niedziela, 24 stycznia 2016

Rozdział 35


Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 

________________________________________________________________________
Zaspana otworzyłam oczy. Zaczęłam mrugać, aby przyzwyczaić wzrok do jasnego światła słonecznego. Przeciągnęłam się na łóżku, rozprostowując wszystkie zastygłe kości. Ziewnęłam cicho i mozolnie zwlekłam się z łóżka. Wolnym krokiem ruszyłam w stronę toalety, aby choć trochę się odświeżyć.

Stanęłam przed lustrem, opierając dłonie na umywalce. Spojrzałam na swoje odbicie, uśmiechając się głupkowato. Wyglądałam tak beznadziejnie, że aż było to zabawne. Mogłabym zrobić sobie zdjęcie, aby upamiętnić tę jakże cudowną” chwilę, jednak byłam zbyt leniwa, aby ruszyć się z powrotem po aparat.

A więc starzejesz się. Wszystkiego najlepszego i te sprawy szepnęłam do siebie, po czym nie czekając dłużej, rozebrałam się, wchodząc pod prysznic. Kiedy ciepła woda zaczęła po mnie spływać, całe ciało momentalnie się odprężyło.

Kiedy całkowicie się odświeżyłam oraz przebrałam, wróciłam z powrotem do pokoju. Zaskoczona zatrzymałam się w miejscu, kiedy zobaczyłam, że na biurku stoi talerz z naleśnikami oraz szklanka soku. Albo nie było tego wcześniej, albo byłam tak zaspana, że tego nie zauważyłam.

Podeszłam bliżej, dzięki czemu znalazłam leżącą obok krateczkę. Wzięłam ją do ręki i rozłożyłam, czytając to, co było na niej napisane.
Musisz nabrać sił! A kiedy to zrobisz idź i nie zastanawiaj się! Dzisiaj czas podbijać świat! P.s. Przed wyjściem, nie zapomnij zamknąć drzwi! :)

Skonsternowana zmarszczyłam brwi. Końcówka wiadomości była trochę dziwna, ale cóż będę zastanawiała się nad tym później!

Zaburczało mi w brzuchu, dlatego przeniosłam wzrok z karteczki na pysznie wyglądające naleśniki. Byłam naprawdę głodna, więc z wdzięcznością dla osoby, która je zrobiła, wzięłam je i zjadłam.

Po skończonym posiłku podniosłam się z miejsca i ruszyłam do drzwi. Tak jak było napisane w liściku, najpierw je zamknęłam. Na gładkiej powierzchni znajdowała się kolejna kartka.
Lubisz zabawę? Jeśli tak, pobawimy się w podchody! Jeśli nie… cóż i tak się pobawimy!

Strzałki wskażą ci drogę. Ruszaj!

Wyszłam z pokoju, zauważając na podłodze narysowane strzałki. Rozbawiona wywróciłam oczami, ale ostatecznie poszłam ich śladem. Ścieżka” prowadziła na dół, więc szybko zbiegłam po schodach. Strzałki prowadziły mnie po korytarzu, który prawie od razu rozpoznałam i już wiedziałam dokąd mnie prowadzi. Kiedy zatrzymałam się przed wejściem do mojej sali tanecznej, znajdowała się tam już trzecia wiadomość.
Każda dziewczynka kiedy była mała, chciała zostać księżniczką. Dzisiaj możesz nią być.

Zaciekawiona otworzyłam drzwi, wchodząc do środka. W pomieszczeniu panowała całkowita ciemność, dlatego ostrożnie stawiałam nogi na stopniach schodów. Weszłam w głąb sali, zauważając nikłe światełko palące się na podłodze. Podeszłam do niego i zorientowałam się, że była to samotna, mała świeczka. Klęknęłam przed nią, jednak zanim zdążyłam ją dotknąć, zaświeciły się wszystkie światła. Moim oczom ukazał się kraciasty koc, na którym stał kosz owoców i różnych smakołyków oraz butelka wody. Podniosłam kolejny liścik, aby zobaczyć, co tym razem na nim się znajduje.
Rób to co kochasz i to, co cię uszczęśliwia. Zawsze.

W pomieszczeniu rozbrzmiała cicha melodia. Rozglądnęłam się, jednak nikogo nie zauważyłam. Prawdopodobnie znajdowałam się tu sama, albo Louis skutecznie się ukrył.

To co zrobił jest naprawdę urocze. Nikt nie licząc Amy - jeszcze nie sprawił mi tak miłej niespodzianki. A z tego co widzę, to jeszcze nie koniec. Muszę przyznać, że byłam podekscytowana tym wszystkim. Nie musiał szykować dla mnie nic, a jednak zrobił to.

Na moich ustach pojawił się nikły uśmiech. Kiedy usłyszałam moją ulubioną piosenkę, która leciała z głośników, postanowiłam w końcu iść potańczyć. Czułam się całkowicie odprężona i przede wszystkim szczęśliwa.




Kiedy skończyłam, z powrotem weszłam na górę. Zauważyłam, że stare strzałki wskazujące drogę zniknęły, a na ich miejscu pojawiły się nowe. Przez chwilę stałam w miejscu, jednak ostatecznie ruszyłam ich śladem. Poprowadziły mnie do salonu, gdzie na stoliku, przed kanapą, leżało pudełko, a na nim kolejna kartka. Wzięłam ją do ręki i zaczęłam czytać.
Zbliża się Twój bal. A jak wiadomo, na każdy bal, księżniczka musi mieć suknię :)

Czy poznasz dziś jakiegoś księcia?

(żartowałem, z nikim się Tobą nie podzielę)

Mimowolnie się uśmiechnęłam. Typowy Louis. Ale w sumie, lubię to w nim. Jest zazdrosny, ale nie zaborczy. I bardzo opiekuńczy, co naprawdę w nim cenię.

Postanowiłam otworzyć pudełko. Moim oczom ukazała się śliczna, kremowa sukienka. Ostrożnie ją wyciągnęłam, aby móc przyjrzeć się jej dokładniej. Była ona bez ramiączek. Sięgała do połowy uda, a na dole była lekko rozkloszowana.

Nie zastanawiając się dłużej, schowałam prezent i poszłam dalej. Ta zabawa, którą wymyślił Louis, naprawdę mi się spodobała. Czułam ciekawość, dziecięcą radość i ekscytację jednocześnie. Po prostu dobrze się bawiłam.

Zatrzymałam się przed pokojem Louisa. Strzałki wskazywały drzwi, dlatego niepewnie weszłam do środka. Rozejrzałam się po pomieszczeniu, zauważając kolejne pudełko, znajdujące się na łóżku chłopaka. Wzięłam liścik, który był dołączony do każdej rzeczy.
Bierz swoje szklane (no może nie dokładnie szklane), zajebiste szpilki i leć na swój bal! Ale pamiętaj, nie wracaj przed północą, tylko szalej do białego rana, upij się i nie przestrzegaj żadnych zasad!

P.s. nie zgub pantofelka. Chyba nie chcesz iść przez całe miasto boso? (Ja po tobie butów zbierać nie będę!) ~ Wróżka

Roześmiałam się. Od razu zorientowałam się, że tą wiadomość napisał Tony. Naprawdę bardzo w jego stylu. To strasznie miłe, że on również przyłączył się do tej niespodzianki. Nie musiał tego robić tak samo jak Louis, a jednak zrobił to.

Wzięłam do rąk pudełko, w którym znajdował się prezent. Wyszłam z pomieszczenia, kierując się do swojego pokoju. Otworzyłam drzwi, jednak nie weszłam do środka. Zaskoczona zatrzymałam się w miejscu, nie wiedząc, co zrobić. Szok prawdopodobnie malował się na mojej twarzy, ale byłam tak bardzo zdziwiona, że nie zwracałam na to uwagi.

Na środku pokoju stało (kolejne), tym razem malutkie pudełeczko, a wokół niego rozsypane były czerwone płatki róż. Na podłodze leżały również tym razem dwie karteczki.

Powoli podeszłam, odkładając rzecz, którą trzymałam w ręce na bok, zajmując się kolejną niespodzianką.
Ściągnęłam wieczko, a moim oczom ukazał się mały, srebrny łańcuszek z drobną przywieszką w kształcie trzech gwiazdek.

Momentalnie do głowy napłynęło mi wspomnienie, kiedy wraz z Amy i Luke'iem uciekliśmy z domu dziecka, aby wybrać się na biwak. O trzeciej w nocy pokazałam  blondynowi dwie gwiazdy, które znajdywały się obok siebie. Powiedziałam mu wtedy, że to gwiazdy moich rodziców i w przyszłości moja także się tam pojawi.

Moje kąciki ust uniosły się lekko ku górze, a w oczach zalśniły łzy. Może to wyglądało głupio, ale dla mnie było to naprawdę ważne.

Przez kilka minut siedziałam bez ruchu, wpatrując się w zawieszkę, jednak w końcu postanowiłam zobaczyć, co znajduje się na karteczkach. Na pierwszej z nich zamieszczona była tylko sama godzina dwudziesta, dlatego szybko odłożyłam ją na miejsce i wzięłam drugą. Na niej był już jakiś napis.
Bo czasem wystarczy tylko mały uśmiech :)

Zdziwiona zmarszczyłam brwi. Nie za bardzo wiedziałam o co w tym chodzi, ale jak na razie postanowiłam nie zaprzątać sobie tym głowy.

Podniosłam się z podłogi, podeszłam do biurka i wzięłam z niego swoją komórkę, aby zadzwonić do Louisa, dowiedzieć się gdzie jest i przy okazji podziękować mu i Tony'emu za prezenty oraz ogólnie sam pomysł niespodzianki, która naprawdę bardzo mi się spodobała.

Zdziwiłam się trochę, że Amy jeszcze do mnie nie zadzwoniła. Bądź co bądź zawsze spędzałyśmy moje czy jej urodziny wspólnie i nie chciałam tego zmieniać. Nadal była moją przyjaciółką i bardzo za nią tęskniłam.

Wybrałam numer mojego chłopaka (wciąż było to dla mnie strasznie dziwne i nierealne), czekając aż odbierze. Zrobił to po kilku sygnałach, jednak zanim zdołałam się odezwać, zrobił to on. Powiedział jedynie o dwudziestej przed domem, szykuj się kopciuszku, po czym zakończył połączenie.

Fajna rozmowa, naprawdę jesteś kochany mruknęłam sarkastycznie, wywracając teatralnie oczami. Westchnęłam cicho, jednak dałam sobie spokój. Poczekam do wieczora i zobaczę, co takiego się szykuje. Prawdopodobnie do tego czasu będę musiała spędzić ten dzień w samotności i trochę z tego powodu robiło mi się smutno bądźmy szczerzy, kto w urodziny chce być sam ale postanowiłam zaufać im i czymś się zająć, aby się nie zanudzić.

Odłożyłam wszystkie rzeczy na łóżko. Wyszłam z pokoju, kierując się na dół do kuchni, aby przygotować sobie herbatę. Kiedy mój gorący napój był już gotowy, skierowałam się do salonu i wygodnie usadowiłam na kanapie. Włączyłam telewizor, raz po raz przełączając kanały, szukając takiego, który mi się spodoba.

Po około piętnastu minutach znudziło mi się to, więc wyłączyłam telewizor. Westchnęłam cicho, nie mając nic do roboty. Chciałam z kimś pogadać, ponieważ naprawdę nie lubiłam samotności, jednak jak widać nie miałam z kim. Mogłam zadzwonić do Amy, ale wątpiłam, aby miała czas na rozmowę, skoro sama nie zadzwoniła.

Spojrzałam na pudełko znajdujące się na stoliku. Przygryzłam lekko wargę, przyglądając się mu z uwagą.

Po chwili namysłu postanowiłam przymierzyć sukienkę. Wzięłam ją ze sobą, przy okazji zabierając z pokoju nowe szpiki i poszłam do łazienki. Ściągnęłam z siebie ubranie, zakładając na siebie delikatny materiał. Wsunęłam na stopy buty, mogąc już obejrzeć się w lustrze.

Sukienka idealnie opinała moją talię, ładnie podkreślając biodra oraz biust. Czarne szpilki świetnie kontrastowały z delikatnym kolorem sukienki, co bardzo fajnie ożywiało całość. Dłonią wygładziłam materiał i uśmiechnęłam się do swojego odbicia. Musiałam przyznać, że wyglądałam naprawdę dobrze. Chłopaki jeśli to oni wybrali tę sukienkę mają naprawdę dobry gust, co już nie raz udowodnili.

W końcu postanowiłam przebrać się z powrotem i poczytać, aby chociaż trochę czymś się zająć, ponieważ do dwudziestej było jeszcze sporo czasu, a minuty jak na złość leciały bardzo powoli.

Wzięłam wybraną książkę do ręki, rzuciłam się na swoje łóżko i zatopiłam się w lekturze, zapominając o całym świecie.
***

Powoli zeszłam po schodach, aby przypadkiem nie potknąć się i nie spaść. Te szpilki były naprawdę wysokie i dziwiłam się, że jakoś dałam rade w nich chodzić.

Niepewnie ruszyłam w stronę drzwi wyjściowych. Byłam cholernie podekscytowana. Już nie mogłam się doczekać. Chciałam zobaczyć Louisa lub kogokolwiek innego, ponieważ cały dzień spędziłam samotnie. Poza tym ciekawiło mnie, co takiego on przygotował. Nigdy nie miałam takich urodzin, dlatego wszystkie emocje odczuwałam zdecydowanie mocniej niż zazwyczaj.

Pchnęłam drzwi i przeszłam przez próg. Stanęłam w miejscu, kiedy na podjeździe zobaczyłam czarny, sportowy samochód, o którego opierał się Louis. Miał na sobie czarne spodnie, luźną, białą koszulkę i narzuconą na to górę od marynarki, której rękawy podwinął do łokci. Jego włosy jak zawsze były roztrzepane we wszystkie strony. Wyglądał naprawdę seksownie, a na jego widok moje serce zaczęło zdecydowanie mocniej bić.

Chłopak podniósł wzrok, zauważając mnie. Uśmiechnął się lekko, odpychając od auta, powoli skierował się w moją stronę. Ja również postanowiłam się ruszyć i kiedy znalazłam się przy Louisie, momentalnie się do niego przytuliłam. Poczułam jak delikatnie całuje mnie w odkryte ramie, przez co po moim ciele przebiegły przyjemne dreszcze.

Wszystkiego najlepszego szepnął mi wprost do ucha. Kiedy czułam jego ciepły oddech na swojej skórze, moje wszystkie myśli szalały.

Uśmiechnęłam się, w końcu postanawiając się od niego odsunąć. Zaprowadził mnie do samochodu i otwierając dla mnie drzwi, wpuścił mnie na miejsce pasażera.

Ślicznie wyglądasz powiedział, kiedy zajął miejsce obok. Podziękowałam mu cicho. Kiedy ruszyliśmy, mój wzrok momentalnie powędrował za okno, przyglądając się otoczeniu, aby zorientować się, gdzie jedziemy.

Zdradzisz mi, dokąd zmierzamy? zapytałam, patrząc ponownie na Louisa. Na jego ustach zagościł lekki uśmiech, po czym prawie niezauważalnie pokręcił głową.

Ale jesteś ciekawska. Abyś się już nie męczyła, to ci powiem. Jedziemy do klubu odpowiedział spokojnie, na co zaśmiałam się, jednocześnie marszcząc brwi.

Chłopak spojrzał na mnie pytającym wzrokiem, nie wiedząc o co mi chodzi. Wywróciłam oczami i odwróciłam się bardziej w jego stronę.

Zważywszy na to, że ostatnim razem naskoczyłeś na mnie na środku chodnika, pytając, czy chcę powtórkę z ostatniej imprezy, dziwię się, że tam właśnie jedziemy odpowiedziałam, wzruszając ramionami. Zauważyłam, że Louis zacisnął dłonie na kierownicy, a jego ciało całe się spięło.

Martwiłem się wtedy mruknął cicho. Nachyliłam się w jego stronę, obdarzając jego policzek pocałunkiem. Momentalnie się rozluźnił, co jeszcze bardziej poprawiło mi humor, który i tak był bardzo dobry.

Wiem. I bardzo się cieszę, że starasz się mnie chronić powiedziałam opadając z powrotem na miejsce. Louis spojrzał na mnie, posyłając mi jeden z tych swoich powalających uśmiechów. Ktoś powinien zakazać mu się tak uśmiechać, ponieważ pewnego dnia może przyprawić kogoś o zawał serca. Na przykład mnie.

Nigdy nie pozwoliłbym, aby ktoś cię skrzywdził.


***

Czy to na pewno, aby dobry pomysł? Jakoś dziwnie cicho w tym klubie szepnęłam, łapiąc chłopaka za rękę. On momentalnie przyciągnął mnie do siebie, dzięki czemu poczułam się bezpieczniej. Cieszyłam się, że tu ze mną był.

Zaczęliśmy kierować się w stronę wejścia. Ze środka nie dobiegał żaden dźwięk, a w pobliżu nie było żadnych ludzi. Naprawdę coś mi tu nie pasowało.

Dziwne. Tony mówił, że jest tu jakaś wielka impreza. Wejdźmy do środka, to się przekonamy zasugerował, na co niepewnie pokiwałam głową.

W środku panowała całkowita ciemność. Nic nie było widać, nawet jeśli bardzo się chciało. Jedyne co dodawało mi otuchy, był fakt, że jest tu ze mną Louis. Słyszałam jego spokojny oddech oraz czułam przyjemne ciepło jego ciała, kiedy stał obok mnie. Wyczułam jednak, że on również był lekko poddenerwowany, przez co mój poziom stresu wzrósł.

Coś tu jest nie tak mruknął cicho. Mocniej ścisnęłam jego dłoń, starając się opanować.

Louis, nie podoba mi się to. Chodźmy stąd powiedziałam spanikowana i kiedy zamierzałam iść w stronę wyjścia, w pomieszczeniu zapaliło się światło, a wszyscy znajdujący się ludzie łącznie z moim towarzyszem krzyknęli głośno wszystkiego najlepszego.

Byłam całkowicie zszokowana. Raz za razem patrzyłam to na Louisa (który swoją drogą śmiał się ze mnie najbardziej), to na zgromadzone tutaj osoby. Nigdy nie pomyślałabym, że zrobią mi przyjęcie niespodziankę. Nie miałam pojęcia, co powiedzieć, jednak chyba moja mina wyrażała wszystko.

Z otępienia wyrwała mnie Amy, która rzuciła się na mnie, przytulając mnie z całych sił. Zaraz potem zrobił to również Tony oraz inni. Niepewnie ściskałam wszystkich, którzy postanowili złożyć mi życzenia.

Pomyślałem, że zamiast zwykłej imprezy wśród obcych ludzi, będziesz wolała spędzić urodziny w gronie znajomych powiedział Louis, kiedy wokół mnie nie gromadziło się już tyle osób i większość bawiła się na parkiecie, tańcząc w rytm głośnej muzyki i migających kolorowych świateł.

Miał całkowitą rację. To co dla mnie przygotował, zdecydowanie bardziej mi się podobało. Nie mogłam uwierzyć, że sprowadził tutaj aż tyle osób. On, Amy, Tony, Nathalie, Harry, Liam, Zayn, Niall, Ashton, Calum oraz kilku przyjaciół z domu dziecka, z którymi miałam najlepszy kontakt.

Dziękuję szepnęłam, przytulając go. Jesteś najlepszym chłopakiem na świecie dodałam, dzięki czemu na jego twarzy zagościł ogromny uśmiech zadowolenia. Niespodziewanie przycisnął swoje usta do moich, sprawiając, że w moim brzuchu obudziło się stado motyli. Momentalnie odpowiedziałam na jego pocałunek.

Będziesz mogła mi się później odwdzięczyć mruknął mi wprost do ucha, przejeżdżając dłonią wzdłuż mojej tali. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki zrobiło mi się gorąco i przypuszczam, że moje policzki nabrały odcień delikatnego różu.

Czy wy myślicie tylko o jednym? zapytałam cicho. Chłopak odsunął się ode mnie. Spojrzał na mnie, a na jego ustach zagościł łobuzerski uśmiech.

W sumie chodziło mi bardziej o to, że zostawisz mi największy kawałek tortu, bo naprawdę lubię to ciasto, ale jak tak pomyślę, to twoja propozycja wydaje mi się zdecydowanie bardziej kusząca zaśmiał się cicho, przez co mi momentalnie zrobiło się głupio.

Zanim zdążyłam cokolwiek odpowiedzieć, poczułam jak ktoś obejmuje mnie od tyłu ramionami i przyciąga do siebie.

Wszystkiego najlepszego! Jesteś już strasznie stara i dziwię się, że Louis jeszcze chce na ciebie patrzeć! zażartował Tony. Zaśmiałam się, odwracając w jego stronę. Ciekawa jestem czy on kiedykolwiek ma zły humor dłużej niż godzinę. Pomijając jedną sytuację, kiedy był trochę przygaszony, cały czas widzę go roześmianego, co niezmiernie mi się w nim podoba, ponieważ zaraża pozytywną energią wszystkich wokoło.

Dziękuję! Też się nad tym zastanawiam! Już powoli mi się zmarszczki pojawiają powiedziałam rozbawiona, przejeżdżając dłonią po twarzy dla lepszego efektu. Tak w ogóle dziękuję wam za wspaniały prezent dodałam.

Nie ma sprawy. Te całe podchody były pomysłem Louisa. I muszę przyznać, że w tym stroju wyglądasz zabójczo! skomplementował Tony, obejmując mnie ramieniem. Dzięki tym szpilkom możesz mieć każdego powiedział radośnie, na co Louis spiorunował go wzrokiem, a ja zaczęłam się śmiać.

Pomyślę nad tym odpowiedziałam, widząc niezadowoloną minę Louisa. Nie miałam zamiaru rozglądać się za żadnym innym facetem, ponieważ mój mi w zupełności wystarczał, ale fajnie było podenerwować trochę Louisa.

Już nie rób takiej miny kochanie. Przecież masz mnie! - powiedział entuzjastycznie Tony, obejmując ramieniem swojego przyjaciela.

A kto w naszym związku jest dziewczyną? zapytał Louis i rozbawiony uniósł jedną brew w pytającym geście.

Oh skarbie, oczywiście, że ty odpowiedział, szczypiąc Louisa w policzek, na co on lekko się skrzywił.

Jakie ja mam szczęście! Być w związku z takim facetem jak ty! powiedział Louis, zmieniając głos na bardziej damski, dzięki czemu wywołał śmiech zarówno u mnie, jak i u Tony'ego.

Ale nie zapominajmy także o naszej solenizantce! - wykrzyknął radośnie Tony, obejmując mnie ramieniem i ponownie przyciągając do siebie. Będziemy mieli wspólnie takie własne kółeczko zagłady! oznajmił tak entuzjastycznie, że wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem. Naprawdę kochałam tego chłopaka. Tony jest po prostu najlepszym przyjacielem i gdyby go nie było, świat nie byłby taki piękny.

A dlaczego nie trójkącik? zapytał Louis.

Trójkąciki są dla cieniasów, kochanie odpowiedział Tony, całując przyjaciela w policzek. Louis zniesmaczony odepchnął go od siebie, wycierając ręką zakażone” miejsce. Zaśmiałam się cicho, widząc jak stara się udawać niezadowolonego, chociaż tak naprawdę wcale nie był zły. Lubiłam patrzeć na ich wspólną relację i to jak traktują siebie nawzajem, ponieważ kojarzyło mi się to ze mną oraz Amy.

I jak, spodobało jej się? Niespodziewanie obok nas pojawiła się moja przyjaciółka, przez co wystraszona lekko podskoczyłam w miejscu. Spojrzałam na nią pytającym wzrokiem, nie za bardzo wiedząc, o co jej chodzi.

Jeszcze nie widziała powiedział Louis.

No to chodź!  pisnęła Amy. Złapała mnie za rękę i zaczęła ciągnąć na drugi koniec pomieszczenia. Dziewczyna szła tak szybko, że nie mogłam za nią nadążyć. Sytuację utrudniały również te wysokie szpilki, które na sobie miałam. Poczekaj szepnęła podekscytowana, zatrzymując się w miejscu. Stanęła za mną i zasłoniła mi dłońmi oczy, po czym tym razem wolno ponownie ruszyła.

Kiedy zabrała ręce z mojej twarzy, a mój wzrok przyzwyczaił się do migającego światła, moim oczom ukazała się duża ściana, na której znajdowały się moje zdjęcia. Na samej górze widniał czarny napis czasem wystarczy tylko mały uśmiech, a pod spodem całe wolne miejsce zajmowały moje fotografie. Dużo zdjęć było z dzisiejszego dnia. Wszystkie zostały zrobione w momencie, kiedy na mojej twarzy znajdował się uśmiech. Nie mam pojęcia, jak im się to udało.

Reszta była ze starszych lat. Na niektórych byłam sama, na kilku z Amy lub innymi osobami. Na wszystkich zdjęciach byłam uśmiechnięta i radosna. Pamiętałam wszystkie wydarzenia, które były pokazane.

Przygryzłam wargę, zauważając, jak wiele fotografii miałam z Luke'iem. Mimo tego, co się stało, dużo więcej miałam dobrych wspomnień z nim związanych. Bądź co bądź ten chłopak wniósł wiele szczęścia do mojego życia i za to jestem mu naprawdę wdzięczna.

I jak? Z zamyślenia wyrwał mnie głos przyjaciółki. Przeniosłam na nią wzrok, po czym uśmiechnęłam się lekko.

Chcę takie coś do pokoju powiedziałam radośnie. Naprawdę podobał mi się ten prezent. Był całkiem inny od wszystkich. Oryginalny.

Da się to załatwić. A teraz leć do swojego księcia, bo czeka na odrobinę twojej uwagi. Mrugnęła do mnie, po czym popchnęła mnie w stronę Louisa, który stał oparty o bar. Podeszłam do niego, opierając dłonie o jego klatkę piersiową. Chłopak pocałował mnie w czubek nosa i pociągnął w stronę parkietu. Z racji tego, że DJ momentalnie zmienił piosenkę na wolniejszą, zarzuciłam ręce na szyję Louisa, wtulając się w jego ciało.

Jak się podobają urodziny? szepnął mi wprost do ucha, muskając przy okazji ustami jego płatek. Zamknęłam oczy, rozkoszując się tym wszystkim.

Są cudowne. Naprawdę dziękuję za to wszystko. Nie musieliście mruknęłam, kręcąc głową.

Ale chcieliśmy. Tak dla jasności. Te prezenty to tylko dodatek. Główny prezent otrzymasz w swoim czasie powiedział, opierając podbródek na czubku mojej głowy.

Louis. I tak daliście mi już bardzo dużo. Nie potrzebuję niczego więcej. Poza tym nie będę miała jak się odwdzięczyć. Odsunęłam się lekko, aby móc na niego spojrzeć.

 Czasem wystarczy tylko mały uśmiech szepnął, po czym złączył nasze usta w pocałunku.


Nie potrzebuję niczego innego, tylko ciebie.


Ile ja się musiałam namęczyć, aby napisać ten rozdział! Szedł mi ona strasznie mozolnie. Byłby wcześniej, ale przez ostatni tydzień byłam chora (nadal do końca się nie wykurowałam) i czułam się jakbym umierała. Poza tym akurat mam przeprowadzkę i remont w mieszkaniu, dlatego przez prawie tydzień nie miałam dostępu do laptopa.Nie będę przedłużać i Was zanudzać xd Komentujcie! (ale coś więcej niż tylko "super czekam na next", bo takie komentarze mnie nie bardzo satysfakcjonują xD *Iwona i jej wymagania*)Zapraszam na "Light" na Wattpadzie!

12 komentarzy:

  1. To opowiadanie jest idealne, wszystko mi się w nim podoba, z niecierpliwością czekam na nowy rozdział i mam nadzieję, że Amy też się zakocha hmmm może w Tonym ?

    OdpowiedzUsuń
  2. Odpowiedzi
    1. Just kidding. Generalnie to opowiadanie jest chujowe i nie wiem po co je piszesz... XD
      Coś się mnie humorek trzyma.
      Ale! Nie przyczepię się do tego czego się przyczepić miałam. :D Nie wiem co ty marudzisz dziecino na ten rozdział, kiedy wyszedł Ci tak całkiem w kopytko. Uśmiałam się! A jak wiadomo - śmiech to zdrowie.
      Louis który sam wyciągnął Meg na parkiet? Coś mi tu śmierdzi. I Ashton? Jakim cudem Ashton i Calum skoro z tym drugim widziała się raz po X czasie, a z tym pierwszym... nie wiadomo kiedy? No, ale. DOBRA.
      Dziwię się, że nie napisałaś nic o Jay. Znowu. Chociaż to były urodziny młodej i ona jako "matka" powinna zrobić cokolwiek. Grrr na to będę zła.
      A skoro Louis zajęty, rezerwuję sobie Asha.
      A teraz wybacz, idę grać. XD
      Do następnego! :*

      Usuń
    2. A możesz się czepiać, nie przeszkadza mi to xD
      Co do Ashtona to jeszcze tu się wziąść mógł, bo przecież Amy ma z nimi (nim i Luke'iem) kontakt więc zadzwonić mogła. A skoro Ashton się przyjaźni z Calumem to go wziął ze sobą xd (co do Caluma to wcisnęłam go, żeby było więcej osób, ale cii xD)
      Uwierz, miałam zamiar napisać o Jay i to całkiem spory kawałek, ale tak strasznie mi się nie chciało, że postanowiłam to pominąć xd *jestem cholernym leniem*
      To skoro Louis jest zajęty, Ty elrezerwujesz Asha, a inni zajęli Tony'ego, to ja zaklepuje Luke'a ^^

      Usuń
  3. NO no no...Ja tez chce takie urodziny hehe 😃

    OdpowiedzUsuń
  4. Cudowny ;')
    -Rybka

    OdpowiedzUsuń
  5. Hejka jestem tu nowa i tak chciała bym sie zapytać co ile dodajesz kolejne rozdz a tak poozatym masz wielki talent i niesamowicie piszesz a ten rozdz jest niesamowity

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W sumie nie mam określonych terminów dodawania. Staram się co tydzień lub co dwa, ale teraz mam w domu remont więc nie mam za bardzo czasu na pisanie.
      Dziękuję i cieszę się bardzo, że Ci się podoba :)

      Usuń
  6. Boski 😘
    Czytam od wczoraj a tak się wciągnęłam 😂😘
    Czekam na następny 😘

    OdpowiedzUsuń
  7. Jak to się stało, że zobaczyłam ten rozdział dopiero teraz to nie wiem ale jestem na siebie zła!
    Rozdział jest świetny... chciałabym mieć takie urodziny... takiego chłopaka.... przyjaciół....
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  8. Rozdział cudowny, jak każdy zresztą :)
    Świetny pomysł miałaś z tymi urodzinami, chciałabym takie kiedyś mieć xD Nie wspomnę już o chłopaku... Heheh :D Oni są mega słodcy, jeszcze jak razem tańczyli <3

    Pozdrawiam i informuję, że na Twitterze zaraz złożę Ci pewną propozycję... xD Podkreślam - NIE DO ODRZUCENIA.
    Jeszcze raz dziękuję za zwiastun :*

    PS. Zapraszam na tego Twittera i oczekiwanie na wiadomość xD

    OdpowiedzUsuń