niedziela, 20 września 2015

Rozdział 28

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
_________________________________________________________________________________
Po trzech dniach Amy musiała wracać. Nie chciałam, aby mnie opuszczała, jednak nie mogłam nic zrobić. Było mi cholernie przykro, ponieważ ponownie nie będę mogła mieć jej przy sobie. Starałam się nie pokazywać smutku, jednak dość marnie mi to wychodziło.
-Dziękuję za te pięć cudownych dni. Jesteście naprawdę cudowni.- Uśmiechnęła się w naszą stronę. Przytuliła Tony'ego i Louisa, po czym stanęła przede mną.- A więc ponownie się rozstajemy, co? Masz szczęście, że nie jesteśmy razem, ponieważ w tym momencie prawdopodobnie bym z tobą zerwała. - zaśmiała się cicho, a ja jej zawtórowałam. Starała się rozładować smutną atmosferę, jednak widziałam jak w jej oczach błyszczą łzy. Nie odpowiedziałam, tylko przyciągnęłam do siebie, zamykając ją w szczelnym uścisku. Zacisnęłam oczy, kiedy moim ciałem wstrząsał szloch.
-Wydaje mi się, że potem i tak byś do mnie wróciła. Stwierdzam, że byłybyśmy dobrym małżeństwem- zachichotałam, po czym powoli odsunęłam się od Amy. Otarłam mokre policzki, machając na pożegnanie przyjaciółce. Uśmiechnęła się do nas po raz ostatni, znikając za dużymi drzwiami. Miałam ochotę wrzeszczeć, błagać aby wróciła, jednak jedyne co zrobiłam, to poszłam wraz z chłopakami do samochodu. Usiadłam na tylnym siedzeniu, opierając głowę o zimną szybę. Tępo wpatrywałam się w widoki za oknem, nie mogąc skupić się na niczym. Czułam się otępiała. Po prostu smutna.
-Ej Meg. Uśmiechnij się.- Tony odwrócił się w moją stronę, jednak ja nawet na niego nie spojrzałam. Nie miałam ochoty rozmawiać. Chciałam posiedzieć sobie w ciszy i po prostu przestać myśleć. Wyłączyć się na chwilę, oderwać od rzeczywistości.- Przecież to nie był ostatni raz kiedy się widzicie!- próbował mnie pocieszyć. Serio? Ja czuję się jakbym kolejny raz zostawiła ją samą, a co najgorsze zawiodła. Nie chciałam się tak czuć. To nie było przyjemne.- No weź młoda! Świat się jeszcze nie skończył!- Wkurzona zgromiłam go spojrzeniem.
-Nie nazywaj mnie młoda- warknęłam zirytowana i ponownie przeniosłam wzrok na szybę. W samochodzie rozniósł się dźwięczny śmiech chłopaków.
-Przechodzisz jakiś nastoletni bunt czy co?- zapytał rozbawiony Tony. Wywróciłam jedynie oczami, nie komentując tego.- Suń się. Idę do ciebie- oznajmił, odpiął pasy i podniósł się z miejsca, aby przejść do mnie na tył auta. Oparł się rękami o oparcie mojego siedzenia, nachylając się bardziej w moją stronę. Przez przypadek uderzył głową w dach. Powiedział pod nosem ciche 'kurwa', rozmasowując bolące miejsce. Zachichotałam cicho na co on posłał mi uśmiech.- Miło, że śmieszy cię krzywda innych- warknął rozbawiony. Wystawiłam w jego stronę język, ponownie chichocząc.
-Mógłbyś łaskawie zabrać swoją dupę sprzed mojej twarzy?- mruknął Louis rozbawionym głosem.
-I tak wiem, że mi jej zazdrościsz- wytknął mu Tony. Zasłoniłam usta ręką, aby czasem nie wybuchnąć śmiechem.
-Z kim ja żyję- westchnął Lou, wywracając oczami. Tony w końcu usiadł na miejscu obok mnie, odwracając się w moją stronę, tym samym skupiając na mnie całą swoją uwagę.
-Chcesz porozmawiać?- zapytał chłopak. Pokręciłam przecząco głową. Kompletnie nie miałam na to ochoty. Mimo, że to nie było dobre wyjście, jednak wolałam dusić w sobie emocje.- A może masz ochotę się przytulić?- zapytał rozkładając ramiona. Uśmiechnęłam się i przysunęłam się bliżej niego. Położyłam głowę na jego ramieniu, wtulając się w jego ciało. Objął mnie rękami i oparł podbródek na mojej głowie.- To zawsze działa- szepnął cicho. Zaśmiałam się, nie odpowiadając. On jest kochany, zawsze wie co powiedzieć lub zrobić.
-Mimo, że przed chwilą jeszcze Amy z nami była, to już tęsknie za nią- mruknęłam.
-Hej młoda, za niedługo się zobaczycie. Obiecuję ci to.- Pocałował mnie w czubek głowy.
-Spróbuję coś wykombinować, żeby Amy mogła pojechać z nami na wakacje. Nie mam pojęcia czy dam radę, skoro te kilka dni było trudno załatwić, jednak postaram się zrobić wszystko co w mojej mocy, aby się udało- powiedział Louis. Zaskoczona przez chwilę się nie odzywałam, jednak kiedy zrozumiałam sens jego słów, pisnęłam uradowana i z całej siły go przytuliłam.
-Dziękuję, że się tak starasz. Naprawdę z całego serca ci dziękuję- szepnęłam do jego ucha.
-Nie ma za co, ale jeśli nie chcesz mieć wypadku, radzę ci mnie nie dusić- zaśmiał się rozbawiony. Speszona od razu go puściłam, siadając z powrotem na miejsce.
-Przepraszam- mruknęłam, zabierając z twarzy niesforny kosmyk włosów. Byłam cholernie podekscytowana. Miałam świadomość, że może się nie udać, to było bardzo prawdopodobne, jednak i tak w środku skakałam z radości. Oni nie muszą dla mnie nic robić, ale i tak się starają, abym czuła się dobrze. Jestem im ogromnie wdzięczna za to wszystko.
Zamknęłam oczy, a na moich ustach gościł ogromny uśmiech. To było naprawdę cudowne uczucie. Zapomniałam już nawet o smutku, który wcześniej czułam.
-Dawno nigdzie nie wychodziliśmy. Może wybierzemy się w weekend na jakąś imprezę?- zapytał Tony. Wzruszyłam ramionami. Szczerze? Było mi wszystko jedno. Mogłam iść lub zostać w domu.
-W sumie to dobry pomysł- powiedział Louis.
-A więc postanowione! Meg spodziewaj się, że za niedługo pójdziemy po nową sukienkę- mruknął Tony. Wyłapałam w lusterku spojrzenie Louisa, który mi się przyglądał, a na jego ustach błądził nikły uśmiech. Szybko odwróciłam wzrok, a na moich policzkach pojawił się lekki rumieniec. Starałam się zasłonić go włosami, ale nie za dobrze mi to wyszło.
-Jesteś naprawdę słodka kiedy się zawstydzisz- szepnął mi do ucha Tony. Wywróciłam oczami i rozbawiona szturchnęłam go łokciem w brzuch.
-Zamknij się. To wszystko przez to, że jesteście zbyt onieśmielający- fuknęłam, zaplatając ręce na klatce piersiowej. Starałam się opanować, aby nie wybuchnąć śmiechem. Przygryzłam wargę, ponieważ na moje usta cisnął się wielki uśmiech, który starałam się ukryć. Chłopaki nie mogli pohamować śmiechu. Louis nawet musiał zatrzymać się na poboczu, ponieważ nie mógł złapać oddechu. Zdziwiona zmarszczyłam brwi. Nie mam pojęcia co ich tak rozbawiło. Powiedziałam tylko samą prawdę.
-Ach tak? A czym cię tak ośmielamy?- Zapytał Tony i nachylił się w moją stronę, przez co opierałam się o drzwi, a nasze twarze dzieliło zaledwie kilka centymetrów. Na jego ustach błądził łobuzerski uśmieszek. Nerwowo przełknęłam ślinę. Starałam  się wytrzymać jego spojrzenie, jednak z każdą chwilą moja pewność siebie malała.
-Tylko proszę, żadnego seksu w moim samochodzie- dodał Louis. Widać było, że ta cała sytuacja ich bawiła.
-Matko, jesteście okropni- jęknęłam zażenowana i ukryłam twarz w dłoniach. Prawdopodobnie byłam czerwona jak burak.
-No już nie obrażaj się.- Ruszyliśmy dalej, jednak ja nadal na nich nie patrzyłam.
-Nie jestem obrażona- oznajmiłam, opierając głowę na jego ramię.
***
Szłam spokojnie korytarzem, zaciskając dłoń na ramiączku plecaka. Byłam cholernie zmęczona. Tej nocy w ogóle nie mogłam zasnąć. Przewracałam się z boku na bok, było mi zimno i brakowało mi wieczornych rozmów, które przeprowadzałyśmy wraz z Amy przez te kilka dni.
Pchnęłam wielkie, szklane drzwi, dzięki czemu znalazłam się na boisku szkolnym. Ruszyłam w stronę trybun, aby pobyć chociaż chwilę w odosobnieniu. Chłopaki mieli właśnie trening, przez co znajdowało się tu również dużo dziewczyn. Nie przeszkadzało mi to aż tak bardzo. Usiadłam z tyłu, żeby za bardzo nie rzucać się w oczy. Wyciągnęłam z kieszeni komórkę oraz słuchawki, które założyłam. Już po chwili rozbrzmiała przyjemna melodia. Kiwałam się lekko na boki w rytm piosenki You Found Me zespołu The Fray, przypatrując się z uwagą grającym chłopakom.
Niespodziewanie ktoś położył mi dłoń na ramieniu, przez co wystraszona lekko się  wzdrygnęłam. Podniosłam wzrok, napotykając brązowe tęczówki Tony'ego. Zatrzymałam odtwarzanie piosenki, aby dowiedzieć się co tu robi.
-Hej. Coś się stało?- zapytałam niepewnie. Przecząco pokiwał głową i uśmiechnął się uspokajająco. Zajął miejsce obok mnie. Wzrok miał wbity w boisko. Nie odzywał się przez chwilę, dlatego powoli zaczęłam się niepokoić. W końcu przerwał ciszę panującą między nami.
-Po prostu chciałem posiedzieć sobie tu z tobą.- Wzruszył niedbale ramionami. Zmarszczyłam brwi. Coś było nie tak. Tony nie tryskał swoją radością i głupkowatym zachowaniem tak jak zawsze. Był markotny oraz spokojny. Zbyt spokojny.
-Czy na pewno wszystko okej?- Przekręciłam się w jego stronę, przypatrując z uwagą każdemu ruchowi. Ponownie wzruszył ramionami, nie odpowiadając.- Wiesz, że możesz mi powiedzieć, jeśli coś się dzieje...- mruknęłam.
-Wiem. Ale serio jest okej. Po prostu człowiek czasem ma gorszy dzień. To wszystko- odpowiedział. Westchnęłam cicho, po czym uśmiechnęłam się lekko. Miałam nadzieję, że mówi prawdę i to nic poważnego. Pierwszy raz widzę go, kiedy ma gorszy dzień i prawdopodobnie jak zwykle przesadzam.
Przytuliłam się do niego, kładąc głowę na jego ramieniu. Objął mnie ręką w talii, dzięki czemu przyciągnął mnie bliżej siebie.
-Pamiętasz, że dzisiaj idziemy kupić dla ciebie nową sukienkę?- zapytał. Niechętnie pokiwałam głową. Nie miałam ochoty dzisiaj nigdzie wychodzić, a tym bardziej łazić godzinami po sklepach. Wolałabym zostać w domu, przykryć się kocem i oglądać jakieś denne filmy.
-Nie za bardzo mi się chce tam iść- przyznałam.
-Ej! Nie możesz się teraz wycofać! Jeśli nie chcesz, aby ten dzień jeszcze bardziej mi się pogorszył, to po prostu chodź. Nie będziemy musieli długo łazić po sklepach. Wpadniemy do kilku i jak nic nam się nie spodoba, wrócimy do domu i zrobimy sobie we troje wieczór filmowy. Co ty na to?- zapytał z uśmiechem, który odwzajemniłam. Podobał mi się taki układ, dlatego chętnie przystałam na jego propozycję.
Usłyszałam dzwonek, oznajmiający rozpoczęcie się kolejnej lekcji. Skrzywiłam się lekko.
-Widzimy się później- powiedział Tony, wstając z miejsca. Pocałował mnie na pożegnanie w policzek i pobiegł w stronę kolegów, którzy na niego czekali.  Również się podniosłam ruszając z powrotem do szkoły. Może ten pomysł z zakupami wcale nie jest taki zły? Przynajmniej chociaż trochę się rozerwę i przestanę zadręczać się myślami. Tak, to na pewno wyjdzie mi na dobre.
***
Weszliśmy do kolejnego sklepu. Jak na razie żadna z oglądanych sukienek nie przypadła nam do gustu. Chłopaki wciąż powtarzali, że to nie jest to. Mimo tego, że moje nogi powoli zaczynały boleć od ciągłego chodzenia, nie chciałam stąd jeszcze iść. Z Tony'm i Louisem było naprawdę zabawnie i dzięki nim ten dzień mogłam uznać za udany.
Podbiegła do nas ekspedientka, pytając czy w czymś pomóc. 
-Potrzebujemy jakieś sukienki na imprezę. Ona..- Louis wskazał na mnie palcem, przez co lekko się skrępowałam.- ma wyglądać w niej seksownie, ale nie wyzywająco. Najlepiej czarna, ale w sumie inne kolory również mogą być- powiedział i ponownie zeskanował moją sylwetkę wzrokiem.
-Ma być do połowy uda. Na pewno nie dłuższa- wtrącił Tony. Dziewczyna pokiwała głową na znak, że rozumie, po czym odeszła, obrzucając mnie przy okazji obojętnym wzrokiem. Zdusiłam chęć wywrócenia oczami. Czy dziewczyny widząc przystojnych chłopaków w towarzystwie kogoś innego niż one same, muszą być aż tak bardzo zazdrosne?
Chwilę później ekspedientka przyniosła pięć sukienek, które wcisnęła mi do rąk i odeszła bez słowa. Zacisnęłam dłonie w pięści, ale nie odezwałam się. Odwróciłam się, idąc w stronę przymierzalni. Weszłam do jednej z nich, odwieszając sukienki na haczyku.
-A więc zacznijmy mały pokaz mody!- Usłyszałam rozbawiony głos Tony'ego. Uśmiechnęłam się, po czym zachichotałam cicho. Momentalnie przypomniały mi się nasze pierwsze, wspólne zakupy. Wtedy również kupowaliśmy dla mnie sukienkę i także robiliśmy pokaz mody. Była to naprawdę dobra zabawa, więc miło będzie to powtórzyć...
Raz za razem pokazywałam im się w nowych „kreacjach”. Co chwila donosili nowe sukienki, które wpadły im w oko. Cały czas się wygłupialiśmy. W całym sklepie słychać było nasze wybuchy śmiechów. Kilka razy nas upominano, ale nie zwracaliśmy na to zbytniej uwagi.
-Nie, nie ma mowy, że się gdzieś w niej pokarzesz- skomentował Louis, kiedy ponownie się przed nimi pojawiłam. Przeniosłam pytający wzrok na Tony'ego. 
-Louis ma rację. Ta sukienka wygląda okropnie- zgodził się z przyjacielem.- Przymierz kolejną, a ja zaraz wrócę- powiedział, po czym wstał i odszedł w nieznanym dla mnie kierunku. Weszłam z powrotem do przymierzalni, zdejmując z siebie ubranie. Kiedy byłam w samej bieliźnie, niespodziewanie wszedł Louis. Momentalnie przycisnęłam do siebie materiał, aby chodź trochę zasłonić swoje ciało.
-Co ty wyprawiasz?- syknęłam. Chłopak odwrócił się w moją stronę, skanując wzrokiem moją sylwetkę. Poczułam, że policzki zaczynają mnie delikatnie piec, co oznaczało, że się zarumieniłam. Skarciłam się w myślach.
-Wybacz, ale muszę się ukryć. Są tam takie trzy dziewczyny, które jeśli mnie zauważą, nie dadzą mi spokoju- powiedział przepraszającym głosem. Pokiwałam głową na znak, że rozumiem, jednak nadal nie wiedziałam jak mam się zachować.
-Okej, ale um... mógłbyś...- Nie dokończyłam, ponieważ niespodziewanie Louis zbliżył się do mnie, przez co moje plecy stykały się z zimną ścianką przymierzalni, a jego ciało było przyciśnięte do mojego. Zadarłam głowę lekko do góry, napotykając intensywny wzrok Louisa. Z uwagą przypatrywał się mojej twarzy, śledząc każdy mój ruch. Niezauważalnie przełknęłam ślinę. Puls mi przyśpieszył, a moje serce biło jak oszalałe. W głowie mi huczało, przez co nie potrafiłam się na niczym skupić. Po prostu stałam i wpatrywałam się w te jego szare tęczówki.
-Oddychaj- mruknął chłopak. Wypuściłam urywany oddech. Nawet nie wiedziałam, że przez cały czas wstrzymywałam powietrze.
-Louis..- szepnęłam cicho. Nie miałam pojęcia co zrobić, bałam się wykonać jakikolwiek ruch. W końcu powoli podniosłam ręce i położyłam na jego klatce piersiowej. Niekontrolowanie przygryzłam wargę. Zawsze tak robiłam, kiedy nie czułam się pewnie. Chłopak spojrzał na moje usta, po czym zamknął oczy i odsunął się o krok. Poczułam dziwny skurcz w żołądku.
Wyjrzał za zasłonkę, a kiedy stwierdził, że tamtych dziewczyn nie ma w pobliżu, po prostu wyszedł. Westchnęłam. Tak właściwie to gdzie poszedł Tony?
Jak na zawołanie usłyszałam jego głos, a po chwili w małym pomieszczeniu znalazła się kolejna sukienka.
-Przymierz ją. Powinna być dobra- stwierdził. Tak też zrobiłam. Kiedy ją ubrałam, wyszłam się im pokazać. Przeszywali mnie wzrokiem od góry do dołu. Zrobiłam obrót wokół własnej osi i uśmiechnęłam się lekko.
-I co wy na to?- zapytałam. Sukienka była seksowna, ale nie wyzywająca, w kolorze ciemnego fioletu. Nie posiadała ramiączek, ale delikatną koronkę, która była zamiast nich. Dodawała pewnego rodzaju uroku, ale i odrobinę tajemniczości.  Jej dół był lekko rozkloszowany, sięgający do połowy ud. Dodatek stanowił cienki, czarny pasek, który idealnie podkreślał talię.
-Świetna- mruknął z uznaniem Louis.
-Zdecydowanie- zgodził się z nim Tony.
-No to bierzemy!- powiedziałam i radośnie klasnęłam w ręce. Kiedy z powrotem przebrałam się w swoje ubrania, ruszyliśmy do kasy. Szybko nas obsłużono i w końcu opuściliśmy sklep.
-Jestem głodny. Chodźmy coś zjeść.- Tony złapał mnie za nadgarstek i pociągnął w stronę jednej knajpy. Zajęliśmy mały stolik na tyłach restauracji.
-Tak właściwie, to dlaczego kupiliśmy nową sukienkę? Mogłam iść w tej, w której już byłam.- Wzruszyłam ramionami.- Mam nadzieję, że nie będziemy co imprezę kupować czegoś nowego- powiedziałam stanowczo.
-Zobaczy się. Jednak możesz się spodziewać, że jednak będziesz musiała jeszcze z nami coś kupić.- Uśmiechnął się rozbawiony, widząc moją niezadowoloną minę. To nie to, że nie lubię z nimi tak spędzać czasu, jednak głupio mi tak co rusz kupować coś nowego, jeszcze za pieniądze rodziców Louisa. Jay powiedziała, żebym się nie martwiła i chce, żebym kupowała sobie nowe ciuchy, ale to nie zmienia faktu, że czuję się niekomfortowo.
-Hej chłopaki.- Usłyszałam czyjś głos, który wydawał mi się dość znajomy. Podniosłam wzrok, napotykając chłodne spojrzenie Samanthy. Wraz z nią była Nathalie, jednak ona się nie odezwała. Super. Jeszcze ich tu brakowało.
Louis i Tony niechętnie odpowiedzieli na jej przywitanie. Zdziwił mnie fakt, że Nathalie się nie odzywała. Stała bardziej z tyłu i nerwowo bawiła się telefonem.
-Oh Meg. Wybacz, nie zauważyłam cię. Jesteś taką szarą myszką- powiedziała, a na jej twarz wstąpił usatysfakcjonowany uśmieszek. Zacisnęłam dłonie w pięści. O nie. Nie będziemy tak pogrywać. Moja cierpliwość już dawno dobiegła końca. Dość litościwej Meg. Czas zacząć zabawę.
-Ojejku przepraszam, że nie ubieram się tak stylowo jak ty. Następnym razem wezmę z ciebie przykład i ubiorę się jak dziwka.- Posłałam w jej stronę sztuczny uśmiech. Przez chwilę myślałam, że się na mnie rzuci. Była cała czerwona, raz za razem zaciskała dłonie w pięści.
-Ty mała...- Nie zdołała dokończyć, ponieważ Nathalie pociągnęła ją w swoją stronę.
-Czas spadać. Widziałam jak jedna dziewczyna czaiła się na sukienkę, którą chciałaś kupić. Lepiej się pośpieszmy.- Nie trzeba było jej dwa razy powtarzać. Pognała w stronę wyjścia. Nathalie jeszcze odwróciła się w naszą stronę, posyłając nam przyjazny uśmiech. Zdziwiona zmarszczyłam brwi.
-Już miałem coś powiedzieć, ale widzę, że sobie świetnie poradziłaś!- pochwalił mnie Tony.- Jak ja nienawidzę tej Samanthy- jęknął, opadając na oparcie krzesła.
-Jednak ją coś do ciebie ciągnie. Współczuję ci stary, ale będziesz musiał sobie jakoś z nią poradzić- mruknął Louis, klepiąc przyjaciela po ramieniu. Zachowanie Nathalie było co najmniej...dziwne. Jednak wolę ją taką, niż wyzywającą mnie. Mam nadzieję, że długo taka pozostanie. 

Czasem ludzie mają dwie twarze, pokazując tą, którą chcą, żebyśmy widzieli...

Witam Was moi kochani, po tak bardzo długiej przerwie! Przepraszam, że tyle czasu nie było tutaj nic nowego, jednak wzięłam się za naukę. Zauważyłam, że nauczyciele nie oszczędzają nas i chcą z nas wycisnąć całe życie. Ale cóż ... takie są 'uroki' szkoły! Nie ważne, nie będę się przecież użalała :D Jak Wam się podoba rozdział? Mnie zbytnio nie satysfakcjonuje, ale nie jest taki zły! Coraz to większymi krokami zbliżamy się do finału Light! Jednak jeszcze musimy poczekać! (od razu mówię, że finał NIE jest końcem! Po prostu jest wydarzeniem, które w dużym stopniu zaważy na losach bohaterów :) Jednak po finale będzie już mało rozdziałów no i koniec!) Mam nadzieję, że następny rozdział będzie pisało mi się zdecydowanie lepiej, ponieważ mam już na niego pomysły. Nie przedłużam. Dajcie w komentarzach swoje opinie, krytykę i wszystko inne! :) A i mam jeszcze pytanie.... JAK SIĘ ODMIENIA IMIĘ Samantha? Bo za cholerę nie jestem pewna, więc jak coś to mnie poprawcie :) Zapraszam na "Light" na Wattpadzie! ;) >>KLIK<

11 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. Rozdział mi się cholernie podoba jest świetny. Nie mogę się doczekać następnego :)
      Aaaa nie wierzę niedługo finał i koniec od tak :,( tak się przywiązałam do tego fanfica, że nie wiem jak jakbym to przeżyję. No ale jakoś będę musiała więc Nie będę się nad sobą użalać...
      A co do szkoły nam dowalają masę pracy domowej i trudno pogodzić to z pisaniem więc wiem co czujesz :(...
      Nie będę się za bardzo rozpisywać więc życzę weny i powodzenia w przeżyciu tego więzienia zwanego szkołą.
      Do następnego Mentally
      ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥ ♥
      Ps. Zapraszam do mnie na fanfica o 5 Seconds of Summer ♥ http://she-looks-so-perfect-fanfic.blogspot.com/?m=0

      Usuń
  2. Super :*
    Już nie mogę doczekać się następnego :)
    Zapraszam do siebie :)
    http://hero-liampayne-fanfiction.blogspot.com/
    http://youandi-louistomlinson-fanfiction.blogspot.com/
    http://loveandfame-niallhoran.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
  3. Super opowiadanie!
    czekam z niecierpliwością na następne rozdziały :D
    piszesz w tak fajny sposób, że już sama nie wiem czy jestem team Louis czy team Tony, czy może nie powinnam być w żadnym team'ie XD
    naprawdę ciekawe :)
    powodzenia ;)

    OdpowiedzUsuń
  4. Nawet nie wiesz jaką radość mi sprawiłaś tym rozdziałem :) Mój dzisiejszy dzień był fatalny i dziękuję Ci, że chociaż trochę poprawiłaś mi humor <3
    Do następnego Skarbie <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Samantha jak Samantha (chyba xD)
    M. Samantha
    D. Samanthy
    C. Samancie
    B. Samanthę
    N. Samanthą
    Msc.Samancie
    W. Samantho
    Dobra, nie jestem pewna co do C, B i Msc xD Ale chyba tak :D

    A tak poza tym opis sukienki Ci wyszedł świetny!! :D

    Oj oj oj, ja już chce ten punkt kulminacyjny xD

    Czekam!! :D

    OdpowiedzUsuń
  6. Kochana, cieszę się, że wróciłaś.
    Kiedy tylko Tony podszedł do niej w samochodzie, aby ją pocieszyć, wiedziałam, że będzie zabawnie. Z nim nie da się nudzić! Jest taki onieśmielający, jak to Meg stwierdziła! A ta scena, podczas której przyparł ją do drzwi samochodu, jest niesamowita! No po prostu jedno, wielkie wow, kurcze! Ile ja bym dała, aby być na jej miejscu... *-*
    I ta sytuacja w przebieralni! Kurde, kurde, kurde! Zapowietrzyłam się no! <3 Louis taki, taki, aw! Szkoda, że jej nie pocałował, tylko wyszedł.
    Co z Nathalie? Czy chłopacy mają z tym cokolwiek wspólnego? Albo po ostatniej bójce dziewczyna się uspokoiła? Nie wiem, ale chcę wiedzieć. Mów zaraz, o co chodzi!
    No i dlaczego był smutny? W sensie Tony? Czy on nie powinien grać, co? Kurcze, było mi tak, tak dziwnie, bo on nie powinien taki być. Nie! :C Rozumiem, że nawet ideały mają swoje gorsze dni, ale no. W sumie kocham jego każdą wersję.
    U Ciebie też jest taki wycisk w szkole? :/
    Buziaki, karmeeleq

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hahaha te sceny w samochodzie i przebieralni mnie również się podobały! :D
      Co do Nathalie... To wyjaśni się w następnym rozdziale :)
      Ah smutny Tony.... Postaram się jak najszybciej wyjaśnić jego gorsze samopoczucie. Prawdopodobnie nie raz jeszcze będzie coś podobnego (ale spoileruje :o)
      A co do szkoły to oczywiście! Wycisk dają i to straszny! Przychodzę do domu i zasypiam na godzinę, a potem uczę się cały czas!
      (Przepraszam, że ostatnio u Ciebie nie skomentowałam, ale już nie miałam czasu. Nadrobię to, obiecuję! :D)

      Usuń
  7. Świetne xoxo myślałaś nad 2. Częścią??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Żeby to chociaż raz! :D Ale co do niej to wszystko powiem/zaproponuję/wyjaśnię na końcu, kiedy zakończę tego bloga :)

      Usuń
  8. Cześć!
    Trafiłam tu niedawno i żałuję, że nie trafiłam wcześniej! Nadrobiłam już zaległości i jestem pod ogromnym wrażeniem @.@! Takie WOW! Super pomysły, świetnie wykreowani bohaterowie, Tony (och... No, musiałam :D!) i wogóle wszystko to takie fajne :3! Będę teraz wpadać często, oj często! Dobra, kończę, bo słowami tego wyrazić się nie da! Pozdrawiam ciepło i życzę weny! :)!

    OdpowiedzUsuń