czwartek, 16 lipca 2015

Rozdział 24

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
CZYTAĆ NOTKĘ POD ROZDZIAŁEM! WAŻNE!!
_________________________________________________________________________________
Usłyszałam upierdliwy dzwonek do drzwi. Jęknęłam cicho i poruszyłam się niespokojnie. Nie chciałam się ruszać. Chciałam spać. Byłam wykończona i marzyłam tylko o jeszcze kilku godzinach snu. 
Kiedy uciążliwy dźwięk nie ustawał w końcu podniosłam ociężałe powieki. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, zaskoczona, że nie jestem w swoim pokoju. Mój wzrok zatrzymał się na śpiącym Louisie. Ach tak. Zasnęliśmy na kanapie.
Na moich ustach zagościł nikły uśmiech. Nie mogłam narzekać, bo było mi cholernie wygodnie. Poza tym nie miałam żadnych koszmarów, dzięki czemu ta noc przebiegła przyjemnie. Na dodatek mogłam słuchać bicia jego serca, co całkowicie mnie uspokajało.
-Mogłabyś otworzyć?- mruknął zaspany chłopak i powoli podniósł powieki. Pokiwałam głową na znak zgody i podniosłam się z jego kolan. Ruszyłam w stronę drzwi i przeklęłam w myślach osobę, która o tak wczesnej porze postanowiła nas odwiedzić. Chociaż w sumie dzięki niej nie spóźnimy się do szkoły, jednak i tak mój humor nie jest zbyt dobry.
Chwyciłam za klamkę od drzwi, nacisnęłam ją i pociągnęłam w swoją stronę. Stanęłam jak wryta, kiedy zobaczyłam osobę stojącą na zewnątrz. Spodziewałam się wszystkich, ale na pewno nie jej.
-Amy?- zapytałam nie dowierzając. Dziewczyna rzuciła się na mnie, zamykając w szczelnym uścisku. Straciłam równowagę, przez co  obie wylądowałyśmy na podłodze. Zaczęłyśmy się śmiać. Przyciągnęłam ją jeszcze bliżej siebie i nie zamierzałam jej puszczać. Cholernie się za nią stęskniłam.
Usłyszałam cichy śmiech, więc podniosłam wzrok na Louisa opierającego się o framugę drzwi. Przyglądał nam się z wielkim uśmiechem na twarzy.- Co ty tu robisz?- zwróciłam się do przyjaciółki. Odsunęła się ode mnie, podniosła z ziemi, przy okazji pomagając również mnie i stanęła obok chłopaka. Spojrzała na niego, po czym położyła głowę na jego ramieniu. Zaskoczona zmarszczyłam brwi.
-Louis wpadł na pomysł, aby namówić dyrektorkę, żeby pozwoliła mi zostać przynajmniej na kilka dni tutaj. Pomyślał, że się ucieszysz i chcieliśmy ci zrobić niespodziankę- powiedziała i wzruszyła ramionami.
-Zostaniesz tutaj?- zapytałam cichym głosem. Dziewczyna uśmiechnęła się lekko i pokiwała głową.
-Na kilka dni. Jak na razie dyrektorka zgodziła się tylko na tyle- odpowiedziała. Zasłoniłam usta ręką i patrzyłam raz na Amy, a raz na Louisa. Staliśmy w miejscu i zauważyłam, że oboje zaczęli się stresować.
-Nie cieszysz się?- zapytał chłopak. Nie odpowiedziałam tylko podbiegłam do niego i rzuciłam się na niego, zarzucając i oplatając jego szyję rękami. Zachwiał się i cofnął o krok, jednak przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
-Dziękuję, dziękuję, dziękuję!- pisnęłam szczęśliwa i pocałowałam go w policzek. Oboje zaczęli się śmiać, po chwili dołączyłam do nich również ja.- Naprawdę wymyśliłeś to wszystko dla mnie?- zapytałam i spojrzałam na niego.
-Tak. Wiem, że czujesz się lepiej przy niej, dlatego postanowiłem zabrać tutaj Amy przynajmniej na kilka dni- powiedział i wzruszył ramionami. Wtuliłam się w jego ciało jeszcze bardziej.
-Dziękuję- powtórzyłam kolejny raz, ale cholera... tęskniłam za Amy, a teraz okazuje się, że dzięki Louisowi będę ją miała przy sobie kilka dni. To chyba najlepsza rzecz jaką kiedykolwiek dla mnie zrobił.- Jesteś najlepszy- dodałam.
-Ej bo będę zazdrosna- wtrąciła się Amy. Zachichotałam cicho. Chłopak pocałował mnie w czubek głowy, po czym się ode mnie odsunął. Odwróciłam się w stronę przyjaciółki.
-Nie martw się. Ciebie nikt nie zastąpi.- Uśmiechnęłam się do niej, co od razu odwzajemniła.- Chodź.- Złapałam ją za rękę i pociągnęłam za sobą do mojego pokoju. Zamknęłam drzwi i spojrzałam na przyjaciółkę. Zmierzyłam jej sylwetkę wzrokiem i skrzywiłam się lekko.- Schudłaś- stwierdziłam od razi i zaplotłam ręce na klatce piersiowej. Dziewczyna wywróciła oczami i powtórzyła mój gest.
-To nic wielkiego. Po prostu po twoim wyjeździe przestałam jeść. Ale to trwało tylko przez kilka dni. Już jest okej- wyjaśniła i wzruszyła ramionami. Zmrużyłam podejrzliwie oczy, po czym westchnęłam.
-Okej. Mam nadzieję, że już naprawdę jest dobrze.- Podeszłam do niej kilka kroków.- Martwię się o ciebie. Nie chce, żebyś przechodziła przez to wszystko. Na dodatek nadal mam te cholerne wyrzuty sumienia, że zostawiłam cię tam samą.- Usiadłyśmy na moim łóżku. Zauważyłam, że dziewczyna co chwila rozgląda się po pomieszczeniu, oglądając go. Złapała mnie za rękę i uścisnęła ją pocieszająco.
-Nie zadręczaj się tym, dobra? Ja daje sobie radę, a widząc ciebie szczęśliwą, w pełnej rodzinie czuję wielką ulgę. Cieszę się bardziej tym, że tu zamieszkałaś niż tym, gdybyś miała zostać tam ze mną- powiedziała. Ta cecha była u niej naprawdę cudowna. Przejmowała się każdą inną osobą, nie zwracając uwagi na siebie. Dla niej liczyło się bardziej szczęście innych, nawet jeśli w jakimś stopniu zabierało tą radość jej. Potrafiła się cieszyć wraz z innymi, podczas kiedy jej dzień był jednym z najgorszych. Gdyby ludzie byli tacy jak Amy, ten świat byłby naprawdę piękny.
-Okej. Jednak teraz jest jeszcze jeden problem, muszę iść dziś do szkoły- oznajmiłam i przeczesałam włosy palcami. Dziewczyna pokiwała głową ze zrozumieniem.
-Spoko. Mogę przyjść dzisiaj po ciebie, kiedy skończysz lekcje?- zapytała entuzjastycznie. Zaśmiałam się cicho.
-Oczywiście. Będziemy mogły gdzieś jeszcze potem pójść. Co ty na to?- zaproponowałam i wstałam z łóżka, w celu przygotowania się do wyjścia.
-Z wielką chęcią- odpowiedziała z uśmiechem na ustach. Podeszłam do szafy i wyjęłam z niej czyste ciuchy, po czym ruszyłam do toalety, aby przygotować się do szkoły.
***
Zamknęłam szafkę, po czym odwróciłam się. Niespodziewanie stanął przede mną Tony, dlatego wystraszona gwałtownie cofnęłam się, uderzając plecami w metalowe szafki.
-Hej- powiedział z uśmiechem. Nabrałam powietrza i uśmiechnęłam się w jego stronę.
-Hej Tony- odpowiedziałam. Zaczęłam iść w kierunku sali lekcyjnej. Chłopak cały czas dotrzymywał mi kroku.
-Tęskniłem.- Objął mnie ramieniem i przyciągnął bliżej siebie. Spojrzałam na niego zaskoczonym wzrokiem i zachichotałam cicho.
-Naprawdę?- zapytałam, na co chłopak pokiwał twierdząco głową.
-Spędzałaś ostatnio więcej czasu z Louisem.- Wzruszył ramionami.- Uważaj bo w końcu stanę się zazdrosny.- Poruszył zabawnie brwiami, przez co zaczęłam się śmiać. Oplotłam go rękami w talii i przycisnęłam twarz do jego boku, dzięki czemu bardziej wtuliłam się w jego ciało. Prawdopodobnie w oczach wszystkich uczniów, których mijaliśmy, wyglądaliśmy jak para i możliwe, że jutro cała szkoła będzie huczała od plotek na nasz temat, jednak nie obchodziło mnie to. Niech gadają!
-Przepraszam Tony- jęknęłam.- Wynagrodzę ci to- dodałam.
-Wynagrodzisz? Już się nie mogę doczekać- mruknął i uśmiechnął się łobuzersko. Rozbawiona wywróciłam oczami. Chyba nie chcę wiedzieć, o czym pomyślał, słysząc moje słowa.- Słyszałem, że Amy zostaje u was na kilka dni. To prawda?- zapytał.
-Tak.- Pokiwałam twierdząco głową. Jak tylko myślałam o tym, że kiedy skończą się te okropne lekcje, spotkam moją najukochańszą przyjaciółkę, to mój humor od razu się poprawia.- Cieszę się, że Louis to wszystko zorganizował.- Na samą myśl o tym, na moich ustach pojawia się wielki uśmiech. To naprawdę kochane z jego strony. Przecież nie musiał tego robić,a jednak sam wszystko zorganizował.
-A ja się cieszę, że ty się cieszysz- powiedział i pocałował mnie w czubek głowy. Odprowadził mnie pod klasę, po czym ruszył na swoje zajęcia.
***
Położyłam tackę z jedzeniem, którą trzymałam w ręce na stolik i usiadłam na miejscu między Louisem i Tony'm. Oboje posłali w moją stronę uśmiech i wrócili do wcześniejszej rozmowy z chłopakami, Nathalie i jej przyjaciółką. Ja się nie odzywałam. Po prostu siedziałam, przyglądałam się każdemu z osobna i słuchałam o czym rozmawiają.
-Nie zamierzasz nic więcej zjeść?- zapytał cicho Tony. Spojrzałam na niego, po chwili przenosząc wzrok na talerz z sałatką, której w ogóle nie tknęłam. Grzebałam w niej tylko widelcem i jak na razie nie zamierzałam jej jeść. Nie miałam apetytu. 
Wzruszyłam ramionami i westchnęłam, nie odpowiadając.- Meg proszę cię..- zaczął, jednak przerwałam mu gestem ręki. Kiedy chciałam się odezwać, do rozmowy wtrącił się Louis.
-On ma racje. Powinnaś jeść- powiedział i skrzywił się lekko. Zacisnęłam ręce w pięści i warknęłam pod nosem.
-Możecie do cholery dać mi spokój? Pozwólcie, że to ja będę decydowała co jem, ile jem i kiedy jem. Dzięki za troskę- fuknęłam zirytowana i gwałtownie podniosłam się z miejsca. Złapałam tackę, zaniosłam ją na miejsce, po czym szybkim krokiem opuściłam stołówkę. Wszyscy siedzący przy stole wydawali się zaskoczeni moim „wybuchem”, ale nie obchodziło mnie to. Rozumiem. Martwią się, ponieważ nie chcą, aby mnie spotkało to samo co Rose. Ale do jasnej cholery ja nie jestem Rose!  
Patrzyłam pod nogi i nie zauważyłam osoby idącej z naprzeciwka, przez co z impetem na kogoś wpadłam, odbijając się od czyjegoś ciała. Przed upadkiem uchroniły mnie czyjeś ręce, które w ostatniej chwili mnie złapały.
-Przepraszam, zagapiłam się- mruknęłam i podniosłam wzrok na osobę stojącą przede mną. Wpatrywałam się w intensywne tęczówki chłopaka.
-Nic nie szkodzi.- Greg posłał w moją stronę uspokajający uśmiech. Odwróciłam do tyłu głowę, widząc, że ze stołówki wychodzą chłopaki. 
-Jeśli nie chcesz mieć skopanej dupy tylko przez to, że na mnie spojrzałeś, lepiej zmywajmy się stąd.- Złapałam go za nadgarstek i pociągnęłam w kierunku wyjścia ze szkoły. Nie sprzeciwiając się, szedł za mną, dostosowując się do mojego tępa. Na szczęście żaden z nich nas nie zauważył, więc mogliśmy być spokojni.
Poszliśmy na tył szkoły i usiedliśmy na ławce. Nikt tutaj nie chodził, dlatego mieliśmy całkowitą ciszę.
Nabrałam powietrza do płuc, po czym powoli go wypuściłam. Chciałam się uspokoić, bo naprawdę byłam zirytowana tym wszystkim. 
-Wszystko okej? Coś się stało?- zapytał chłopak. Przeniosłam na niego wzrok i wzruszyłam delikatnie ramionami.
-W sumie to wszystko dobrze. Po prostu Louis i Tony są czasem irytujący.- Wywróciłam oczami. Taa.. Czasem potrafią wkurzyć człowieka.
-Coś o tym wiem- powiedział i zaśmiał się cicho. Również zachichotałam. Mimo tego, że Louis tak strasznie go nienawidzi, mnie wydaje się od naprawdę miły. Jeszcze nic nigdy nie zrobił ani nie powiedział raniąc mnie tym lub sprawiając, że zmieniłabym o nim zdanie.
-Oni w kółko czepiają się mnie, że mało jem. Ale co ich to obchodzi?! Jem wystarczająco. Poza tym cały czas wkurzają się o to, że niby się odchudzam, ale tak naprawdę ja tego nie robię! Dobra może i kiedyś miałam problemy ze zdrowiem przez to, że nie jadłam, ale teraz jest już wszystko okej!- fuknęłam zła.
-Z jednym się z nimi zgodzę. Nie musisz się odchudzać, bo wyglądasz naprawdę dobrze.- Na moich policzkach od razu zagościł niechciany rumieniec. Nigdy nie potrafiłam przyjmować komplementów i chyba nigdy się tego nie nauczę. W szczególności, jeśli ktoś komplementuje mój wygląd.
Chłopak zaśmiał się cicho, przez co poczułam się jeszcze bardziej skrępowana. Postanowiłam jak najszybciej zmienić temat.
-Właściwie to dlaczego oni cię tak bardzo nienawidzą?- zapytałam zaciekawiona.
-Pytaj się ich, a nie mnie.- Westchnął cicho, ale ostatecznie uśmiechnął się lekko. Pokiwałam głową na znak, że rozumiem. Kiedy miałam się odezwać, zobaczyłam, że zbliża się do nas Tony. Był zły. Udowadniały to jego zaciśnięte pięści oraz szczęka. Szedł do nas pewnym krokiem, mierząc morderczym spojrzeniem Grega.
Nerwowo przygryzłam wargę. Jeśli jeszcze przyjdzie tutaj Louis, to oni się pozabijają!
-Czego nie rozumiesz w zdaniu „nie zbliżaj się kurwa do niej”? Mam przeliterować?- zapytał sarkastycznie. Greg prychnął i powoli podniósł się z ławki. Również się podniosłam, ale zrobiłam to mniej spokojnie. Stanęłam obok Grega, aby w razie jakiejś bitwy wejść pomiędzy nich.
-Spokojnie. To ona chciała, abym z nią tu przyszedł, ponieważ wy ją wkurwiacie. Jeśli nie chcecie, aby po każdej waszej kłótni przybiegała do mnie, to może przestańcie zachowywać się jak zjeby?- Pytająco uniósł brew. 
-Jedynym zjebem, którego tu widzę, jesteś ty.- Znikąd pojawił się przy nas Louis. Niepewnie na niego spojrzałam, jednak on skupiał swoją uwagę na Gregu. Nerwowo przełknęłam ślinę. To wszystko nie skończy się dobrze.
-O! Jest i nasz wielki obrońca!- powiedział sarkastycznie Greg i uśmiechnął się prowokująco. Louis zacisnął dłonie w pięści i zrobił krok w naszą stronę.
-Chyba komuś brakuje ponownego obicia mordy- prychnął. Zareagowałam i jak najszybciej stanęłam przed Gregiem, nie dając im możliwości zaatakowania.
-Meg odsuń się. To nie twoja sprawa- warknął Tony.
-Nie! Jeśli którykolwiek z was będzie chciał go pobić, będzie musiał najpierw uderzyć mnie- powiedziałam stanowczo. Z uwagą patrzyłam raz na jednego, raz na drugiego. Oboje wydawali się zdziwieni moją reakcją.
-Meg nie żartuj i po prostu się odsuń- powiedział Louis. Pokręciłam przecząco głową. Cofnęłam się o krok, przez co wpadłam na Grega. Chłopak położył rękę na mojej tali, a ja swoją dłoń na jego. Tym razem nie odpuszczę. Nie chcę, a tym bardziej nie pozwolę, aby oni się pobili. Jeszcze z mojej winy. 
Zauważyłam, że Louis zacisnął szczękę. Wiedziałam, że ledwo powstrzymywał się przed odepchnięciem ode mnie Grega. 
-Mówię poważnie. Jeśli chcesz się bić, proszę bardzo. Bij- powiedziałam i nie ruszyłam się nawet o krok. Nie zabronię mu tego. Może wszcząć bójkę, ale najpierw musi uderzyć mnie, a wiem, że tego na pewno nie zrobi.
Tony zbliżył się do nas o krok, na co ja instynktownie cofnęłam się o tyle samo, przez co jeszcze bardziej przycisnęłam się do klatki piersiowej chłopaka, stojącego za mną.
-Spokojnie- szepnął mi wprost do ucha Greg. Delikatnie przesunął mnie na bok i stanął przede mną.
-Uspokójcie swoje hormony do cholery. Powoli zaczynacie ją przerażać, a chyba nie chcecie, aby się was bała?- zapytał. Louis nie zwracając uwagi na jego słowa podszedł do nas, złapał mnie lekko za rękę i pociągnął za sobą z powrotem w stronę szkoły. Nie sprzeciwiałam się, ponieważ nie chciałam ich jeszcze bardziej denerwować. Odwróciłam się jeszcze do Grega i wyszeptałam ciche „przepraszam”. Chłopak uśmiechnął się do mnie pocieszająco, co odwzajemniam.
Weszliśmy do budynku i skierowaliśmy się w stronę bardziej odosobnionego miejsca. Kiedy się tam znaleźliśmy, Louis w końcu puścił moją rękę.
-Ile do chuja mam ci powtarzać, abyś się z nim nie zadawała?- warknął wściekły.
-Możesz nie wpieprzać się w moje życie?! Jak będę chciała, to będę się z nim spotykała, a wam nic do tego!- fuknęłam.
-Ale on nie jest dobrym towarzystwem dla ciebie!- dodał zirytowany Tony.
-A wy to co?! Z tego zauważyłam, to wy cały czas wszczynacie bójki! Nie Greg! On jeszcze nie zrobił nic, co by sprawiło, że by mnie zranił! Więc do cholery nie mówcie mi, kto będzie dla mnie dobrym towarzystwem!- fuknęłam i jak najszybciej od nich odeszłam. Oboje wydawali się zaskoczeni moimi słowami, ale nie obchodziło mnie to. Może i robię źle, ale przekonam się dopiero, jak poniosę konsekwencje swojego czynu. Najwyżej będę cierpieć. Dla mnie to nic nowego.
***
Kiedy usłyszałam dzwonek, spakowałam wszystkie książki do plecaka i jak najszybciej wybiegłam z sali.  Skierowałam się w stronę wyjścia ze szkoły. Nie mogłam się doczekać, aż zobaczę Amy. Stęskniłam się za nią.
Już w oddali ją zobaczyłam. Kiedy odwróciła się w moją stronę, od razu zaczęła do mnie biec. Zatrzymałam się i pozwoliłam przyjaciółce wpaść w moje ramiona. Ściskałyśmy się chyba przez dziesięć minut, ponieważ rano nie miałyśmy aż tyle czasu dla siebie. Większość osób skończyła już lekcje, dlatego korytarze były bardziej opustoszałe.
-Oh. Widzę, że kolejna sierota nam się przyplątała- usłyszałam tak bardzo znajomy głos. Niechętnie odsunęłam się od Amy i przeniosłam wzrok na Nathalie.  Jeszcze jej tu brakowało, a co gorsza nie była sama. Stała obok niej ta jej cholerna przyjaciółeczka.
-Chodź Amy. Nie będziemy tracić czasu na kogoś takiego jak one- powiedziałam i pociągnęłam ją za rękę, jednak zatrzymały mnie kolejne słowa.
-Masz racje. Idźcie, nikt was tu nie chce. Szkoda, że wasi rodzice również was nie kochają. Nie potrzebujemy tu więcej sierot. I tak jest już o jedną za dużo- odezwał się wkurzający klon Nathalie. Nawet ona sama była zaskoczona słowami jej przyjaciółki.
Zobaczyłam, że Amy przygryza nerwowo wargę. Wiedziałam, że zabolały ją te słowa. Gdyby ludzie tylko wiedzieli...
Zacisnęłam dłonie w pięści. Mnie mogą obrażać, ale nie pozwolę, aby ktokolwiek ranił kogoś, na kim mi zależy.
Zatrzymałam się gwałtownie i odwróciłam się, mierząc je morderczym wzrokiem.
-Słuchaj suko, bo nie będę kurwa dwa razy powtarzać- warknęłam wściekła. Obie wydawały się zdziwione moimi słowami. Taaa... Zazwyczaj jestem „grzeczna” i staram się trzymać nerwy na wodzy, jednak jak już wybucham, nie powstrzymuje się. Wszyscy w domu dziecka wiedzieli, że jeśli już się porządnie zdenerwuję, to lepiej zejść mi z drogi, ponieważ wtedy nie znam granic.- Nie wiem o co ci kurwa chodzi i co ty do mnie masz, ale jak jeszcze raz z twojej gęby usłyszę coś takiego, skierowane do mojej przyjaciółki lub kogokolwiek na kim mi zależy, to przysięgam, że twoja wytapetowana morda będzie miała bliskie spotkanie z tą ścianą za tobą. Każdy ma swoje granice, a ty moje właśnie przekroczyłaś. Chcesz wojny? Dobra. Będziesz ją miała. Ale ostrzegam cię szmato, że jeśli już rozpocznę, wszystkie chwyty będą dozwolone- syknęłam i zatrzymałam się kilka centymetrów przed brunetką. Przez chwile się nie odzywały, tylko wpatrywały się we mnie niepewnym wzrokiem. Oh, jak ja lubię tak zadziwiać ludzi. Tak naprawdę, to prawie nikt mnie nie zna. Wszyscy uważają mnie za ułożoną osobę, jednak ja taka nie jestem. Strasznie szybko wpadam w złość i bardzo łatwo osiągam „furie”.
Wokół nas zebrał się już mały tłum osób.
-Czy ty mi grozisz?- zapytała. Ugh, gdybym tylko znała jej imię. 
-Jak najbardziej.- Pokiwałam głową i uśmiechnęłam się kpiąco.- A co? Zaczynasz się bać?- Ściszyłam odrobinę głos. Dziewczyna zmrużyła powieki i pokręciła głową.
-Ciebie? Nigdy w życiu. Co ty niby możesz mi zrobić?

*Louis's pov*
Staliśmy z chłopakami oparci o szafki, kiedy nagle zauważyliśmy, że coraz więcej osób biegnie w kierunku wyjścia z budynku. Ja wiem, że wszyscy chcą już wracać do domu, no ale bez przesady. O mało co się nie pozabijają.
Złapałem za ramię przypadkowego chłopaka sprawiając, że się zatrzymał.
-Ej młody o co chodzi? Co to za zamieszanie?- zapytałem. Nie było z nami Nialla, więc przypuszczam, że on również znajduje się tam, gdzie wszyscy zmierzają.
-Podobno jakieś dziewczyny się biją! Wszyscy chcą obejrzeć widowisko!- powiedział podekscytowany i pobiegł dalej. Zmarszczyłem brwi i spojrzałem pytająco na przyjaciół.
-To co? Idziemy zobaczyć bijące się laski?- Zaśmiałem się cicho. Wszyscy zgodnie pokiwali głową, więc poszliśmy.
Jednak kiedy doszliśmy na miejsce, zamarłem. Meg siedziała na leżącej Samancie i przyciskała jej ręce do podłogi. Nathalie została odciągnięta i przytrzymywana, aby nie dołączyła do nich. Amy również tu była, przytrzymywana przez Nialla. Szarpała się na wszystkie strony i rzucała przekleństwami w stronę chłopaka.
- I co teraz powiesz suko?! Nadal będziesz tak szczekać?!- krzyknęła Meg. Jeszcze nigdy nie widziałem jej w takiej furii.
Nie czekając, aż zabije dziewczynę, na której siedziała, podbiegłem do nich i odciągnąłem ją na bok. Ledwo dałem radę ją utrzymać, ponieważ strasznie się wyrywała.
-Meg do cholery uspokój się!- Potrząsnąłem nią lekko. Przeniosła na mnie swój wściekły wzrok i przez chwilę myślałem, że się na mnie rzuci.
-Puszczaj mnie kurwa! Idź do swojej perfekcyjnej Nathalie! Oboje jesteście siebie warci!- krzyknęła i uderzyła mnie w klatkę piersiową. Dziwię się, że jeszcze nie pojawili się nauczyciele.
Poczułem jak ktoś mnie od niej odpycha, po czym zobaczyłem, że Greg oplata ją ramionami i przyciąga do swojego ciała. Od razu obudziła się we mnie chęć mordu. Myślałem, że dziewczyna będzie się wyrywać, jednak ona tylko zacisnęła ręce na jego koszulce. No chyba sobie kurwa żartuje!
-Spokojnie. Lepiej jak najszybciej się stąd zmywaj. Nauczyciele już tu idą. Zajmę się nimi, ale radzę się pośpieszyć- mruknął do niej, po czym odbiegł.
-Meg!- Dziewczyna słysząc głos swojej przyjaciółki, momentalnie się odwróciła. Również spojrzałem w tamtą stronę. Amy klęczała na ziemi, opierając ręce o podłogę. Po jej policzkach spływały łzy, a ona sama nie mogła złapać oddechu.
-Nie cholera, nie znowu- szepnęła i podbiegła do przyjaciółki. Pomogła jej wstać i szybko wyprowadziła ją ze szkoły. Przez chwilę wszyscy jeszcze stali w miejscu, po czym tłum zaczął się rozchodzić.

*Meg's pov*
Amy usiadła na pobliskiej ławce, a ja kucnęłam przed nią, kładąc dłonie na jej kolanach. Miała atak paniki. Miewała je rzadko, ale kiedy już się zdarzały, strasznie trudno było ją uspokoić.
Jedynie Luke potrafił to zrobić. Zawsze szybko zabierał ją gdzieś, gdzie było mało ludzi i mówił do niej coś, po czym zawsze się uspokajała. Ale ja nie mam pojęcia co to takiego było!
- Zamknij oczy i oddychaj głęboko- powiedziałam spokojnym głosem. Przyjaciółka zrobiła tak jak powiedziałam, jednak trudno było jej nabrać powietrza.
Jeśli zacznie panikować, staraj się jej jak najmniej dotykać. 
Przypomniały mi się słowa Luke'a. Jak najszybciej zabrałam dłonie z jej kolan i starałam się przypomnieć coś jeszcze.
Mów do niej, aby wiedziała, że jesteś przy niej i nic jej nie grozi.
-Nie jesteś tam. Jego tam nie ma i  nigdy nie będzie, słyszysz? Jestem przy tobie, a on już nigdy więcej tu nie przyjdzie. Po prostu spróbuj się uspokoić- mówiłam spokojnie. Po kilku sekundach dziewczynie udało się unormować oddech. Powoli otworzyła oczy, z których w dalszym ciągu wypływały łzy.- Chodź , zabiorę cię do domu- szepnęłam i pomogłam jej wstać. 
***
Usłyszałam trzaśnięcie drzwiami, dlatego wyszłam z pokoju, w którym od godziny siedziałyśmy wraz z Amy.
Zeszłam po schodach. Na dole był Louis, Tony oraz zestresowany Niall.
-Wszystko z nią dobrze? Trzymałem ją i nagle zaczęła się dusić! Nie wiedziałem co się dzieje! Nie chciałem jej zrobić krzywdy!- powiedział spanikowany. Położyłam mu rękę na ramieniu w pocieszającym geście.
-Spokojnie Niall. To nie twoja wina. Ona czasem tak reaguje. Po prostu... Nie raz pewna myśl nachodzi ją w nieodpowiednich momentach- zapewniłam.
-Jaka myśl?- zapytał Louis. Odsunęłam się od nich kawałek i westchnęłam cicho.
-Kiedy Amy była jeszcze małą dziewczynką i zanim trafiła do domu dziecka...- zacięłam się, nie wiedząc czy mówić dalej. W końcu jednak postanowiłam się odezwać.- Jej ojciec ją molestował....

Czasem największymi potworami są nasi bliscy... 

Nie wiem kiedy pojawi się następny rozdział, ponieważ wyjeżdżam w piątek na tydzień, przez co nie będzie mnie w domu. Mam nadzieje, że nie jesteście źli, jednak ja też potrzebuję odpoczynku :)
A więc mamy już wyjaśnione 3 spoilery!
1.Jaką niespodziankę szykuje Louis.
2.Jaką tajemnicę ukrywa Amy.
3.Dlaczego Amy miewa ataki paniki.
Komu podoba się Meg w "agresywnej" wersji? Mnie bardzo! Strasznie lekko mi się to pisało, pewnie dlatego, że mnie również jest łatwo wyprowadzić z równowagi xD
I co myślicie o Gregu? Zaufacie chłopakom, czy jednak postanowicie dać mu szansę jak Meg? :)
KOMENTUJCIE, KOMENTUJCIE I JESZCZE RAZ - KOMENTUJCIE! KOCHAM WAS ♥♥♥
Zapraszam na "Light" na Wattpadzie! ;) >>KLIK<

*notka może zostać zaktualizowana*

18 komentarzy:

  1. czekam na kolejny rozdział, ten był genialny ale chcę więęcej /D

    OdpowiedzUsuń
  2. Wkurwiona Meg to moja ulubiona Meg.:D
    Do Grega mam mieszane uczucia, ale wydaje się być dobry dla niej, lecz pewnie coś zgrywa.
    Szkoda mi Amy, Boże.. Jak jej ojciec tak mógł?!
    Nie wiem czemu, ale lubię jak Louis i Tony są wkurzeni do granic niemożliwości, ale jedno mnie zastanawia. To było chyba w twoim ff, że Louis nie zaakceptuje Meghan czy jakoś tak. Było to już i zapomniałam czy jeszcze nie? ( przepraszam, ale czytam bardzo dużo fanfiction i wszystkie mi się zlewają ze sobą )
    Poczekam na rozdział, bo warto. :)
    Weny i udanego wypoczynku!
    ( zapraszam też do mnie x )

    OdpowiedzUsuń
  3. Meg w takiej odsłonie jest super <3
    Gregowi nie ufam i sądzę, że zgrywa tylko takiego żeby zdobyć jej zaufanie a potem zrobić jej krzywdę :( Biedna Amy :( Nie dziwię się, że ma ataki, ale dobrze, że udało się jej uspokoić :D
    Jedna mnie zastanawia no bo Louis miał Meg nienawidzić zrobić z jej życia piekło a jak na razie to wszystko idzie w innym kierunku.
    Czekam na następny i miłego, udanego wyjazdu :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że miał zniszczyć jej życie i uwierz, że miałam w planie bardzo dużo (cholernie złych) rzeczy, ale zważając na to, że skracam historię, ona się trochę zmienia :/ Już za niedługo zmienię i opis na blogu :)

      Usuń
  4. AWW!!! Kocham już nie mogę doczekać się następnego !!! Nie spodziewałam się takiej reakcji Meg. Po prostu mnie zaskoczyła . Ale ja też nie chce, żeby trzymała się z tym Greg'iem . Coś mi tu śmierdzi. Wydaje mi się, że on ją skrzywdzi .
    No to na tyle. Ja Ci kochana życzę udanego pobytu
    Kocham <3
    Vanessa

    OdpowiedzUsuń
  5. Meg w takiej wersji jest zajebista! A co do Grega to nw wiem... Może chłopcy są po prostu za bardzo ostrożni i nie ufni co do niego? Biedna Amy... Jak można zrobić WŁASNEMU dziecku coś takiego?! Co do twojego urlopu to jedź i baw się dobrze, należy Ci się odpoczynek ;)
    Do następnego Skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Będziesz kontynuowała jeszcze Dary Anioła ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przeczytaj ostatni komentarz na tamtym blogu, ponieważ wszystko zostało wyjaśnione :)

      Usuń
  7. Mmm miód malina rozdział! (Y) fajnie piszesz i juz chce kolejny rozdział *-* <3 XD

    OdpowiedzUsuń
  8. Ile emocji! Uwielbiam wkurzoną Meg! Ponieważ jest podobna do mnie :D Kocham to opowiadanie! Dziewczyno oddaj mi trochę swojego talentu *-* Normalnie to jest cud, miód i orzeszki! Uwielbiam to, ja chcę kolejny rozdział! Kocham to <3 Nie wiem co jeszcze mogłabym dodać, ponieważ brak mi słów *-*

    OdpowiedzUsuń
  9. Każdy zasługuje na jakąś szanse :) Greg .. myślę że postarałabym się poznać go ale tkwiła by we mnie nie pewność ... Louis sprowadził Amy ! On to zrobił !! :D ciekawi mnie jej przeszłość .. bardzo ... to co w niej było na pewno było traumatyczne dla niej skoro ma ataki paniki .. i ta wzmianka o Luke'u ... chciałabym żeby w następnych rozdziałach się spotkali .. jestem bardzo ciekawa jak potoczyłaby się ich rozmowa .. agresywna Meg to nieobliczalna Meg ^^ :D to samo podejście .. możecie obrażać mnie ale nie osoby na których mi zależy !! TONY !!!!! :D♥ niech Meg bierze Louisa , Tony is mine !! ♥ czemu oni się jej ciągle czepiają o jedzenie .. tak nie można .. to nie jest przyjemne i wiem coś o tym .. martwię się o Amy .. ;( ona jest świetną postacią/osobą !. Świat byłby lepszy gdyby było więcej takich osób które potrafią się cieszyć z czyjegoś szczęścia samemu cierpiąc .. ludzie są o wszystko zazdrośni :) nie mogą się cieszyć z twojego sukcesu .. muszą pokazać i udowodnić ze są lepsi .. tylko dokąd ich to prowadzi ? Do nikąd ! Baw się dobrze na wyjeździe ! :) gdzie wyruszasz ? :D komentarz krótki gdyż nie mam czasu .. sama jestem w tej chwili na wakacjach i przepraszam ze dodaje tak późno ale podobno lepiej późno niż wcale :) gorrrrąco pozdrawiam !! :*♥
    ~Rybcia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale mam ochotę rozpisać się co do tego komentarza, ale po prostu nie mam czasu xD ;c Przepraszam 'e Twój komentarz jest krótki?! To ja chcę, żeby wszyscy pisali takie "krótkie" komentarze xD ♥♥♥

      Usuń
  10. Na początku strasznie przepraszam za opóźnienie! Byłam na zagranicznym obozie, a tam nie miałam dostępu do wi-fi. ;c
    Ja myślałam, że rozdział będzie fajny, spokojny, szczęśliwy.. Halo, w końcu Amy przyjechała! Cieszyłam się jak małe dziecko, które dostało Kinder Niespodziankę. #Smak_dzieciństwa.. No, ale nie ważne. Kurcze! Ona zostaje na kilka dni, nawet nie wiesz, jak się cieszę! To wspaniałe!
    Wiedziałam, że nie jadła. Wiedziałam, wiedziałam. Jednak dobrze, że tak Ci ją wypominałam i się o nią martwiłam. W końcu się udało z nią zobaczyć, jejciu, nawet nie wiesz jak się cieszę!
    No i Greg! Nie wiem, co o nim myśleć. Najpierw myślałam, że on jest głupi, nie warto się z nim przyjaźnić, ale teraz, kiedy postawiłaś go nam w innym świetle.. Niby jest okej, ale jednak chłopcom musi o coś chodzić. Nie mogą go tak osądzać o nic. Przecież płci męskiej zazwyczaj przechodzą zwykłe kłótnie. Podejrzewam więc, iż to musiało pójść o coś poważnego. Pewnie o siostrę Tony'ego. Może on z nią był kiedyś, jeszcze przed tym, jak była z Louis'em? Musisz wyjaśnić o co chodzi!
    No i Amy. Jak to była molestowana? Co to ma znaczyć? Nie, nie zgadzam się. To nie tak ma być. O nie. Ona nie może mieć takiej przeszłości! Halo, ludzie, nie! I jeszcze wyjeżdżasz, a ja nie wiem, co będzie dalej, przez co muszę czekać nie wiadomo ile czasu na nowy rozdział! Nie wytrzymam do tego czasu! Oczywiście nie jestem zła. Ja po prostu czuję niedosyt. Wiem, że to dziwne, bo napisałaś całkiem długi tekst. Były nawet dwie perspektywy! No, ale kurcze. Urywać w takim momencie? Co to ma być? ;c
    Ciekawa jestem dlaczego to Greg zdołał uspokoić Meg. Która była genialna! Wściekła. Taka prawdziwa! Jejciu, ile bym oddała, żeby ją zobaczyć na żywo.:')
    Uff. Dotrwałaś do końca? Tak? To strasznie się cieszę. :D
    A, właśnie! Dodałabyś do bohaterów Nathalie? Wiem, że ona jest postacią drugo, a nawet trzecioplanową, ale chciałabym zobaczyć. W końcu ona jest ,,najpiękniejsza, najładniejsza, najskromniejsza''. Po prostu ideał.. Może będę mogła ją ocenić. Skoro charakterek ma paskudny, to ciekawe, jak będzie wyglądała. Pewnie będzie nawet ładna, ale mimo wszystko.
    Jejciu, piszę już głupoty.
    Zapomniałabym! Chciałabym Ci życzyć udanego wypoczynku. Wiem, że to co napisałam wyżej nie jest za sprawiedliwe, ale nie moja wina, że jestem tak strasznie ciekawa dalszego losu moich ulubionych bohaterów.
    W każdym razie; wyjeżdżasz nad morze? Za granicę? *-*
    Okej, już nie zanudzam.
    Udanego wypoczynku! :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jejku dziękuje Ci za tak długi i wspaniały komentarz! :D Oczywiście, że dotrwałam do końca! Zawsze czytam wszystko :D Od razu przepraszam Cię za moją tak krótką odpowiedź, ale nie mam zbytnio czasu na rozpisywanie się :/
      Co do Nathalie... powiem szczerze, że nie zastanawiałam się nigdy, jaka aktorka mogłaby "ją zagrać" xD Ale jeśli coś znajdę to oczywiście, że wstawię :D
      A byłam na Chorwacji czyli nad morzem, za granicą :D

      Usuń
  11. Cudowny rozdział :*
    Również życzę miłego wypoczynku :)
    Czekam na nn :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Rozdział.... Awww.... Cudowny *.* zaczęłam dziś czytać i dziś skończyłam. Mega mnie ciekawi jak zareaguje Louis.... Nie mogę się doczekać kolejnego rozdziały. Perfect *-* miłego odpoczynku i szybko do nas wracaj, nooo <3

    OdpowiedzUsuń