środa, 22 kwietnia 2015

Rozdział 17

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
_________________________________________________________________________________

-Rose była jego siostrą...- powiedziała cichym głosem. Zamilkłam. Rose to jego siostra? A Louis ją kochał. Widział jak cierpiała i nie mógł nic zrobić. On wraz z Tony'm przeżyli to tak strasznie, ponieważ oboje kochali ją całym sercem. Każdy na swój sposób, ale jednak oboje odczuli jej stratę.
-Pójdę z nim porozmawiać...- mruknęłam i podniosłam się z miejsca. Wiem co on przeżywa. Doświadczyłam już tego w życiu niejednokrotnie. A on? Prawdopodobnie przechodzi przez to po raz pierwszy. I mimo tego, że to już stało się dawno, on pod żadnym pozorem nie może zostać teraz sam. Wiem jak to wyniszcza człowieka od środka. Nawet jak wydaje nam się, że chcemy zostać sami, tak naprawdę potrzebujemy przy sobie drugiej osoby. Inaczej zaczniemy się tym wszystkim zadręczać. A to jest najgorsze...
Szybkim krokiem przemierzyłam schody oraz korytarz i znalazłam się pod drzwiami pokoju Louisa. Niepewnie zapukałam.
-Idź stąd! Dajcie mi do cholery święty spokój! Nie chcę nikogo widzieć!- krzyknął. Pomimo jego sprzeciwu, nacisnęłam klamkę i weszłam do środka.- Proszę zostaw mnie...- szepnął zachrypniętym głosem. Spojrzałam na niego. Leżał plecami na łóżku i wpatrywał się w sufit. Powoli zaczęłam iść w jego stronę. Mocno zacisnął powieki i odwrócił się do mnie tyłem. Usiadłam na krańcu łóżka.- Idź stąd- powiedział stanowczym głosem. Kiedy nie zareagowałam, dodał prawie niesłyszalnie.- Błagam...- Serce mi się ścisnęło, kiedy widziałam go w takim stanie. Nie zasługiwał na to. Nie powinien tak cierpieć. Nie powinien przez to przechodzić. Nikt nie powinien...
-Louis porozmawiaj ze mną...- zaczęłam spokojnie. Przysunęłam się do niego bliżej i położyłam rękę na jego ramieniu.
-Nie chcę kurwa rozmawiać. Chcę zostać sam. Zostaw mnie w spokoju- warknął. Westchnęłam. Nie miałam mu tego za złe. Powoli zaczęłam zjeżdżać dłonią w dół jego ramienia, aż dotarłam do dłoni. Splotłam nasze palce ze sobą. Chłopak niepewnie odwrócił się w moją stronę. Zmarszczył brwi i spojrzał na nasze złączone dłonie.
-Ty mnie nie zostawiłeś. Teraz ja tego nie zrobię. Chcę być twoim ratunkiem Louis. Tak jak ty jesteś moim- powiedziałam i uśmiechnęłam się do niego.
-Nie zadręczaj się mną.. Ja...- Położyłam mu palec na ustach, aby go uciszyć.
-Nie ma 'ciebie' i nie ma 'mnie'. Jesteśmy 'my'. Tworzymy drużynę.- Ścisnęłam mocniej jego dłoń. Położyłam się obok niego na łóżku. Przekręcił się w moją stronę, aby móc mnie lepiej widzieć.
-Chciałem go zabić wiesz? Tak strasznie pragnąłem wyrządzić mu cholerną krzywdę. Jednak się powstrzymałem. To by było za proste. Powinien cierpieć, a dopiero później umrzeć- odezwał się po kilku minutach ciszy.- Nie rozumiem, jak ja kurwa mogłem pozwolić aby Rose została tak bardzo skrzywdzona- szepnął.
-To nie twoja wina Louis.- Pokręciłam głową.- To co on powiedział...- Nie dał mi dokończyć.
-Tu nie chodzi tylko o to Meg. Ona została skrzywdzona... Dosłownie skrzywdzona.- Zacisnął powieki. Zmarszczyłam brwi, a po chwili zrozumiałam o co mu chodzi.
-Ona...- Nie potrafiłam dokończyć. Nie chciałam wypowiedzieć tego na głos. To było ponad moje siły.
-Została zgwałcona- szepnął. Cała się spięłam. Momentalnie oplotłam Louisa ramionami i mocno się do niego przytuliłam. Nie, nie, nie to nie może być prawda! 
-Ale Tony mówił...- Zaczęłam, jednak chłopak ponownie mi przerwał.
-Tony nie zna całej prawdy. Rose chciała mu powiedzieć, ponieważ oni zawsze mówili sobie o wszystkim. Jednak wiedziała, że jeśli on się o tym dowie to załamie się całkowicie. Chciała mu oszczędzić tych cierpień. Mnie na początku również nic nie mówiła, ale w końcu to z niej wyciągnąłem. Jednak nie powiedziała mi, że to był Greg. Domyślała się, jak zareaguję. Ty sobie nawet nie wyobrażasz jak bardzo nienawidzę siebie za to, że nie zauważyłem tego wcześniej. Że mnie wtedy przy niej nie było.- Również objął mnie ramieniem.
-To nie twoja wina Louis. Błagam cię nie obwiniaj się za to.- Podniosłam się do pozycji siedzącej i wzięłam jego twarz w dłonie.- To nie ty tu zawiniłeś, słyszysz? Nie ty ją skrzywdziłeś..- powtarzałam.
-Jak sobie wyobrażam co ona musiała czuć. Była wtedy sama, przerażona i bezbronna w ciemnej uliczce. A on... dotykał ją tymi brudnymi łapskami i...- Nie dokończył. Po jego policzku stoczyła się pojedyncza łza. Jego powieki, szczęka i pięści były mocno zaciśnięte.
-Proszę cię spójrz na mnie- szepnęłam rozpaczliwie. Miałam łzy w oczach, ale nie pozwoliłam im wypłynąć. Musiałam być silna. Silna dla niego.- Louis spójrz na mnie- powiedziałam ponownie. Powoli rozchylił powieki. Jego oczy były przekrwione i zaszklone.- Nie myśl o tym. Błagam cię nie myśl o tym Louis. To nie twoja wina i nikt cię nie obwinia za to co się stało. Nie zrobiłeś jej nic złego, wręcz przeciwnie. Pozwoliłeś jej się w tobie zakochać. Pozwoliłeś jej posmakować najpiękniejszego uczucia i właśnie tym sprawiłeś, że dzięki tobie była najszczęśliwszym człowiekiem na świecie. Ona cię kochała i jestem pewna, że nie obwiniała cię za krzywdę, którą jej wyrządzono. Słyszysz? Dawałeś jej szczęście i miłość, której potrzebowała.- Opuszkami palców, delikatnie gładziłam jego policzki. Chciałam mu pomóc. Tak strasznie chciałam sprawić aby poczuł się lepiej, ale tego się nie da! To jest niewykonalne i sama o tym wiem. To jego walka i on musi sam w niej zwyciężyć. Zamknął oczy i westchnął cicho. Zobaczyłam na biurku zdjęcie. Postawiłam nogi na ziemi i kiedy chciałam wstać, poczułam ucisk na nadgarstku.
-Proszę nie idź jeszcze- powiedział cicho. Przeniosłam na niego zdziwiony wzrok.
-Nie zamierzam iść. Nigdzie w tym momencie się nie wybieram.- Pokręciłam głową i z powrotem położyłam się obok niego. Położyłam głowę na jego torsie. Wsłuchiwałam się w miarowe bicie jego serca. Chłopak przyciągnął mnie bliżej siebie i przytulił. Wtuliłam się w jego ciało. Nie odzywaliśmy się. Nic nie mówiliśmy. Po prostu leżeliśmy w ciszy, niemo obiecując sobie, że wszystko będzie dobrze. Nie potrzebowaliśmy w tej chwili słów, tylko obecności drugiej osoby. Zapewnienia, że nie jesteśmy sami.
Minęło już chyba pół godziny, a my nadal nie ruszyliśmy się z miejsca. Delikatnie kreśliłam palcem nieznane wzorki na brzuchu bruneta. Oddychał spokojnie, co oznaczało, że zasnął. Należało mu się. Był wykończony tym wszystkim i powinien w końcu odpocząć. Nie mogę uwierzyć, że Greg był zdolny do czegoś tak strasznego! Powinien siedzieć w więzieniu! Ale w sumie... Louis nie ma stu procentowej pewności, że to zrobił Greg. Przecież Rose nie powiedziała mu kto to zrobił. Nawet nie wspomniała, że był to ktoś ze szkoły. Równie dobrze mógł to być jakiś stary, napalony facet. Wzdrygnęłam się na tę myśl. Jak ludzie mogą być tak bezduszni?! Zajmują się tylko sobą, nie zwracając uwagi na to, że mogą wyrządzić okrutną krzywdę innym. A potem wszyscy dziwią się, że na świecie tak często popełniane są samobójstwa...
Z zamyślenia wyrwał mnie cichy pomruk chłopaka. Obejmował mnie mocno, jakby bał się, że zaraz miałabym zniknąć. Powoli starałam wyplątać się z jego uścisku. Kiedy mi się to udało, podeszłam do biurka, na którym stało dużo ramek z przeróżnymi zdjęciami. Na większości był Louis ze znajomymi... oraz Rose. Przeważnie były to zdjęcia grupowe, na których był Tony, Harry, Zayn, Liam, Niall, Nathalie i oczywiście Rose z Louisem. Jedna z fotografii najbardziej przykuła moją uwagę. Plaża i pocałunek pary przy zachodzie słońca...
-Tony strzelił tą fotkę, kiedy byliśmy na wyjeździe w Hiszpanii. To był ostatni dzień w tamtym miejscu.- Usłyszałam zaraz przy swoim uchu. Podskoczyłam wystraszona. Odwróciłam się w stronę chłopaka.
-Byliście w sobie naprawdę zakochani. Widać, że ci na niej zależało- powiedziałam.
-Taaa...- mruknął i przeniósł wzrok na zdjęcie. Przygryzłam lekko wargę.
-Dlaczego nie poszliście z tym na policję?- zapytałam cichym głosem.
-Chciałem. Powtarzałem jej to prawie cały czas, ale ona.. Nie chciała się zgodzić. Mówiła, że się tego wstydzi. Czuła się brudna. Powtarzała mi, że czuje się, jakby mnie zdradziła. Ale ja wcale nie miałem jej tego za złe. To nie była jej wina.- Pokręcił głową. Osoby wykorzystane czują się strasznie. Nie obwiniają sprawcy zdarzenia, tylko siebie. Czują się potwornie i wydaje im się jakby to oni zawinili. Wiem, bo przebywałam przez jakiś czas z taką osobą.- Proszę cię nie zadawaj się z Gregiem.- Patrzył na mnie przeszywającym wzrokiem.
-Jak na razie nie zamierzam się z nim zadawać, ale... Ty nie masz pewności, czy to zrobił on. Rose ci tego nie powiedziała.- Oparłam się o biurko.
-Nie powiedziała, ale jednak jestem pewien, że ten kutas to zrobił. I dopilnuję aby za to zapłacił- mruknął i odwrócił się do mnie tyłem. Westchnęłam cicho i nie odezwałam się już. Rozumiem jego złość. I gdybym tylko mogła, również coś bym zrobiła.- A i proszę nie mów o tym nikomu. W szczególności Tony'emu. Sam mu chcę o tym... powiedzieć.- Podrapał się po  karku i odwrócił wzrok. Pokiwałam głową, na znak, że się zgadzam. W sumie tak na pewno będzie lepiej. Nie powinnam się angażować w cudze sprawy. A już w ogóle w sprawy takie jak te... 
-Jak tam warga? Masz jeszcze jakieś inne obrażenia?- zapytałam.
-Nie. Wszystko jest okej. Nic mi nie jest. Raz tylko straciłem go z oczu, a wtedy przywalił mi w twarz.- Przejechał palcem od brwi do wargi.
-On ci przywalił w twarz, a ty go za to wysłałeś do szpitala- prychnęłam.
-Należało mu się- burknął, odwrócił się do mnie tyłem i zaczął grzebać w szafie. Podeszłam do niego i objęłam go ramionami, opierając policzek o jego plecy.
-Wiem. Też jestem tego samego zdania, jednak... Nadal uważam, że nie masz pewności co do winy Grega- powiedziałam cichym głosem.
-To on. Na pewno- warknął.
-Ale skąd to wiesz?- zapytałam i odsunęłam się od niego o krok. Wziął czystą koszulkę i skierował się w stronę drzwi. Zanim wyszedł, popatrzył jeszcze w moją stronę.
-Po prostu wiem- mruknął i wyszedł. Zamknęłam oczy i przeczesałam ręką włosy. To nie tak, że mu nie wierzę. Bo wierzę, ale jednak mała cząstka mnie nadal upiera się, że Louis nie jest tego pewny. Dlaczego to wszystko jest takie popaprane?! Czy chodź raz w moim pieprzonym życiu nie może być przez jakiś czas normalnie?!
Muszę się przejść. Świerze powietrze dobrze mi zrobi... Poszłam do pokoju po telefon i  słuchawki, po czym ubrałam się i wyszłam. Piosenka leciała w moich uszach, a ja stawiałam przed siebie spokojne kroki. Nie wiedziałam, dokąd mam iść. Z chęcią poszłabym na plaże, ale jest tam stanowczo za daleko...
***
Minęło już trzydzieści minut, a ja nadal nie wróciłam. Niebo powoli zaczynało ciemnieć i zbierało się na deszcz. Poczułam pierwsze krople deszczu. Na początku zwykła mżawka, po chwili przerodziła się w prawdziwą ulewę. Przeklęłam pod nosem i jak najszybciej wbiegłam do najbliższej kawiarni. Usiadłam na samym tyle lokalu, aby nie zwracać na siebie zbyt dużej uwagi. Przyglądałam się każdej osobie. Wiele z nich nie było tu samych.
Moją uwagę przyciągnął dźwięk dzwoneczka, oznajmiającego przyjście kolejnej osoby. Mój wzrok od razu powędrował w tamtą stronę. Zobaczyłam tak dobrze znaną blond czuprynę. Niall przez chwilę rozglądał się po pomieszczeniu, do puki jego wzrok nie padł na mnie. Uśmiechnął się w moją stronę, po czym skierował się do stolika, przy którym siedziałam. Zajął miejsce naprzeciwko. Był mokry, a z jego włosów kapała woda. Ugh, ale się rozpadało.
-Miło cię widzieć Meg...- Odezwał się po chwili ciszy.
-Ciebie również- odpowiedziałam z uśmiechem.- Co tu robisz?- zapytałam.
-Po prostu tędy przechodziłem, ale dopadła mnie ulewa- powiedział.- A ty?- Spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
-Poszłam się przejść, po tej całej sytuacji z Louisem no i zaczęło padać.- Wzruszyłam ramionami.
-Jak on się czuje?- zapytał.
-Szczerze? Na początku był trochę roztrzęsiony. A teraz nie mam pojęcia ponieważ wyszedł.- Westchnęłam.
-Przypuszczam, że to miało związek z Rose- stwierdził. Pokiwałam głową na znak, że ma racje.- Oni do siebie naprawdę pasowali. On wiecznie rozrywkowy chłopak, który nie widział w niczym problemów. A ona zabawna, miła i spokojna dziewczyna, która sprawiała, że on stawał się... inny. Miała na niego bardzo duży wpływ. On był w stanie zrobić dla niej wszystko, ale ona nigdy od niego niczego nie chciała.- Położył ręce na blat stołu. 
-Jak oni zaczęli ze sobą chodzić?- zapytałam ciekawa.
-W sumie to oficjalnie zaczęli być razem dopiero od balu jesiennego, jednak już trochę wcześniej widać było, że coś do siebie mają- zaśmiał się cicho.- Pamiętam jak był wybierany król i królowa balu. Wiadomo było, że jak zawsze będą nimi Louis i Nathalie. No i kiedy król i królowa balu mieli zatańczyć wspólnie pierwszy taniec, Louis zamiast do Nathalie podszedł do Rose. Ona była taka zaskoczona i wzruszona, że się rozpłakała.- Uśmiechnął się na to wspomnienie. Z uwagą słuchałam tego co on mówił. To było naprawdę słodkie.
-Nathalie była pewnie zła, co?- zapytałam.
-Nie, ani trochę. Nathalie jako pierwsza zwróciła uwagę na to, że Louisowi podoba się Rose. To ona powiedziała mu przed balem, aby zamiast z nią, zatańczył z Rose- wyjaśnił.- Nathalie potrafi być chamska, jednak tak naprawdę to jest bardzo miłą dziewczyną.- Wzruszył ramionami. To aż dziwne. Może zbyt pochopnie ją oceniłam? Jednak bądź co bądź jak na razie nie sądzę abyśmy się zaprzyjaźniły.
-Lubiłeś ją?- zadałam kolejne pytanie.
-Oczywiście. Kiedy byliśmy jeszcze młodzi, to Tony strasznie nie lubił towarzystwa swojej siostry. Uważał ją jeszcze za dziecko i wkurzał się kiedy musiał ją zabierać ze sobą. Raz zamknął ją w pokoju, aby z nami nie szła. Później miał oczywiście problemy, bo Rose się poskarżyła rodzicom. Byliśmy jeszcze wtedy strasznymi gówniarzami. Kiedy wszyscy staliśmy się bardziej dorośli, Rose przestała nam tak bardzo przeszkadzać. Stali się z Tonym nierozłączni. Dołączyła do naszej grupki i z wszystkimi się zaprzyjaźniła. Była naprawdę wspaniałą dziewczyną.- Przeczesał ręką nadal wilgotne włosy. Kiedy sobie wyobrażam małego Tony'ego i Rose, którzy nie przepadali za swoim towarzystwem – jak to prawie każde rodzeństwo – to uśmiech od razu wpływa na moje usta.
-Chciałabym ją poznać- mruknęłam, po czym westchnęłam cicho.  Mimo, że znam ją tylko z opowieści innych, to bardzo chciałabym porozmawiać i spędzić z nią trochę czasu.
-Jestem pewny, że byście się polubiły.- Uśmiechnął się do mnie co odwzajemniłam. Spojrzałam za okno kawiarni. Przestało padać.
-Muszę się zbierać- powiedziałam i wstałam z miejsca.
-Kilka minut drogi stąd mam samochód. Mogę cię odwieźć- zaproponował Niall i również się podniósł. Podziękowałam, po czym oboje ruszyliśmy w stronę wejścia. Ciekawa jestem jak się czuje Louis. I jak się poczuje Tony, kiedy dowie się całej prawdy...

Niewiedza jest czasem gorsza, niż okrutna prawda...

Ten rozdział jest bardzo krótki... Ale nie chciałam go przedłużać. Mam nadzieję, że wystarczy Wam to co jest :) (Myślałam, że się nie wyrobie dzisiaj z dodaniem rozdziału, ale się udało ;))Nawet podoba mi się ten rozdział. Nie wiem jak Wam...
PIERWSZY SPOILER POJAWIŁ SIĘ JUŻ W NOWEJ ZAKŁADCE :) (KLIK) Jeśli dobijecie do 16 tyś. będzie kolejny ;) Powodzenia! ;)
Jak sądzicie, czy Greg jest winny, czy Louis może wyciągnął pochopne wnioski? ;) 
PISZCIE, KOMENTUJCIE I TAK DALEJ MIŚKI ♥ KOCHAM WAS ^^
Zachęcam do pytania bohaterów :) (zaczynają się nudzić ;))Wpadajcie również tu! ---> My Madness
*notka może zostać zaktualizowana*

14 komentarzy:

  1. Z jednej strony Lou chyba troche za szybko wyciągnął wniosoi. Nie ma pewnosci czy to Greg to zrobił, ale nie zdziwię się jak to będzie prawda.
    Do następnego Skarbie 💟

    OdpowiedzUsuń
  2. Zastanawiam się czemu Lou jest w 100% pewny że to Greg. A co do rozdziału to jest super i czekam na kolejny <3 ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  3. Czy tylko ja mam wielkiego banana na twarzy jak Lou i Meg się przytulają czy ogółem spędzają razem czas? ☺
    I tak ta cała Nathalie mi nie przypadła do gustu, ale no cóż..
    Bardzo współczuję Louisowi, wiem co przechodzi. Stracił bardzo ważną osobę, dla której się zmienił, był sobą. O Boziu....
    Czekam na kolejny! ♥

    OdpowiedzUsuń
  4. Lou i Meg <3
    Biedny Louis stracił kogoś cholernie ważnego ;(
    Czekam na kolejny rozdział.
    Pozdrawiam, Cynical Caroline.
    save-me-ff.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  5. łał, rozdział jest przecudny ♥ nie mam słów do tego rozdziału :*
    jak zwykle nieziemski *o*
    czekam na kolejny :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Cudowny! Uwielbiam ten blog! <3
    Czekam na nn i weny! :*

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudo! Kocham tego bloga;)
    Świetny rozdział;)
    Czekam na nn i życzę morza weny;)
    Czarownica Jessi

    OdpowiedzUsuń
  8. Jezusie, Ty tak swietnie piszesz, ze kiedy czytam to normalnie odplywam i na nic innego nie zwracam uwagi. Biedna Rose:(

    OdpowiedzUsuń
  9. Megaa mi sie ten rozdział podoba, ten Greg to pieprzony... ughh lamus.. Rose.. musiała być naprawde fajna ;)) Biedny Louis :(( Oni wszyscy się tak wspierają poprostu cudownie *.* Ja cie powdziwiam za te pomysły jesteś mega! <3 Powodzenia i życze weny :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Wchodzę do domu bez chęci do życia i kompletnie załamana .. wchodzę na bloga i patrze ze jest nowy rozdział i momentalnie kąciki ust idą ku górze ;') Myślę że jest to prawdopodobne ze to był Greg ale nie mam pewności. . Czuje się bardzo związana z Meg .. jej uczucia, odczucia, problemy, zachowanie i sposób myślenia jest bardzo podobny do mojego ... rozumiem co czuła siostra Tony'ego w stosunku do jedzenia .. a żeby rozumieć tego typu rzeczy trzeba je przeżyć ! Lub nadal przeżywać .. nie wystarczy poczytać o tym lub obejrzeć ... ludzie oceniają innych bez zastanowienia raniąc ich .. dobra nie będę się uzalac bo i tak nikt nie słucha ;') .. Rozdział jest uczuciowy, pełny miłości , wspomnień .. Przepiękny ! ♡ Dziękuję za to że piszesz coś tak wspaniałego ! Pisząc to rozjaśniasz moje smutne , skomplikowane życie :) nie nie przeginam ! Zresztą nie tylko mi sprawiasz tym radość :) Bardzo Ci dziękuję ! Pozdrawiam !
    ~Rybka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku...Wiesz co? Doprowadziłaś mnie do łez :') Naprawdę! Rozpłakałam się jak czytałam Twój komentarz ♥ Nawet nie wiesz jak bardzo Ci dziękuję, że jesteś, czytasz i mnie wspierasz... Zawsze, kiedy widzę, że dodałaś komentarz od razu na moich ustach pojawia się ogromy uśmiech! Ty sobie chyba nawet tego nie wyobrażasz :)

      Jeszcze raz Ci dziękuję ♥♥♥

      Usuń
  11. Zostałaś nominowana do Libster Awards!
    Gratuluję!
    Wiecej informacji u mnie
    savetoutonight-louistommo.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Katalogowy Świat Wychodzi na przeciw swoim podopiecznym!
    Wszyscy świetnie wiemy ile różnych katalogów znajduje się na blogspocie, wiele blogów jest zapisanych nie tylko do jednego, a do wielu. Dużo osób informuje katalogi o nowych postach u siebie, co zajmuje dużo czasu, który nie zawsze jest! Dlatego postanowiłam dodać do układu gadżet który jest w stanie sam się aktualizować w dowolnej chwili i informować każdego kto wejdzie, że właśnie dodałeś nowy post!
    Zdaję sobie sprawę z tego że nie wszyscy chcą aby katalog informował o ich nowych postach, dlatego hojnie rozdaję tą informację, która ma na celu poinformowania Was o nowym planie powiadamiania Nowych Postów oraz pytaniem, czy się zgadzasz? :)
    Jeśli tak, to zapraszam do katalogu, aby zostawić krótką informację w zakładce "Nowe Posty" w której wystarczy że napiszesz "Zgadzam się" oraz podanie adresu swojego bloga lub blogów.
    Wtedy nic już nie musisz robić, blogspot sam, automatycznie będzie powiadamiać na katalogu o dodanym nowym poście, a Ty oszczędzisz czas który normalnie poświęcałbyś/poświęcałabyś na pisaniu i publikowaniu zgłoszenia posta :))
    W razie pytań zapraszam do zakładki Pytania

    Zapraszam! :)
    I przepraszam za spam!

    OdpowiedzUsuń
  13. Hej miś, zostałaś nominowana do Libster Awards!
    Więcej informacji tutaj:
    http://diana-harry-styles-fanfiction.blogspot.com/2015/04/libster-awards.html

    OdpowiedzUsuń