piątek, 15 maja 2015

Rozdział 19

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
CZYTAJ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM. WYJAŚNIENIE.
!!!Tekst pisany przechyloną kursywą to wspomnienia.!!!
_________________________________________________________________________________
Niechętnie podniosłam się do pozycji siedzącej, tym samym wyplątując się z przyjemnych objęć Tony'ego. Spojrzałam w stronę okna. Było już ciemno, dlatego westchnęłam cicho i powoli zwlekłam się z łóżka. 
-Jest już późno. Muszę iść. Louis pewnie zastanawia się gdzie jestem- powiedziałam i ruszyłam w stronę drzwi. Jednak nie przeszłam za próg, ponieważ poczułam, że ktoś łapie mnie za nadgarstek tym samym zatrzymując moje ruchy.
-Zostań tutaj na noc- zaproponował chłopak. Spojrzałam na niego zaskoczona.
-Co?- zapytałam cichym głosem.
-Zostań tutaj. Mogę spać na kanapie jeśli chcesz. Napiszę do Louisa, aby się nie martwił. Szkołą też się nie przejmuj. Po drodze wstąpimy jeszcze do ciebie, po jakieś ciuchy i plecak. Co ty na to?- Popatrzył na mnie z nadzieją w oczach. Wow. On miał już widocznie wszystko zaplanowane. 
-Okej- zgodziłam się. Na jego ustach od razu zagościł radosny uśmiech, który momentalnie odwzajemniłam. Złapał mnie za ręce i pociągnął w swoją stronę.
-Dam ci zaraz jakąś koszulę, w której będziesz spała. Przygotuję popcorn i obejrzymy jakiś film. Co ty na to?- zapytał i widać było, że jest szczęśliwy. Zachowywał się jak mały chłopiec, który dostał od rodziców swoją wymarzoną zabawkę. Uwielbiałam widzieć go takiego. Ogólnie radość sprawiał mi widok szczęśliwych osób.
Pokiwałam energicznie głową, zgadzając się tym samym na jego propozycję. Tak strasznie uwielbiałam spędzać z nim czas, mimo tego, że nie znamy się zbyt długo. Ufam mu. I może to jest okropny błąd, ale cholera. Tony jest osobą, przy której czuję się szczęśliwa, bezpieczna i akceptowana. Nie muszę przy nim niczego udawać, ponieważ wydaje mi się, że on lubi mnie właśnie taką, a nie inną.
Na moich ustach cały czas gościł ogromny uśmiech, kiedy przyglądałam się każdemu ruchowi chłopaka. Podszedł do szafy, wyjął z niej koszulkę w której miałam spać i kiedy odwrócił się w moją stronę, aby mi ją dać, zmarszczył brwi i przekręcił głowę lekko w bok.- A ty co się tak szczerzysz?- zapytał rozbawiony. Ja jedynie wzruszyłam ramionami, a mój uśmiech z każdą sekundą stawał się coraz większy. Zaśmiał się cicho i pokręcił głową, po czym podszedł do mnie i podał mi ubranie. Podziękowałam i zaczęłam kierować się w stronę toalety.
-Mogę skorzystać z prysznica?- Odwróciłam się w jego stronę, zanim całkowicie zniknął mi z oczu.
-Jasne- przytaknął, po czym wyszedł z pokoju, prawdopodobnie po to, aby przygotować popcorn. Weszłam do toalety, odłożyłam koszulkę chłopaka, którą trzymałam w ręce i sama zdjęłam swoje ubranie. Weszłam pod prysznic i po chwili czułam jak ciepła woda, która na początku była gorąca, spływa po moim ciele, dając mi tym samym ukojenie. Wszystkie mięśnie, które do tej pory były spięte, całkowicie się rozluźniły. Wzięłam żel, który należał prawdopodobnie do Tony'ego. Wylałam go sobie trochę na rękę, po czym zaczęłam się myć. Oddychałam głęboko, wdychając przyjemny zapach. Tak. Ten żel jest zdecydowanie Tony'ego.

Po skończonym prysznicu wysuszyłam ciało ręcznikiem, po czym założyłam bieliznę oraz koszulkę, którą dał mi chłopak. Podeszłam do lustra. Oparłam ręce o umywalkę i spojrzałam na swoje odbicie. Blada cera, lekko zarumienione policzki i – w tym momencie – szczęśliwe, brązowe oczy. Przeczesałam palcami włosy, po czym w końcu postanowiłam wyjść. Opuściłam łazienkę, kierując się w stronę pokoju. W pomieszczeniu zastałam Tony'ego, który stawiał miskę z popcornem oraz colą na biurku. Odwrócił się w moją stronę, od góry do dołu zlustrował wzrokiem moją sylwetkę, po czym na jego ustach pojawił się łobuzerski uśmieszek.
-Uroczo. Naprawdę lubię, kiedy chodzisz w moich ciuchach- mruknął i puścił mi oczko. Westchnęłam i rozbawiona pokręciłam głową.- Co chcesz oglądać?- zapytał. Wzruszyłam ramionami.
-Wszystko jedno. Może być nawet i horror- powiedziałam.
-Nie wiedziałem, że lubisz horrory.- Zmarszczył lekko brwi i spojrzał na mnie zdziwiony.
-Nie ty jeden.- Posłałam w jego stronę nieśmiały uśmiech, który odwzajemnił.- No i może to jest również pretekst do tego, aby się do ciebie bezkarnie przytulić?- dodałam już pewniej.  Jego oczy się rozszerzyły i po chwili po pokoju rozniósł się wesoły śmiech chłopaka. Podszedł do mnie i pstryknął mi palcami w nos, na co lekko się skrzywiłam.
-Taka słodka, a jaka przebiegła.- Szczerzył się jak głupi, a ja wraz z nim.- Wskakuj do łóżka, a ja włączę film- powiedział, a ja pokiwałam głową zgadzając się. Wdrapałam się na jego łóżko i usadawiając się na jednej połowie, przykryłam się kołdrą aż po samą brodę. Tony włożył płytę do odtwarzacza, po czym na dużym, plazmowym telewizorze, który znajdował się naprzeciwko łóżka, wyświetlił się film. Chłopak po chwili siedział już obok mnie z miską popcornu. Oparłam głowę o jego ramię, a on momentalnie objął mnie ręką, przyciągając mnie bliżej siebie. Wzięłam  przekąskę, która wylądowała w moich ustach. Było mi tak cholernie dobrze i chciałam tak zostać już zawsze. Nawet nie przejmowałam się świadomością, że jutro trzeba będzie fatygować się do szkoły. Nie przeszkadzało mi to. Cieszyłam się aktualną chwilą i tym, że spędzam czas z moim przyjacielem. Objęłam go w tali i ścisnęłam jego koszulkę. Spojrzał na mnie, jednak ja tylko posłałam w jego stronę delikatny uśmiech.
-Wiesz co?- zaczęłam, a on spojrzał na mnie pytającym wzrokiem, dając mi tym samym znak, abym mówiła dalej.- Dopiero trzeci raz w życiu będę spała w innym miejscu niż mój własny dom oraz dom dziecka- powiedziałam, a w moim głosie było słyszalne podekscytowanie.
-Serio?- Tonu uniósł brwi, a ja energicznie pokiwałam głową.
-Tak. Pierwszy raz to był, kiedy ja i Luke uciekliśmy i spaliśmy pod namiotami wraz z jego kolegami. Potem oczywiście mieliśmy poważne problemy, ale moim zdaniem to było tego zdecydowanie warte- zaśmiałam się na to wspomnienie. Tamto wydarzenie było po prostu cudowne! Na początku nie chciałam się zgodzić. Wiedziałam, że to było nierozsądne. Jednak Luke zawsze potrafił mnie na wszystko namówić. Kiedy byłam z nim, nie przejmowałam się konsekwencjami. Z nim korzystałam z każdej chwili życia i to było wspaniałe.- Drugi raz to dom Louisa. No i trzeci będzie u ciebie- powiedziałam.
-Czuję się zaszczycony- odpowiedział z uśmiechem. Po chwili ponownie się odezwał.- Kim tak właściwie jest Luke? I co on takiego zrobił, że teraz tak bardzo go nienawidzisz?- zapytał. Momentalnie zamilkłam i zacisnęłam usta w cienką linię.  Zaczęłam się nerwowo bawić palcami, aby choć na chwilę się czymś zająć.
-Nikt ważny- skłamałam i pokręciłam głową.- Luke to zamknięty temat. Nie lubię o nim rozmawiać. On jest osobą, o której wolałabym zapomnieć. Nie przejmuj się tym. Jest okej.- Wymusiłam sztuczny uśmiech, w który on kompletnie nie uwierzył. Jednak nie ciągnął tematu, za co byłam mu ogromnie wdzięczna. Objął mnie ramieniem, przyciągnął do siebie i pocałował w czubek głowy, przez co przeszły mnie przyjemne dreszcze. Wtuliłam się w jego ciało i oboje skupiliśmy swoją uwagę na filmie, który już od jakiegoś czasu leciał...
***
Kiedy nadszedł straszny moment, w pokoju rozniósł się dźwięk mojego śmiechu. Tony popatrzył na mnie zdziwionym wzrokiem, po czym sam zaczął się śmiać.
-W tym momencie powinnaś raczej krzyczeć ze strachu.- Pokręcił rozbawiony głową.
-Ale to jest takie głupie. Po co ona drze się na całe mieszkanie „Czy ktoś tu jest?”- Zrobiłam cudzysłów w powietrzu.- Myśli, że morderca odkrzyknie jej „Jestem w kuchni! Poczekaj jeszcze chwilkę! Zjem kanapki i zaraz przyjdę, aby cię zabić!” To jest po prostu  śmieszne, a nie straszne. Ja na jej miejscu wyszłabym oknem i uciekała jak najdalej stąd. Zdecydowanie wolę tematykę z duchami.- Ponownie zachichotałam.
-Uwielbiam z tobą oglądać horrory- powiedział.- Jesteś strasznie zabawna.- Uśmiechnął się do mnie, co odwzajemniłam.- Opowiesz mi coś o tym biwaku?- zapytał. Pokiwałam głową na znak zgody.
-Luke wymyślił, abyśmy uciekli na kilka dni i po prostu zrobili biwak. Na początku nie uważałam tego za dobry pomysł, chociaż strasznie chciałam to zrobić. W końcu jak zwykle Luke mnie namówił. Ja, on i Amy uciekliśmy. Czekali na nas jego koledzy, którzy już wszystko mieli przygotowane. Wtedy myślałam, że pojedziemy jak zawsze na plaże, jednak oni postanowili pojechać do lasu. Na odludziu, gdzie prawie nikt nie chodzi, znajdowała się polana z ogromnym jeziorem. To było strasznie piękne miejsce i serio byłam pod ogromnym wrażeniem... Rozbiliśmy namioty, rozpaliliśmy ognisko, śpiewaliśmy piosenki. No i tak jakoś to minęło. Potem oczywiście mieliśmy koszmarne problemy, ale powiem szczerze, że to było tego warte. Byłam mu cholernie wdzięczna, że mnie do tego namówił, ponieważ wtedy chyba właśnie tego potrzebowałam- opowiedziałam mu wszystko w skrócie.
-Ten chłopak był dla ciebie ważny, co?- zapytał. Uśmiechnęłam się lekko.
-Taaa. Kiedyś na pewno ci o nim opowiem, ale jak na razie... nienawidzę o nim rozmawiać i..- Nie dał mi dokończyć. Położył palec na moich ustach, skutecznie mnie uciszając.
-Rozumiem. Nie zmuszam cię do niczego księżniczko. Opowiesz mi o nim kiedy będziesz gotowa. Dobrze?- Opuszkiem palca przejechał po moich ustach i policzku. Przyjemne dreszcze przeszły mi po plecach. Nieświadomie przymknęłam oczy i cicho westchnęłam. To było naprawdę przyjemne.- Jesteś cholernie urocza księżniczko- szepnął. Nie odezwałam się, tylko oparłam głowę o jego ramie, aby zakryć niechciane rumieńce. Spojrzałam na ekran, na którym w dalszym ciągu leciał horror, który moim zdaniem w ogóle nie był straszny. Mimo tego, że bardzo chciałam skupić się na filmie, do mojej głowy i tak zaczęły napływać wspomnienia.

-Jesteś tego pewien?- zapytałam niepewnie Luke'a, stojącego obok mnie. Chłopak wychylił się za róg budynku, sprawdzając, czy aby na pewno nikogo nie ma.
-Jestem w stu procentach pewien Light. Wyluzuj. Będzie zajebiście!- powiedział podekscytowany, a na jego ustach zagościł ogromny uśmiech, przez który od razu zmiękły mi kolana. Cholera, cholera, cholera. To nie powinno w ogóle mieć miejsca. On to on, a ja to... ja. Już od pewnego czasu wiem, że czuję do niego coś więcej niż przyjaźń, ale... Mogę o nim całkowicie zapomnieć. Nie mam u niego szans, a nawet jeśli bym miała, nie mogłabym z tego skorzystać.
Westchnęłam cicho i spuściłam wzrok. Przy nim całkowicie wariowałam, moje serce biło niesłychanie szybko, a od jednego, nawet przypadkowego dotyku stado motyli budziło się w moim brzuchu. 
Na pewno nie jestem zakochana... Ja nie mogę być zakochana.
-A co ze śpiworami, namiotami i całą resztą? Przecież nie mamy nic z tych rzeczy- powiedziała Amy.
-Spokojnie dziewczyny. Moi znajomi już wszystko załatwili. Czekają tylko na nas.- Ponownie wyjrzał za murowany budynek.- Biegniemy!- krzyknął, złapał mnie za rękę i pociągnął za sobą. We troje ruszyliśmy pędem w stronę bramy. Kiedy znaleźliśmy się poza terenem domu dziecka, podążyliśmy przed siebie, po czym skręciliśmy w uliczkę po prawej stronie. Kiedy byliśmy bezpieczni, zwolniliśmy do zwykłego chodu. Wraz z Amy szłyśmy za blondynem, który prowadził nas w nieznanym kierunku. Obie byłyśmy podekscytowane, no ale bądźmy szczerzy – nie codziennie ucieka się z domu dziecka, aby pójść na biwak.
-Już nie mogę się doczekać- szepnęła mi na ucho przyjaciółka.
-Ja również- odpowiedziałam i ścisnęłam jej rękę. 
Ponownie skręciliśmy, a naszym oczom ukazał się duży, czarny samochód, przy którym stało dwóch chłopaków.
-Dziewczyny to Calum oraz Ashton.- Przywitałyśmy się z nimi cichym 'cześć'.- A to Amy oraz Light... To znaczy Meg- poprawił się szybko.
-Hej- powiedzieli z uśmiechem.- Wsiadajcie.- Weszliśmy do auta. Jak przypuszczam Ashton siedział za kierownicą, obok niego, na miejscu pasażera znajdował się Calum. Po mojej lewej stronie siedział Luke, a po prawej Amy. 
Byłam lekko poddenerwowana. Co ja gadam! Stresowałam się i to bardzo! Jeśli opiekunowie się zorientują i nas znajdą, będziemy mieli poważne kłopoty.
Luke chyba zorientował się, że jestem zestresowana, ponieważ poczułam jak łapie mnie za rękę i splata nasze palce razem. Stado motyli, znajdujące się w moim brzuchu, od razu się obudziło. Krew w moich żyłach zaczęła szybciej krążyć, a serce o mało nie wyskoczyło mi z piersi. Spojrzałam na nasze złączone dłonie, po czym przeniosłam na niego zdziwiony wzrok. Na jego ustach zagościł mały uśmieszek. Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Na szczęście w końcu ruszyliśmy, dlatego swoją uwagę przeniosłam na przednią szybę.
*
-Jak znaleźliście to miejsce?- zapytałam. Byłam pod ogromnym wrażeniem. Byliśmy na wielkiej polanie, którą otaczał gęsty las. Znajdowało się tu również przejrzyste jezioro, w którym odbijał się blask księżyca. Niebo było bezchmurne i gwieździste. Żałuję, że nigdy wcześniej nie byłam na żadnym biwaku.
Aktualnie siedzieliśmy przy ognisku. Namioty były już rozłożone, a my siedzieliśmy i jedliśmy pianki. Chłopaki oczywiście również mieli piwo, które wraz z Amy popijałyśmy. Luke grał na gitarze, a my śpiewaliśmy najróżniejsze piosenki. Było cudownie i chciałabym aby zostało tak już na zawsze.
-W sumie to Calum znalazł to miejsce przypadkiem.- Ashton wzruszył ramionami.- Teraz będziemy zabierali was tu częściej.- Uśmiechnął się do mnie i do Amy, co odwzajemniłyśmy.
Oni byli naprawdę mili i zabawni. Widać, że oni naprawdę się lubili. Ciekawe czy znają się od dziecka, czy poznali się po pewnym czasie...
Nie zastanawiałam się już nad niczym, ponieważ ponownie dało się słyszeć, przyjemne dla ucha dźwięki gitary...
*
-Light czego nie śpisz?- Znikąd pojawił się przy mnie Luke. Poczułam jego ręce oplatające od tyłu moją talię. Wszyscy już spali. Była trzecia w nocy. Prawdopodobnie nadal byśmy wszyscy siedzieli przy ognisku, ale oni całkowicie przeholowali z alkoholem. Byli już nieprzytomni... Wszyscy oprócz mnie i Luke'a.
-Nie jestem śpiąca.- Wzruszyłam ramionami i ponownie spojrzałam w gwiazdy. 
Chłopak oparł głowę na moim ramieniu. Czułam jego oddech na mojej szyi. Gęsia skórka od razu pojawiła się na moich rękach.- Te gwiazdy należą do moich rodziców- powiedziałam, przerywając tym samym ciszę panującą między nami. Palcem wskazałam dwie gwiazdy, znajdujące się blisko siebie, które świeciły jaśniej od innych.- Kiedyś moja też się tam znajdzie- dodałam.
-Ty już jesteś taką moją, małą gwiazdką, wiesz Light? I jak na razie świecisz dużo jaśniej niż wszystkie razem wzięte- szepnął mi wprost do ucha. Odwróciłam się w jego stronę tak, aby móc spojrzeć w jego oczy. Nadal oplatał mnie rękami i przytulał do siebie.
-Proszę nie rób tego- mruknęłam cicho. Chłopak zmarszczył brwi, nie wiedząc o co mi chodzi. Chciałam mu wyjaśnić. Naprawę chciałam. Ale nie mogłam...
Westchnęłam i odsunęłam się od niego o krok.
-Chodź popływamy- zaproponował.
-Co?- prychnęłam zdziwiona.- W jeziorze o trzeciej w nocy? Nie mamy nawet strojów kąpielowych- stwierdziłam. Posłał w moją stronę łobuzerski uśmiech.- O nie. Jeśli myślisz, że będę się kąpała nago to się grubo mylisz.- Pokręciłam przecząco głową.
-Chociaż to strasznie kusząca propozycja, to jednak stawiałem na to, aby zostać w bieliźnie.- Po otoczeniu rozniósł się jego wesoły śmiech. Zaplotłam ręce na klatce piersiowej i spojrzałam na niego morderczym wzrokiem.- No weź Light. Jedyna okazja- powiedział. Widząc, że nadal nie chcę się zgodzić, podszedł do mnie i oparł swoje czoło o moje.- Dla mnie mała.- Pocałował mnie w czubek nosa i... o matko. Uległam.
-Okej, ale masz się odwrócić i nie patrzeć- nakazałam. Chłopak przeciągnął przez głowę koszulkę, zsunął z bioder spodnie, dzięki czemu został w samych bokserkach. Skrępowana odwróciłam wzrok.- Odwróć się- mruknęłam.
-To nie fair. Ty mogłaś patrzeć- burknął, jednak zrobił to o co prosiłam. Ja również stanęłam do niego tyłem, aby czuć się pewniej. Odpięłam rozporek, przez co spodnie bezwładnie opadły na trawę. Złapałam za końce bluzki, która po chwili  również znalazła się na ziemi. 
Nagle poczułam chłodne dłonie na moich biodrach. Podskoczyłam wystraszona.
-Ups. Nie mogłem się powstrzymać- zaśmiał się cichutko wprost do mojego ucha. Jego usta znalazły się na moim ramieniu. Składał delikatne pocałunki wzdłuż ramienia, do szyi.
-Luke...- wyszeptałam. Zamknęłam oczy, a z moich ust uciekło ciche westchnienie. Zacisnęłam palce na jego dłoni, która znajdowała się na moim biodrze. Moje serce biło nienaturalnie szybko, krew buzowała w moich żyłach, a oddech miałam nierównomierny i płytki. Nie mogłam na niczym się skupić. Byłam zdezorientowana i zagubiona. 
-Chodź.- Pociągnął mnie w stronę jeziora.- Biegniemy na trzy. Raz..dwa..trzy!- krzyknął. Oboje pobiegliśmy w wybranym kierunku, jednak ja zatrzymałam się przed samym jeziorem. Luke natomiast wbiegł do wody, nie wiedząc, że beze mnie. Wybuchłam niepohamowanym śmiechem, widząc jego minę, kiedy się we mnie wpatrywał.- Ty mała wredoto...- syknął. Zaczął iść w moją stronę, na co ja zaczęłam się cofać. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić, leżałam na ziemi, a nade mną znajdował się Luke. Był cały mokry, przez co kropelki, które po nim spływały , kapały na moje prawie nagie ciało.
-Jesteś strasznie zimny- burknęłam.
-I tak wiem, że uważasz mnie za gorącego chłopaka.- Mrugnął i uśmiechnął się łobuzersko. Ponownie z moich ust wydobył się śmiech.
-Przejrzałeś mnie- zachichotałam, jednak zamilkłam, kiedy zauważyłam, że chłopak cały czas mi się przygląda. Jego ręce znajdowały się po obu stronach mojej głowy, dzięki czemu, jego ciało zwisało nad moim. Pocałował mnie w kącik ust, przez co moje serce przestało bić.
-Jesteś moja Light- szepnął.
I kurwa. Mimo, że tak bardzo starałam się do tego nie dopuścić... Zakochałam się w nim...

Poczułam ruch, dlatego powoli rozchyliłam ociężałe powieki.
-Ciiii. Śpij dalej księżniczko- mruknął Tony. Podniosłam głowę z jego ramienia i spojrzałam na niego zdziwionym wzrokiem.- Zasnęłaś. Horror się już skończył- wyjaśnił. Chłopak wstał z łóżka i skierował się w stronę wyjścia z pokoju.- Dobranoc.- Uśmiechnął się i chciał już wyjść, jednak przeszkodził mu mój cichy głos.
-Możesz ze mną zostać?- zapytałam.
-Czekałem aż to powiesz- zaśmiał się i wrócił z powrotem do łóżka. Wsunął się na miejsce obok mnie. Wtuliłam się w jego klatkę piersiową, a on objął mnie ramieniem.
-Uznajmy, że jestem zbyt przerażona przez ten horror i nie zasnę sama- zasugerowałam. Oboje wybuchnęliśmy śmiechem.
Kiedy się uspokoiliśmy, wsłuchałam się w miarowe bicie jego serca, po czym odpłynęłam w spokojny sen.

*Następny dzień. Szkoła.*
Zobaczyłam jak Tony kieruje się w moją stronę, dlatego posłałam mu lekki uśmiech. Ten jednak spojrzał na mnie przelotnie i całkowicie zignorował. Przeszedł obok mnie i nawet nie powiedział zwykłego „hej”. Powiem szczerze... poczułam nieprzyjemne ukłucie w okolicy serca.
Tony podszedł do jakiegoś nieznajomego mi chłopaka i przycisnął go do szafek. Nie słyszałam o czym rozmawiają, jednak zauważyłam, że ich wymiana zdań była dość ostra. Po chwili pięść Tony'ego spotkała się z twarzą bruneta. Pisnęłam zaskoczona i zasłoniłam usta ręką. Nigdy jeszcze nie widziałam, aby on kogoś uderzył. 
Zauważyłam, że Louis do nich podbiegł i odciągnął przyjaciela. Jednak kiedy chcieli odejść, nieznajomy ponownie się odezwał i tym razem Louis przywalił mu w twarz. Podbiegłam do nich, jednak zanim cokolwiek zrobiłam, zjawił się nauczyciel.
-Tomlinson, Clark do dyrektora!- krzyknął zły.
-Tony nic nie zrobił. To moja wina- skłamał Louis. 
-Nieprawda. Louis nie miał z tym nic wspólnego.- Bronili się nawzajem.
-Wyjaśnicie to u pana dyrektora. Zapraszam.- Wskazał ręką w stronę dużych drzwi. We troje ruszyli w ich kierunku, przy okazji mijając mnie. Żaden nie spojrzał w moją stronę.

Co się z nimi do cholery dzieje?

A więc na wstępie chciałabym przeprosić za tak długą nieobecność.Wyjaśniam dlaczego tak długo nic nie dodawałam.Nie było mnie przez kilka dni. Nie miałam neta co równało się z tym, że nie mogłam nic pisać ani publikować. Kiedy wróciłam musiałam nadrobić nieobecne dni w szkole. Wróciłam akurat na dni pełne testów, kartkówek i pytań :) Nie miałam czasu pisać.Dlatego jeszcze raz przepraszam za to, że musieliście czekać, jednak mam też problemy w życiu prywatnym, więc mam ogromną nadzieję, że chociaż trochę mnie zrozumiecie i mi wybaczycie :( 
No, a teraz wróćmy do rozdziału :D Jak Wam się podoba? :) Bo mi szczerze mówiąc wcale. Jest beznadziejny i źle mi się go pisało :/ Widzimy już minimalnie większą relację między Meg, a Lukiem ;)
No mam problem! Nie wiem jak odmieniać imię Luke xD Na każdym fanfiction jest inaczej i cholera ja już sama nie mam pojęcia! (Pewnie i tak robię to źle xd)
No nic... Proszę o komentarze ;) To motywuje i przyśpiesza pisanie! :D
*notka może zostać zaktualizowana*

19 komentarzy:

  1. Nareszcie! Wybaczam ci ten brak obecności. ;)
    Czy tylko ja mam banana na twarzy jak coś się dzieje z Meg i Tony'm? Ale jednak ciekawi mnie jego zachowanie, czemu ją unika? Wkurza mnie tym.
    Luke, Luke, Luke.. Coraz bardziej jestem nakręcona na przeszłość Meg.
    Życzę ci weny i dodawaj jak najszybciej! ;3 ♥

    OdpowiedzUsuń
  2. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  3. No właśnie. Co oni odwalają! Rozdział świetny, ale kompletnie nie rozumiem co Lou i Tony kombinują. Serio? Bójka? W szkole? Ahh! Liczę na to, że w następnym rozdziale Meg da im niezłe kazanie =D No i oczywiście rozumiem Cię. Masz też swoje życie i szkołę :) Hmm... co do imienia Luke. Ja zawsze odmieniam je Luke'a, Luke'owi. I chyba też to robię źle :/
    Do następnego Skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
  4. Rozdział super. Czekam z niecierpliwością na kolejny <3 ~@heroineNialler

    OdpowiedzUsuń
  5. Wybaczam ci brak nieobecności i na taki rozdział warto było poczekać :) Ale co Tony i Louis planują ? O co im może chodzić?
    Jak zwykle cudowny rozdział
    W wolnej chwili zapraszam do mnie
    Van <3http://diaries-memories-zayn-malik-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział cudowny jak zawsze :) Tony był słodki XD ale naprawdę jestem ciekawa tajemnicy chłopców bo w ostatniej scenie zachowali się jak dupki :(
    Życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
  7. "Oddychałam głęboko, wdychając przyjemny zapach. Tak. Ten żel jest zdecydowanie Tony'ego." TY POETO!!

    Musiałam to napisać XD

    OdpowiedzUsuń
  8. Chamska końcówka, szkoda że nasze najbliższe osoby które często są ranione głupiego nonszalanckiego 'hej' nie powiedzą! :( Życie często nam płata figlem, przez które często upadamy. Czemu? Czemu życie jest ciężkie? :(
    Co do rozdziału, to jest niesamowicie wykonany :) Moim zdaniem, nawet czekanie się opłacało nawet jeśli rozdział jest krótki (nie uważam tak o twoim ;*).
    Mam nadzieję, że sytuacja między Light :) a chłopaków się poprawi, czekam na kolejny nieziemski rozdział :*
    Weny życzę :)
    Do następnego :*

    OdpowiedzUsuń
  9. Rozdział jest naprawdę cudowny !! Twoja nie obecność nie była aż tak duża :) warto było czekać :) tak dużo Mony !! *-* te wymiany zdań podczas oglądania horroru były zabawne :> dużo tutaj tez wspominała o Luke'u ( tez nie wiem jak się to imię odmienia xD) jestem ciekawa co więcej się z nim wiąże i dlaczego ja zostawił .. chociaż stawiam kilka opcji jak to ze np uciekł, skończył 18 i musiał się wyprowadzić albo został adoptowany .. tak wiele teorii ! ;) myślę że chłopaki przywalili temu gościowi w szkole bo powiedział coś o Rose albo o Meg ... jak rak to dobrze zrobili !! Jeszcze bym mu poprawiła ^^ chce takiego Tony'ego obok siebie .. normalnie mój rysopis cudownego chłopaka :) albo takiego Louisa bym na urodziny poprosiła ! :( albo jeszcze wcześniej bo do września daleko xd rozdział jest uroczy !!! nie wiem już jak określać te rozdziały(pozytywnie rzecz jasna ) ... musze zajrzeć do jakiegoś słownika i poszukać więcej jakiś dobrych słów opisujących ten rozdział :) mam nadzieje ze wszystkie te kartkówki i sprawdziany zaliczyłaś ! ;)
    Pozdrawiam !! :*
    ~Rybka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha cieszę się, że nie macie mi za złe tej nieobecności ^^
      I ulżyło mi, że rozdział się podoba! (chociaż ja uważam, że wyszedł mi beznadziejnie ;c)

      Co do Luke'a to wszystko zostanie wyjaśnione! Obiecuję! ;)
      I to dlaczego oni zaatakowali tego chłopaka też wyjaśnię xD

      Hahaha również bym chciała mieć obok siebie kogoś takiego jak Tony czy Lou ;c

      Usuń
  10. Ale mieli słodką noc! Boziu, ile ja bym dała, żeby znaleźć się na jej miejscu. No, bo w końcu ma za brata (przyrodniego, ale jednak) Louis'a Tomlinson'a, przyjaciela Tony'ego Clark'a, w dodatku spotkała Luke'a Hemmings'a, Ashton'a Irwin'a, Calum'a Hooda! Dziwi mnie jednak, iż Michael Clifford nie był z nimi. Może się później zaprzyjaźnią, kto wie? No, w każdym razie..
    Rozdział jak najbardziej mi się podobał! Ta noc horrorów była, jak już wspomniałam, genialna! No i w ogóle tak dużo Mony, aww! *-* Oni powinni być razem, mówiłam to już?! Tak? No to powiem jeszcze raz; oficjalnie uważam, iż Meg Evans oraz Tony Clark powinni być razem! Najlepiej teraz, ale..
    Dlaczego w zwiastunie nr 2 wyraźnie widać, iż Meg się zakochała w Louis'ie?! Przecież to jej brat, no ludzie! Rozumiem, iż serce nie sługa, ale sam fakt. Kurcze. Jeśli on ją jakkolwiek zrani, albo coś, to nie wytrzymam, znajdę go i skopię mu osobiście ten zajebisty tyłeczek! Poważnie.
    Ten incydent w szkole był strasznie chamski! Dlaczego oni ją zignorowali, hmm? Mogli chociaż przelotnie na nią spojrzeć. To by mniej bolało, niż fakt, że zachowują się, jakby się nic nie stało. Ugh, na jej miejscu poszłabym do Amy to obgadać, w końcu tak dawno się nie widziały..
    Swoją drogą, czy u niej wszystko w porządku? Bo ostatnio, jak się spotkały, to miałam wrażenie, iż ona się w sobie zamyka. Nie chce nic jeść, z nikim się spotykać.. Jejciu! :c
    A, właśnie! Zapomniałabym napisać o naszym cudownym Luke'u! Czy miał już wtedy kolczyk w wardze? *-*
    No i ta sytuacja w jeziorze była taka słodka. Rozumiem, że później się pocałowali, hmm? :3
    No nic, na mnie już pora.
    Miłego dnia!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak wiem, że wielu osobom mimo tego, że Lou i Meg to PRZYRODNIE rodzeństwo, będzie przeszkadzał ich możliwy związek xD Ale wszystko się okaże i każdej tajemnicy dowiecie się z czasem! ;)

      Tak, też uważam, że to w szkole było chamskie! A co do Amy... To mam już w głowie przygotowane jedno wydarzenie, tylko muszę do niego najpierw dotrzeć xD

      A i co do Michaela to nie było go, ponieważ zabrakło mi miejsc w samochodzie xD (O tak hahah) Miał być i już nawet o nim pisałam, ale zorientowałam się, że w 6 osób się tam nie zmieszczą xD

      I tak Luke miał już wtedy kolczyk w wardze! :D
      A co do pocałunku, to w sumie każdy może to zinterpretować inaczej ;) Jak kto sobie wyobrazi :)

      Również życzę miłego dnia! ♥

      Usuń
  11. CUDO*.*CUDO*.*CUDO*.* jezu jak ja to kocham :* Weny <3

    OdpowiedzUsuń
  12. Boże, jak ja to kocham. Dlaczego mi to robisz? Chcesz, żebym zakochała się w trzech chłopakach na raz? To nie fair :/
    Ale i tak to kocham <3
    ~Kathleen

    OdpowiedzUsuń
  13. Cudo! !!
    Nie wiem co jeszcze mogę napisać, skoro wszystko zostało opowiedziane...
    Czekam.na nexta*

    OdpowiedzUsuń
  14. Cóż.... rozdział przeczytałam już w piątek ale dopiero teraz zebrałam się na napisanie komentarza i strasznie za to przepraszam.. Rozdział jest świetny :) Jestem ciekawa kiedy poznamy całą prawdę...Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  15. Łaaał :D Ja chce NEXT! tak serio ? jak cie nie bylo to czytałam całego bloga od początku, bo tak mi się podoba, i nie mogłam się doczekać że już wchodze sobie żeby sobie przeczytać jakiś rozdział a tu prosze jeest nowy :D Mi się mega podobał, ten rozdział i nie moge sie doczekać neext i chce poznać prawde! :D Życze ci weny kochana <3 Pozdrawiam ♥

    OdpowiedzUsuń
  16. Muahahahah xD
    Nominowałam Cię xD
    http://instant-fanfiction.blogspot.com/p/liebster-award.html
    hyhyhy ^^

    OdpowiedzUsuń
  17. Kochana trafilam na ten blog nie dawno i jiz sie matrwilam ze go zistawilas ! Ale naprawde sue bardzo ucieszylam kiedy ( dopiero) dzisiaj weszlam ! No wiec... ta noc u Tonny'ego to poprostu hdhfndjdhsjsdb *o* hahahah xd + dlaczego oni ( nwm dlazego bardziej pbrazilam sje na Tonny'ego bo po tej nocy no to mi sie wydaje ze oni beda cos ten tego a ten po prostu ja ignoruje! Chociaz w sumie Lou to jej ( przyrodni ale jedbak ) brat i powinien sie nia interesowac a nie calkiem ignorowac -.- ) jestem ciekawa co ten koles zrobil ........
    a to wsppmnienie biwaku z Luke'iem to poprostu ndjdhjdhfhdhdjdj xo xo a co do odmieniania jego imienia to czyka trzeba napisac Luke i po apostrofie dana koncowke np. Luke'owi ale pewna nie jestem xo


    Zycze weny i przepraszam za bledy ale jestem na tel


    Tori ;***

    OdpowiedzUsuń