piątek, 3 kwietnia 2015

Rozdział 14

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
To co jest tu na początku przechyloną kursywą to jest kolejna zapowiedź przyszłych rozdziałów ;)
_________________________________________________________________________________
'-Meg zaczekaj!
-Nie! Odpierdol się ode mnie!
-O co ci teraz kurwa chodzi?!
-O co mi chodzi?! A o co chodzi tobie?! Przecież wiesz, że nigdy nie będę nawet w połowie taka jak ona!
-Ale mnie to nie przeszkadza! Nawet nie chcę, abyś taka była...
-Gadanie...
-Nie rozumiem cię!
-A nie pomyślałeś, że może się boję?! Po prostu nie chcę być pieprzonym planem B...'
*** ***
Rozsadzający ból w czaszce nie dawał mi spać. Było mi cholernie niedobrze i do tego kręciło mi się w głowie. Powoli podniosłam ociężałe powieki, jednak po chwili ponownie je zamknęłam, ponieważ jasne światło wpadające przez okno, oślepiło mnie całkowicie.
-Głupie słońce- warknęłam cicho.
-Czym ci to biedne słoneczko zawiniło?- Usłyszałam czyjś rozbawiony głos. Zaraz, zaraz... To nie był głos Louisa.. Chcąc nie chcąc otworzyłam oczy. Zaczęłam mrugać, aby złapać ostrość widzenia. Kiedy już wszystko było dobrze, przyjrzałam się otoczeniu. To nie był mój pokój.- Jak się czujesz?- zapytał ktoś. Popatrzyłam w bok i zobaczyłam opierającego się o framugę drzwi Tony'ego.
-Boli mnie głowa, ale poza tym jest okej- powiedziałam cichym głosem.
-Pierwszy w życiu kacyk?- zapytał z uśmiechem. Pokiwałam głową i skrzywiłam się lekko.
-Czy to aż tak widać?- Westchnęłam.
-Uwierz. Mogło być znacznie gorzej.- Zaśmiał się i zaczął iść w moją stronę.- Przyniosłem ci wodę i tabletki. Powinno przynajmniej na chwilę pomóc.- Wystawił w moją stronę szklankę z bezbarwną cieczą oraz małą pigułkę. Włożyłam ją do ust po czym popiłam wodą. Puste naczynie odstawiłam na nocną szafkę. Spojrzałam na siebie i zobaczyłam, że miałam na sobie tylko koszulkę – jak przypuszczam Tony'ego.
-Czy my... um...- zaczęłam niepewnie, po czym przygryzłam lekko wargę. Na moich policzkach od razu pojawiły się delikatne rumieńce.
-Pytasz, czy się ze sobą nie przespaliśmy?- Uniósł pytająco jedną brew. 
-Eh. Tak- przytaknęłam i zawstydzona spuściłam głowę.
-Tak, owszem spaliśmy ze sobą...- zaczął. Podniosłam na niego przerażony wzrok. Widząc moją minę, od razu zaczął mówić dalej.- Ale nie w takim sensie jak myślisz. Po prostu prosiłaś, abym z tobą został, dlatego położyłem się obok ciebie i zasnęliśmy. To wszystko. Przyrzekam, że do niczego między nami nie doszło.- Wzruszył ramionami. Odetchnęłam z ulgą.- Myślałaś, że kręci mnie sex z prawie nieprzytomną dziewczyną? Może i jestem zboczony, ale nie wykorzystuję pijanych dziewczyn.- Chyba poczuł się trochę urażony. 
-Nie. Ja nie miałam tego na myśli. Przepraszam. Po prostu... Niczego nie pamiętam i trochę spanikowałam.- Westchnęłam i przysunęłam się do niego bliżej, tak, że nasze kolana się ze sobą stykały.
-Nie gniewam się księżniczko.- Posłał w moją stronę lekki uśmiech, który od razu odwzajemniłam.
-Jak się w ogóle tu znalazłam?- zapytałam, wskazując ręką pokój.
-A więc. Wczoraj na imprezie zauważyłem, że stoisz na werandzie. Podszedłem do ciebie. Byłaś pijana i prawie się rozpłakałaś. Nie wiem co się stało, ale trochę się zmartwiłem. Chciałaś abym cię stamtąd zabrał, a zważając na to, że byłaś kompletnie pijana, wziąłem cię do siebie. Zaniosłem na górę no i przebrałem cię w swoją koszulkę...- Na te słowa lekko się zarumieniłam. Cholera.- Spokojnie. Tylko odpiąłem ci sukienkę- zapewnił.- Później, kiedy miałem wyjść, poprosiłaś mnie abym został. Więc położyłem się obok, a później poszliśmy spać...- opowiedział wszystko w skrócie. 
-Dziękuję. Nie musiałeś- powiedziałam i pocałowałam go w policzek.
-Nie musiałem, ale chciałem.- Przeczesał swoje włosy palcami.- Mogę cię o coś zapytać?- Spojrzał na mnie niepewnym wzrokiem. Pokiwałam głową na znak, że się zgadzam.- Wspominałaś wczoraj coś o jakimś... Jak on tam miał? Ah tak Luke. Tak się zastanawiałem... Kim on jest i co takiego ci zrobił, że go teraz nienawidzisz?- zapytał cichym głosem. Cała zesztywniałam. Jak ja mogłam o nim mówić?! Nie! On miał pozostać przeszłością, nic nie wartym wspomnieniem! Nigdy więcej nie piję!
-Nie chcę o tym mówić... Proszę zapomnij, że o nim wspominałam.- Spuściłam głowę i zaczęłam bawić się palcami. Było mi tak strasznie głupio.
-Hej. Przepraszam, że o nim wspomniałem. Nie chciałem cię w żaden sposób skrzywdzić- szepnął chłopak. Złapał mój podbródek palcami i podniósł do góry, przez co musiałam na niego spojrzeć.
-Jest dobrze. Naprawdę.- Wymusiłam lekki uśmiech, ale on chyba w niego nie uwierzył. Przyciągnął mnie do siebie i zamknął w szczelnym uścisku. Nie wiem ile czasu tak siedzieliśmy, ale było mi naprawdę przyjemnie. Jednak tą chwilę przerwał dźwięk telefonu. Odsunęłam się od Tony'ego, aby mógł spokojnie odebrać połączenie.
-No co?- zapytał.- Spokojnie. Nie drzyj się tak.- Skrzywił się lekko i odsunął od siebie urządzenie.- Zamknij się wreszcie gnoju. Kaca mam.... A spieprzaj- warknął i się rozłączył. Uniosłam jedną brew.- To Louis. Nie martw się. Zadzwoni za trzy...dwa... jeden...- I jak na zawołanie w pokoju rozbrzmiał dźwięk przychodzącego połączenia.- Uspokoiłeś się?... Jest u mnie.- Przeniósł wzrok na moją twarz.- Okej. A czekaj! Przywieź jej jakieś ciuchy... Powiem ci potem. Nara.- Schował telefon do kieszeni.- Jesteś głodna?- zapytał. 
-Nie. Nie mam ochoty.- Pokręciłam przecząco głową. Tony zmarszczył brwi po czym wstał.
-Ujmę to inaczej. Jesteś głodna, a ja zaraz przygotuję jedzenie. Na co masz ochotę?- Uśmiechnął się do mnie, a ja wywróciłam oczami.
-Wszystko jedno.- Westchnęłam i opadłam na miękki materac łóżka.- Ale nic bardzo tuczącego- mruknęłam ciszej. Miałam nadzieję, że tego nie usłyszał, jednak chyba się przeliczyłam. Znieruchomiał.
-Meg...kurwa...- warknął i wyszedł zostawiając mnie samą. Powoli podniosłam się z miejsca. Nie wiedziałam co mam zrobić, jednak w końcu postanowiłam, że pójdę go poszukać. Zraniłam go? Skrzywdziłam? Obraziłam? Nie wiem. Ale i tak muszę go przeprosić. 
Wyszłam z pokoju i stanęłam w korytarzu. Nie wiedziałam, w którą stronę mam iść. Zobaczyłam uchylone drzwi, więc podążyłam w ich kierunku. Po cichu wślizgnęłam się do środka. Rozejrzałam się po pomieszczeniu. Tony stał na balkonie i opierał się o barierkę. Wpatrywał się przed siebie i co jakiś czas przeczesywał ręką włosy.  Niepewnie ruszyłam przed siebie i chwilę potem stałam obok niego. Nawet na mnie nie spojrzał. Postanowiłam się odezwać.
-Tony...- Nie dał mi dokończyć. Odwrócił się gwałtownie w moją stronę, przez co lekko podskoczyłam.
-Dlaczego? Meg ja tego nie rozumiem. Dlaczego tak strasznie trudno jest wam zaakceptować siebie? Czemu tak wiele dziewczyn się głodzi i odchudza, chociaż tego nie potrzebuje? Albo ty. - Wskazał na mnie ręką .-  Tego już kompletnie nie jestem w stanie pojąć. Dlaczego nie widzisz jaka jesteś piękna? Nie zauważasz wcale swoich zalet, a jest ich całe mnóstwo. Uważasz siebie za nieatrakcyjną, a tak naprawdę jest całkowicie na odwrót...- Nie. On nie mówił prawdy. Właśnie tak było. Nie byłam atrakcyjna.
-Tony posłuchaj..- Chciałam coś powiedzieć, jednak mi na to nie pozwolił.
-Nie. To ty posłuchaj. Czy wiesz ile facetów się za tobą ogląda?- zapytał. Zmarszczyłam brwi.- Kiedy zwyczajnie idziesz ulicą lub korytarzem w szkole, nie zwracasz uwagi na to, jak wiele osób się tobie przygląda. W szkole to już w ogóle.- Wywrócił oczami.
-Co? Jak to?- zapytałam zdziwiona.
-No właśnie. Ty nie zwracasz na to najmniejszej uwagi, ale ja wręcz przeciwnie.  Zamknęłaś się w swojej małej kuli, nie dopuszczając do siebie myśli, że jesteś cholernie atrakcyjną dziewczyną- powiedział.
-Ja... przepraszam- szepnęłam i spuściłam głowę.
-Przestań- prychnął.- Nie chcę żebyś mnie przepraszała, bo wcale nie o to mi chodzi. Chcę abyś zaczęła akceptować siebie.- Westchnął cicho.
-Naleśniki- powiedziałam.
-Co?- Skonsternowany zmarszczył brwi.
-Zróbmy naleśniki.- Uśmiechnęłam się. Jego kąciki ust zaczęły podnosić się do góry.
-Czy nie jadłaś ich przypadkiem wczoraj?- zapytał.
-Jadłam. Ale chcę je zrobić dzisiaj z tobą.- Szturchnęłam go palcem w brzuch.
-Chodź.- Zaśmiał się i wywrócił oczami. Objął mnie ramieniem i poszliśmy.
***
-Masz mąkę?- zapytałam. Kiedy nie otrzymałam odpowiedzi, odwróciłam się w stronę chłopaka. To był błąd, ponieważ dostałam białym proszkiem w twarz. Zaczęłam kichać. Przetarłam ręką oczy, aby móc na niego spojrzeć. Szczerzył się jak głupi, a kiedy zobaczył moją naburmuszoną minę zaczął się śmiać. Złapałam jajko, które leżało obok mnie i rzuciłam w niego. Roztrzaskało się na jego brzuchu, pozostawiając na koszulce wielką plamę. Tym razem ja wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem.
-O ty mała wredoto. Chcesz wojny tak?- zapytał poważnym głosem. Momentalnie zamilkłam. Zauważyłam, że powoli sięga po butelkę mleka. Zaczęłam stawiać małe kroki do tyłu.
-Nie. Nie Tony proszę. Nie.- Wystawiłam ręce przed siebie, dając mu znak, że ma stać w miejscu. On jedynie chytrze się uśmiechnął i ruszył w moją stronę. Momentalnie rzuciłam się biegiem do ucieczki. Piszczałam i śmiałam się jednocześnie. Jak po drodze miałam jakieś jedzenie to rzucałam w niego czym się dało. Ostatecznie zatrzymałam się po jednej stronie wysepki kuchennej, a Tony po drugiej. Ja miałam mąkę, on mleko. Staliśmy i wpatrywaliśmy się w siebie. Nagle chłopak ruszył w jedną stronę, dlatego ja pobiegłam w przeciwną. I kiedy myślałam, że będę bezpieczna, poczułam czyjeś silne ramiona, które oplotły mnie w tali.
-Mam cię księżniczko- szepnął mi wprost do ucha, po czym wylał całą butelkę mleka na moją głowę. Piszczałam, a Tony śmiał się z mojej bezradności. Odsunął się ode mnie i zeskanował moją sylwetkę od góry do dołu. Nadal byłam w jego koszulce, która sięgała mi do połowy ud, dlatego nie przejmowałam się o to, że będzie brudna. Bardziej chodziło mi o włosy, które teraz całe były w mleku i mące.
-Wyglądasz naprawdę świetnie w tej koszulce- powiedział rozbawiony Tony. Zmarszczyłam brwi i spojrzałam na siebie. Koszulka była cała mokra i przyklejała mi się do ciała.
-Tony!- krzyknęłam i objęłam się rękami, aby zasłonić moje przebijające ciało. Chłopak zaczął się śmiać, a chwilę później do niego dołączyłam.- Jesteś okropny- powiedziałam i zrobiłam naburmuszoną minę.
-Ale takiego mnie uwielbiasz.- Poruszył zabawnie brwiami, dzięki czemu zaczęłam chichotać. Nagle ktoś wszedł do domu. Tony wyszedł na korytarz, a ja zaraz za nim. Louis postawił mały plecak na ziemi i podniósł na nas wzrok. Spojrzał na mnie i zmarszczył brwi. Ach no tak. Nie dość, że byłam cała brudna i mokra to jeszcze miałam na sobie tylko koszulkę Tony'ego.
-Co wy...- zaczął, jednak Tony mu przerwał. 
-Wczoraj nachlaliśmy się w trzy dupy, przyjechaliśmy do domu, przeleciałem ją właśnie w tamtym miejscu, w którym stoisz. No tak jakoś wyszło- powiedział i objął mnie ramieniem. Louis wydawał się całkowicie zdezorientowany. Ja również  byłam zdziwiona, jednak kiedy Tony lekko ścisnął moje ramie, zrozumiałam, że mamy go wkręcać. Louis spojrzał na mnie pytającym wzrokiem. Westchnęłam i w końcu się odezwałam.
-On ma rację. Byliśmy pijani i...no wyszło co wyszło. Byliśmy trochę skrępowani tą sytuacją, dlatego na rozluźnienie atmosfery postanowiliśmy przygotować naleśniki- wyjaśniłam pewnym głosem. Usilnie starałam się zachować normalny wyraz twarzy, choć strasznie chciało mi się śmiać.
-Że co kurwa?- zapytał nie dowierzając. Nie wytrzymaliśmy. Wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Tony leżał na ziemi i nie mógł złapać powietrza.
-Jaka ciota! Nie mogę! Ty w to uwierzyłeś!- krzyknął rozbawiony.
-Jesteś popieprzony- powiedział rozbawiony Louis i po chwili również zaczął się śmiać. W końcu się uspokoiliśmy.- Dobra przyznaję. Później myślałem, że mówicie serio. A poza tym przywiozłem ci ciuchy.- Podniósł z ziemi plecak i mi go podał. 
-Mogłabym skorzystać z prysznica?- zapytałam Tony'ego.
-Jasne. Ale wiesz. Ja również muszę się umyć. Może zaoszczędzimy wodę i  wykąpiemy się razem?- Poruszył zabawnie brwiami.
-Nie ma mowy!- zaprzeczyłam i ruszyłam w stronę schodów.
***
-Dlaczego właściwie wczoraj chciałaś już iść?- zapytał Tony. Siedzieliśmy w salonie i jedliśmy naleśniki. Byliśmy już czyści i ubrani. 
Zmarszczyłam brwi i zaczęłam zastanawiać się co było powodem tego, że chciałam stamtąd iść. W końcu sobie przypomniałam.
-Jakiś chłopak był pijany. Przyparł mnie do ściany, chciał mnie pocałować i zaciągnąć na górę. Trochę spanikowałam, a na dodatek byłam pijana- wyjaśniłam cichym głosem.
-Co?!- zapytali jednocześnie.
-Jak go spotkam to mu nogi z dupy powyrywam- warknął Louis.
-Chętnie ci pomogę...- dodał Tony.
-Nie chłopaki. Zapomnijcie o tym. On również nie był trzeźwy. Jestem pewna, że już więcej go nie spotkam- powiedziałam. Przynajmniej miałam taką nadzieję...

*Następny dzień. Szkoła*
Odwróciłam się, po czym wystraszona podskoczyłam w miejscu. Położyłam rękę na klatce piersiowej i starałam się uspokoić przyśpieszone bicie serca.
-Wcześniej cię tu nie widziałem. Meg prawda?- zapytał jakiś chłopak.
-Tak- przytaknęłam.
-Greg- przedstawił się i wystawił w moją stronę dłoń, którą uścisnęłam.- Miło mi cię poznać.- Uśmiechnął się do mnie.
-Mnie również.- Odwzajemniłam uśmiech.
-Może...- zaczął, jednak nie zdołał dokończyć, ponieważ ktoś z wielką siłą pchnął go na szafki. 
-Louis! Co ty wyprawiasz?!- pisnęłam wystraszona.
-Nie zbliżaj się do niej. Nie waż się jej dotknąć, a nawet na nią patrzeć. Jeśli zobaczę cię w jej pobliżu to cię kurwa zabiję- warknął, kompletnie mnie ignorując. Greg nie wydawał się wystraszony. Uśmiechał się lekko i cały czas wpatrywał się w oczy chłopaka. Po krótkiej chwili Louis powoli się od niego odsunął, po czym wziął mój plecak, złapał mnie za rękę i pociągnął mnie w  nieznanym kierunku.
-Dlaczego to zrobiłeś?- zapytałam cichym, prawie niesłyszalnym głosem. Nie mogłam pojąć, dlaczego on go zaatakował. Przecież my tylko rozmawialiśmy. Nic mi nie zrobił. Nawet nic nie wskazywało na to, że chce mnie jakkolwiek skrzywdzić.
-W końcu ci to wyjaśnię...- mruknął jedynie. Nie odezwałam się już więcej.

Przez cały czas zastanawiała się nad jego słowami. Nad jego zachowaniem.
A on? Chciał jej powiedzieć. Chciał się jej ze wszystkiego zwierzyć. Powiedzieć to, czego większość osób nie wiedziało. Tylko jedna osoba znała prawdę i to, jak on tak naprawdę się czuje. 
Skrywał w sobie cierpienie, z którym nie potrafił sobie poradzić...

Hej! Przybywam z nowym rozdziałem! Wydaje mi się on strasznie... krótki, za co BARDZO przepraszam! Ale musiałam skończyć w tym momencie. Mogę Wam zdradzić, że za niedługo coś się stanie i zostanie ujawniona jedna tajemnica Louisa! :D Kto się cieszy? Ja! xD
Jak się podobał rozdział? Nic się w nim prawie nie dzieje, ale nie zawsze w życiu jest "akcja" ;)Miałam ujawnić co takiego chciał jej powiedzieć, ale postanowiłam jeszcze to zatrzymać dla siebie :D 
Nie będę przedłużać i Was zanudzać moją gadaniną xdProszę z całego serduszka o KOMENTOWANIE ♥
Zapraszam na bloga --->  Dary AniołaOraz jakby ktoś chciał zwiastun na swojego bloga -----------> Zwiastunowo


Zachęcam do pytania bohaterów :) (zaczynają się nudzić ;))
Wpadajcie również tu! ---> My Madness

15 komentarzy:

  1. Hahahahaha xD kocham Tony'ego ! ♥ wyobrażałam sobie minę Louisa gdy mówił mu o tym wkręcie xD płacze .. xD
    Rozdział świetny ! Taki krótki się wcale nie wydaje ! ;) ;* Nie mogę się doczekać tego kiedy Louis wyjawi ta tajemnice :) ( też się bardzo cieszę ! :D ) tym rozdziałem poprawiła mój humor :) dziękuję ! Tony Tony Tony ... osób z zaburzeniami odżywiania nie da się zrozumieć ... trzeba czuć , być w tym samym co one by wiedzieć jaka walkę toczymy z samym sobą .. Louis zachowuje się jak bardzo opiekuńczy brat .. :3 ^^ Mony czy Mouis ... NIE WIEM ;') ... ! trójkącik ! :D xD nieee nie nie ... NIE ! :D nie mogę wpadać na takie pomysły .. nie xD (psychologa może ktoś poleca ? ) zapowiedź strasznie mnie zaciekawiła .. ogólnie .. miałam coś .... a tak ! Jak możesz kończyć w ogóle w takim momencie ?! ;) rozdział jest naprawdę cudowny ! Już teraz życzę Ci wesołych i spokojnych Świąt, bogatego królika , żeby jedzenie poszło wiemy gdzie i Mokrego Dyngusa ! :* ♥
    ~Rybcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahah cieszę się, że rozdział Ci się podobał ♥
      Chyba większość osób będzie chciało się dowiedzieć tej tajemnicy. Nie jest ona taka wielka, ale to właśnie ona będzie głównym powodem tego wszystkiego ;) Coś co będzie z tym związane, będzie miało wpływ na całą historię ;)
      Tak..Masz rację.osoby z zaburzeniami odżywiania nie da się tak po prostu zrozumieć...
      Sama coś o tym wiem :/ Ja nie muszę ich rozumieć... To inni muszą zrozumieć mnie :(

      Tak Lou to taki starszy brat :D
      Sama nie wiem, którego wolę (i mam straszny dylemat co do przebiegu pewnej rzeczy xD, ale może da się to rozwiązać, bo jeszcze nie jedna osoba tu się pojawi...)

      Również życzę ci NAJSZCZĘŚLIWSZYCH I NAJWSPANIALSZYCH Świąt oraz mokrego Dyngusa ♥♥♥

      Usuń
  2. Rozdział super. Czekam z niecierpliwością na kolejny <3 ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  3. Haha, Tony + Meg + Louis = Mieszanka wybuchowa =D No po prostu nie wyrabiam ze śmiechu, oni są mega weseli i zabawni :) Jestem ciekawa tych tajemnic Lou...
    Do następnego Skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Oh hahahaaj ja już przy pierwszej rozmowie Tony'ego i Lou przez telefon zaczęłam się śmiać.
    Ciekawi mnie jaki sekret on ukrywa... Coś związanego z Gregiem, na pewno!!
    Dodawaj szybko kolejny rozdział, nie mogę się doczekać! :*
    Zapraszam też do mnie >>>
    http://diana-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/?m=1
    Fajnie by było jakbyś zostawiła u mnie komentarz tak jak ja zostawiam tutaj, bo wiem, że taki gest motywuje do dalszej pracy :') xx

    OdpowiedzUsuń
  5. Ooo! Wstaje sobie ledwo przytomna, a tu rozdział! Jej!
    Super! Super! Suuuper! Życzę weny i nie mogę się doczekać kolejnego ♥♡♥♡
    oni wszyscy są tacy slodcy ^^

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezu Lou musi byc z Meg, jakkolwiek byłoby to popieprzone. Tony nie mozesz byc gejem? Hahaha. No i kurde Lou musi jej powiedziec, bo juz nie moge wytrzymac z ciekawosci.

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak czytam to, to się śmieje! Tony, kocham cię. Ożeń się ze mną! Proszę ♥ A Loui musisz powiedzieć kim jest Greg! Ciulu, no, ależ jesteś zazdrosny o Megi! :D Czekam na kolejny kochana :)
    Wszystkiego najlepszego w te święta i weny życzę :*
    (przepraszam, że taki krótki komentarz, nie mam na nic siły)

    OdpowiedzUsuń
  8. Tony i Meg muszą być razem! Muszą, muszą! Będą idealni!♡
    Chciałam tylko zapytać, czy te krótkie, napisane kursywą to co to właściwie jest? Wybacz, ale do końca nie wiem. Kiedyś pisałaś, że to są jakby urywki z następnego rozdziału, ale ja ich nie widzę, w żadnym. Przynajmniej teraz, na te ostatnie rozdziały.
    Zawsze, gdy je czytam, strasznie się boję. Chociaż nie, to źle słowo. Odpowiednie będzą ,,kto z kim rozmawia i o co tu chodzi?" Boję się, że tu chodzi o naszą Meg i troszkę panikuję. Przepraszam.
    Dobra, teraz przejdę do bardziej interesujących spraw - Tony! On jest taki kochany, miły, opiekuńczy, zabawny, troskliwy, potrafi gotować, przystojny, genialny, słodki, najcudowniejszy (wybacz Louis), najlepszy!♡ Skąd ty go wytrzasnęłaś?!:(
    To, gdy mówił jej o tym, że jest ładna, jak wiele osób się za nią ogląda, serce mi się krajało. To było takie kochane, piękne, nierealne. Ktoś taki istnieje? Mam nadzieję, że tak i mówi to samo dziewczyną, które się głodzą, czy samookaleczają. Musi ktoś taki być. Nasz mały anioł stróż. *-* Nie pogardziłabym takim.
    Miałam takie mega banana na twarzy (dobrze, że jest ciemno i nikt mnie nie widzi), gdy wkręcali Louisa. Kurcze! To było genialne, a jego mina musiała być bezcenna. Tak bardzo chciałabym ją zobaczyć! Może jakiegoś gifa wrzucisz?:3
    Na początku, kiedy pojawił się Greg, to myślałam, że zamiast niego jest ten gostek z imprezy. Tak, zgadza się. Ten, który chciał ją pocałować. Poważnie, byłam przerażona. Tak się nie robi. :((
    A ta tajemnica Louis'a, hm, może to są jakieś problemy typu; ,,Louis się bije na ringu, na takich ustawionych walkach, jest mistrzem, przez co ma tylu wrogów, w tym Greg'a"? Muszę się nad tym poważnie zastanowić.
    Kurcze, to chyba jednak nie to. Skoro piszesz, że to nic wielkiego, to na pewno nie to. :(((
    Nie ma tej całej Natalie, czy jak jej tam (ta, która mi się z Ludmiłą z Violetty kojarzy, wydziałam tylko z pięć odcinków xd) i całe szczęście! Nie namieszała.
    Wesołych Świąt! ♡

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do tego kursywą, już wiem, że to zapowiedź. Jakby co, tegi tam nie ma i nie było. ;3

      Usuń
  9. Zostałaś nominowana do Liebster Award. Więcej informacji znajdziesz tu ->
    http://my-guardian-angel-by-blangel.blogspot.com/
    Przepraszam, że tutaj, ale nie widziałam, gdzie wcisnąć taki komentarz...

    OdpowiedzUsuń
  10. Mega mi się rozdział podoba ♥ Mimo, że nie ma jakiejś większej akcji to i tak był fajny, najlepszy moment jak wkręcili Louisa :D Hhahah Super i życze weny <3

    OdpowiedzUsuń
  11. O i zapomniałąbym, czuje że Louis był jakoś związany z siostrą Tonego, i dlatego oni tak wszyscy do Meg, ale to tylko moje przypuszczenia XD

    OdpowiedzUsuń