poniedziałek, 8 czerwca 2015

Rozdział 21

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
_________________________________________________________________________________

Przekręciłam się na drugi bok, czując nieprzyjemny chłód. Mimo tego, że byłam przykryta kołdrą, to jednak nie dawało mi wystarczającego ciepła, które dawał mi wcześniej Louis. Właśnie... Gdzie on jest?
Przejechałam ręką po stronie łóżka, na której powinien się znajdować, ale zastałam tylko puste miejsce. Niechętnie podniosłam powieki i rozglądnęłam się po pokoju. Był pusty. Przetarłam ręką oczy, po czym westchnęłam głośno. Nie chciałam jeszcze wstawać, ale szkoła wzywa...
Spojrzałam na zegarek. 8:45. Moje oczy podwoiły swoje rozmiary, a ja momentalnie wyskoczyłam z łóżka. Jestem spóźniona! Dlaczego ten cholerny budzik nie zadzwonił?! Z zamachem otworzyłam szafę i wyjęłam z niej pierwsze-lepsze ciuchy. Kiedy miałam iść do łazienki się przygotować, do pokoju wszedł Louis. W rękach trzymał tackę z jedzeniem oraz piciem. Spojrzał na mnie zaskoczony i odłożył trzymane rzeczy na biurko.
-Już nie śpisz?- zapytał zaskoczony. Zmarszczyłam brwi i odwróciłam się w jego stronę.
-”Już”?- Zrobiłam cudzysłów w powietrzu.- Jest po ósmej! Jesteśmy spóźnieni do szkoły! Nie wiem dlaczego, ale ten przeklęty budzik nie zadzwonił!- warknęłam, wskazując palcem urządzenie.
-Nie zadzwonił, ponieważ go wyłączyłem.- Wzruszył obojętnie ramionami. Przez chwilę się w niego wpatrywałam, po czym pokręciłam głową. 
-Czekaj, czekaj... Ty go wyłączyłeś?- zapytałam.- Louis! Przez ciebie się spóźnimy!- fuknęłam zirytowana. Nie jestem tu długo. Staram się mieć dobre oceny, oraz opinię wśród nauczycieli. Może jemu nie zależy, ale ja chciałabym być najlepsza. Chciałabym, żeby rodzice mogli być ze mnie dumni, żebym miała jakieś szanse na dobrą pracę w przyszłości. 
-Po pierwsze i tak już jesteśmy spóźnieni...- odpowiedział, a ja wywróciłam oczami.- Po drugie pomyślałem, że może zrobimy sobie dzisiaj wole i gdzieś wyskoczymy?- Oparł się o biurko i wpatrywał się we mnie przeszywającym spojrzeniem. Przygryzłam lekko wargę i odwróciłam wzrok. 
-A co na to twoi rodzice?- zapytałam po chwili ciszy. Chłopak westchnął i ruszył w moją stronę. Złapał moją twarz w dłonie, zmuszając tym samym, abym na niego spojrzała. Przyglądałam się jego intensywnie szarym oczom, z których nie mogłam kompletnie nic wyczytać. Świetnie maskował to o czym myśli.
-Ja się tym zajmę, okej? Poza tym zrobiłem ci śniadanie. Myślałem, że będziesz jeszcze spała, ale nie zdążyłem- powiedział i uśmiechnął się lekko, co odwzajemniłam. Starał się. Mimo wszystko się starał i było to cholernie urocze. Pstryknęłam go palcem w nos, po czym odsunęłam się od niego o krok.
-Okej- przytaknęłam i wzięłam jedzenie, które mi przygotował.- Dziękuję- powiedziałam i wyszłam z pokoju, kierując się do salonu. Zbiegłam po schodach, a kiedy usiadłam na kanapie, włączyłam telewizor. Po chwili Louis znalazł się koło mnie. Zajadałam jedzenie, czując na sobie jego intensywny wzrok. Zaprzestałam swoich czynów i popatrzyłam na niego marszcząc brwi.- Mam coś na twarzy? Jestem brudna?- zapytałam i przejechałam palcami po ustach.
-Nie. Po prostu lubię się tobie przyglądać. Intrygujesz mnie- powiedział i wzruszył ramionami. Odłożyłam talerz na stół i odwróciłam się w jego stronę, aby móc lepiej go widzieć.
-Intryguje cię to jak jem?- Kiedy tylko te słowa wyleciały z moich ust, usłyszałam jego dźwięczny śmiech roznoszący się po pokoju.
-Nie. Ty mnie intrygujesz. Wszystkim co robisz.- Podniósł się z miejsca i ruszył w stronę wyjścia, jednak zatrzymał się jeszcze i odezwał się.- Jak zjesz, idź się przebrać, a później gdzieś pójdziemy.- Zanim zdążyłam się o cokolwiek zapytać, jego już nie było. Ciekawe gdzie mnie zabiera?
Skończyłam śniadanie, wyłączyłam telewizor i pobiegłam na górę do swojego pokoju, aby jak najszybciej się przygotować. Nie powiem, byłam trochę podekscytowana. Może i nie było czym, jednak i tak czułam przyjemne ciepło, rozchodzące się po moim ciele. Złapałam ciuchy leżące na ziemi, po czym zamknęłam się w toalecie.
***
-Gdzie tak właściwie jedziemy?- zapytałam. Spojrzałam na niego wyczekująco. Miał bardzo wyraźne kości policzkowe, co było naprawdę atrakcyjne. Co jakiś czas przeczesywał ręką włosy. To był pewnie jego nawyk, albo czymś się denerwował. Dziwię się, że taki przystojny chłopak jak on nie ma jeszcze dziewczyny. Przecież wszystkie się o niego dosłownie zabijają! Może jest on typem chłopaka, który 'nie bawi się w związki'. 
Lub po stracie Rose nie chce nikogo mieć?
Ugh. Racja. Prawdopodobnie żadna z dziewczyn nie jest taka, jaka była Rose. Do tej pory boli go jej strata. Może faktycznie tak bardzo kochał Rose, że nikogo teraz nie chce mieć? W sumie nie dziwię mu się. Ja również odczuwam coś takiego, tyle że osoba którą ja kochałam wcale nie umarła. Żyje i z pewnością z tego życia korzysta jak najbardziej.
Nieświadomie zaciskałam ręce w pięści. Wkurzał mnie. Tak cholernie wkurzało mnie nawet myślenie o nim! Nienawidzę go! Czuję do niego ogromną odrazę! I mimo tego, że go nie znoszę, jednak nadal zajmuje ważne miejsce w moim pieprzonym sercu. Mimo tego, że tak strasznie starałabym się o nim zapomnieć lub po prostu znienawidzić, ja nie potrafię. Kocham go. Z całego serca kocham tego dupka Luke'a!
Moje rozmyślania przerwał dzwonek telefonu Louisa. Nawet nie zorientowałam się, że nie odpowiedział na moje pytanie... Chłopak sięgnął do kieszeni spodni i wyciągnął z niej komórkę, którą przyłożył do ucha.
-I jak?... To świetnie!... Na pewno będziesz mogła?- Czyżby rozmawiał z Nathalie?- A więc ustalone.- Na jego ustach pojawił się mały uśmiech. Zastanawiałam się o co może chodzić. Przygryzłam lekko wargę i spuściłam wzrok, kiedy zorientował się, że przez cały czas się mu przyglądałam. Rozbawiony pokręcił głową, a jego kąciki ust podniosły się jeszcze bardziej ku górze.- Do zobaczenia- powiedział, po czym zakończył połączenie.- Czemu mi się tak przyglądasz?- zapytał nie odrywając wzroku od jezdni.
-Ponieważ mnie intrygujesz- odpowiedziałam pewnie, używając jego własnych słów. Zmarszczył brwi, po czym zaczął się śmiać. Posłał w moją stronę rozbawione spojrzenie.
-Aha. Czyli ja cię intryguje?- Pokiwałam głową. Był dla mnie jedną wielką zagadką i nigdy nie wiedziałam o czym myśli. Jednym słowem – intrygował mnie.- Słuchaj, muszę pojechać jeszcze w jedno miejsce, a później zabiorę cię tam, gdzie mieliśmy pojechać, okej?- zmienił temat.
-Nie ma sprawy- zgodziłam się od razu. W sumie to nadal nie wiem, gdzie my się wybieramy! Jednak coś mi się wydaje, że nawet jeśli bym go o to zapytała, on nie udzieliłby mi odpowiedzi. Nie odzywałam się już więcej, tylko przez resztę drogi wpatrywałam się w widoki za oknem.
***
Kiedy zatrzymaliśmy się przy jakimś dużym, starym budynku, Louis wysiadł z samochodu, dlatego zrobiłam to samo. Niepewnie stanęłam obok niego i od razu uspokoiłam się, kiedy poczułam jak łapie mnie za rękę i splata nasze palce razem. Ruszył przed siebie, przez co ja również musiałam.
-Tylko coś szybko załatwię i będziemy mogli stąd spadać- powiedział. Pokiwałam głową na znak zgody. Nie czułam się tu dobrze. Nie podobała mi się ta okolica, więc świadomość, że zaraz stąd znikniemy mnie cieszyła.
Szłam krok w krok za nim, nie chcąc zostać w tyle. Nie pomagały mi w tym jego długie nogi. Jest zbyt szybki! Chłopak widząc, że zostaję troszkę w tyle, zwolnił i uśmiechnął się do mnie co odwzajemniłam.
Weszliśmy do budynku, który minimalnie przypominał jakiś nadziemny parking, tyle że bez samochodów. W oddali zobaczyłam grupkę osób, którzy stali, rozmawiali i śmiali się.- Poczekaj tu na mnie- szepnął mi do ucha Louis, po czym puścił moją dłoń i poszedł w kierunku obcych mi ludzi. Przywitał się z większością i zaczął z nimi rozmawiać. A ja stałam i wpatrywałam się w nich, czekając aż w końcu stąd pójdziemy. Miałam na rękach gęsią skórkę mimo tego, że nie było mi zimno.
-Witaj Meg. Nie sądziłem, że kiedykolwiek zobaczę cię w tym miejscu. Co ty tu robisz?- usłyszałam, przez co zaskoczona podskoczyłam lekko. Moje serce biło bardzo szybko, a ja starałam się unormować przyspieszony oddech. Spojrzałam na osobę stojącą obok mnie.
-Czekam na Louisa- odpowiedziałam Gregowi. Z uwagą przyglądałam się jego twarzy. Miał gdzieniegdzie pojedyncze zadrapania po pobiciu przez Louisa, jednak wyglądał naprawdę dobrze. Nie wiem czy powinnam z nim rozmawiać. Lou mi zabronił, ale w sumie dlaczego? Greg nigdy mi niczego nie zrobił, więc nie mam powodu aby go unikać. Prawda?
-Zrelaksuj się. Nie zjem cię przecież- rozbawiony lekko szturchnął mnie w ramię. Nawet nie wiedziałam, że przygryzam wargę. Wypuściłam ją spomiędzy zębów, po czym posłałam w jego stronę delikatny uśmiech, który odwzajemnił.
-Tsa, chyba masz rację- przyznałam.- Po prostu... nie podoba mi się tu- mruknęłam rozglądając się po tym miejscu. Poczułam, że ktoś oplata mnie ręką w tali i przyciąga bliżej siebie, przez co uderzyłam w czyjś tors. 
-Spierdalaj stąd Greg. Mówiłem przecież, żebyś się do niej nie zbliżał- warknął Louis.
-Spokojnie wojowniku! Nie wiedziałem, że ona tu będzie!- Uniósł ręce w geście obrony.- Poza tym ładnie dziś wyglądasz Meg- zwrócił się w moją stronę. Momentalnie się zarumieniłam.
-Dziękuję...- szepnęłam speszona. Louis mocniej zacisnął rękę na moim biodrze. Wiedziałam, że się spiął. Był zły. Ale dlaczego?
-Radzę ci iść stąd, bo inaczej moja pięść będzie miała bliższe spotkanie z twoją twarzą- zagroził. Zdenerwowana instynktownie złapałam chłopaka za rękę. Nie chciałam aby to zrobił. Nie chcę patrzeć na to jak się bije. Chcę już po prostu stąd iść, aby nikomu nic się nie stało.
-Przecież mam takie samo prawo tutaj być jak ty- prowokował go.- Poza tym nie spodziewałem się, że tu jeszcze kiedykolwiek przyjdziesz. Czyżbyś wracał do gry? Z tego co wiem, po śmierci Rose przestałeś się „w to bawić”.- Zrobił cudzysłów w powietrzu. Louis był wkurzony. I to porządnie. Ciężej oddychał i był cały spięty. Greg stąpał po naprawdę kruchym lodzie. 
-Nie prowokuj mnie.- Widziałam, że starał się zachować spokój, jednak nie za dobrze mu to szło. Błagam, aby nie zrobił niczego głupiego.
-Ale ja cię nie chcę prowokować Louis! Nie uważasz, że ona jest do niej bardzo podobna? Jak sądzisz... To polepsza czy pogarsza aktualną sytuację?- zapytał. Patrzyłam raz na jednego, a raz na drugiego. Nie wiedziałam o czym mówią. Nic nie rozumiałam z ich rozmowy i coś mi się wydawało, że mnie w ogóle nie powinno przy niej być.
Louis odsunął się ode mnie po czym z zaciśniętymi pięściami oraz szczęką, ruszył w kierunki Grega. Zanim mógł cokolwiek mu zrobić, złapałam go za ramiona i oplotłam go od tyłu rękami, uniemożliwiając tym samym jakikolwiek ruch. Policzek miałam przyciśnięty do jego pleców, a dłonie z przodu splecione razem z jego.
-Nie rób tego. Proszę chodźmy już- szepnęłam cichym głosem. Jego spięte ciało momentalnie się rozluźniło, dlatego powoli się od niego odsunęłam. Na szczęście mnie posłuchał. Nie odzywając się, odwrócił się tyłem do Grega, po czym splatając nasze palce razem, ruszył przed siebie. Ostatni raz popatrzyłam na Grega, posyłając mu przepraszający uśmiech.
Kiedy byliśmy przy samochodzie, Louis zatrzymał się i przeczesał ręką włosy. Wpatrywał się we mnie przez chwilę, po czym wsiadł do auta. Zrobiłam to samo. Przez większość drogi się nie odzywaliśmy, a ciszę zapełniała muzyka w tle.
-Wszystko okej?- zapytałam w końcu. Pokiwał głową i westchnął.- Gdzie jedziemy?- Mam nadzieję, że tym razem to miejsce będzie zdecydowanie przyjemniejsze. Nie chcę ponownie kogoś spotkać, przez kogo Louis będzie zły.
-W sumie straciłem już na wszystko ochotę. Chcę się po prostu gdzieś przejść- mruknął.
-A więc chodźmy do lasu. Jest tam takie jedno fajne miejsce i wydaje mi się, że raczej ludzie tam nie chodzą, więc dzięki temu nikt nam nie będzie przeszkadzał- zaproponowałam.
-Okej- zgodził się od razu. Skręcił w prawo, aby dojechać do głównych ulic Londynu.
***
-Zawsze chciałam się tu uczyć...- mruknęłam kiedy przejeżdżaliśmy obok jednej z najbardziej prestiżowych i znanych szkół tańca w Londynie. Uczyli się tutaj zawodowcy i naprawdę utalentowani tancerze. Marzeniem każdego jest nauka tutaj.
-To dlaczego nie złożysz papierów czy co tam trzeba i nie zaczniesz tu uczęszczać?- zapytał, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. Spojrzałam na niego wyraźnie zaskoczona.
-Ja?!- Zaczęłam się śmiać. On naprawdę potrafił rozbawić człowieka.- Louis oni tam nie przyjmują byle kogo! Trzeba mieć do tego talent! Ja tańczę przeciętnie i na pewno bym się tam nie dostała!- powiedziałam. 
-Moim zdaniem tańczysz świetnie- fuknął cicho.
-Żeby się tam uczyć nie można tańczyć po prostu „świetnie”.- Zrobiłam cudzysłów w powietrzu.- Trzeba tańczyć perfekcyjnie- dodałam. Usłyszałam jego ciche prychnięcie.- Moja mama tu tańczyła...- mruknęłam cichym głosem. Louis zmarszczył brwi i popatrzył na mnie.
-Naprawdę?- zapytał.
-Tak. Była jedną z najlepszych tancerek. Kiedy byłam młodsza zabierała mnie tam. Uwielbiałam patrzeć jak tańczy.- Uśmiechnęłam się na to wspomnienie.- Chciałabym być taka jak ona. Chcę, aby mogła być ze mnie dumna.- Spuściłam wzrok na swoje palce, które nagle były bardzo interesujące.
-Twoja mama na pewno byłaby z ciebie dumna- stwierdził. Nie odezwałam się. Czy aby na pewno byłaby? Nigdy nie będę tak doskonała jak ona. Nie potrafię. Ja jestem na to zbyt słaba. Ona pracowała latami i mimo wielu niepowodzeń i przeszkód, które stawały jej na drodze nie poddawała się. Walczyła i zawsze osiągała zamierzony cel.- Nie zdajesz sobie sprawy jak wielu zalet w sobie nie dostrzegasz. Ja je widzę od dłuższego czasu, a ty? Ty starasz się je ukryć przed światem. Wmawiasz sobie jaka jesteś niedoskonała chociaż tak naprawdę jest zupełnie inaczej..- mówił. Przygryzłam lekko wargę. Nie ja wcale tak nie robię! Nie ukrywam w sobie nic! Po prostu widzę jaka jest prawda!- Pomogę ci...- powiedział nagle, a ja byłam całkowicie zbita z tropu.
-Co?- zapytałam.
-Pomogę ci dostrzec to, co widzę w tobie ja.....

Nie można nienawidzić siebie. Nie ma ludzi nieidealnych.
Ponieważ dla niektórych jesteśmy doskonali, będąc po prostu sobą.

Hej, cześć i czołem! Wiem zawaliłam, ale po prostu miałam ten tydzień wolny i przez kilka dni nie było mnie w domu. A teraz ponownie wracam do szkoły i jak na "dzień dobry" nauczyciele witają nas testami i kartkówkami :) Po prostu świetnie!Ale nie będę się nad sobą użalać...
Ten rozdział miał być dłuższy, ale postanowiłam przerwać w tym momencie i więcej zostawić na następny rozdział :) Jak się on podoba? Jak na razie nic się w nich nie dzieje, ale czekam do takiego konkretnego rozdziału, w którym ujawni się jeden ze spoilerów! :DI znowu podoba mi się zakończenie xD No i nie wiem dlaczego, ale polubiłam Grega xD (on jest bardzo... zmienną postacią :D)
"Light" jest od teraz i na Wattpadzie! :) >>KLIK<<
Komentujcie, obserwujcie i co tam jeszcze możecie! ♥ Kocham Was ♥
Zapraszam również na bloga When Worlds Collide! Jest to tłumaczenie, które tłumaczę ja, Katerina i Mara♥


*notka może zostać zaktualizowana*

12 komentarzy:

  1. Świetny rozdział :)
    Czekam na następny !
    Weny :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Hej! 😁 Nawet nie wiesz jak się cieszę, że Meg ma taki dobry wpływ na Lou. Jeszcze chwila i znowu pobiłby się z Gregiem....
    Do następnego Skarbie ♥

    OdpowiedzUsuń
  3. Hej!
    Zaciekawiło mnie miejsce, do którego się udali. Bardzo! :c

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny jak zwykle! *_*
    Czekam na nn i zapraszam do siebie! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Wow! Iwona, ten rozdział jest lekko emocjonalny, zależy też kto się w to wczuje! :) Uwielbiam to, jak piszesz - co robisz świetnie i zniecierpliwością będę czekać na kolejny zniewalający rozdział, jak jest ten :)
    Weny życzę :*

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne!!!!!!! Ten rozdział przeczytałam już 6 razy (NAPRAWDĘ)! Ogólnie twój cały blog jest jak bardzo pociągająca książka i ciągle czytam go od nowa.
    Już bardzo nie lubię Grega. Tylko szkoda, że Tony i Louis nie chcą jej powiedzieć czemu nie ma z nim rozmawiać.
    Nie mogę się doczekać nn
    Pozdrawiam i życzę pełno weny

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowne !!! :D Tak wogóle to bardzo ale to bardzo przepraszam ze tak późno ale wcale nie mam żadnego luzu pod koniec roku szkolnego i cały czas siedzę w książkach i uczę się i uczę aż porostu głową mi eksploduje ! Wogóle ostatnio jestem coś cholernie szczęśliwa a jak jeszcze zobaczyłam rozdział to porostu euforia ! :D :D nie ma tu Tony'ego ;') tęsknię !! Ale jest Louis wiec również mi to odpowiada ! ;D Najlepiej jakby oni stworzyli trójkącik i myślę że każdy byłby zadowolony xD ( o czym ja myślę ) ;D cholernie ciekawa jestem tym spacerem do lasu !! *-* będzie tak tajemniczo !! :3 i mam nadzieje ze uroczo to będę miała znowu okazję pokrzyczec z radości w poduszkę ! ;) ;) ;) Greg jest bardzo ... interesujący ^^ jestem ciekawa w jakich sytuacjach on będzie :)) rozdział jest po prostu fantastyczny i mega uroczy ! Twój sposób pisania jest bardzo dobry a nawet świetny. Uwielbiam czytać jak opisujesz te wszystkie uczucia i te dialogi :) naprawdę musze sobie zafundować słownik języka polskiego by zaopatrzyć się w epitety i móc wypisywać więcej jak najlepszych rzeczy o tym opowiadaniu:) boże ile użyłam tu uśmiechów ! Jestem naprawdę szczęśliwa xD wracając .. to baaaardzo miłe ze strony Louisa ze próbuje podwyższyć jej samoocenę ale niech nikt nie liczy ze to się stanie z rozdziału na rozdział ... to nie jest proste .. osoba taka jak Meg nie jest łatwa to zrozumienia ....
    Louis najpierw chcesz ją na wycieczkę zabrać a teraz to już nie ?!!! :D tak nie może być ! :3 ^^ wiec ... podsumowyując rozdział jest genialny , całe to ff jest niepowtarzalne i według mnie mogłoby podchodzić pod książkę :) życzę Ci jak najmniej słabych ocen na koniec a jak najwięcej tych bardzo dobrych :) w gimnazjum nie jest lekko ;-; ...
    Pozdrawiam i życzę miłego weekendu ♥ ( wiem dopiero czwartek ale możliwe ze jutro nie będę miała czasu wejść na internet ;-; )
    ~Rybka

    OdpowiedzUsuń
  8. Cudo, czekam na nexta!
    Zapraszam do mnie, jutro kolejny rozdział!

    OdpowiedzUsuń