wtorek, 24 listopada 2015

Rozdział 31


Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
ROZDZIAŁ NIE SPRAWDZONY!
_________________________________________________________________________________

Kiedy jego usta dotknęły moich, czułam się, jakby czas na chwilę się zatrzymał. Przez pewien moment stałam, nie wiedząc co robić, jednak w końcu niepewnie rozchyliłam usta, tym samym pogłębiając pocałunek. Powoli podniosłam ręce, oplatając nimi szyję Louisa. Zatopiłam palce w jego gęstych włosach, delikatnie ciągnąc przy końcach. Chłopak zjechał rękami z mojego karku na biodra, przyciągając mnie do siebie bliżej. Czułam motylki w brzuchu, a po plecach przechodziły przyjemne dreszcze.

Całował mnie delikatnie, jakby bał się, że może zrobić mi krzywdę. Nie śpieszył się, delektując się każdą chwilą. Nie wiem ile to trwało, ale kiedy się od niego odsunęłam moje serce przestało bić. Przez chwilę wpatrywałam się w jego oczy, po czym uciekłam. Tak po prostu ominęłam go i wybiegłam, zostawiając go zdezorientowanego. Sama byłam skonsternowana, dlatego zadziałałam bardzo impulsywnie. Wiem, że postąpiłam głupio i niesprawiedliwie, jednak poczułam się cholernie zagubiona.

Zbiegłam po schodach, prawie zabijając się na ostatnich stopniach. Do moich uszu dobiegł dźwięk kroków, dlatego jak najszybciej założyłam na nogi buty i nie odwracając się za siebie, wybiegłam z domu.

-Meg, zaczekaj! Porozmawiajmy!- krzyknął Louis łamiącym się głosem. Zacisnęłam usta w cienką linię. Nie zatrzymałam się, nie odpowiedziałam na jego wołania. Po prostu opuściłam posesję, biegnąc przed siebie. Wiedziałam, że prędzej czy później pobiegnie za mną. Byłam tego świadoma, ale wolałam pozostać przynajmniej przez tą chwilę sama, aby mieć czas na przemyślenia.

Kiedy byłam już w miarę daleko zwolniłam i spokojniejszym krokiem szłam w stronę parku. Usiadłam na odosobnionej ławce, przeczesując dłonią włosy. Ja to po prostu potrafię wszystko spieprzyć. Louis pewnie myśli, że zrobił coś nie tak lub uważa mnie za totalnie popieprzoną dziewczynę, którą w sumie jestem.
Przejechałam opuszkami palca po ustach, nadal odczuwając ten pocałunek.

-Co jest ze mną o cholery nie tak? -szepnęłam sama do siebie, zamykając na chwilę oczy.

-No nie wiem, a co takiego zrobiłaś?- Usłyszałam czyjś głos, przez co niekontrolowanie się wzdrygnęłam. Podniosłam głowę, napotykając intensywne spojrzenie Nathalie. Uśmiechnęła się do mnie lekko i usiadła obok mnie na ławce. Zaczesała niesforny kosmyk blond włosów za ucho, odwracając się bardziej w moją stronę.- A więc? O co chodzi?- zapytała wyraźnie zaciekawiona. Zdenerwowana przygryzłam wargę. Zastanawiałam się przez chwilę, czy mam jej mówić, jednak w końcu doszłam do wniosku, że pewnie prędzej czy później i tak się dowie. W sumie co mam do stracenia? Może mi pomoże?

-Louis mnie pocałował- mruknęłam niepewnie. Przez chwilę się nie odzywałam, badając reakcję dziewczyny. Wpatrywała się we mnie zdziwiona, przez co zaczynałam się martwić. Niespodziewanie pisnęła radośnie, łapiąc mnie za rękę. Na jej ustach widniał wielki uśmiech i widać było, że jest szczęśliwa. Nie miałam pojęcia, że zareaguje aż tak entuzjastycznie. W ogóle się nie spodziewałam, że będzie zadowolona.

-Serio? No w końcu! Myślałam, że nigdy tego nie zrobi!- powiedziała rozbawiona. Zdziwiona zmarszczyłam brwi. Muszę przyznać, że całkowicie mnie zaskoczyła. Nathalie jest całkiem inna niż mi się na początku wydawało. Po naszej ostatniej rozmowie jest mi strasznie głupio, że tak ją osądziłam.- Tak właściwie to co ty tutaj robisz?- zapytała. Zaśmiałam się i zakłopotana podrapałam w kark.

-Uciekłam…- mruknęłam speszona. Na moich policzkach pojawił się delikatny rumieniec, którego od razu starałam się pozbyć.

-Oh…- szepnęła tylko. Jęknęłam cicho, chowając twarz w dłoniach. Czułam się okropnie, ale tak też postąpiłam. Kto normalny ucieka zaraz po pocałunku? Chyba tylko ja.

-Tak wiem, zawaliłam wszystko, ale to było bardzo niespodziewane, a później… nie wiem. Przestraszyłam się?- powiedziałam, chociaż sama nie byłam pewna swoich słów. To był po prostu impuls. Zrobiłam głupią rzecz, w ogóle nie myśląc co robię.- Matko jestem taka żałosna.- Zrezygnowana pokręciłam głową. Poczułam delikatny dotyk na ramieniu. Spojrzałam na Nathalie, która lekko się uśmiechnęła.

-Nie jesteś wcale żałosna. Ale mam jedno pytanie. Czy chcesz, aby między wami było coś więcej?- zapytała cicho. Nie odpowiedziałam, tylko spojrzałam przed siebie. Czy chciałam? W pewnym stopniu na pewno tak, ale z drugiej strony bałam się. A Louis? Czy on również chciał, abyśmy nie byli tylko przyjaciółmi? Może to była tylko jednorazowa sytuacja?

-Ja już sama nie wiem czego chcę. Poza tym nie mam pojęcia czego oczekuje Louis- odpowiedziałam zgodnie z prawdą.- A co jeśli on myśli, że będę taka jak Rose? Kochał ją tak mocno! Nigdy nie będę w stanie być taka jak ona.- Usłyszałam jej ciche westchnienie, przez co jeszcze bardziej spochmurniałam.

-Meg, posłuchaj. Rose to przeszłość. To prawda, kochał ją całym sercem, ale nigdy nie oczekiwał od żadnej dziewczyny, aby była taka sama jak ona. Znam go bardzo dobrze i wiem, że stara się zacząć wszystko od nowa. Pytanie tylko, czy ty też tego chcesz. Pozostawić przeszłość, a w szczególności Luke'a- powiedziała spokojnie. To właśnie dało mi do myślenia. Mimo tego, że Luke w dalszym stopniu zajmował mały kawałek mojego serca, potrzebowałam ponownego startu. Louis pomógł mi to rozpocząć i przyszedł czas na mój wybór.

-Szukałem cię.- Znikąd pojawił się tu Louis. Spuściłam wzrok, nie chcąc na niego patrzeć. Byłam zażenowana tym wszystkim. Dziwiłam się, że chciał w ogóle ze mną rozmawiać.

Chłopak widząc, że nie mam odwagi na niego spojrzeć, kucnął przede mną, chwytając mnie za dłonie.- Porozmawiaj ze mną- szepnął z przejęciem. Nathalie podniosła się z miejsca, a na jej ustach błądził delikatny uśmiech.

-To ja was zostawię- powiedziała na pożegnanie, całując Louisa w policzek.- Nie spieprz tego- mruknęła mu na ucho, jednak i tak usłyszałam. Kiedy zostaliśmy sami, chłopak ponownie skierował całą uwagę na mnie.

-Przepraszam. Nie chciałem cię przestraszyć. Mimo, że zaczęło mi na tobie zależeć, nie oczekuję tego samego z twojej strony. Naprawdę to rozumiem i przepraszam, jeśli poczułaś się do czegoś zobowiązana.- Złożył lekki pocałunek na moich dłoniach, pocierając je opuszkami palców. Nie odpowiedziałam. Nie miałam pojęcia co powiedzieć. Louis odebrał ciszę jako znak, że jestem na niego zła.- Proszę porozmawiaj ze mną.- Widziałam, że jest przestraszony. Nie dziwiłam mu się. Podniosłam wzrok, napotykając jego intensywne, szare tęczówki. Na moich ustach pojawił się uśmiech, bo w tamtym momencie byłam pewna czego chcę. Chciałam spróbować. Właśnie z nim.

Nachyliłam się w jego stronę, niepewnie przyciskając swoje usta do jego. Z początku wydawał się zdziwiony moim zachowaniem, jednak w końcu przyciągnął mnie bliżej siebie, pogłębiając pocałunek. Podniósł się do pozycji stojącej, ciągnąc przy okazji mnie. Położył ręce na moich biodrach, a ja swoje zaplotłam na jego szyi. W moim brzuchu momentalnie pojawiło się stado motyli, a przyjemne dreszcze rozeszły się wzdłuż kręgosłupa. Wiedziałam, że to zauważył, ponieważ czułam, że się uśmiecha, dlatego moje kąciki ust również podniosły się ku górze. Odsunęłam się od niego o krok, patrząc w jego szare oczy. Przez chwilę panowała pomiędzy nami przyjemna cisza, którą Louis w końcu postanowił przerwać.

-A więc spróbujemy?- zapytał, wystawiając w moją stronę dłoń. Pokiwałam głową na znak zgody i delikatnie splotłam nasze palce razem.

-Spróbujemy- odpowiedziałam cicho. Chciałam tego. Nowego startu, właśnie z Louisem. Miałam świadomość, że to może się nie udać, ale czy życie nie jest po to, aby próbować?

Przysunęłam się do niego, obejmując w talii, tym samym wtulając się w jego ciało. Chłopak objął mnie ramionami, całując w czubek głowy. Zamknęłam oczy, rozkoszując się przyjemnym ciepłem bijącym od jego ciała. Może to właśnie on jest dla mnie tą odpowiednią osobą.

***

-Mówimy o tym komuś, czy raczej się z tym ukrywamy?- zapytał Louis, kiedy siedzieliśmy przed budynkiem szkolnym w jego samochodzie. Odwrócił głowę w moją stronę, jednak ja nadal na niego nie spojrzałam, uparcie wpatrując się w przednią szybę. Może to było i dziwne, jednak cholernie bałam się tam iść. Louis jest popularny, więc jeśli ktoś zorientuje się, że jesteśmy razem, nie minie pięć minut, a już cała szkoła będzie wiedzieć. Zdecydowanie wolałam tego uniknąć.

-Nie mam pojęcia- szepnęłam. Naszą małą tajemnicę znała jak na razie tylko Nathalie. Nawet Tony i Amy o niczym nie wiedzieli. Z Amy chciałam o tym porozmawiać osobiście, dlatego planowałam już odwiedziny. Tęskniłam za nią cholernie i szczerze mówiąc trochę się o nią martwiłam. Długo jak na nas ze sobą nie rozmawiałyśmy i kompletnie nie mam pojęcia co się z nią dzieje. Ogromnym minusem była odległość od domu dziecka do domu Louisa, przez co nasze spotkania były okazjonalne.

Z zamyślenia wyrwał mnie czyjś dotyk. Spojrzałam na dłoń chłopaka, którą trzymał na moim udzie, po czym przeniosłam wzrok na jego twarz. Uśmiechnął się pokrzepiająco, co w sumie nawet pomogło, ponieważ poczułam się lepiej.

-Po prostu chodźmy. Zobaczymy co będzie- zaproponował. Pokiwałam głową na znak zgody i powoli wygramoliłam się z auta. Chłopak podszedł do mnie, po czym oboje ruszyliśmy w kierunku szkoły. Miałam ochotę chwycić go za rękę, jednak wolałam nie wzbudzać żadnej sensacji. Louis otworzył przede mną drzwi, puszczając mnie przodem. Zachichotałam i rozbawiona wywróciłam oczami. Dżentelmen się znalazł. Po chwili dorównał mi kroku, idąc ze mną ramię w ramię. Nie zaszliśmy daleko, ponieważ poczułam jak ktoś dosłownie rzuca się na mnie, obejmując ramionami. Gdyby nie to, że ta osoba mnie trzymała, prawdopodobnie wylądowałabym na ziemi. Obróciłam lekko głowę, zauważając Tony'ego, który uśmiechał się rozbawiony w moją stronę. Wepchnął się pomiędzy mnie, a Louisa, całkowicie ignorując przyjaciela.

-Nie wierze, że mi o tym nie powiedzieliście! Jesteście beznadziejnymi przyjaciółmi. Powinienem znaleźć sobie lepszych- fuknął, udając obrażonego. Spojrzałam na niego zdziwiona, przenosząc wzrok na Louisa, który wydawał się niewzruszony jego słowami.

-Nathalie ci powiedziała?- zapytał spokojnie. Zatrzymaliśmy się przy szafkach chłopaków. Louis oparł się o jedną z nich, z uwagą przypatrując się osobom chodzącym po korytarzu. Stanęłam obok niego, odwracając się do nich obu przodem. Wolałam się jak na razie nie odzywać, słuchając o czym rozmawiają.

-To ona też wiedziała?! Nienawidzę was!- warknął zły, na co Louis wywrócił oczami.- Ja sam się zorientowałem. Kiedy przepuściłeś ją w drzwiach, popatrzyłeś się na nią i lekko uśmiechnąłeś. Pomyślałem sobie wtedy: aha coś się święci. No i po chwili już wiedziałem, że jesteście razem. To było w sumie do przewidzenia, że w końcu do tego dojdzie, no ale ludzie! Myślałem, że kumplom mówi się o takich rzeczach!- Popatrzył z wyrzutem na Louisa, który tylko rozbawiony pokręcił głową, potęgując tym samym irytację chłopaka.- Weź mnie nawet nie wkurwiaj Tomlinson.- Zaplótł ręce na klatce piersiowej, przez co zaśmiałam cię cicho. Kiedy się tak wkurzał, wyglądał naprawdę uroczo.

-Och nie gniewaj się stary! Miałem ci powiedzieć!- bronił się.

-Gdybym był na twoim miejscu, to poinformowałbym cię zaraz po namiętnym pocałunku z nią!- Skinął na mnie głową, przez co lekko się zarumieniłam. Spojrzeli na mnie oboje, po czym na ich ustach zagościły delikatne uśmiechy, widząc moją lekko zaróżowioną twarz. Niech cię szlag Tony!

- A ty...- wskazał na mnie palcem, złowrogo mrużąc oczy.- Z ciebie to już całkowita zdrajczyni! Masz szczęście, że nie potrafię się na ciebie gniewać dłużej niż trzy sekundy.- Podeszłam do niego, obejmując w pasie ramionami i wtulając się w jego ciało.- Nie przymilaj się do mnie! I tak nie polepszysz swojej sytuacji!- powiedział, jednak nie odepchnął mnie, a przyciągnął bliżej siebie.- Przynajmniej powiedz jak on całuje.- Oboje przeszywali mnie wzrokiem, oczekując odpowiedzi. Rozchyliłam lekko usta, po chwili z powrotem je zamykając. Jak ja nie lubiłam takich pytań. Czułam się naprawdę skrępowana. Jeśli już to o takich rzeczach rozmawiam z Amy!

Spojrzałam na Louisa, który również mi się przyglądał, po czym przeniosłam wzrok na Tony'ego. Wzruszyłam lekko ramionami, odpowiadając.

-Ujdzie- mruknęłam, drocząc się z nimi. Tony wybuchł niepohamowanym śmiechem, a Louis zmrużył oczy, nie przerywając kontaktu wzrokowego. Nie potrafiłam nic odczytać z wyrazu jego twarzy. Wydawało się, jakby miał założoną na siebie maskę, która szczelnie go chroniła.

Zadzwonił dzwonek oznajmiający rozpoczęcie lekcji, dlatego pożegnałam się z Tony'm pocałunkiem w policzek, po czym podeszłam do Louisa. Stanęłam naprzeciw niego w dość bliskiej odległości i uśmiechnęłam się lekko. Położył dłonie na moje biodra, schylił się i pocałował mnie delikatnie w policzek. Jednak nie od razu się ode mnie odsunął.

-Później zobaczymy czy naprawdę ujdzie- szepnął wprost do mojego ucha, lekko muskając jego płatek ustami. Przez moje ciało przebiegł przyjemny dreszcz. Przez chwilę nie mogłam się ruszyć, jednak w końcu zmusiłam się, pomachałam im ostatni raz i poszłam w kierunku klasy. Przez całą drogę na moich ustach błądził nikły uśmiech, którego nie potrafiłam się pozbyć. Naprawdę cieszyłam się, że byłam z nim. Sądzę, że podjęłam słuszną decyzję.


***

Wzięłam tackę z jedzeniem, idąc do odosobnionego stolika, znajdującego się gdzieś w rogu stołówki. Zanim jednak zdołałam usiąść, ktoś delikatnie szarpnął mnie za rękę. Zdezorientowana odwróciłam się, prawie wpadając na Nathalie. Zrobiła krok w tył, jednak nadal na jej ustach gościł wesoły uśmiech. Zmarszczyłam brwi, nie wiedząc co mam powiedzieć.

-Mam nadzieję, że nie zamierzałaś tutaj usiąść- powiedziała, na co ja jeszcze bardziej się pogubiłam. Jak nie tu, to gdzie niby miałam usiąść?

-Ja..- zaczęłam, ale dziewczyna weszła mi w słowo, przez co ponownie zamilkłam.

-No chodź, siądziesz z nami.- Zanim zdążyłam zaprotestować, blondynka pociągnęła mnie za sobą w kierunku stolika popularnych. Zaklęłam w duchu, widząc, że wszyscy tutaj zebrani z uwagą nam się przypatrują. Ah no tak. Jeszcze do tak niedawna wszystkim wydawało się włącznie ze mną że ta dziewczyna mnie nienawidzi. Jak widać pozory mylą. Chociaż może niektóry jeszcze myślą, że to kolejny podstęp, aby upokorzyć mnie przed całą szkołą.

Podeszłyśmy do stolika. Nathalie usiadła obok Tony'ego, klepiąc wolne miejsce obok siebie. Niepewnie usiadłam pomiędzy nią, a Louisem. Uśmiechnęłam się do niego lekko, jednak po chwili ponownie spuściłam wzrok na swoją tackę.

-Wszystko okej?- zapytał cicho Louis, kiedy inni byli pochłonięci rozmową. Pokiwałam twierdząco głową, w końcu zabierając się za jedzenie sałatki. Ręka, w której trzymałam widelec, znieruchomiała w połowie drogi do ust, kiedy poczułam, jak chłopak kładzie mi dłoń na udzie, delikatnie gładząc go kciukiem. Zerknęłam na niego, ale on nawet na mnie nie patrzył, rozmawiając z Harry'm. Wiedział, że mu się przyglądam, ponieważ na jego ustach błądził ten typowy uśmieszek. Rozbawiona wywróciłam oczami. Dłoń, którą miałam wolną, położyłam na jego i splotłam nasze palce razem. Nie musiałam się obawiać, że ktoś to zobaczy, ponieważ nasze ręce spoczywały spokojnie pod stołem.

Drzwi od stołówki ponownie się otworzyły. Do pomieszczenia wszedł Niall, dlatego momentalnie spojrzałam na Nathalie. Dziewczyna podniosła się z miejsca. Nic nie mówiąc ruszyła do wyjścia. Zdziwiona zmarszczyłam brwi. Niall złapał ją za ramię, aby się zatrzymała i zapytał o coś. Ta jedynie burknęła coś w odpowiedzi, nawet na niego nie patrząc, wyszła z pomieszczenia. Blondyn podszedł do naszego stolika, zajął jej wcześniejsze miejsce.

-Ktoś wie co się jej stało?- zapytał cicho. Wszyscy zgromadzeni pokręcili przecząco głowami.- Zauważyłem, że dzisiaj cały czas mnie unika- westchnął, opierając podbródek na dłoni.

-Może pójdę z nią porozmawiać?- zaproponowałam cicho. Chłopak pokiwał głową, dlatego podniosłam się z miejsca. Zanim jednak odeszłam, Louis szepnął mi na ucho tak, abym tylko ja usłyszała:

-Bądź za około dziesięć minut w bibliotece.- Na moich ustach pojawił się nikły uśmiech. Wyszłam ze stołówki, przyśpieszając kroku, aby dogonić Nathalie. Zobaczyłam ją przy głównych drzwiach, kiedy zamierzała opuścić budynek. Złapałam ją za dłoń, dzięki czemu zatrzymała się.

-Co się dzieje?- zapytałam, kiedy odwróciła się w moją stronę.

-Daj mi spokój, dobra?- zapytała drżącym głosem. Ponownie się odwróciła z zamiarem odejścia, ale skutecznie jej to uniemożliwiłam.

-Ty pomogłaś mi, teraz ja chcę spróbować pomóc tobie.- Unikała mojego wzroku, patrząc wszędzie tylko nie na mnie.

-To cię zmartwię. Nie dasz rady mi pomóc.- Pokręciła bezradnie głową. Złapałam ją za rękę, ciągnąc za szkołę, abyśmy miały chociaż trochę spokoju. Popchnęłam ją lekko, dzięki czemu usiadła na ławce, a ja zajęłam miejsce obok niej. Nie odzywałam się, dając jej czas na zebranie myśli. Co chwila otwierała, po czym z powrotem zamykała usta.- Niall się z kimś spotyka, a ja głupia chciałam dzisiaj z nim pogadać. Jestem taka żałosna, myśląc, że to kiedykolwiek może się udać.- Zauważyłam, że w jej oczach zaczynając zbierać się łzy. Nie miałam pojęcia co mogłabym powiedzieć, dlatego po prostu ją przytuliłam. Nieraz gesty są dużo lepsze od słów. Chyba w tym przypadku naprawdę jej to trochę pomogło. Uśmiechnęła się smutno, opierając głowę na moim ramieniu.

-Ja nadal uważam, że powinnaś z nim porozmawiać- zasugerowałam ostrożnie. Dziewczyna jedynie pokręciła przecząco głową. Jak na razie nie zamierzałam się z nią wykłócać, ale miałam zamiar namówić ją na podjęcie tej decyzji. Rozmowa to najlepszy sposób, aby rozwiać wszystkie wątpliwości. Może akurat to czego się dowiedziała było kłamstwem? Skąd ma mieć pewność, czy Niall naprawdę spotyka się z kimś, jeśli sama go o to nie zapyta?

-Idź się spotkać z Louisem- powiedziała, zwinnie zmieniając temat. Pokręciłam przecząco głową.

-Nie zostawię cię- mruknęłam. Nathalie odsunęła się ode mnie, podnosząc z miejsca.

-Wiem, że on na ciebie czeka. Poradzę sobie. Nie jestem umierająca. Poza tym mogę iść do Tony'ego- stwierdziła, wzruszając ramionami. Przygryzłam wargę, jednocześnie zastanawiając się nad jej propozycją. Złapała mnie za nadgarstek, ciągnąc w swoją stronę.- No idź.- Westchnęłam, ale ostatecznie zgodziłam się. Obie ruszyłyśmy w stronę szkoły, jednak ja później skręciłam w inną stronę, kierując się do biblioteki. Weszłam do pomieszczenia, rozglądając się na boki. Znajdowało się tutaj bardzo mało osób, jednak i tak nie widziałam Louisa. Ruszyłam przed siebie, manewrując pomiędzy regałami pełnymi książek. W pewnym momencie poczułam jak ktoś niespodziewanie ciągnie mnie, odciągając w najbardziej odosobnione miejsce.

Zanim zdążyłam zareagować, ktoś przycisnął swoje usta do moich. Od razu dotarł do mnie przyjemny zapach perfum Louisa, które wprost uwielbiałam. Przyciągnęłam go bliżej siebie, jednocześnie pogłębiając pocałunek. Chłopak złapał za moje biodra, pchając mnie do przodu. Szłam tyłem, nie odrywając ust od jego. Chwilę potem stałam przyciśnięta do ściany, o którą się opierałam. Momentalnie poczułam przyjemne otępienie, które zawsze towarzyszy mi przy jego pocałunkach.

Niespodziewanie odsunął się ode mnie. Zrobiłam niezadowoloną minę, dzięki czemu na jego ustach pojawił się łobuzerki uśmiech. Prawdopodobnie wyglądałam jak naburmuszone dziecko, jednak naprawdę lubiłam kiedy mnie całował. Miał miękkie usta, jakby idealnie stworzone dla moich.

-Co się złościsz? Przecież to jak całuję ujdzie.- Zrobił cudzysłów w powietrzu, na co wywróciłam oczami. A więc o to mu chodziło.

-Zamknij się. Jesteś gorszy ode mnie- warknęłam rozbawiona, na co on zaczął się śmiać.

-O nie, od ciebie to nikt gorszy nie będzie- powiedział i ponownie mnie pocałował. Tym razem delikatniej, ale i zarazem krócej. Jeśli można uzależnić się od człowieka, ja chyba pomału popadał w nałóg.

-Mógłbyś porozmawiać z Niallem, czy nie spotyka się z kimś?- zapytałam, zmieniając temat. Miałam zamiar wybadać trochę sytuację. Jeśli Nathalie nie zamierza tego zrobić, spróbuję jakoś pomóc. Jednak wszystko zależy od niej.

-A co? Chcesz się z nim spotykać?- Uniósł brew w pytającym geście. Pokręciłam głową, uśmiechając się lekko. Zazdrośnik się znalazł.

-Nie, ale proszę porozmawiaj z nim o tym dyskretnie.- Zrobiłam maślane oczy. Westchnął cicho, jednak ostatecznie przytaknął i pocałował mnie w czoło. Objęłam go ramionami, wtulając się w jego tors. Mogę powiedzieć jedno: dzięki niemu w końcu odnalazłam spokój.


Bo czasem wszystko czego potrzebujesz to ta jedna osoba.



Matko! W końcu mi się udało to skończyć! Serio, namęczyłam się przy tym. Jeszcze na dodatek rozdział wyszedł mi krótki, jednak zdecydowałam, że nie będę zmuszała się do pisania, bo wychodzą mi wtedy one zdecydowanie gorzej. Przepraszam za tą zwłokę. Laptop udało mi się naprawić i mam nadzieję, że już z nim wszystko będzie dobrze. Heh, ale jak na złość laptop naprawiony, ale blogger się psuje! Nie mam już siły do tego wszystkiego :/
Nie rozpisuję się, bo zwyczajnie nie mam czasu.
Także komentujcie, bo to naprawdę motywuje i daje mi ogromnego kopa w mój leniwy tyłek! :)
Zapraszam na "Light" na Wattpadzie! ;) >>KLIK<

16 komentarzy:

  1. Rozdział świetny, z resztą jak cale opowiadanie:)
    Czekam na ciąg dalszy :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Cudowny ! ♥ nie umiem napisać więcej .. przepraszam :) porostu jest wspaniały a moje serce krwawi bo byłam za Mony m. Ale Mouis tez ujdzie ;)
    ~Rybka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Przepraszam! Ale Mony nie miało prawa istnieć! :'(

      Usuń
  3. TO JEST TAKIE, TAKIE
    Takie aww! *-*
    Fangirling 103405940% noo *-*
    Te pocałunki i to wszystko, awawa ♥
    Aż nie wiem, co mam napisać, żeby nie wyszło, że się jaram jak jakieś gówno, haah. Nie no. Bardzo lubię to opowiadanie. Zawsze poprawia mi humor. W sumie to nie ważne, czy jest sprawdzone, czy nie. I tak jest idealne *-*
    W ogóle kocham Tony'ego! Bardzo, bardzo, bardzo, bardzo mocno. Jest taki uroczy i kochany i słodki i zabawny i, i najlepszy po prostu. Przyjdę kiedyś do Ciebie do domu, wezmę Twój laptop i go z niego wyciągnę. Będzie prawdziwy i będzie mój. Muhaha. Nie no XD Aż taka psychiczna nie jestem. Po protu bym z nim pogadała, spędziła czas, zrobiła cokolwiek, a później bym Ci go oddała. Pożyczysz mi Tony'usia? (musiałam xDD)
    I w ogóle myślałam, że Meg to spartoli tą ucieczką. Jednak w sumie to dobrze, że Louis jest taki wyrozumiały i od razu ją zrozumiał. Znaczy nie. Nie zrozumiał jej samej, ale ona sama siebie nie rozumie, więc jest okej. Kurcze. Chodzi mi o to, że on wtedy ją znalazł i powiedział, że rozumie, że ona nie odwzajemnia jego uczuć. To było poważnie bradzo, bardzo, bardzo kochane i cieszę się, że oni są razem.
    Taaak, na początku byłam za Mony, ale teraz jak tak na to patrzę, to Mouis będzie lepszy. Bo drugi chłopak będzie mógł być mój. Znaczy ja wiem, że to są nikłe szanse, ale no. W sumie kto wie? Może w jego życiu pojawi się jakaś Ania i mu namiesza w głowie, hahah. Nie no. Będę się cieszyć z każdej wybranki jego serca. I choć to będzie boleć, to dam mu wolność. Heee, dobra. To się robi dziwne. Po protu zacznę pisać o kimś innym.
    Okej, więc może teraz Nathalie! Nasz wredny małpiszon! Nie no, żartuję. Znaczy na początku tak o niej myślałam, ale teraz w sumie to ją lubię. Bardzo, bardzo. Jest taką miłą, pomocną osobą. I cieszę się, że Niall wpadł jej w oko. W sensie ja wiem, że to jest dziwne, bo chłopak o niczym nie wie. Ba, ma dziewczynę, ale chodzi mi o to, ze wiem, że Niall będzie odpowiedni. Nie jest jakimś dupkiem, który zrani jej uczucia.
    Właśnie, nasz uroczy blondynek żarłoczek. Mam nadzieję, że przejrzy na oczy, zerwie z tą dziewczyną (wybacz, kimkolwiek jesteś:c) i pójdzie do Natki. Wydaje mi się, że byliby najsłodszą parą na Ziemii *-*
    W ogóle kocham Cię za moment w bibliotece albo w stołówce, kiedy on ją smyra po udzie. To takie kochane i urocze *-*
    W ogóle to Meg jeszcze tańczy, a Louis trenuje?
    I Amy. Ja też za nią tęsknię. Czemu Meg nie pojedzie do niej busem, huh?
    Okej, nie rozpisuję się bardziej, bo i nie chcę Cię zanudzać na śmierć.
    Buuuuziaki, karmeeleq ♥
    kiedy-gram-znika-caly-swiat.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też Fangirluje :'D ♥♥♥
      Hahahahah nie martw się Tony jest Twój! ;)
      Nie wiem dlaczego, ale jak przeczytałam "smyra po udzie" to po prostu tak się śmiać zaczęłam, że się opanować nie mogłam :'D
      I tak Meg tańczy, a Louis trenuje, jednak nie piszę jak na razie o tym (wiem powinnam, ale nie mam jak na razie gdzie tego wcisnąć xd)
      EJ MATKO DLACZEGO JA NIE POMYŚLAŁAM O BUSIE?! Czasem moja ułomność mnie zadziwia :')
      Tak poza tym to Ty nigdy nie zanudzasz mnie swoimi komentarzami! Wręcz przeciwnie! Kocham je czytać!

      Usuń
  4. W końcu się doczekałam rozdziału i oni w końcu są razem <3, rozdział oczywiście jest świetny jak zawsze i niecierpliwie będę czekać na kolejny <3

    OdpowiedzUsuń
  5. ❤❤❤❤❤

    OdpowiedzUsuń
  6. W końcu doczekałam się takiego rozdziału!
    Mam nadzieję, że teraz nic tego nie zepsuje....
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  7. O Boże są razem !!!!!!! Wiedziałam !!!!!
    Rozdział świetny i nie mogę doczekać się kolejnego <3
    A Nat i Niall będą razem ja wam to mówię

    Vanessa

    OdpowiedzUsuń
  8. Super rozdzial czekam na next 😍😘

    OdpowiedzUsuń
  9. Cudowny ♥ czeeeekam na kolejny <3 wny życzę <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Cudowny! Nie ma słów którym można by było opisać to ff! <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3 <3

    OdpowiedzUsuń