niedziela, 7 lutego 2016

Rozdział 36


Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
________________________________________________________________________


Kiedy w całej szkole rozbrzmiał ostatni dzwonek, wszyscy uczniowie wybiegli z klas, pędząc w stronę drzwi głównych. Ja również, jednak wolałam trzymać się bardziej z tyłu, aby przypadkiem nie zostać stratowaną. Chciałam jeszcze pożyć, a nie wylądować w szpitalu z połamanymi kośćmi.

Na ustach każdej osoby znajdował się wielki uśmiech i widoczna była ulga, którą wszyscy czuli. Ten entuzjazm spotęgowany był również przepiękną, słoneczną pogodą oraz bardzo ciepłym dniem.

Ale w sumie nie dziwiła mnie tak radosna atmosfera. Chyba każdy uczeń od początku roku oczekiwał właśnie tej chwili.

A więc w końcu zaczynają się wakacje! Usłyszałam obok siebie entuzjastyczny głos Tony'ego, po czym poczułam, jak zarzuca mi rękę na ramię. Podniosłam na niego wzrok, posyłając mu przyjazny uśmiech, który od razu odwzajemnił. Wiesz co? Cholernie się cieszę, że spędzisz z nami tegoroczne wakacje powiedział, całując mnie w czubek głowy. Objęłam go rękami, wtulając się w jego bok.

Ja też się cieszę mruknęłam. To była całkowita prawda. Byłam na maksa podekscytowana. Nigdy w życiu nie wyjeżdżałam dalej, niż granice Londynu. Na dodatek świadomość, że spędzę ten wolny czas z Louisem, Tony'm i innymi, sprawiła, że to oczekiwanie było jednocześnie męczarnią oraz przyjemnością.

Razem z moim towarzyszem zatrzymaliśmy się przy samochodzie Louisa, czekając, aż się zjawi.

Już nie mogę się doczekać! Niech ten dzień minie szybko! Niespodziewanie pojawiła się przy nas Nathalie, która radośnie podskakiwała w miejscu. Wyglądała jak mała dziewczynka, która cieszyła się z nowej zabawki. Jej długie blond włosy, kaskadami opadały na ramiona i delikatnie falowały z każdym jej ruchem. Miała na sobie luźną, czerwoną koszulkę oraz krótkie spodenki, które uwydatniały jej długie, szczupłe nogi. Jak zawsze wyglądała prześlicznie i musiałam przyznać, że zazdrościłam jej tak doskonałej urody.

Widzę, że wszyscy równie mocno nie mogą doczekać się wyjazdu. Do naszej rozmowy dołączył się Louis i wymienił z Tony'm ten typowy męski uścisk dłoni, który znają chyba wszyscy faceci.

Złapałam z nim kontakt wzrokowy. Chłopak posłał w moją stronę zaczepny uśmieszek. Uniosłam lekko brwi, po czym rozbawiona pokręciłam głową. Miałam straszną ochotę, żeby go przytulić, a już w szczególności, aby go pocałować, jednak siłą woli (która swoją drogą była niestety bardzo krucha i niewytrzymała), powstrzymałam się i zostałam w miejscu.

Oczywiście! Kto by na to nie czekał? zapytała Nathalie, zwracając na siebie uwagę Louisa. Muszę jeszcze dokończyć pakowanie i będę gotowa do wyjazdu… Będzie cudownie powiedziała rozmarzona. Ja również tak uważałam. Miałam nadzieję, że tegoroczne wakacje będą naprawdę wspaniałe. Jedynym minusem było to, że Amy nie pojedzie z nami i będę musiała spędzić ten czas bez niej. Na pewno będę za nią cholernie tęsknić.

A więc jeszcze raz. Dziś jest czas na pakowanie. Jutro o ósmej rano spotykamy się u mnie i jedziemy prosto na lotnisko oznajmił Louis, upewniając się, że każdy z nas dokładnie zna cały plan.

Wszyscy troje zgodnie pokiwaliśmy głowami, na znak potwierdzenia jego słów.

Wieczorem jeszcze zadzwonię do Harry'ego, aby upewnić się, że razem z chłopakami jest gotowy dodała dziewczyna.

A więc do jutra! pożegnał się Tony. Pocałował mnie oraz Nathalie w policzek, po czym odszedł do swojego samochodu.

Ja też już będę lecieć. Do zobaczenia. Nathalie objęła ramionami najpierw Louisa, a następnie mnie, po czym również nas opuściła.

Tak więc zostaliśmy tylko we dwoje mruknął chłopak. Podszedł do mnie, kładąc dłonie na moich biodrach. Nachylił się w moją stronę, tak, że nasze nosy się ze sobą stykały, jednak nie pocałował mnie. Czułam jego spokojny oddech na swoich ustach i… och matko. Wariowałam. Wewnątrz mnie szalało istne tornado emocjonalne, siejąc destrukcję oraz zniszczenie. Cholernie wkurzało i jednocześnie podobało mi się to, kiedy się ze mną droczył. Był naprawdę irytującym, po prostu niemożliwym człowiekiem. Wiedziałam, że czekał na mój ruch, dlatego postanowiłam przejąc inicjatywę.

Nie zrobisz następnego kroku? zapytałam niewinnie, udając obojętność. Na jego ustach błądził łobuzerski uśmiech.

Jesteśmy na terenie szkoły. Chcesz, żeby inni się na to patrzyli? Uniósł jedną brew w pytającym geście. Miał rację, jednak nie za bardzo się tym przejmowałam. Mój umysł w tamtej chwili zajmowała tylko jedna osoba, a inne sprawy schodziły na dalszy plan.

Przygryzłam delikatnie wargę, po czym zrobiłam coś, co zdziwiło mnie samą.

Ach, pieprzyć to szepnęłam, zarzucając ręce na jego szyję. Przyciągnęłam go do siebie, po czym z wielką pasją pocałowałam go.

Zareagował, od razu odpowiadając na pocałunek. Jeżeli człowiek może stać się czyimś uzależnieniem, ja chyba powinnam pójść na odwyk.

Chyba częściej powinienem zostawiać ci wybór mruknął Louis, kiedy w końcu się od siebie odsunęliśmy.

Wywróciłam jedynie oczami, postanawiając nie odpowiadać.

Wracajmy. Po drodze wstąpimy jeszcze do sklepu, a później będziemy mieć czas na pakowanie powiedział, po czym zajął miejsce kierowcy. Szybko obiegłam samochód i również wsiadłam do środka.



***

Bezwładnie opadłam na łóżko, lądując obok Louisa. Odetchnęłam głęboko, przymykając oczy. Byłam zmęczona i jedyne o czym marzyłam, to krótka drzemka. Nie miałam pojęcia, że pakowanie oraz chodzenie po sklepach, może tak bardzo zmęczyć człowieka. Jednak muszę przyznać, że było naprawdę zabawnie. Louis to wspaniały towarzysz przy tego typu sprawach.

Tony pisał, że wpadnie do nas oznajmił Louis. Mruknęłam jedynie coś niezrozumiałego pod nosem, nie wysilając się nawet na normalną odpowiedź.

Wtuliłam się w poduszkę, przyciskając ją do swojej twarzy. Miała bardzo przyjemny zapach perfum, których używał mój chłopak. Mogłabym tak leżeć do końca życia.

Zmęczona? zapytał Louis. W odpowiedzi pokiwałam głową. Chodź tu mruknął chłopak, po czym objął mnie ramieniem i przyciągnął do siebie, dzięki czemu moja głowa spokojnie spoczywała na jego klatce piersiowej. Wsłuchiwałam się w miarowe bicie jego serca, przez co powoli odpływałam w przyjemny sen. Na dodatek czułam, jak jego palce delikatnie gładzą moje ramię. Po pewnym czasie zasnęłam.



Ten spokój nie trwał jednak zbyt długo, ponieważ około dwadzieścia minut później do pokoju wpadł radosny Tony. Wskoczył na łóżko, przez co wystraszona momentalnie się obudziłam.

Jesteś głupi czy głupi? zapytał Louis, wywołując śmiech zarazem u mnie, jak i u Tony'ego. Podniosłam się do pozycji siedzącej, opierając plecami o zagłówek łóżka.

Wybieram opcję czy odpowiedział, uśmiechając się głupkowato. Louis wywrócił oczami, jednak nie odpowiedział. Przyniosłem swoje rzeczy i już wstawiłem je do swojego pokoju oznajmił.

Jakie twoje rzeczy? zapytał Louis i zdziwiony zmarszczył brwi. Tony wyciągnął nogi przed siebie, opierając dłonie na materacu łóżka.

No na jutrzejszy wyjazd, a jakie? Będę tu dzisiaj spał oznajmił, jakby była to najbardziej oczywista rzecz na świecie. Mimowolnie się uśmiechnęłam. Perspektywa tego, że Tony spędzi tutaj noc, podobała mi się. Na pewno będzie bardzo zabawnie, zważywszy na to, jak obydwoje zachowują się w swoim towarzystwie.

Będziesz tu spał? Fajnie, że dowiaduję się o tym dopiero teraz fuknął Louis. Tony lekko kopnął kolano przyjaciela. Z jego ust nie znikał radosny uśmiech, a dobry humor, którym był napełniony, udzielał się również i mnie. Nie miałam pojęcia jak on to robił, ale zarażał wszystkich wokoło tym szczęściem, sprawiając, że atmosfera zawsze stawała się weselsza.

Tak. Będę tu spał. Może nie konkretnie tutaj, z tobą w łóżku, ale w swoim pokoju. No chyba, że będziesz bardzo chciał, to będziemy mogli to zmienić. Przerwał swoją wypowiedź, zabawnie poruszając brwiami. Poza tym, po tylu latach naszej znajomości powinieneś się przyzwyczaić, że uwielbiam robić ci niezapowiedziane wizyty!

Jeśli Tony będzie z tobą spał, to ja również chcę! wtrąciłam się do ich rozmowy. Chłopaki przenieśli na mnie zdziwiony wzrok, na co odpowiedziałam im głupkowatym uśmiechem. Pomału zaczynałam zauważać, jak bardzo zmieniałam się w ich towarzystwie. Stałam się bardziej pewna siebie, niż wtedy, zanim tu przyjechałam. Nie byłam już taką cichą i spokojną dziewczyną. Uważałam, że jest to duży plus i naprawdę mi to odpowiadało.

To jakaś propozycja? zapytał sugestywnie Louis. Wzruszyłam ramionami, udając obojętność, po czym delikatnie przygryzłam wargę, starając się powstrzymać uśmiech, który cisnął mi się na usta.

Tylko błagam, nie rzućcie się zaraz na siebie! jęknął Tony, opadając plecami na materac łóżka. Przerwałam kontakt wzrokowy z Louisem, zerkając na drugiego chłopaka.

A więc ty nadal tu jesteś? zapytał Louis, udając zaskoczenie. Zaśmiałam się cicho, widząc niezadowoloną minę Tony'ego.

Tak! I dla twojej wiadomości, będę tu przez całą noc. Już zdecydowałem, że śpię z tobą oznajmił, po czym dodał szybko oczywiście, jak będziecie chcieli się całować, zasłonię oczy. Na potwierdzenie swoich słów, złapał poduszkę, która leżała obok mnie i przycisnął ją do swojej twarzy. Nie wytrzymałam i wybuchnęłam niepohamowanym śmiechem, natomiast Louis uderzył się otwartą dłonią w czoło.

Skąd ta pewność, że będę chciała się z nim całować? zapytałam, kiedy już trochę się uspokoiłam. Oboje przenieśli na mnie wzrok. Kąciki ust Tony'ego uniosły się lekko ku górze, dzięki czemu wyglądał, jak taki typowy, zły chłopczyk.

Może ty nie będziesz chciała, ale on na pewno - powiedział, po czym spojrzał sugestywnie na swojego przyjaciela. Louis pchnął nogami Tony'ego, przez co ten zsunął się z łóżka i z hukiem wylądował na twardej podłodze. Chłopak przeklął cicho pod nosem i podniósł się, ponownie zajmując wcześniejsze miejsce.

Jesteś totalnym debilem stwierdził Louis, udając obrażonego. Wyglądał cholernie uroczo. Przysunęłam się do niego, wtulając w jego bok.

Nie przezywaj mnie śmieciu! Jaki przykład dajesz swoim przyszłym dzieciom? zapytał Tony. Louis zmarszczył brwi, przyglądając się mu dziwnie.

Chłopie, ja jeszcze nie myślę o żadnych dzieciach! powiedział Louis.

Może powinieneś zasugerował Tony, zabawnie poruszając brwiami. Ja tam nic nie chce mówić, ale… przerwał widząc niezadowoloną minę Louisa. Ja również postanowiłam sobie z niego trochę pożartować, dlatego dołączyłam się do ich jakże ciekawej rozmowy.

Tony ma rację. Lata lecą, ludzie się starzeją. Nim się obejrzysz, będzie już za późno powiedziałam, wzruszając ramionami. Tony spojrzał na mnie przenikliwym wzrokiem i kiedy zorientował się, o co mi chodzi, brnął w to dalej.

No właśnie! Powinieneś już myśleć o oświadczynach. Czas się ustabilizować zakończył, robiąc poważną minę. Louis patrzył raz na mnie, raz na przyjaciela, nie wiedząc co powiedzieć. Przez chwilę w pokoju panowała grobowa cisza, jednak nie wytrzymaliśmy i wraz z Tony'm wybuchnęliśmy niepohamowanym śmiechem. Opadłam plecami na materac, nie mogąc wytrzymać. Brzuch powoli zaczynał mnie boleć, jednak rozbawienie nie ustąpiło.

Przypomnijcie mi proszę, dlaczego ja się z wami zadaję, co? Wcale nie jesteście zabawni mruknął Louis, wywracając oczami.

Jeśli mam ci powiedzieć, za co mnie kochasz, to oznajmiam, że to może trochę potrwać, ponieważ będę musiał napisać książkę odpowiedział Tony, uśmiechając się głupio. Mam ochotę na jakiś film. Zróbmy sobie dzisiaj taki wieczór filmowy. Co wy na to? zapytał radośnie. Pokiwaliśmy głowami na znak zgody.

Louis podniósł się z miejsca i podszedł do biurka, aby wziąć swój laptop, po czym ponownie zajął miejsce opok mnie, opierając się o zagłówek łóżka. Przysunęłam się do niego bliżej, kładąc głowę na jego ramieniu. Chłopak momentalnie objął mnie ręką, dzięki czemu jeszcze bardziej mogłam się wtulić w jego ciało.

Idę zrobić pop-corn, także macie chwilę dla siebie. Jednak jak tu wrócę, nie chcę was zastać nagich. Rozumiemy się? zapytał Tony, po czym nie czekając na odpowiedź, wyszedł, zostawiając nas samych. Uśmiechnęłam się, kręcąc z rozbawieniem głową. On i to jego dziwne poczucie humoru.

Czasem przydaje się taki przyjaciel jak on powiedział Louis.

Odłożył laptopa na bok, odwracając się w moją stronę. Popchnął mnie, zmuszając tym samym do położenia się, po czym umieścił ręce po obu stronach mojej głowy. Nachylił się nade mną, tak, że czułam jego spokojny oddech na mojej twarzy.

Teraz możemy poruszyć temat dzieci mruknął, gładząc delikatnie moje ramię. Jego głos był tak ochrypły, kiedy wypowiadał to zdanie, że na chwilę przestałam oddychać. Moje serce biło jak szalone, a w brzuchu czułam przyjemne łaskotanie. Nie mogłam oderwać od niego wzroku. Skanowałam każdy detal jego twarzy, ciesząc się z bliskości, jaka między nami panowała. Miałam ochotę przyciągnąć go jeszcze bliżej. Chciałam, żeby mnie pocałował.

Co masz na myśli? zapytałam niewinnie, jednak kiedy zobaczyłam jego chłopięcy uśmiech, momentalnie zmiękłam, a moje nogi stały się jak z waty. Matko, on jest zbyt doskonały.

W końcu doczekałam się i poczułam, jak jego usta delikatnie muskają moje. Poddałam się temu, od razu odpowiadając na pocałunek. Zanim spotkałam Louisa, nie często się całowałam. W sumie tylko wtedy, kiedy byłam z Luke'iem i prawdopodobnie dlatego zaczęłam zapominać już, że to jest takie przyjemne. To uczucie, kiedy nie myślisz o niczym, tylko o osobie z którą jesteś. Wszystko inne wydaje ci się mniej ważne, takie odległe. Wydaje ci się, jakby świat był tylko i wyłącznie dla was…. Podobało mi się to.

Dłoń Louisa wsunęła się pod moją koszulkę, delikatnie gładząc skórę brzucha. Czułam przyjemne dreszcze na całym ciele oraz ciepło, rozchodzące się wewnątrz mnie. Zatopiłam palce w jego gęstych włosach i pociągnęłam za nie lekko, dzięki czemu z ust Louisa wydobył się cichy pomruk zadowolenia.

Tę przyjemną chwilę przerwał dźwięk otwieranych drzwi. Louis jęknął cicho, po czym podniósł się do pozycji siedzącej. Spojrzał na Tony'ego, który stał z miską pop-cornu w rękach i spiorunował go wzrokiem.

Ja postanowiłam nie ruszać się z miejsca, dlatego pozostałam w tej samej pozycji co wcześniej, jednak tym razem, zamiast wpatrując się w Louisa, patrzyłam na sufit.

Weź idź jeszcze do sklepu po colę, albo zrób objazd dookoła całego Londynu i dopiero wróć, okej? zapytał Louis, udając powagę. Zasłoniłam usta ręką, aby przypadkiem się nie roześmiać i usiadłam, dzięki czemu chłopaki również mogli zająć miejsca obok mnie.

Nie ma mowy. Jestem jeszcze za młody, aby zostać wujkiem powiedział, po czym wskoczył na łóżko, przez co trochę jedzenia wysypało się wokoło.

Ale o czym ty myślisz? My nie robiliśmy nic złego. Przeprowadzaliśmy właśnie bardzo poważną rozmowę, kiedy akurat nam przerwałeś powiedziałam, wzruszając ramionami. Chłopak spojrzał na mnie wzrokiem typu jesteś głupia, czy tylko udajesz, przez co wywołał u mnie śmiech, a na ustach Louisa błądził nikły uśmiech.

Jeśli teraz wymienianie śliny nazywamy rozmową, to niech wam będzie. Ale nie ważne. Co oglądamy? zapytał, zmieniając temat. Wzruszyłam ramionami, nie mając żadnych pomysłów. Akurat teraz nic nie przychodziło mi do głowy.

Film mruknął Louis, wpatrując się w ekran laptopa. Tony wywrócił oczami, po czym zaczął klaskać.

Brawo. Powinieneś dostać jakąś nagrodę za swoje niesamowite poczucie humoru powiedział sarkastycznie. Tak właściwie, to od kiedy stałeś się taki pyskaty, co? zapytał patrząc na przyjaciela.

Po prostu za dużo przebywam w twoim towarzystwie. Sprowadzasz mnie na złą drogę, ty zły chłopcze odpowiedział rozbawiony, po czym położył laptopa na środku, tak, abyśmy również mogli oglądać.



***

Usłyszałam uciążliwy dźwięk, który nie dawał mi spać, dlatego powoli podniosłam ociężałe powieki. Jasne światło słoneczne na chwilę mnie oślepiło, więc zaczęłam mrugać, aby móc się do niego przyzwyczaić. Zaspana rozglądnęłam się po pokoju. Obok mnie spał Louis oraz Tony, którzy zajmowali prawie całe łóżko. Dziwię się, że ja jeszcze się na nim zmieściłam.

Zauważyłam, że laptop, na którym oglądaliśmy, nadal był włączony, prawdopodobnie dlatego, że zasnęliśmy podczas trzeciego z kolei filmu.

Wkurzający dzwonek nie ustawał, dlatego przekręciłam głowę w bok, wykrywając skąd on dobiegał. Na stoliku nocnym leżał telefon Louisa, który nieustannie dzwonił. Wzięłam go do rąk, sprawdzając połączenie. Na wyświetlaczu pojawił się napis Nat, więc zorientowałam się, że prawdopodobnie dzwoniła Nathalie. Postanowiłam odebrać.

Halo? mruknęłam ochrypłym głosem.

Meg? zapytała dziewczyna. W jej głosie dało się słyszeć lekkie zdziwienie.

No. Louis jeszcze śpi. Mam go obudzić? Spojrzałam najpierw na mojego chłopaka, zaraz przenosząc wzrok na także śpiącego Tony'ego. Wyglądali naprawdę uroczo, więc szkoda mi było ich ruszać.

Najlepiej weź nóż i zabij ich. Jest za dziesięć ósma! Myślałam, że jesteście już gotowi! Nasz samolot za niedługo odlatuje! Radzę wam, zbierzcie się bardzo szybko, bo inaczej lecimy bez was powiedziała, po czym zakończyła połączenie. Popatrzyłam na zegarek i zamarłam. Miała rację.

Jak poparzona zerwałam się z łóżka, łapiąc po drodze pierwsze lepsze ciuchy i pobiegłam w kierunku łazienki.

Louis, Tony, wstawajcie! Już ósma! krzyknęłam głośno, dzięki czemu chłopaki się obudzili. Na początku nie wiedzieli o co mi chodzi, jednak kiedy to do nich dotarło, oni również jak najszybciej zaczęli się przygotowywać.




Nie wiedziałam jak to zrobiliśmy, ale pięć minut później byliśmy gotowi. Założyliśmy buty i już mieliśmy wychodzić, kiedy zatrzymała nas mama Louisa.

Bądźcie ostrożni. Nie szalejcie i uważajcie na siebie. Zaopiekuj się Meg i dopilnuj, byście wrócili do domu cali i zdrowi powiedziała poważnym głosem pani Jay, wskazując na swojego syna palcem. On jedynie pokiwał głową, wywracając przy okazji oczami.

Dobra, ale musimy już iść powiedział, otwierając drzwi. Kobieta przytuliła nas troje na pożegnanie, po czym mogliśmy jechać.




Na lotnisku czekali już na nas wszyscy. Kiedy podeszliśmy do nich, wzrok wszystkich skupił się tylko i wyłącznie na mnie. Zdziwiona zmarszczyłam brwi, nie wiedząc o co im chodzi.

Niespodziewanie poczułam, jak ktoś klepie mnie w ramię, dlatego gwałtownie odwróciłam się, przez co prawie wpadłam na dziewczynę stojącą przede mną.

Amy? zapytałam zaskoczona. Moja mina musiała w tamtej chwili wyglądać bezcennie. Byłam totalnie zbita z tropu. Nie miałam pojęcia, co ona tu robiła.

Wszystkiego najlepszego szepnął mi Louis wprost do ucha, całując przy okazji jego płatek. Pisnęłam radosna, przytulając najpierw swoją przyjaciółkę, a następnie chłopaka.

Dziękuję, dziękuję, dziękuję! powtarzałam, co jakiś czas składając na jego ustach pocałunek. Nie mogłam uwierzyć, że zrobił mi taki prezent. W dniu moich urodzin wspominał, że głównej niespodzianki jeszcze nie dostałam, ale nigdy nie przypuszczałam, że mogłaby być taka cudowna. Nie mam pojęcia jak załatwił pozwolenie na wyjazd Amy, ale byłam mu dozgonnie wdzięczna. Z każdym dniem coraz bardziej zakochiwałam się w tym chłopaku.

Dobra gołąbeczki. Wybaczcie, że wam przerywam, ale za chwilę nasz samolot odlatuje powiedział Niall, dlatego powoli i niechętnie odsunęłam się od Louisa. Wszyscy ruszyliśmy w stronę odprawy.

Czułam ekscytację i szczęście jednocześnie. Nie mogłam się doczekać lądowania, chociaż nawet jeszcze nie wystartowaliśmy.

Coś czuję, że to będą nasze najlepsze wakacje powiedziała radośnie Nathalie.

Los Angeles… nadchodzimy! krzyknął Tony, na co wszyscy zawtórowaliśmy.




Piękne chwile zdarzają się bardzo często. Trzeba tylko pozwolić na ich realizację.

Hej, cześć i czołem. Przybywał do was z nowym (wymęczonym) rozdziałem! Nie dość, że ciężko mi się go pisało, to jeszcze mój laptop ponownie zaczyna odmawiać mi posłuszeństwa! Eh... nie ważne.
Myślę, że czas skończyć z tą sielanką i namieszać trochę w życiu naszych bohaterów, co? :) Ja myślę, że tak!
Już za jakiś 1/2 rozdziały będzie moment, na który czekałam bardzo długo! Już w sumie nie mogę się doczekać :D
Komentujcie ( SERIO. KOMENTUJCIE) i do następnego! ^^
Zapraszam na "Light" na Wattpadzie!

16 komentarzy:

  1. Czyżby w LA spotka Luka?
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  2. Tony taki stróż cnoty hahahaha xD
    On jest serio świetny! Zresztą jak cała reszta:D
    Tak jak wyżej, coś mi się wydaje, że w LA może spotkać Luke'a... A to mi nie wygląda dobrze :/
    Moim zdaniem "sielanka" może trwać przez wieki, serio hehe :D
    Czekam na następny! ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Boże boski
    Tony musiał im przeszkodzić.
    Też tak myślę że w LA spotkają Luke'a a to nie wróży nic dobrego
    Nie mogę doczekać się następnego 😘

    OdpowiedzUsuń
  4. Powinnaś dostać po dupie. Mówiłam, żebyś mi dawała znać jak dodasz rozdział! (KAŻDY JEDEN)
    Swoją drogą, oślepłam. Ta czcionka vs tło działa na moje biedne oczy jak kwas.
    Widzę, że po moim długim jojczeniu wtrąciłaś na moment Jay lol.
    I nie mieszaj im. Jeśli za jeden czy dwa rozdziały planujesz to co ja myślę, że planujesz, to zostaw ich w spokoju, niech się cieszą.
    Swoją drogą, na miejscu LouLou zajebałabym Tony'emu za te takie najścia dziwne i przerywanie. Albo olałabym gościa i zajęła się Louisem do tego stopnia, żeby zniesmaczony poszedł w pizdu xD
    Buahahahaha evil me.
    No dobra, to czekam teraz na 37.
    I swoją drogą, mówiłam, że to skończysz?:>

    Buziaki i weny,
    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, że miałam Ci mówić i swoją drogą chciałam, ale kiedy zamierzałam Cię o tym poinformować mój laptop... Wyłączył się (teraz to się nie chce włączyć :'))
      To dałam sobie już spokój w niedziele, a potem wyleciało mi to z głowy, bo ostatnio mam straszne problemy
      Co do czcionki to też mi przeszkadza, ale coś mi się wali z bloggerem i nic nie da się zrobić.
      No i miałaś rację! :)

      Usuń
    2. JA ZAPOMNIAŁAM CI NAPISAĆ!
      Mało komu się to udaje, a ty wywołałaś u mnie motylki dwukrotnie tym rozdziałem. Teraz mogę iść spać. 💙

      Usuń
    3. Serio? :) A w jakich momentach? :)

      Usuń
    4. Serio serio.
      Przy samochodzie, na parkingu szkolnym, a później kiedy Tony poszedł robić popcorn.
      aha i masz niewybaczalny błąd.
      NÓŻ nie NUŻ. XD

      Usuń
  5. Odpowiedzi
    1. Najpierw muszę go napisać, ale jak na razie w moim życiu nie dzieje się za dobrze, jednak postaram się dodać rozdział jak najszybciej :)

      Usuń
  6. A więc....Co tu dużo pisać...Twój blog jest cudowny! Te opowiadanie...Przeczytałam wszystkie rozdziały w 3 dni.Jestem pod ogromnym wrażeniem. Z niecierpliwością czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  7. Rozdziaaał jak zwykle cudowny! Hahha Tony najleepsz XD Uwielbiam sceny Meg i Louisa *-* Czekam na next weny! ♥

    OdpowiedzUsuń