środa, 2 września 2015

Rozdział 27

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
_________________________________________________________________________________
Było mi strasznie gorąco, dlatego powoli rozchyliłam powieki, aby zobaczyć co jest tego źródłem. Moje ciało było zamknięte w szczelnym uścisku. Louis mocno przyciskał mnie do swojego ciała, odbierając tym samym dostęp powietrza. Jednak pomimo ciepła bijącego od niego, nie zamierzałam się ruszyć. Nie chciałam go obudzić, poza tym trwanie w jego uścisku było naprawdę przyjemne.
Nabrałam powietrza i ponownie zamknęłam oczy. Wtuliłam się w jego tors, a na moich ustach mimowolnie pojawił się lekki uśmiech. Ciekawa jestem co będzie dzisiaj. Jaki będzie miał humor? Czy będzie chciał ze mną rozmawiać? Mam nadzieję, że tak, jednak okaże się to dopiero kiedy wstanie.
Z zamyślenia wyrwał mnie cichy pomruk chłopaka. Podniosłam na niego wzrok, na szczęście nadal smacznie spał. Może powinnam stąd pójść zanim się obudzi, jednak mimo to nie chciałam. Wolałam zostać, ponieważ przy nim czuję się naprawdę dobrze. Przejechałam palcem po jego szczęce, ustach, zatrzymując się na lekko zaróżowionym policzku. Delikatnie kreśliłam kółka na jego skórze, dzięki czemu z jego ust uciekło ciche westchnienie. Zaprzestałam tej czynności, aby przypadkiem go nie obudzić.
-Nie przestawaj. To naprawdę bardzo przyjemne- mruknął. Zachichotałam cicho i ponownie zaczęłam gładzić kciukiem jego policzek. Cieszę się, że jak na razie ma dobry humor. W każdej chwili mógł kazać mi stąd wyjść, jednak tego nie zrobił.- Naprawdę miła pobudka.- Uśmiechnął się w ten swój uroczy sposób, przez co moje kolana momentalnie zmiękły. Na szczęście leżałam na łóżku, bo inaczej prawdopodobnie znajdowałabym się już na podłodze. Cieszę się, że nie zapytał mnie o to, dlaczego znajduję się w jego pokoju, a na dodatek w łóżku przytulona do jego ciała.
-Naprawdę przepraszam za wczoraj- szepnęłam cichym głosem. Louis przez chwilę się nie odzywał.
-Jest okej- powiedział spokojnie. Mimo tego i tak czułam się podle. Rose była dla niego jedną z najważniejszych osób, a ja musiałam uderzyć w jego najczulszy punkt.
Ponownie przejechałam opuszkiem palca po jego policzku, ustach i szczęce, po czym z westchnieniem podniosłam się do pozycji siedzącej, aby opuścić pokój. Zanim jednak wstałam z miejsca, poczułam jak chłopak łapie mnie za nadgarstek, tym samym zatrzymując moje ruchy. Zdziwiona przeniosłam na niego wzrok.
-Możesz jeszcze zostać jeśli chcesz.- Wzruszył ramionami. Posłałam w jego stronę delikatny uśmiech.
-Chciałabym, ale pójdę zobaczyć do Amy oraz przy okazji zrobię śniadanie. Jak jesteś głodny możesz zaraz zejść na dół- powiedziałam. Louis pokiwał głową i puścił moją rękę. Skierowałam się w stronę wyjścia, następnie idąc do pokoju, który dzieliłam z przyjaciółką. Po cichu weszłam do środka. Amy jeszcze smacznie spała, więc wzięłam moje ciuchy i poszłam do łazienki się przebrać. Kiedy wreszcie byłam gotowa, ruszyłam do kuchni. Wyciągnęłam z lodówki potrzebne składniki, kładąc wszystko na kuchennym blacie. Zaczęłam przygotowywać kanapki oraz jajecznicę. Nastawiłam również wodę na herbatę.
Chcąc zagłuszyć ciszę panującą podczas pracy, włączyłam radio. Już po chwili w pomieszczeniu rozbrzmiały pierwsze dźwięki piosenki „Closer To The Edge” zespołu 30 Seconds To Mars. Uśmiechnęłam się i powróciłam do wcześniejszej czynności. Niedługo potem śpiewałam i tańczyłam w rytm lecącej piosenki. Uwielbiam ten zespół. Gdybym mogła słuchałabym go w kółko, dwadzieścia cztery godziny na dobę.
-Naprawdę bardzo ładnie się ruszasz.- Usłyszałam rozbawiony głos Tony'ego. Wystraszona podskoczyłam w miejscu i gwałtownie odwróciłam się w stronę chłopaka. Na moich policzkach momentalnie pojawiły się niechciane rumieńce, dlatego starałam się zasłonić je włosami.- Tańcz sobie dalej. Chętnie popatrzę- powiedział i zaśmiał się cicho. Podszedł bliżej, siadając na stołku barowym.
Wróciłam do przygotowywania śniadania. Nadal sobie cicho podśpiewywałam, nie przejmując się, że Tony słucha. W pewnym momencie on również zaczął ze mną śpiewać. Pomógł mi dokończyć robienie kanapek. Po pięciu minutach wszystko było gotowe.
Do kuchni weszła Amy, a zaraz po niej Louis. Usiedliśmy do stołu i zaczęliśmy jeść. Nie brakowało nam tematów do rozmów, panująca atmosfera była naprawdę fajna oraz zabawna.
Po skończonym posiłku ja wraz z Amy zaczęłyśmy sprzątać. Chłopaki chcieli nam pomóc, ale kazałyśmy im iść, ponieważ widziałyśmy, że naprawdę nie mają ochoty na sprzątanie tego wszystkiego. Poza tym miałyśmy możliwość porozmawiania w cztery oczy.
-W nocy poszłaś do Louisa, prawda?- zapytała i włożyła kolejny talerz do zmywarki. Zaprzestałam swoich ruchów, patrząc na nią zaskoczona. Nie wiedziałam za bardzo co odpowiedzieć.
-Skąd to wiesz?- Oparłam się o blat, badawczo jej się przyglądając.
-Przecież ja mam bardzo lekki sen. W sumie to prawie wcale nie śpię. Od zawsze cię pilnowałam. Co noc czuwałam, czy przypadkiem to ci się nie śni. Przyzwyczaiłam się.- Posłała w moją stronę lekki uśmiech i delikatnie wzruszyła ramionami. Westchnęłam cicho, po czym przygryzłam wargę. Zarywała dla mnie noce?
-Przepraszam, że przeze mnie nie mogłaś spać- mruknęłam. Dziewczyna zaczęła się śmiać i rozbawiona pokręciła głową.
-Czy ty możesz choć przez jeden dzień nie obwiniać si za całe zło tego świata? Czuwałam nad tobą, ponieważ i tak nie mogłam zasnąć. Od dzieciństwa mam z tym problem, więc to przez to, a nie przez ciebie. A jeśli dzięki temu wiem, że tobie nic się nie dzieje, to mogę nie spać i do końca życia- powiedziała spokojnie. Podeszłam do niej, objęłam ramionami i przytuliłam. Dziewczyna momentalnie przysunęła się bliżej. Była niższa, ale nie przeszkadzało mi to.
-Mieć przy sobie takiego Anioła jak ty...- szepnęłam.- Mam cholerne szczęście, że na ciebie trafiłam. Nie oddałabym cię nikomu.
-Kocham cię. A teraz powiedz jak tam pomiędzy tobą, a Louisem.- zażądała. Odsunęła się ode mnie i wskoczyła na blat stołu. Również to zrobiłam, jednak usiadłam naprzeciwko niej.
-A co ma być? Spał, kiedy do niego wczoraj przyszłam. Przeprosiłam go mimo wszystko kolejny raz, przytuliłam się do niego i zasnęłam. Dziś powiedział, że jest między nami okej, ale ja i tak wiem, że tak naprawdę jeszcze nie jest do końca dobrze- powiedziałam smutnym głosem. Spuściłam wzrok na swoje palce, którymi zaczęłam się bawić.
-A mnie wydaje się, że serio jest dobrze. Masz w sobie coś, co sprawia, że ludzie nie potrafią się na ciebie gniewać- powiedziała z uśmiechem. Zdziwiona zmarszczyłam brwi. Amy widząc moje zmieszanie tłumaczyła dalej.- Nie wiem jak to robisz, ale ludzie szybko zapominają, że byli na ciebie źli. Nie raz miałam ochotę strzelić ci w łeb, ale zawsze po pewnym czasie, przestawałam się gniewać.- Zachichotałam cicho i zeskoczyłam z blatu.
-Jesteś głupia- powiedziałam rozbawiona.- Chodź.- Skinęłam głową w stronę salonu. Dziewczyna stanęła obok mnie i obie ruszyłyśmy do wyjścia. Słychać było śmiechy chłopaków, którzy grali w coś na konsoli. Widać było, że bawią się przy tym dobrze.
Usiadłyśmy na kanapie, przyglądając się ich poczynaniom. Nawet nie zauważyli, że znajdujemy się w jednym pomieszczeniu. Obie z Amy spojrzałyśmy, po czym zachichotałyśmy. Chłopaki zaskoczeni, odwrócili się w naszą stronę.
-Długo tak tu siedzicie?- zapytał Tony. Przecząco pokręciłam głową. Powrócili go gry, a my wraz z Amy ponownie zaczęłyśmy rozmawiać.
-Może wybierzemy się do wesołego miasteczka?- zapytał nagle Louis.
-Co cię wzięło na wesołe miasteczko?- Tony spojrzał na niego pytającym wzrokiem, na co Louis wzruszył jedynie ramionami.
-Ja z chęcią pójdę- powiedziałam, a na moich ustach zagościł szeroki uśmiech.
-Ja również!- przytaknęła przyjaciółka.
-A więc wesołe miasteczko!- powiedział entuzjastycznie Tony. Już nie mogłam doczekać się tego wyjścia. Byłam bardzo podekscytowana, ponieważ jeszcze nigdy w życiu nie byłam w tamtym miejscu.
***
Daliśmy pieniądze kasjerce, która w zamian podarowała nam cztery bilety. Razem z Amy biegiem ruszyłyśmy w stronę wejścia, a chłopaki śmiejąc się podążyli za nami. Będąc na miejscu, stanęłam jak wryta. Przyglądałam się z podziwem każdej atrakcji. Słychać było grającą muzykę, a wokoło świeciły kolorowe światła. Panował tu ogromny ruch, ale jakoś mi to nie przeszkadzało.
Moją uwagę przyciągnął ogromny rollercoaster. Zauważyłam, że Amy również się temu przygląda, a jej oczy radośnie błyszczą. Nagle znienacka oślepił mnie błysk flesza. Zamknęłam oczy i zrobiłam gwałtowny krok w tył. Powoli rozchyliłam powieki, zauważając śmiejącego się Tony'ego, który trzymał w ręku aparat. Posłałam w jego stronę złowrogie spojrzenie.
-Co ty robisz? I tak w ogóle to skąd ty masz aparat?- zapytałam, marszcząc przy tym brwi. Chłopak jeszcze bardziej się wyszczerzył, ukazując swoje śnieżnobiałe zęby.
-Robię wam zdjęcie na pamiątkę, nie widzisz? A aparat wziąłem z samochodu. Byłyście tak podekscytowane tym wyjściem, że nawet nie zauważyłyście.- Wzruszył ramionami.- A teraz dziewczęta pozujcie!- Krzyknął radośnie i podniósł lustrzankę do twarzy. Wraz z Amy spojrzałyśmy na siebie, objęłyśmy się ramionami i szczerzyłyśmy się do zdjęcia jak głupie. Usłyszałam śmiech chłopaków, po czym nastąpił rażący błysk flesza.
-Błagam chodźmy tam.- Wskazałam palcem na gigantyczną kolejkę górską. Dało się słyszeć krzyki i piski jadących nią osób.
-Tą atrakcję zostawimy sobie na sam koniec- powiedział do mojego ucha Louis.- Teraz skorzystamy sobie z czegoś innego.- Pokiwałam głową na znak zgody i ruszyłam za resztą w drugą stronę.
-A więc najpierw Detonator czy Skyflyer?- zapytał Tony.
-Skyflyer!- pisnęłyśmy z Amy. Kiedy na to patrzę chcę już na tym być! To wygląda wspaniale! Może nie tak ekscytująco jak rollercoaster, jednak robiło wrażenie.
Poczułam jak Amy ściska moją dłoń.
-Siądźmy na samym przedzie! Proszę! Wtedy emocje będą największe!- poprosiła. Momentalnie się zgodziłam, bo sama również o tym myślałam.
-A więc chodźmy!- Chłopaki pociągnęli nas w stronę wybranej maszyny. Stanęliśmy w kolejce, a kiedy nadeszła nasza kolej, zajęliśmy swoje miejsca. Już po chwili słychać było nasze krzyki przeplatane ze śmiechem. Kiedy widziałam to szczęście w oczach Amy chciałam, aby tak było już zawsze, żeby była tak samo szczęśliwa jak w tej chwili.
***
 Schyliłam się, aby Amy mogła spokojnie wskoczyć na moje plecy. Położyła dłonie na moich ramionach i podskoczyła, dzięki czemu mogłam ją złapać za uda. Spojrzałyśmy w stronę aparatu, a na naszych ustach zagościły ogromne uśmiechy. Aparat był zapełniony przeróżnymi fotografiami ze mną, Amy, Tony'm i Louisem. Co chwile wygłupialiśmy się, uwieczniając to wszystko na zdjęciach.
-Chodź Louis!- powiedziałam, zachęcając go gestem ręki. Stanął pomiędzy nami, patrząc na mnie wyczekująco. Wraz z przyjaciółką stanęłyśmy na palcach i z dwóch stron obdarzyłyśmy policzki Louisa całusami. Sekundę później nastąpił błysk flesza.
-Przepraszam bardzo. Może chcecie, abym zrobił zdjęcie wam wszystkim?- zaproponował jakiś obcy chłopak. Tony twierdząco pokiwał głową, oddając brunetowi urządzenie. Podbiegł do nas, stając z prawej strony Amy. Dziewczyna znajdowała się obok mnie, a z drugiej był Louis. Wszyscy objęliśmy się rękami i uśmiechnęliśmy się. Po chwili nastąpił rażący błysk flesza, dzięki czemu wiedzieliśmy, że zdjęcie zostało zrobione.
Nagle poczułam jak ktoś łapie mnie za biodra, a po chwili moje nogi nie dotykają ziemi. Zorientowałam się, że Louis posadził mnie na swoich ramionach. Tony zrobił to samo, tylko z Amy.
Po skończonej „sesji” ruszyliśmy w stronę stoisk z przekąskami, ponieważ wszyscy stwierdziliśmy, że mamy ochotę na coś do jedzenia.
-Potem idziemy na rollercoaster?- zapytał Tony. Popatrzyliśmy po sobie i jednocześnie przytaknęliśmy. Na szczęście był on czteroosobowy, dlatego będziemy mogli pojechać nim wszyscy razem.
***
-Ej młoda, już dojechaliśmy...- Usłyszałam cichy szept. Mruknęłam niezadowolona i mocniej zacisnęłam powieki.- Dobra idźcie już do środka, ja ją wezmę.- Ktoś wsunął mi jedną rękę pod kolana, a drugą objął w pasie. Powoli rozchyliłam powieki. Zorientowałam się, że Louis niesie mnie w stronę domu. Widocznie zasnęłam w samochodzie, ale byłam naprawdę wykończona.
-Misiek został w samochodzie?- zapytałam sennym głosem, bardziej wtulając się w jego ciało. Louis przecząco pokręcił głową. 
-Zabrali już go do środka- odpowiedział. Chłopaki wygrali dla każdej z nas po wielkim pluszaku. Rzucali piłkami w puszki i muszę przyznać, że byli w tym serio dobrzy.
-Możesz mnie postawić. Dam radę iść- powiedziałam. Chłopak uśmiechnął się lekko.
-Zaniosę cię już do pokoju, bo prawdopodobnie zaśniesz na stojąco- zaśmiał się, a ja mu zawtórowałam. Jak powiedział, tak zrobił. Przebrałam się w piżamę i położyłam do łóżka. Louis przyniósł mi miśka, którego od razu przytuliłam.
-Jak go nazwać?- mruknęłam cichym głosem. 
-Nie wiem. To twój pluszak.- Obojętnie wzruszył ramionami.
-To nie jest zwykły pluszak- warknęłam rozbawiona.- Nazwę go Lou. Co ty na to?- Spojrzałam na niego pytająco. Po pokoju rozniósł się jego dźwięczny śmiech.- Co cię tak bawi? Musisz wiedzieć, że masz konkurencje Louisie, ponieważ mój Lou jest dużo przystojniejszy od ciebie. Na pewno wszystkie laski będą jego- mruknęłam z uśmiechem.
-Och tak, jedna już na pewno jest jego- powiedział.- Nie wiem co ci dodali do tego jedzenia, ale lepiej śpij już młoda- zaśmiał się i ruszył w stronę wyjścia.
-Dobranoc Louis- mruknęłam, zamykając oczy.
-Mówisz do mnie czy do tego drugiego?- zapytał.
-Do ciebie głupku. Poza tym on się nazywa Lou, a nie Louis. Zobacz różnice- zachichotałam.
-A więc śpij dobrze- szepnął i wyszedł. Wtuliłam się w mojego nowego pluszaka, po czym z nikłym uśmiechem na ustach zapadłam w sen.

Bo czasem najmniejszy, prawie nieznaczący gest, potrafi wywołać najszczerszy uśmiech.

JESTEM NA SIEBIE CHOLERNIE WKURZONA! (napisałabym coś znacznie brzydszego, ale nie będę tego robić) Nie dość, że nie wyrobiłam się z dodaniem rozdziału, to jest on BEZNADZIEJNY, OKROPNY i NUDNY, że aż wstyd mi go Wam pokazywać, to na dodatek strasznie go skróciłam, abyście nie musieli czekać dłużej ;-; Źle mi się go pisało i najchętniej zrobiłabym to od nowa, jednak zajęłoby to zbyt dużo czasu.
No i pojawia się kolejny problem, a mianowicie  - szkoła. Jestem już (a może dopiero) w 3 klasie i w tym roku będę miała testy gimnazjalne. Wiem, że to pewnie Was nie obchodzi, ale dla mnie jest to cholernie ważne, aby dobrze je napisać i ogólnie w tym roku trochę bardziej przyłożyć się do nauki ;-; Niby to dopiero początek roku, a ja już jestem przerażona tym wszystkim. Miałam myśli, czy aby czasem nie zawiesić bloga. I to takie serio serio myśli. Jednak postanowiłam, że zobaczę jak to będzie, czy poradzę sobie z tym wszystkim (mam nadzieję, że tak). Także - jeszcze tu jestem!
Od razu mówię, że nie wiem kiedy kolejny rozdział, ponieważ muszę go najpierw napisać.
A teraz piszcie opinię w komentarzach! :) Poprawcie mi trochę i tak już beznadziejny humor! :(


18 komentarzy:

  1. Rozdział super :) a ja odnośnie tych twoich testów :p nie masz się czym przejmować :) testy gimnazjalne nie są wcale ważne :p jest niż demograficzny i do szkół ponadgimnazjalnych przyjmują dosłownie każdego :p oczywiście to nie oznacza że masz się nie uczyć, broń Boże :p powiem tak: bardziej się przejmowałam maturą (zdałam w tym roku :D) i tobie też radzę :) ale testy gimnazjalne to na luziku :)
    Życzę weny :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że nawet jak mi słabiej pójdzie to mnie przyjmą. Nawet mi nie o to chodzi :) Po prostu... mój starszy brat bardzo dobrze się uczy i mu te wszystkie testy poszły naprawdę dobrze (nawet wyśmienicie), a ja... ja po prostu nie chcę być gorsza :/ Nie chcę się potem wstydzić. Wolałabym, aby inni po prostu byli ze mnie dumni... Abym ja sama w końcu była z siebie dumna.
      Gratuluję zdania matury! :D (Ja nie wiem jak sobie z tym poradzę i już mnie to powoli przeraża xd)

      Usuń
    2. Znam to porównywanie do starszego rodzeństwa... ja podchodząca do życia na luzie, bez spinania się, myśląc co ma być to będzie i moja siostra, która miała inne podejście :p oczywiście nie była kujonem, co to to nie :p Ale poświęcała dużo więcej czasu na naukę :p było nawet o to parę kłótni w domu, ale w końcu rodzice zrozumieli, że jesteśmy zupełnie różne :) życzę ci tego samego :) a z testami sobie poradzisz :) tylko się nie stresuj, bo wtedy to kaplica :p

      Usuń
  2. Świetny :) Czekam na next!
    Proszę nie zawieszaj, chociażbyś miała dodać jeden rozdział na miesiąc czy dwa to nie zawieszaj

    OdpowiedzUsuń
  3. Też jesteś w trzeciej gimnazjum?! Piona! Też się strasznie stresujesz? Piona! Też zaczynasz uczyć się systematycznie? Piona! <3
    Jaki beznadziejny?! Nie, on jest jednym z najlepszych! Poważnie! :c
    Pozowanie do zdjęć - najlepsze! Czy to dziwne, że chciałabym później zobaczyć te zdjęcia? Hahah. Nie wiem jak, ale masz takie wkleić, misiek! ♥
    Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że między nimi wszystko już jest okej. Kamień spadł mi z serca...
    No i ten wypad do wesołego miasteczka, który był niesamowity! Przez cały czas miałam uśmiech na ustach. To było po prostu najlepsze! <333
    Wybacz, że tak krótko, ale mam zapowiedziane dwa sprawdziany z drugiej klasy, więc muszę się przygotować. :C
    Pozdrawiam, karmeeleq
    PS. Zapraszam na pierwszy rozdział; kiedy-gram-znika-caly-swiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och nawet nie wiesz jak cholernie się tym wszystkim stresuje! A to dopiero początek roku!
      Dziękuję, jednak ja i tak uważam, że one są do dupy xd
      Nie to nie dziwne, że chciałabyś zobaczyć te zdjęcia. Ja również :D (chociaż mam to wyobrażenie w głowie)
      Nic nie szkodzi :) Powodzenia na sprawdzianach! :)
      Ps. Już lecę ;*

      Usuń
  4. kocham !!!! czekam na kolejny
    http://diaries-memories-zayn-malik-ff.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie przesadzaj! Ten rozdział jest dobry :) Jeśli chodzi o testy no cóż.... JESTEM PRZERAŻONA!!!!! Jestem straszną panikarą... Moje oceny w ciągu ostatnich dwóch lat były... niesatysfakcjonujące?? Taaaak, to chyba dobre słowo.... A te testy to w ogóle masakra... Ale! Nie martw się! Jakoś to będzie :) Jak nie to razem wyjedziemy za granicę i będziemy zbierać truskawki =D ( na to ostatnie zdanie nie zwracaj uwagi... jestem ciut niewyspana.... albo bardzo niewyspana :/ )
    Do następnego Skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
  6. Rozdział mega! Zresztą jak zawsze. Oj testy ;/ Wiem co czujesz. Też w tym roku to będę przerabiać:D Czekam na kolejny rozdział ;D PS: Nie spiesz się :) Luzik

    OdpowiedzUsuń
  7. Świetny rozdział (: musze przyznać ze sceny Louisa i Megan są ♥♥♥
    Rozdział wcale nie jest zły tak ja to stwierdziłaś ale to moje spostrzeżenia bo w końcu twoje jest inne .. na rozdziały będę czekała wiernie i o to nie musisz się martwić ; ;) przepraszam ze krótko ale jest nie najlepiej ..
    Pozdrawiam (:
    ~Rybka

    OdpowiedzUsuń
  8. Zostałaś/ Zostałyście nominowna/ne do liebster award. Szczegóły u nas ( # nominacja 1) http://hope-for-a-new-life-harry-styles.blogspot.com/p/liebster-award.html

    ŻYCZYMY MIŁEJ NOCY I WENY~CAR AND TORI ;33

    OdpowiedzUsuń
  9. Zostałaś nominowana do liebster award

    http://diaries-memories-zayn-malik-ff.blogspot.com/2015/09/liebsten-awards.html


    ŻYCZĘ DUŻO WENY

    OdpowiedzUsuń