środa, 17 lutego 2016

Rozdział 37

Jeśli czytasz nie zaszkodzi ci skomentować, to dla ciebie sekunda, a dla mnie duża motywacja do dalszej twórczości :) 
________________________________________________________________________


W moim brzuchu zrodziło się dziwne uczucie, kiedy samolot z dużą prędkością sunął po pasach, po czym wzbił się w powietrze i stopniowo jego wysokość się zwiększała. Mój wzrok momentalnie powędrował za szybę, gdzie z zafascynowaniem oglądałam rozciągające się widoki. Podziwiałam każdy detal, wszystkie najmniejsze szczegóły. Chciałam zapamiętać wszystko.
Poczułam delikatny dotyk, dlatego odwróciłam głowę w stronę Amy, która siedziała obok mnie. Zauważyłam, że trochę zbladła, co mnie zmartwiło. Przyjrzałam jej się uważniej, po czym postanowiłam się odezwać:
Wszystko w porządku?  zapytałam cicho. Dziewczyna uśmiechnęła się delikatnie, kiwając głową. Nabrała głęboko powietrza do płuc, po czym ze świstem je wypuściła.
Tak, wszystko jest okej. Chyba po prostu mam lęk wysokości, którego do tej pory nie odkryłam  odpowiedziała spokojnie. Zamknęła oczy, opierając głowę o oparcie fotela. Wzięłam do ręki butelkę wody, która leżała obok mnie i podałam jej ją, aby mogła się napić. Podziękowała cicho, biorąc małego łyka napoju.
Mam nadzieję, że nie zemdlejesz mi tutaj, bo wtedy naprawdę zacznę panikować  powiedziałam, aby chociaż trochę rozluźnić atmosferę. Dziewczyna zaśmiała się cicho, kręcąc prawie niezauważalnie głową.  Swoją drogą... jakim cudem Louisowi udało się ciebie tu ściągnąć?  zdałam pytanie, które zastanawiało mnie od momentu, w którym zobaczyłam Amy na lotnisku. To wydawało mi się takie nierealne i zarazem fantastyczne. Dzień wcześniej naprawdę obawiałam się zostawiać tutaj Amy, ponieważ nigdy nie rozstawałyśmy się na tak długo. Bądź co bądź, nie mieszkałam już razem z nią, jednak w razie jakichś problemów, w każdej chwili mogłyśmy się spotkać. Na szczęście ten mały problem miałam już z głowy, ponieważ Amy była tu ze mną.
Szczerze? Nie mam pojęcia.  Przepraszająco wzruszyła ramionami.  Sama nadal jestem tym zaskoczona. Kilka dni temu przyszedł do mnie i tak po prostu oznajmił, żebym powoli zaczęła się pakować, ponieważ jadę z wami do Los Angeles powiedziała z uśmiechem, który odwzajemniłam. Postanowiłam zapytać samego Louisa, który dokonał tego wielkiego czynu.
Kiedy w samolocie rozbrzmiał komunikat oznajmiający, że można już rozpiąć pasy, odwróciłam się na siedzeniu, opierając ręce na oparciu fotela. Miejsce za nami zajmował Tony oraz Louis, którzy zawzięcie o czymś ze sobą rozmawiali. Kiedy zauważyli, że się im przyglądam, momentalnie zamilkli, skupiając całą swoją uwagą na mnie.
Nie przeszkadzam? Bo jeśli tak, to mogę zapytać później  oznajmiłam, na co oni pokręcili przecząco głowami, dając tym samym znak, abym mówiła.  Chciałam się jedynie dowiedzieć, jakim cudem udało ci się namówić dyrektorkę, żeby pozwoliła lecieć Amy razem z nami.
Louis nie odpowiedział od razu, tylko przez chwilę uśmiechał się pod nosem. Przyglądał się mi z uwagą, prawdopodobnie zastanawiając się, czy zdradzić mi swoją "tajemnicę".
Kiedy ponagliłam go ruchem ręki, w końcu łaskawie postanowił odpowiedzieć.
Uznajmy, że to dzięki mojemu urokowi osobistemu i dużej zdolności przekonywania  powiedział, wywołując śmiech u Tony'ego.
No i może jeszcze dzięki twojej ogromnej skromności?  zapytał rozbawiony, przez co zachichotałam cicho. - Poza tym... ty i urok osobisty? Stary! Mój pies, którego swoją drogą nie mam, ma więcej uroku osobistego od ciebie!  dodał, przez co dostał od Louisa kuksańca w bok. Usłyszałam, jak Amy śmieje się cicho obok mnie, dzięki czemu mój dobry humor jeszcze bardziej się zwiększył.
Jak ja cię nienawidzę  warknął Louis, wywracając oczami. Tony widząc naburmuszoną minę Louisa, uszczypnął go w policzek, przez co chłopak jeszcze bardziej się skrzywił i odepchnął od siebie przyjaciela.  Amy, zamienisz się ze mną miejscami? Błagam cię, uratuj mnie od niego!  jęknął Louis. Dziewczyna pokiwała z uśmiechem głową, po czym oboje zmienili swoje miejsca. Louis usiadł obok mnie, a Amy zajęła fotel obok Tony'ego, który momentalnie porwał ją w wir rozmowy... Ten to potrafi przekonać do siebie każdego człowieka.
Z powrotem opadłam na siedzenie, skupiając całą swoją uwagę na Louise, który śledził każdy mój ruch. Powoli podniósł rękę, delikatnie zaczesując kosmyk moich włosów za ucho, po czym nachylił się w moją stronę, tak, że czułam jego oddech na swojej twarzy. Nieświadomie wstrzymałam powietrze, oczekując jego kolejnego kroku.
A więc... co chciałabyś teraz porobić?
***
Kiedy dotarliśmy na miejsce, była noc. Wyciągnęliśmy nasze torby z bagażnika taksówki, po czym ruszyliśmy w stronę domku letniskowego, w którym mieliśmy spędzić tegoroczny wyjazd.
Domek był dwupiętrowy, zrobiony z ciemnego drewna. Miał dość spore podwórko, otaczające posiadłość. W środku znajdowały się cztery pokoje, salon, kuchnia oraz łazienka. Musiałam przyznać, że całość robiła wrażenie.
Miałam pokój razem z Amy i Nathalie, dlatego razem z dziewczynami poszłyśmy do niego i wszystkie trzy, zmęczone padłyśmy na łóżka, po czym zasnęłyśmy.

Następnego dnia, około dziesiątej rano, kiedy wszyscy się jeszcze rozpakowywali lub oglądali dom, ja siedziałam na tarasie, podziwiając zachwycające widoki. Santa Monica była przepięknym miejscem i mimo, że widziałam tylko niewielką część tego nadbrzeżnego miasta, nadal wszystko co zobaczyłam, zapierało mi dech w piersiach.
Pogoda była cudowna, a przyjemne ciepło ogrzewało całe moje ciało. Zamknęłam oczy, napawając się ciszą i spokojem. Chciałam posiedzieć sobie przez chwilę w samotności, w czasie, kiedy inni jeszcze biegali tam i z powrotem po posiadłości.
Mieliśmy później jechać pozwiedzać okolice, jak również na koniec pójść na plaże, aby popływać w oceanie.
Poczułam, jak ktoś siada obok mnie, wyrywając mnie tym samym z zamyślenia. Przeniosłam wzrok na Louisa, który w ciszy wpatrywał się w widoki przed nami. Oparłam głowę na jego ramieniu, wsłuchując się w jego spokojny oddech. Przymknęłam powieki, czując przyjemny, lekki wietrzyk, muskający moją skórę.
Cieszę się, że jesteś tu ze mną  szepnął tak cicho, że prawie go nie usłyszałam. Widziałam, że coś go trapiło, jednak postanowiłam poczekać, aż sam powie mi o co chodzi. Nie chciałam naciskać. Jeśli będzie chciał, jako pierwszy poruszy ten temat.
Zamiast się odzywać, złożyłam delikatny pocałunek na jego ramieniu, po czym moje kąciki ust uniosły się lekko ku górze. Louis poruszył się, objął minie ramieniem i przyciągnął bliżej siebie.
Ja też się cieszę  mruknęłam w odpowiedzi. Między nami ponownie zapanowała przyjemna cisza.
Ten spokój nie trwał zbyt długo, ponieważ chwilę później przyszedł Tony, oznajmiając, że wszyscy idziemy zwiedzać. Tak więc wraz z Louisem ubraliśmy buty i kiedy wszyscy byliśmy gotowi, wyruszyliśmy w drogę.

Pierwszym przystankiem była Promenada na Trzeciej ulicy*, czyli znany deptak, który prawie przez cały czas oblegany był przez turystów. Było to tętniące życiem miejsce, gdzie nigdy nie brakowało ludzi. Nie dziwiłam się temu wcale. Znajdowało się tu dużo sklepów, restauracji i kawiarenek.
Tu jest świetnie  szepnęła z podziwem Nathalie, rozglądając się we wszystkie strony. Miała całkowitą rację. Mnie również się tu ogromnie podobało, a był to dopiero początek.  W związku z tym, że są tu sklepy, kupimy sobie przy okazji nowe stroje kąpielowe oraz jakieś ciuchy. Co wy na to?  zapytała dziewczyna, zwracając się do mnie i do Amy. Zgodnie pokiwałyśmy głowami, zgadzając się na jej pomysł.
Ej, a co z nami?  zapytał Niall, wskazując ręką na resztę gromady.
Jesteście już dużymi chłopcami! Myślę, że będziecie umieli zająć się przez ten czas sobą  powiedziała dziewczyna, a na jej ustach pojawił się słodki uśmiech.  Spacerujcie, zwiedzajcie... róbcie co chcecie! A ja porywam dziewczyny  dodała, po czym złapała mnie oraz Amy za ręce i pociągnęła w stronę najbliższych sklepów.

Około trzy godziny później, wszyscy siedzieliśmy w jednej z tutejszych restauracji. Razem z dziewczynami byłyśmy w niewielu (jak dla Nathalie) sklepach, jednak i tak udało nam się kupić to, co zamierzałyśmy, więc wszystkie trzy byłyśmy zadowolone. Po zakupach odnalazłyśmy chłopaków i razem z nimi zwiedzałyśmy resztę promenady. Oczywiście po drodze korzystaliśmy z większości atrakcji oraz byliśmy na lodach (które zjadł mi Tony, twierdząc, że ja mam zdecydowanie lepsze, przez co musiałam się z nim zamienić).
Gdzie ruszamy później?  zapytał Harry, po czym wziął kolejny kawałek pizzy.
Pojedziemy do Santa Monica Pier**, a później pójdziemy na plaże i zostaniemy tam aż do nocy  odpowiedział Liam.
Szybko zjedzmy, ponieważ już czuję, że ocean mnie przyciąga i mam cholerną ochotę się w nim wykąpać!  powiedział entuzjastycznie Tony.
Ocean cię przyciąga? Może tak naprawdę jesteś syreną, a kiedy dotkniesz wody, pojawi ci się ogon?  zasugerował Louis, wywołując u nas wszystkich śmiech.
Tony, jako piękna syrenka? Powiedz mi proszę, dlaczego tak długo zwlekaliście z przyjazdem do Los Angeles? Gdyby nie te wakacje minąłbyś się ze swoim powołaniem!  zażartowałam.
Ha. Ha. Jesteście tacy zabawni. Ale tak czy siak, byłbym zajebistą syreną  fuknął Tony, a dookoła ponownie rozbrzmiał nasz śmiech.

A więc to jest to słynne molo w Santa Monica?  zapytała Nathalie, kiedy wolnym krokiem spacerowaliśmy, podziwiając okolicę, ocean oraz widoki. Przyjemna bryza delikatnie owiewała moje ciało, lekko rozwiewając przy tym włosy.
Na Santa Monica Pier znajdował się bardzo duży tłum turystów, jak i miejscowych osób, którzy chodzili w przeróżne strony, mijając się po drodze z nami.
No. Na końcu znajduje się Pacific Park***. Poza tym, z tego co wiem, to tutaj, przy nagrywaniu filmu przybiegł Forrest Gump****  odpowiedział Niall. Uśmiechnęłam się lekko, widząc, jak Nathalie oraz Niall rozmawiają ze sobą. Zauważyłam, że przed wyjazdem panowało między nimi pewne napięcie, które starali się ukryć, jednak jak widzę, powoli wszystko między nimi wracało do normy. Miałam nadzieję, że pewnego dnia im się uda i  w końcu będą razem.
Poczułam jak ktoś chwyta mnie za rękę, po czym przyciąga do siebie, zwalniając trochę krok. Przeniosłam wzrok na Louisa, który uśmiechał się do mnie słodko, przez co w moim brzuchu zrodziło się przyjemne ciepło.
W Pacific Park znajduje się diabelski młyn. Pójdziesz na niego ze mną?  zapytał cicho, na co ochoczo pokiwałam głową. Louis musnął delikatnie moje usta, wywołując u mnie falę dreszczy wzdłuż kręgosłupa.  Wszyscy mówią, że z góry widać piękne widoki, ale wiesz co? Mi zdecydowanie bardziej podobasz się ty  dodał, a jego uśmiech z każdą chwilą stawał się większy, kiedy moje policzki przybrały kolor delikatnego różu. Chłopak pstryknął palcami w zaróżowione miejsce, przez co jeszcze bardziej się zawstydziłam. Musiałam jednak przyznać, że zrobiło mi się naprawdę miło, kiedy to powiedział.
Nienawidzę, kiedy to robisz  fuknęłam.
A ja kocham, kiedy cię onieśmielam  odgryzł się, składając pocałunek na moich ustach.

Ty pieprzony...Przestań!  Usłyszałam pisk Amy, która razem z chłopakami kąpała się w wodzie. Zauważyłam, że szybko się z nimi zaprzyjaźniła, z czego niezmiernie się cieszyłam. Chciałam, aby miała dobry kontakt z każdym z nich.  Tony, nie!  krzyknęła, jednak chłopak i tak złapał ją rękami w pasie, po czym zsunął się z materaca, ciągnąc ją za sobą pod wodę.
Razem z Nathalie wybuchłyśmy śmiechem, kiedy wściekła Amy wynurzyła się spod wody i łapczywie nabrała powietrza do płuc. Po chwili przy niej pojawił się Tony, który nie potrafił ukryć rozbawienia. Ostatecznie Amy również zaczęła się śmiać.
Chodźcie dziewczyny! Bo ominie was cała zabawa!  Przy nas pojawił się mokry Louis, który złapał nas za nadgarstki i  zaczął ciągnąć w stronę oceanu. Nathalie zgodziła się od razu, ja jednak wolałam jeszcze trochę posiedzieć, ponieważ mimo tego, że było gorąco, woda była dość chłodna.
Louis...  zaczęłam, jednak zanim zdążyłam skończyć, chłopak przerzucił mnie przez ramię, po czym ruszył biegiem w stronę wody. Po okolicy rozniósł się dźwięk mojego pisku oraz śmiech innych osób.
Niespodziewanie poczułam chłód, kiedy z pluskiem zostałam wrzucona do wody. Wynurzyłam się na powierzchnię i momentalnie objęłam się ramionami, aby choć trochę się ogrzać. Moim ciałem wstrząsały lekkie dreszcze, ale bądź co bądź było całkiem znośnie.
Chodź tu kochanie  powiedział rozbawiony Louis, przytulając mnie do siebie. Od razu zrobiło mi się zdecydowanie cieplej, z czego byłam niezmiernie zadowolona.  Nie zdążyłem ci powiedzieć, ale czekałem na ten moment dzień. Na dodatek w  tym stroju wyglądasz perfekcyjnie  szepnął mi wprost do ucha. Nieświadomie przygryzłam wargę i postanowiłam coś zrobić.
Pociągnęłam go za sobą, dzięki czemu ponownie zanurzyliśmy się pod wodę. Złapałam go za kark, przyciągnęłam do siebie i ostatecznie pocałowałam go.

Kiedy wszyscy się już porządnie wybawili, wróciliśmy do domu. Ja z Louisem byliśmy w kuchni, przygotowując jedzenie na wieczór, a reszta wygodnie wylegiwała się w salonie. Pobyt na plaży był niesamowity i miałam szczerą nadzieję, że jutro, pod koniec dnia, również spędzimy tam czas. Chyba jeszcze nigdy tak dobrze się nie bawiłam!
Niespodziewanie rozbrzmiał dzwonek do drzwi, dlatego chwyciłam kubek z sokiem i poszłam otworzyć, wiedząc, że prawdopodobnie nikomu nie będzie chciało się ruszać.
Chwyciłam za klamkę, dzięki czemu drewniana powłoka z łatwością ustąpiła. Kiedy po drugiej stronie napotkałam niebieskie tęczówki, kubek, który trzymałam, wysunął mi się z dłoni, przez co z hukiem roztrzaskał się o podłogę. Jednak nie obchodziło mnie to za bardzo. Stałam bez ruchu, nie mogąc uwierzyć własnym oczom. To nie mogła być prawda.
Meg?  Usłyszałam jego zaskoczony głos.
Luke?

Nigdy nie wiesz, kiedy w twoim życiu pojawią się niespodzianki.

*Third Street Promenade - dokładna nazwa Promenady. Jest to deptak, przy którym jest dużo restauracji, sklepów itp.
** Molo, gdzie również są restauracje oraz sklepy, a na samym końcu znajduje się prak rozrywki.
*** Park rozrywki, na końcu Santa Monica Pier.
**** W filmie pt. "Forrest Gump", był wątek, gdzie główny bohater biegł przez trzy lata i m.in. dobiegł do Santa Monica Pier (swoją drogą to spoko film xD)
To już koniec wyjaśnień, a więc cześć kochani! Mimo tego, że mój laptop nie działa (nie chce się włączyć ;-;), zabrałam laptop brata (pewnie jak się dowie to mnie zabije) i napisałam ten rozdział! Muszę przyznać, że pisało mi się go z łatwością i napisałam ten rozdział w niecały dzień! Wow, aż sama jestem zaskoczona!
No i wreszcie pojawił się Luke! Nie mogłam się tego doczekać! Jak myślicie... czy to bardzo namiesza wśród naszych bohaterów? ;)
Wiecie co? Dziwię się, że Wy ze mną wytrzymujecie, ponieważ z tego co zauważyłam, ja jestem strasznie problemowym człowiekiem. Najpierw remont (który swoją drogą nadal trwa), teraz laptop i przez takie rzeczy cały czas opóźnia mi się pisanie!
Komentujcie, bo to mnie naprawdę motywuje! Chyba zdajecie sobie sprawę, jakie to dla mnie ważne ♥♥♥
Zapraszam na "Light" na Wattpadzie! ;) >>KLIK<

16 komentarzy:

  1. Rozdział jak zawsze cudowny. Opłacało się czekać. Boję się, że Luke bardzo namiesza w ich życiu. Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  2. Przyszedł cukier pożyczyć? 😏 Anyway, głodna byłaś jak pisałaś, co? Ale i tak to uwielbiam, chociaż tak marudzisz na tą historię. Kijowo, że laptop w rozsypce. Przerabiałam to rok temu, okazało się, że dysk twardy się spalił. Nie żebym pocieszała 😂
    Co do ich zwiedzania. Wyjątkowo dużo jak na jeden dzień, a na 3rd Promenade można spędzić cały dzień, bo o ile się nie mylę jej długość jest równa 5 Avenue w Nowym Jorku. A tam z własnego doświadczenia wiem, że można spędzić cały dzień.
    Ale zainspirowałaś mnie! Dziękuję.
    Weny i do następnego, kid 😘

    OdpowiedzUsuń
  3. O jeju!!!! Pojawił sie Luke !!!! Czy to Louis go zaprosił? Czy to przypadek? Czekam na next!!! Rozdział jak zawsze cudowny :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Boski 😘 No tak jak zawsze
    Wiedziałam że Luke się pojawi 😁
    Tylko nie wiem po co.
    Wiesz co przez ciebie nie zasnę. Bo będzie mnie to męczyć.
    Mam nadzieję że następny pojawi się już niebawem 😁

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja nie mogę, teraz się pomiesza trochę xD Kurcze, było tak fajnie. Louis miej się na baczności hehehe.
    W sumie jestem ciekawa tego, co powie luke. jak wytłumaczy swoje zachowanie itp., bo coś mi się widzi, że to nie jest tak, jak myśli Meg. Ale to się okaże ;D
    Zwiedzania faktycznie strasznie dużo, chyba trochę się pomęczyłaś z pisaniem tego rozdziału, hm?
    Na koniec życzę Ci, aby brat Cię oszczędził!
    Czekam na nn! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Btw. jakby chciał atakować, to zagroź, że przyjdę i go ugryzę...
      Chcę wiedzieć co będzie z tym Luke'iem, a bez Ciebie się nie dowiem xD

      Usuń
  6. Boski mała czekam na następny ♥♥♥

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam dziwne wrażenie, że to Louis go tu ściągnął.... mam nadzieję, że mimo pojawienia się Lucka to jej uczucia do Lou nie osłabną
    Czekam na next!

    OdpowiedzUsuń
  8. Wieeeeedziałam że jak zacznie się pięknie układać to coś to zepsuje, i co i Luke się pojaawia, mam nadzieje że za dużo nie namiesza i nie popsuje nic między Lou i Meg! Ogólnie rozdział jak zawsze świetny! Czekam na next i życze weny! ♥

    OdpowiedzUsuń
  9. OMG Luke XD chce next <3

    OdpowiedzUsuń
  10. Hej dawno mnie tu nie było bo przeniosłam się na Wattpada.
    @ ICanFlyLikeBird

    OdpowiedzUsuń
  11. O jejku, jejku! Nawet nie wiesz, jak się cieszę, że trafiłam na Twojego bloga! :D Co prawda przeczytałam na razie kilka rozdziałów, ale już się zakochała w samej historii a i tym jak piszesz. Jednym słowem – świetne!
    Zapraszam również do siebie, gdzie dopiero zaczynam: nanako-fanfic.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  12. Odpowiedzi
    1. Nie znam dokładnej daty. Rozdział jest w trakcie pisania, a idzie mi to trochę mozolnie, ponieważ mój laptop jest zepsuty i muszę pisać na telefonie :/

      Usuń