele osób nie lubi tutaj Nathalie :D
      Ja również często czuję pokrewieństwo między główną bohaterką (jak i wszystkimi innymi :))
      Jejku tyle miłych słów :') ♥ To ja jestem tu Twoją fanką i również wszystkich czytelników (jestem zaskoczona, że tyle osób czyta moje niedoświadczone opowiadania xd)

      Ooo piszesz kolejne opowiadanie? :) Chętnie wpadnę! ♥

      Usuń
  10. Piękny rozdział.
    Ja osobiście jestem za Mouis!
    Nathalie niech sobie odpuści w końcu to odgryzanie.
    Super
    Czekam nn

    OdpowiedzUsuń
  11. O moj Boze! Zaczęłam czytac moze godzine temu, dwie? I kocham cie juz! Normalnie masz mega talent. To moje pierwsze opoaiadanie z Lou i naprawde mi sie podoba! Co ja gadam? Po prostu Lou mnie tak intryguje, ze nie moge wytrzymac! Czekam z niecierpliwoscia na następny rozdział! Lots of love Xx

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku naprawdę? :') Nawet nie wiesz jak się cieszę, że podoba Ci się to opowiadanie! :) Dziękuję za te miłe słowa! ♥♥♥

      Usuń
  12. Awwwww KOOOOOOOCHAM TO OPOWIADANIE :* jesteś najlepszaaa !! Kiedy następny rozdział?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku dziękuję ♥
      Nie wiem kiedy będzie kolejny rozdział. Mam duużo pomysłów, ale jak na razie muszę napisać rozdział na "Dary Anioła" :/

      Usuń
  13. Jejciu! Brak słów jestem za Louis'em. On jest taki kochany no i co z tego, że są "rodzeństwem" mogą to ukrywać i wgl, ale byłyby jaja, gdyby oni zostali para, a tu się okazuje, że są na serio serio rodzeństwem! :D xoxo dużo weny Malutka :*

    OdpowiedzUsuń