piątek, 10 kwietnia 2015

Rozdział 15

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
OTO OSTATNIA ZAPOWIEDŹ PRZYSZŁYCH ROZDZIAŁÓW (to jest to na początku przechyloną kursywą)
_________________________________________________________________________________
'-Co z nim jest?!- Wbiegłam jak szalona do budynku szpitalnego. Byłam zdyszana i zmęczona, ale nie przejmowałam się tym. Nie teraz. Nie w tym momencie.
-Jego stan jest krytyczny. Lekarze próbują wszystkiego... Ale nie wiadomo czy przeżyje...- Jej głos się załamał i wybuchnęła niepohamowanym płaczem. Zasłoniłam usta ręką. To do mnie nie dochodziło. Nie chciałam przyjąć tego do wiadomości. Oparłam się plecami o ścianę, po czym bezwładnie po niej zjechałam. Przyciągnęłam kolana pod brodę i skuliłam się. Nie wytrzymałam. Łzy zaczęły spływać po moich policzkach. Szloch wydobył się z moich ust, a ciałem zaczęły wstrząsać dreszcze. To wszystko było dla mnie jak sen. Jak jeden, wielki, pieprzony koszmar, z którego nikt mnie nie chciał wybudzić. Tego było dla mnie stanowczo za dużo.
-Nie...- jęknęłam.- Straciłam już zbyt wiele osób. Nie mogę stracić również jego...'
*** ***
-Louis. On mi nic nie zrobił. Tylko rozmawialiśmy.  O co ci chodzi?- zapytałam, kiedy w ciszy przemierzaliśmy korytarz. Cały czas się nad tym zastanawiałam. Co takiego zrobił Greg, że teraz Louis nie pozwala się mu do mnie zbliżyć? Czy w ogóle coś zrobił? Może chodzi o coś innego?
-Meg, proszę nie drąż tego tematu. Nie mam ochoty o tym gadać. Po prostu nie rozmawiaj z nim. Najlepiej trzymaj się od niego z daleka- powiedział.
-Wydawał się miły...- mruknęłam.- Dlaczego miałabym...- Nie dokończyłam, ponieważ Louis gwałtownie się zatrzymał.
-Po prostu nie zbliżaj się do niego, okej?!- zapytał ostro. Momentalnie zamilkłam. Zrobiłam mały krok do tyłu, aby zwiększyć między nami dystans. Louis chyba to zauważył.- Meg. Przepraszam. Nie chciałem...- Nie dałam mu skończyć, tylko weszłam mu w słowo.
-Muszę iść na lekcje- burknęłam cicho i szybkim krokiem go wyminęłam. Odwróciłam się jeszcze i zobaczyłam, że chłopak uderza pięścią w szafki. Nie, nie bałam się go. Nawet mnie nie wystraszył. Byłam po prostu... zdezorientowana? Nie wiem jak to określić.  Czułam się bardzo dziwnie. Miałam ochotę usiąść sobie w kącie tak, aby nikt nie zwracał na mnie najmniejszej uwagi.
Poczułam jak uderzam w coś, a raczej w kogoś. Zachwiałam się, jednak w porę udało mi się złapać równowagę. Podniosłam wzrok i napotkałam piwne oczy Tony'ego.
-No hej Meggi- powiedział z uśmiechem.- Coś się stało?- zapytał, kiedy zobaczył moją minę.
-Nie. Wszystko jest dobrze.- Wymusiłam lekki uśmiech, jednak on chyba w niego nie uwierzył. 
-Jeśli coś cię gnębi, możesz mi się wygadać- zachęcał. Westchnęłam cicho i w końcu mu uległam.
-Okej. Wkurzyłam Louisa, bo chciałam się dowiedzieć, dlaczego nie pozwala mi się zadawać z Gregiem. Potem podniósł na mnie głos,a ja sobie poszłam. To wszystko. Mówiłam, że nic wielkiego się nie stało.- Wzruszyłam obojętnie ramionami.
-Wybacz, że to mówię, ale tym razem trzymam stronę Louisa. Nie powinnaś zadawać się z Gregiem. On nie jest tego wart. Naprawdę- powiedział i objął mnie ramieniem. Zmarszczyłam brwi. 
-Co on wam takiego zrobił?- zapytałam. 
-W końcu ci to wyjaśnię- powiedział i pocałował mnie w czubek głowy. Skrzywiłam się lekko.
-Mówisz tak jak Louis- fuknęłam.
-Wiele osób nam powtarza, że zachowujemy się jak bracia.- Zaśmiał się cicho.- Ale nie raz to jest dziwne- dodał. Naszą rozmowę przerwał dźwięk dzwonka. Westchnęłam cicho i pożegnałam się z chłopakiem. Niechętnie ruszyłam pod klasę. Kiedy w końcu nauczyciel raczył się pojawić, wolnym krokiem weszłam do sali i zajęłam miejsce w ławce na samym końcu. 
***
Wpatrywałam się w okno, przyglądając się temu, co się dzieje poza budynkiem szkolnym, kiedy nagle z zamyślenia wyrwał mnie głos nauczyciela.
-A teraz zadam wam takie pytanie...- zaczął. Oparł się o biurko i zaplótł ręce na klatce piersiowej. Pan Smith był bardzo młodym nauczycielem, być może dlatego miał tak dobre podejście do tutejszej młodzieży. Na jego lekcjach wszyscy zawsze chętnie uczestniczyli. W sumie... również go lubiłam. Zazwyczaj był wyluzowany, a kiedy trzeba było to trochę surowy. Jednak nigdy nie zachował się wobec uczniów niemiło.- Czym dla was jest życie?- zapytał. Prawie od razu kilka par rąk wystrzeliło do góry. Ja nie chciałam odpowiadać. Oparłam głowę na dłoni i z uwagą przyglądałam się innym osobom. 
-Życie to dar, którego nie możemy zaprzepaścić!- odpowiedziała Caroline.
-Bardzo dobrze!- pochwalił ją.
-Życie to walka.
-Jest to dążenie do celów.
-Droga do śmierci...
Co rusz kolejna osoba wymyślała jakieś definicje „życia”. Wiele z nich było prawdą, ale ja postrzegałam to nieco inaczej...
-A może ty nam powiesz, czym dla ciebie jest życie?- Przed moją ławką znikąd pojawił się pan Smith. Wyprostowałam się na siedzeniu i podniosłam na niego wzrok. Przez chwilę się zastanawiałam, jednak w końcu postanowiłam się odezwać.
-Życie, to w sumie bardzo smutna historia-  mruknęłam.
-Rozwiń proszę tą wypowiedź.- Nauczyciel usiadł obok mnie na wolnym miejscu. Po klasie rozniósł się cichy chichot uczniów. Ja również się zaśmiałam.
-Życie to nauka- dodałam już pewniej.
-Nauka? Ale o czym?- zapytał.
-O wszystkim. Jest to ciągła nauka o upadku, porażce, smutku, miłości, przyjaźni, lojalności, decyzjach. No o wszystkim. Codziennie uczymy się naprawiać popełnione błędy, staramy się wybierać same dobre decyzje, dążymy do doskonałości... Życie jest nauką istnienia- sprecyzowałam. Mężczyzna podrapał się po brodzie, po czym klasną w ręce.
-Świetnie! Bardzo mądre słowa!- Uśmiechnął się, wstał z miejsca i podszedł do biurka.- A więc jak widzicie, każdy ma odmienne zdanie co do definicji życia. A wbrew pozorom, wszystkie są jak najbardziej prawdziwe... Pewnie zastanawiacie się, dlaczego was o to pytam. Otóż, przypuszczam, że na co dzień nie zastanawiacie się czym jest życie. Po prostu robicie to co robicie, nie zastanawiając się nad sensem istnienia. I wydaje mi się, że macie całkowitą rację. Nie warto cały czas siedzieć i zastanawiać się po co żyjemy. Warto jest żyć tak jak najlepiej się potrafi. Ale czasem warto zrozumieć po co to wszystko się robi.- Kiedy zamilkł, wszyscy zaczęli zadawać pytania. Wszystkich zaciekawiła ta lekcja. Mnie również. I mimo że jest on tak młodym nauczycielem, to zawsze mówi bardzo mądre słowa. On chyba jako jedyny z nauczycieli przypadł mi do gustu. Sądzę, że z nim lekcje na pewno nie będą nudne...
***
 -Jesteś słodki.- Szturchnęłam Tony'ego palcem w policzek. Chłopak zabawnie zmarszczył nos, przez co zachichotałam.
-Nie jestem słodki- fuknął obrażony.
-Prawda Louis, że on jest słodki?- Spojrzałam na niego z uśmiechem. 
-Słodki jak cukiereczek- zażartował i również szturchnął przyjaciela palcem w drugi policzek.
-Idź spać cipko- burknął Tony i pchnął Louisa tak, że po chwili leżał na trawie. Zaczęłam się śmiać, a zaraz dołączyli do mnie chłopaki. Spacerowanie z nimi po parku to naprawdę był dobry pomysł.
-Oboje jesteście słodcy- stwierdziłam. Obydwoje zamilkli i spojrzeli najpierw na siebie, potem na mnie. Louis podniósł się z ziemi i otrzepał spodnie. Równocześnie się uśmiechnęli i zaczęli iść w moim kierunku. 
-Co wy chcecie zrobić?- zapytałam i powoli stawiałam małe kroki do tyłu. 
-Jesteśmy słodcy tak?- Rozbawiony Louis uniósł jedną brew do góry.
-Zaraz się przekonasz co to słodkość...- powiedział Tony i obaj ruszyli biegiem w moim kierunku. Pisnęłam wystraszona i rzuciłam się do ucieczki. Przypuszczam, że ludzie przyglądali nam się z zaciekawieniem, ale jak na razie mnie to nie obchodziło. Starałam się biec jak najszybciej pomiędzy drzewami, aby się nie wywalić. Śmiałam się jak głupia i co jakiś czas oglądałam się za siebie. Schowałam się za jednym z drzew. Starałam się unormować przyśpieszony oddech. Niepewnie wychyliłam się za pień. Nikogo nie zauważyłam. Zmarszczyłam brwi i kiedy odwróciłam się w drugą stronę, przede mną stał Tony. Zamierzałam uciec, jednak zamiast pustej przestrzeni, wpadłam na kogoś. Podniosłam wzrok i ujrzałam Louisa.
-Mam cię- szepnął, po czym mnie podniósł i przerzucił sobie przez ramię.
-Postaw mnie! Puść! Zostaw mnie!- krzyczałam i biłam go pięściami po plecach. On nic sobie z tego nie robił, tylko wraz z Tony'm zaczęli się śmiać. Nagle ruszyli biegiem przed siebie. Zaczęłam piszczeć. Znaleźliśmy się przy samochodzie, do którego mnie wsadzili. Louis odpalił auto i pojechaliśmy.
-Jesteście walnięci- powiedziałam udając obrażoną. Tony spojrzał w lusterko i kiedy złapaliśmy kontakt wzrokowy, puścił mi oczko.
-I tak wiem, że ta sytuacja cię bawi.- Poruszył zabawnie brwiami, przez co na moich ustach zagościł uśmiech.
-Co do cholery...- mruknął Louis. 
-Co jest?- zapytał Tony.
-Policja każe mi zjechać na pobocze...- burknął i zatrzymał się na poboczu. Jeden z policjantów wyszedł z radiowozu i podszedł do nas. Lou opuścił szybę, aby móc porozmawiać.- O co chodzi?- zapytał.
-Proszę, aby wszyscy wyszli z tego pojazdu. Zgłoszono porwanie.
-Porwanie? To chyba jakaś pomyłka...
***
-Jego mina! Bezcenna!- nabijaliśmy się dalej.
-”Czy na pewno pani do niczego nie zmuszają”?- Zacytowałam słowa jednego z nich.- Ten młody był widocznie rozbawiony tą całą sytuacją, ale ten starszy... Myślałam, że zaraz się na mnie rzuci!- Ledwo co szliśmy. Od ciągłego śmiechu zaczynałam tracić oddech. Łzy zamazywały mi widoczność, ale nie tylko mnie. Louis i Tony również nie mogli wytrzymać. Chyba z dwadzieścia minut nas przesłuchiwali. Na początku nie chcieli uwierzyć w moją wersję wydarzeń. Uważali, że jestem przez nich zastraszana. Dopiero potem młodszy z nich zaczął się śmiać i pozwolił mi odejść. Chłopaki również byli przesłuchiwani. Chyba już nigdy tego nie zapomnę.- A mówiłam, żebyś mnie odstawił z powrotem.- Szturchnęłam Louisa w bok.
-Przynajmniej przeżyliśmy zabawną historię! Już sobie wyobrażam jak za kilka lat będziemy to sobie wspominać!- zaśmiał się.
-Musimy to kiedyś powtórzyć... Tylko następnym razem uciekamy policji... Będzie zajebiście!- powiedział podekscytowany Tony, po czym wszyscy ponownie wybuchnęliśmy śmiechem.
***
Niepewnie zapukałam do pokoju Louisa, a kiedy usłyszałam ciche „proszę”, weszłam do środka.
-Mogłabym cię o coś prosić?- zapytałam.
-Jasne. O co chodzi?- przeniósł wzrok z laptopa na mnie.
-Mógłbyś mnie zabrać na cmentarz?- Przygryzłam lekko wargę i rozejrzałam się po wnętrzu pokoju.
-Tak. Chodź.- Wstał z łóżka i ruszył w stronę drzwi. Poszłam za nim i już po kilku chwilach byliśmy w drodze.
***
Położyłam na grobie moich rodziców nowe kwiaty, które kupiłam po drodze na cmentarz. Zmieniłam wkłady w zniczach, po czym się pomodliłam. Usiadłam na chwilę na ławce, a Louis zaraz obok mnie.
-Tak strasznie mi ich brakuje. Przeze mnie ich tu teraz nie ma...- szepnęłam drżącym głosem.
-Dlaczego tak uważasz? Meg nie obwiniaj się za coś, czego nie zrobiłaś. To nie była twoja wina- powiedział i złapał mnie za rękę.
-Myślisz, że dlaczego tak bardzo siebie nienawidzę? Codziennie obwiniam się za to co się stało. Gdyby nie moje dziecięce zachcianki, prawdopodobnie oni nadal by tu byli. Louis ja zostałam sama. Nie mam tu nikogo. Tak cholernie się boję. Nie umiem sobie z tym poradzić.- Nawet nie zauważyłam, kiedy po moich policzkach zaczęły spływać łzy. Taka była prawda. Gdyby nie ja – oni nadal by tu byli. 
-Meg spójrz na mnie- nakazał chłopak. Nie zareagowałam tylko nadal zaszklonym wzrokiem wpatrywałam się w grób.- Meg...- mówił dalej. W końcu delikatnie złapał palcami mój podbródek i przekręcił moją głowę w swoją stronę, przez co musiałam na niego spojrzeć.- Nie jesteś sama. Masz mnie, słyszysz? Masz mnie...

Uczymy się – żyjąc
Umieramy - wiedząc

Hej, cześć i czołem! :)Rozdział miałam dać dopiero jutro, ale prawdopodobnie mnie nie będzie, dlatego dodaję dzisiaj :) Jak pewnie zauważyliście to jest już ostatnia zapowiedź przyszłych rozdziałów ;) Mogę jedynie powiedzieć, że prawdopodobnie będzie on w ostatnim lub przedostatnim rozdziale opowiadania :)Wiem, rozdział jest cholernie nudny, ale nie chciałam tego zmieniać :) Podoba mi się taki, jaki jest :) I ta lekcja o "życiu"... Możliwe, że wiele z Was ma całkiem inne poglądy co do tego, ale się nie dziwię. Każdy inaczej postrzega znaczenie "życie". Powiem szczerze, że do tej pory nie zastanawiałam się nad tym i kiedy miałam pisać ten rozdział przemyślałam sprawę. Wszystko co tam napisałam to są tylko i wyłącznie moje przemyślenia ;) Dla mnie życie to nauka. Że tak powiem "Nauka spadania". (Jedno zdanie w tym rozdziale wymyśliła moja koleżanka ♥ A mianowicie to co powiedziała Caroline ;))Jak chcecie to również Wy możecie napisać czym dla Was jest życie :)
Już w następnym rozdziale (który pojawi się w środę lub następną sobotę) wydarzy się mała akcja i odkryjemy odpowiedź na jedno pytanie, które na pewno Was nurtuje ;) (Ale nie oczekujcie czegoś świetnego!)
Hyhy polubiłam strasznie Louisa ^^ No, ale Tony'ego też ubóstwiam i powiem szczerze, że mam malutki problem co do tego, że uwielbiam ich obu xD (#ŻycioweProblemyIwony)
Kocham Was wszystkich i dziękuję za tyle komentarzy ♥♥♥♥ Proszę o składanie opinii, to dla mnie OGROMNIE ważne ♥♥♥
Jakby ktoś chciał zwiastun na swojego bloga -----------> Zwiastunowo


Zachęcam do pytania bohaterów :) (zaczynają się nudzić ;))
Wpadajcie również tu! ---> My Madness
Łocho, ale się rozpisałam xD Boję się, że o czymś zapomniałam... Jakby co to notka może zostać zaktualizowana! :)




9 komentarzy:

  1. Pierwsza? :D
    Gosh.. Nie jest nudny! Ba... Idealny! Haha ta policja. Ja sama się śmiałam jak głupia. Gosh.. Nawet nie wiesz jak sie ciesze że jest next!
    Chyba nie wytrzymam do środy a co gorsza do soboty!
    Ale i tak cie wielbie❤
    http://diana-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/?m=1

    OdpowiedzUsuń
  2. Louis na końcu rozdziału taki słodki. Czekam na kolejny super rozdział <3 ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetny rozdział i zapowiada się jeszcze ciekawiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział i zapowiada się jeszcze ciekawiej. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Wcale nie jest nudny .. jest idealny ! Lekcja o życiu była naprawdę ciekawa .. według mnie życie to właśnie taka lekcja która nas uczy uczuć ... życie jest dla niektórych sprawiedliwe a dla nie których nie .. życie to zagadka ..myślisz co będzie jutro , po jutrze , popołudniu a nie zastanawiasz się o tym co będzie działo się teraz .. każdy ma swoją definicje życia i rzeczywiście .. każda z nich może być poprawna .. wracając do rozdziału .. jest piękny ... to jest cudowne ze Meg ma takiego Louisa i Tony'ego obok siebie .. ona wie ze oni są przy niej tylko myśli ze to jest fikcja (?) Jak chyba każdy czytający ten ff nie mogę doczekać się następnego rozdziału i rozwiązania tej zagadki ;) czytając zapowiedź ciekawi mnie .. kto ucierpi ? Rozdział daje dużo do myślenia .. jest śmieszny , wesoły i zawiera pewien smutek i oczywiście tajemnice .. uwielbiam c: pozdrawiam ! :*
    ( jak minęły święta ? :) )
    ~Rybka

    OdpowiedzUsuń
  6. Ostatnia zapowiedź? Ale dlaczego?
    Teraz po niej jestem jeszcze bardziej ciekawa! Mogłabyś dodać mowy rodział teraz? Byłabym bardzo wdzięczna! Skróciłabyś moje męki. Tak, męki. Czekanie na następne rodziały można tak nazwać. Nawet trzeba.
    Ta lekcja o życiu była genialna! Taka, hm, życiowa. XD Nie no, w sumie była oryginalna. Zazwyczaj na lekcjach uczą rzeczy, takich innych. Mniej przydatnych.. W każdym razie każda definicja była fajna. Od naszej Meg szczególnie. Taka rozbudowana.
    Tony jak zwykle kochany! Troskliwy, opiekuńczy, ideał po prostu! Tak, wiem. Każdy na swoją mroczna stronę. On pewnie też. Właśnie, o co chodzi z tą tajemnicą?! Co takiego robią Louis i Tony? A Greg jest pewnie jego ,,przeciwnikiem". Nie wiem, jak to nazwać, bo nie wiem, co robią, ale wiem, że Greg jest od wrogów, że to tak ujmę. Tak wiem, pomieszane to. XD
    Ta akcja w parku była taka słodka. Hahaha. Najbardziej bawi mnie sytuacja z policją. CI ludzi musieli serio uwierzyć, że to porwanie. Ahaha. Ja chcę czegoś takiego więcej!
    Wybacz, że dziś tak krótko, ale się spieszę na basen. Tak, ja pływam! Kurs na ratownika sam się nie zrobi. ;-;
    W każdym razie, pozdrawiam i weny życzę! ;*
    PS. Kiedy się spotka z Amy? Brakuje mi jej. :(

    OdpowiedzUsuń
  7. Właśnie, czemu ostatnia zapowiedź?! wyjaśnij mi to! :D
    Co do rozdziału, to mi się podobał. Komiczna była scena z policją! HAHHA
    do teraz mam niewielki uśmieszek na ustach :3
    I oczywiście, rozdział jest AMAZAYN <3! WONDERLOUI :d <3
    czekam na kolejny, może z dedyczkiem? :D

    OdpowiedzUsuń
  8. Świetny a nie nudny!
    Ta lekcja o życiu ciekawa.
    Super
    Czekam na next

    OdpowiedzUsuń
  9. Super rpzdział, ciekawy a nie nudny. Bardzo podobała mi się ta lekcja o życiu, te słowa które wypowiadała Meg, były takie prawdziwe takie.. no nie wiem jak to powiedzieć. Mega mi się podobała ta akcja z policją fajne to było XD Ughh dlaczego Tony i Louis muszą być tacy idealni ? Oni są isjdisdwfd *.* Poprostu uwielbiam cię, najlepszy blog którego czytałam (pomijając Dary Aniolła jeszcze ♥ ) Czekam na next! i Weny życze! <3

    OdpowiedzUsuń